Celibat księży do lamusa?
20 lipca 2026 | 19:36 | st | Würzburg Ⓒ Ⓟ
Fot. Luis Gerardo / CathopicDebata o obowiązkowym celibacie duchownych powraca regularnie. Tym razem ponownie wywołali ją przedstawiciele niemieckiego Kościoła oraz niektórzy biskupi z Europy Zachodniej. Padają znane od lat argumenty: zniesienie celibatu miałoby zwiększyć liczbę powołań, rozwiązać problemy duszpasterskie i dostosować Kościół do współczesnych realiów – zauważa na portalu kath.net. Peter Winnemöller. Podkreśla, iż problem polega na tym, że zwolennicy takich zmian rzadko zastanawiają się nad ich rzeczywistymi konsekwencjami.
Powtarzające się postulaty
Autor przypomina, iż kontrowersyjny Komitet Centralny Katolików Niemieckich (ZdK)od dawna domaga się odejścia od obowiązkowego celibatu. Nowo mianowany biskup Eichstätt zapowiedział otwarcie dyskusji na ten temat. Arcybiskup Mechelen-Brukseli Luc Terlinden stwierdził, że żonaci księża byliby „wzbogaceniem dla Kościoła”, a biskup Antwerpii Johann Bonny zapowiedział, że do 2028 roku chce święcić żonatych mężczyzn. Podobne głosy pojawiają się również na portalach związanych z niemieckim episkopatem, gdzie obowiązkowy celibat przedstawiany jest jako relikt przeszłości.
Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że cała dyskusja opiera się na fałszywych założeniach.
Winnemöller zwraca uwagę, że nikt przecież nie jest zmuszany do życia w celibacie. Kandydat do kapłaństwa świadomie wybiera tę drogę i składa przyrzeczenie dobrowolnie. Nie istnieją tłumy młodych mężczyzn, którym Kościół siłą odbiera możliwość zawarcia małżeństwa. Twierdzenie, że obowiązkowy celibat jest główną przyczyną kryzysu powołań, pozostaje raczej publicystycznym sloganem niż udowodnionym faktem – stwierdza.
W tym kontekście nawiązuje do doświadczeń wspólnot protestanckich. Pastorzy mogą zawierać małżeństwa, a mimo to także tam od lat obserwuje się dramatyczny spadek liczby powołań. W wielu krajach jest on większy niż w Kościele katolickim. Samo dopuszczenie do święceń żonatych mężczyzn nie rozwiązuje więc problemu.
Cytuje słowa nieżyjącego już wikariusza generalnego diecezji Osnabrück, Heinricha Heitmeyera, który trafnie zauważył kiedyś, że celibat rzeczywiście rodzi określone trudności. Jednocześnie podkreślał, że jego zniesienie nie usunęłoby problemów, lecz jedynie zastąpiłoby je innymi – i prawdopodobnie znacznie poważniejszymi. To właśnie ten aspekt najczęściej umyka zwolennikom reform – pisze Winnemöller.
Tajemnica powołania
Autor przypomina, iż kwestia powołania nie sprowadza się bowiem do osobistego pragnienia zostania księdzem. Składają się na nią trzy elementy: wewnętrzne przekonanie o powołaniu, odpowiednie predyspozycje oraz przyjęcie przez Kościół.
Pierwszy etap ma charakter głęboko osobisty. Kandydat powinien odkrywać w sobie pragnienie służby Bogu i ludziom, rozwijać zainteresowania teologiczne oraz dojrzewać do przyszłej posługi. Nie chodzi o realizację własnych ambicji, ale o gotowość do życia sakramentalnego i duszpasterskiego – stwierdza.
Drugim elementem są predyspozycje. Niemiecki publicysta zaznacza, że oprócz zdolności intelektualnych konieczna jest również dojrzałość emocjonalna i duchowa. Właśnie na tym etapie pojawia się pytanie o zdolność do życia w celibacie. Nie jest to kwestia drugorzędna ani formalność. Podobnie jak rady ewangeliczne – ubóstwo, czystość i posłuszeństwo – wymaga ona długiego procesu rozeznawania i formacji – przypomina Winnemöller.
