Drukuj Powrót do artykułu

Powołanie do życia jako wdowa pobłogosławiona

10 lipca 2026 | 09:15 | rk | Bielsko-Biała Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Diecezja Bielsko-Żywiecka

Przez 44 lata szli razem przez życie. Wychowali czworo dzieci, doczekali się siedmiorga wnuków, wspólnie dojrzewali w Domowym Kościele i uczyli się patrzeć nie tyle na siebie nawzajem, ile – jak sami powtarzali – w jednym kierunku, ku Bogu. Gdy cztery lata temu zmarł jej mąż Władysław, wydawało się, że zamyka się najważniejszy rozdział jej życia. Dziś Elżbieta Kilarska, mieszkanka Lipnika rodem z podkrakowskiego Borzęcina, mówi o tym wydarzeniu inaczej. Nie jako o końcu, ale o początku nowej drogi, która 12 lipca doprowadzi ją do przyjęcia błogosławieństwa wdowy.

Będzie trzecią wdową pobłogosławioną w diecezji bielsko-żywieckiej. – Kiedy dowiedziałam się, że w Kościele istnieje stan wdów pobłogosławionych, poczułam ogromny ścisk serca. To był grom z jasnego nieba. Od razu przyszła myśl: „To jest miejsce, do którego Bóg mnie zaprasza” – wspomina.

O istnieniu Ordo Viduarum usłyszała podczas dnia skupienia Franciszkańskiego Zakonu Świeckich w Górkach Wielkich na Śląsku Cieszyńskim. Od prawie czterech dekad jest bowiem duchową córką św. Franciszka. To właśnie tam, po kazaniu, o. Innocenty Kiełbasiewicz OFM wspomniał o dziewicach konsekrowanych i błogosławionych wdowach.

Ta krótka informacja rozpoczęła kilkuletni proces rozeznawania. – Nikomu o tym nie mówiłam. Zadawałam sobie pytania: czy to naprawdę jest dla mnie, czy nie ulegam emocjom? Pan Bóg dawał mi jednak kolejne znaki i potwierdzenia, że to, co rodzi się w sercu, jest Jego działaniem – opowiada.

Czterdzieści cztery lata wspólnej drogi

Elżbieta i Władysław pobrali się bardzo młodo. Ona miała 22 lata, on 24. Razem przeżyli 44 lata małżeństwa. Ich życie koncentrowało się wokół rodziny i Kościoła. W Domowym Kościele uczyli się dialogu małżeńskiego, wspólnej modlitwy, regularnego czytania Pisma Świętego, comiesięcznych spotkań małżeńskich i zawierzania wszystkich spraw Chrystusowi.

– Powtarzano nam, że małżeństwo to nie dwoje ludzi patrzących na siebie, ale dwoje patrzących razem na Boga. To bardzo ułatwia życie – wspomina.

Wychowali razem czworo dzieci – dwie córki i dwóch synów. Dziś Elżbieta cieszy się także z siedmiorga wnuków.

Śmierć męża przyszła niespodziewanie. Wyjechał na kilkudniowy wyjazd. Pomachał jej z samochodu. Już nie wrócił. – Był to bardzo trudny czas. Ale jednocześnie odkryłam, że lata formacji przygotowały mnie na ten moment. Chrystus dał mi siłę, by się nie załamać – opowiada w rozmowie.

Dziś z perspektywy czasu widzi jeszcze jeden ważny znak. Rok przed śmiercią męża uczestniczyli w rekolekcjach przygotowujących do spowiedzi z całego życia. – Wtedy nie wiedzieliśmy, po co tam jedziemy. Dzisiaj widzę, że Pan Bóg prowadził nas znacznie wcześniej – stwierdza.

Miłość, która nie kończy się wraz ze śmiercią

Wdowieństwo nie oznaczało dla niej zapomnienia o mężu. Przeciwnie. – Odkryłam, że moja miłość do Władysława i moja wierność wobec niego mogą zostać przeniesione z poziomu ziemskiego na poziom nadprzyrodzony – wyjaśnia.

To właśnie ta myśl stała się jednym z fundamentów jej decyzji o wejściu do stanu wdów pobłogosławionych. – Nie szukam już ziemskiej miłości. Moje serce zostaje całkowicie zaślubione Chrystusowi – tłumaczy i zaznacza, że, ślub czystości, który złoży wobec Kościoła, nie oznacza jedynie rezygnacji z ponownego małżeństwa.

– Chodzi o czystość serca, myśli, spojrzenia, języka, wrażliwości na drugiego człowieka. To zobowiązanie do życia Ewangelią i Kazaniem na Górze – dodaje.

Wdowa uboga i Maryja

Spośród wszystkich biblijnych wdów najbardziej porusza ją uboga wdowa z Ewangelii, która wrzuciła do świątynnej skarbony dwa pieniążki. – Ona oddała Bogu wszystko. Taki ma być także dar mojego życia – zauważa.

Równie ważnym wzorem pozostaje dla niej Maryja. – Maryja również została wdową. Straciła św. Józefa, a później patrzyła na śmierć swojego Syna. Wytrwała do końca. Dlatego jest dla mnie najpiękniejszym przykładem zawierzenia – podkreśla.

Szczególnie bliskie są jej słowa proroka Izajasza: „Bo małżonkiem twoim jest twój Stwórca” (Iz 54,5). Często wraca także do Psalmu 32: „Pouczę cię i wskażę drogę, którą pójdziesz”.

