Drukuj Powrót do artykułu

Przygotuj się na prześladowania – wywiad z bp Christo Projkowem

18 lipca 2026 | 14:28 | aw | Sofia Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Wikipedia

– Przygotuj się na prześladowania – usłyszał dwudziestoletni Christo Projkow, gdy wyznał, że chce zostać księdzem. O niebezpieczeństwach i prześladowaniach, które go czekają, mówił abp Kirił Kurtew, egzarcha apostolski w Sofii Kościoła Grecko-Katolickiego. Dramatyczna droga do kapłaństwa, walka o zachowanie wiary w czasach komunistycznego terroru i latach po upadku reżimu, o strachu, który ustępował radości wiary, opowiada biskup – senior Christo Projkow w wywiadzie, który ukazał się w 80-lecie jego urodzin.

W rozmowie z Władimirem Gradewem biskup opowiada o swojej nietypowej i naznaczonej cierpieniami drodze do kapłaństwa. Pochodzi z mocno związanej z wiarą rodziny katolików obrządku słowiańsko-bizantyjskiego. Jego ojciec Nikoła, który chciał zostać księdzem, ale wybuch I wojny uniemożliwiła mu zrealizowanie powołania, gdy osiadł w Sofii specjalnie szukał mieszkania, które znajdowałoby się blisko cerkwi. I tak się stało – rodzina zamieszkała w kamienicy, położonej trzysta metrów od kościoła pod wezwaniem Zaśnięcia Najświętszej Panny Maryi w stolicy Bułgarii. Mimo komunistycznego terroru rodzina wychowywała dzieci religijnie, jej członkowie wspólnie co wieczór modlili się i brali udział w niedzielnych liturgiach. Trójka dzieci – dwie córki i syn zostali wcześnie osieroceni – ojciec – urzędnik bankowy zmarł, gdy Christo miał jedenaście lat, pięć lat później zmarła jego matka Nadeżda. Nastał czas biedy i samotnego mocowania się z trudnościami dla osieroconego rodzeństwa. Chłopiec był wycieńczony z niedożywienia, a poza nauką musiał zarabiać wykonując rozmaite prace dorywcze. Wybrał technikum obróbki drewna (później mówił, że był cieślą jak Pan Jezus), ale żadne okoliczności, także napiętnowanie w komsomolskiej gazecie młodzieżowej, nie zachwiały jego pragnieniem kapłaństwa.

Gdy powiedział biskupowi Kurtewowi o swoim marzeniu, usłyszał: Od tej chwili zaczynają się dla ciebie trudności. Musisz wiedzieć, że będą cię szukać i prześladować, będą wzywać cię na przesłuchania. Ale pamiętaj, zawsze, gdy będą czegoś od ciebie żądali, mów im, że o wszystkim, o czym z nimi rozmawiasz, dowie się twój władyka. Tak też się stało.

Ta decydująca rozmowa odbyła się w czasach komunistycznego terroru – zaledwie ponad dekadę wcześniej został zamordowany, po sfingowanym procesie, biskup diecezji północnej obrządku łacińskiego Ewageni Bosiłkow wraz z trzema zakonnikami. Prawie wszyscy księża trafili do więzień za „szpiegostwo na rzecz Watykanu”, często po okrutnych śledztwach. Majątki Kościoła zostały skonfiskowane, zakazano katechizacji młodzieży i przyjmowania do nowicjatów. Wybór kapłaństwa był skazaniem się na margines.

Po ukończeniu gimnazjum i odbyciu rocznej służby wojskowej, młody człowiek zameldował się u biskupa. „Oto jestem” – powiedział. Zaczęło się nieszablonowe seminarium – księża, którzy wracali z więzień, ustalili program kształcenia swojego „jedynaka” – był pierwszym powołaniem po dwudziestu latach, wypełnionych inwigilacją i prześladowaniami. „Rozpocząłem mój ‘uniwersytet’ teologii – wspominał. – Ojciec Ignacy wykładał mi apologetykę. Ojciec Kliment wprowadził mnie w Pismo Święte. Dziadek Metody (Bułgarzy mówią na biskupów ‘dziadek’) uczył mnie filozofii. Ojciec Gabriel przygotowywał mnie w zakresie liturgiki. Studiowałem także prawo kanoniczne. Stopniowo wchodziłem w to, co każdy ksiądz powinien wiedzieć”. Spełniał też liczne posługi, był „złotą rączką”, kierowcą, gdy wreszcie wspólnota ‘dorobiła’ się Trabanta, był chłopcem na posyłki. Po święceniach diakonatu przeniósł się na teren kościoła i zamieszkał w klitce pod dzwonnicą, liczącej 3 na 3 metry.

Święcenia Christo Projkowa odbyły się w maju 1971 roku i były swoistym cudem – komuniści, którzy bez przerwy inwigilowali wszystkie środowiska wiernych „przegapiły” fakt święceń, a gdy się zorientowali, było już za późno. Na pozwolenie władz na święcenia ksiądz obrządku łacińskiego Georgi Jowczew musiał czekać dwa lata.

Kolejne lata były spełnieniem zapowiedzi bp. Kurtewa – sprawowania liturgii, tajnej katechizacji dzieci i młodzieży, nieustannego nękania przez tajną policję, wezwania na przesłuchania z absurdalnych powodów. Czy był strach? – Nawet jeśli był, ustępował przed radością wiary – wyznał.

Co było najbardziej odpowiedzialnym zadaniem dla młodego księdza? – Spowiedź. „W niej, tak jak w całej mojej duszpasterskiej działalności, staram się być nie tyle sędzią, ile lekarzem i nauczycielem dusz. I tak jak każdy lekarz uczysz, wyprostowujesz i dajesz wskazówki żeby wyleczyć. (…) Rzecz jasna, duchowny musi być i sędzią żeby odróżnić dobro od zła w uczynkach, pomysłach, zamiarach. Ale to sądzenie przychodzi na koniec, po pogłębionym namyśle, gdy ma się pewność, czy możena rozgrzeszyć w imię Boga…”

W latach 80. władze zgodziły się jednak na ustępstwo – udzieliły zgodę na wyjazd na dwuletnie studia w Rzymie dwóch księży – Projkowa i Jowczewa i było to dla nich, przybywających z totalitarnego kraju, ogromne przeżycie – nie tylko zetknięcie ze stolicą katolicyzmu, ale także z wolnym i bogatym światem.

W ciepłych słowach mówi bp Projkow o swoich kontaktach z Janem Pawłem II. Rozpoczęły się w sposób niezwykły – jego siostrze Mariannie udało się zdobyć paszport i do Polski wyjechała jako turystka miesiąc wcześniej żeby wziąć udział w pierwszej pielgrzymce Jana Pawła II do Ojczyzny. Tu, w trakcie spotkania z młodzieżą na Skałce, pozdrowiła Następcę św. Piotra w imieniu rodaków… po czym się rozpłakała. Ich zdjęcie obiegło światowe media, a gdy po latach papież spotkał ją i brata w czasie audiencji generalnej, zaprosił ich na kolację do Pałacu Apostolskiego. Tak zaczęły się serdeczne i liczne kontakty, które trwały latami. „Z papieżem Janem Pawłem II odbyliśmy szereg spotkań w czasie naszego pobytu w Rzymie, wyjątkowo cenne i inspirujące doświadczenie”. Jan Paweł II udzielił duchownemu z Bułgarii sakry biskupiej i zaprosił do koncelebry gdy ogłaszał encyklikę „Apostołowie Słowian”.

Biskup Projkow wspomina również zamach na papieża (Nie chce mi się wierzyć, że moi rodacy byli w to zamieszani), modlitwy i niepokój.

Cezurą w jego posłudze był rok 1989 i upadek komunizmu. Rozpoczął się czas wolności, w wielu aspektach trudniejszy od dotychczasowego. Czas odbioru zagrabionych przez komunistów obiektów, przeważnie całkowicie zdewastowanych, krążenie po świecie żeby zebrać fundusze na remonty i odbudowę. Wspominając lata posługi biskupiej stwierdza: „Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że moja posługa polegała przede wszystkim na odbudowie lub wznoszeniu na nowo materialnej bazy Kościoła. Rzeczywiście, to pochłaniało mnóstwo czasu i sił, lecz my, rzecz jasna, mamy być przede wszystkim duchownymi i kierować życiem duchowym. (…) odbudowaliśmy fundament, na którym, stojąc mocno na ziemi, możemy pracować dla dobra dusz i ich wzrostu na drodze ku niebu”.

Zaczynając rozmowę bp Projkow przypomniał ostatnie słowa swojego mentora i poprzednika, bp. Kiriła Kurtewa: Jestem szczęśliwy, że umieram w łonie Kościoła katolickiego”. Kończąc wywiad z Władimirem Gradewem, emerytowany bp eparchii Sofii stwierdza: Jestem szczęśliwy, że narodziłem się w łonie Kościoła katolickiego.

Korzystałam z książki: Episkop Christo Projkov, V łonoto na katoliczeskata Cyrkwa. Razgovori z Vladimir Gradev, CoF Comunitas Fundation, Sofia 2026

 

 

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.