Życie modlitwą

Po błogosławieństwie zewnętrznie niewiele się zmieni. Już dziś codziennie uczestniczy we Mszy św., odmawia Liturgię Godzin, różaniec, Koronkę do Miłosierdzia Bożego i trwa na adoracji Najświętszego Sakramentu.

Od lat nie ma w domu telewizora. – Chcę dobrze zagospodarować czas. Wolę ciszę i rozmowę z Bogiem – mówi.

Za swoją jałmużnę uważa między innymi zamawianie Mszy św. za osoby oddalające się od Boga oraz zwykłą gotowość pomocy ludziom spotykanym każdego dnia. – Mam być dla Boga poprzez ludzi, których stawia na mojej drodze – akcentuje.

„Sama, ale nie samotna”

 Przygotowując się do obrzędu błogosławieństwa, uczestniczyła w rekolekcjach dla wdów w Częstochowie, Kalwarii Zebrzydowskiej i Niepokalanowie.

Najbardziej ujęły ją spotykane tam kobiety. – Zobaczyłam osoby pełne pokoju, radości i dyskretnej dobroci. Kobiety z misją – wyznaje.

Początkowo jej dzieci nie rozumiały decyzji matki. – Pytały: „Przecież i tak codziennie chodzisz do kościoła. Po co ci jeszcze takie błogosławieństwo?” – relacjonuje Elżbieta.

Z czasem jednak zobaczyły rodzący się w niej pokój. Dzisiaj wspierają ją i pomagają przygotować uroczystość. – Widzą moją radość. I to chyba przemawia najmocniej – podsumowuje.

„Nie zamykajcie serca przed Bogiem”

Zapytana, co powiedziałaby kobietom, które właśnie przeżywają śmierć męża, odpowiada bez wahania: – Dajcie sobie czas na ból i żałobę. Nie uciekajcie od nich. Ale nie zamykajcie drzwi swojego serca przed Bogiem. Pustkę po współmałżonku tylko On potrafi naprawdę wypełnić.

Dodaje, że wdowa nie przestaje być matką, babcią czy teściową. – To nie jest ucieczka od świata. To przeniesienie owoców naszego małżeństwa na poziom życia z Bogiem – podkreśla.

Jej ulubione słowa z Ewangelii św. Jana brzmią: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem” (J 15,16). – To nie ja wymyśliłam sobie tę drogę. To Bóg mnie wybrał. A moją odpowiedzią może być tylko wdzięczność – uśmiecha się.

Dlatego o swoim powołaniu mówi najprościej: – Jestem sama, ale nie jestem samotna. Otrzymałam od Boga piękny dar. I za ten dar każdego dnia Mu dziękuję.

Kapłani z rodzinnego Borzęcina

Ważny wpływ na duchową drogę Elżbiety Kilarskiej mieli kapłani związani z jej rodzinnym Borzęcinem. Szczególnie wspomina ks. prał. Stefana Motykę, wieloletniego proboszcza i budowniczego parafii w Borzęcinie Dolnym, którego nazywa „świętym kapłanem”. Jak opowiada, już jako młoda mężatka była przez niego zapraszana na rozmowy duchowe.

– On uwrażliwiał mnie na życie duchowe. Dziś wiem, że to wszystko wymodlił” – mówi.

W rozmowie wspomina także ks. Jerzego Czuja, który również uczestniczył w spotkaniach formacyjnych prowadzonych przez ks. Motykę. Sam ks. Motyka pozostaje jedną z najbardziej zasłużonych postaci w historii Borzęcina. Przez blisko 30 lat kierował parafią, a mieszkańcy zapamiętali go jako gorliwego duszpasterza i człowieka głębokiej modlitwy.

Stan wdów pobłogosławionych jest jedną z najstarszych form życia konsekrowanego w Kościele, znaną już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. O wdowach poświęconych modlitwie i posłudze wspomina m.in. św. Paweł w Pierwszym Liście do Tymoteusza (1 Tm 5,3–16).

Tradycja ta stopniowo zanikła, jednak po Soborze Watykańskim II zaczęła odradzać się w wielu Kościołach lokalnych. Obecnie kolejne diecezje w Polsce ustanawiają własne zasady przyjmowania wdów do tego stanu.

Wdowa pobłogosławiona pozostaje osobą świecką – mieszka we własnym domu, nie wstępuje do zakonu i nie prowadzi życia wspólnotowego. Jej powołanie realizuje się w codziennym życiu, poprzez modlitwę, służbę Kościołowi i świadectwo wiary.

Kandydatka składa wobec biskupa publiczne zobowiązanie do życia w doskonałej i dozgonnej czystości, pozostając wierna więzi małżeńskiej przeżywanej już w perspektywie wieczności. Po obrzędzie błogosławieństwa pozostaje pod opieką kierownika duchowego i uczestniczy w formacji.

Duchowość wdów opiera się przede wszystkim na modlitwie i służbie. Zwykle obejmuje codzienne odmawianie Liturgii Godzin, uczestnictwo w Eucharystii, regularną spowiedź, nabożeństwa maryjne oraz zaangażowanie w życie parafii i dzieła miłosierdzia.

Kościół postrzega wdowę pobłogosławioną jako znak eschatologiczny – przypomnienie, że ostatecznym przeznaczeniem człowieka jest zjednoczenie z Bogiem. Jej życie jest świadectwem, że miłość małżeńska nie kończy się wraz ze śmiercią współmałżonka, lecz zostaje przemieniona i dopełniona w oblubieńczej relacji z Chrystusem.

 

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.