Autor zwraca uwagę, że dopiero trzeci etap stanowi decyzja Kościoła o dopuszczeniu kandydata do święceń. To wspólnota rozeznaje, czy dana osoba rzeczywiście posiada powołanie do kapłaństwa. Jeżeli kandydat nie jest gotów przyjąć zobowiązania do życia w celibacie, Kościół nie może dopuścić go do święceń. Nie oznacza to, że jego życie chrześcijańskie poniosło porażkę. Oznacza jedynie, że jego droga prowadzi gdzie indziej. Kapłaństwo nie jest bowiem prawem, którego można się domagać. Jest powołaniem rozpoznawanym i potwierdzanym przez Kościół – pisze publicysta kath.net..
Kapłani żonaci w Kościołach wschodnich
Winnemöller zauważa, iż jednym z najczęściej przywoływanych argumentów za zniesieniem obowiązkowego celibatu jest przykład Kościołów wschodnich, w których święcenia kapłańskie mogą przyjmować także mężczyźni żonaci. Zwolennicy zmian przedstawiają ten model jako prostą receptę na rozwiązanie kryzysu powołań. W rzeczywistości sprawa jest jednak znacznie bardziej złożona.
Autor podkreśla, że praktyka Kościołów wschodnich różni się jednak od tej, jaką często przedstawia się w publicznej debacie. Nie funkcjonuje tam model księdza żyjącego samotnie, który pozostaje nieżonaty, ale nie jest zakonnikiem. Kandydat do kapłaństwa musi podjąć decyzję jeszcze przed święceniami: albo zawrze małżeństwo, albo wybierze życie monastyczne. Trzeciej drogi zasadniczo nie ma.
Oznacza to, że małżeństwo nie jest możliwością otwartą przez całe życie. Wręcz przeciwnie – decyzja musi zapaść wcześniej. Po przyjęciu święceń także w Kościołach wschodnich kapłan nie może zawrzeć małżeństwa. Jeśli pozostanie nieżonaty do momentu święceń, droga do małżeństwa zostaje definitywnie zamknięta.
Ta zasada prowadzi do konsekwencji, o których rzadko się mówi. Zdarza się, że młodzi mężczyźni kończą studia teologiczne, przechodzą pełną formację i uzyskują pozytywną ocenę swoich przełożonych, a mimo to nie mogą zostać wyświęceni. Powód jest prosty: nie zawarli małżeństwa, a jednocześnie nie czują powołania do życia zakonnego. W praktyce oznacza to, że lata przygotowań nie prowadzą do święceń, choć kandydaci spełniają pozostałe wymagania.
Trudno więc utrzymywać, że model wschodni automatycznie zwiększa liczbę kapłanów. W rzeczywistości również on stawia kandydatom bardzo konkretne wymagania i wyklucza część osób z drogi do kapłaństwa.
Co więcej, współczesne przemiany społeczne sprawiają, że problem ten może być jeszcze bardziej odczuwalny. Mężczyźni coraz później decydują się na małżeństwo, a wielu odkłada tę decyzję na czas po zakończeniu studiów i ustabilizowaniu sytuacji zawodowej. Gdyby podobny model obowiązywał na Zachodzie, część kandydatów musiałaby odłożyć święcenia na wiele lat lub całkowicie z nich zrezygnować.
Nie można też zapominać, że małżeństwo księdza oznacza powołanie nie tylko dla niego samego, ale również dla jego żony i rodziny. Żona kapłana musi zaakceptować specyficzny charakter tej posługi, jej czasochłonność, dyspozycyjność wobec wiernych oraz ograniczenia wynikające z życia parafialnego. Nie każda kobieta jest gotowa podjąć takie zobowiązanie.
Warto również przypomnieć zasadę obowiązującą zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie: święcenia kapłańskie stanowią przeszkodę do zawarcia małżeństwa. Oznacza to, że kapłan nie może ożenić się po święceniach. Możliwe jest jedynie wyświęcenie mężczyzny, który już wcześniej zawarł związek małżeński.
To rozróżnienie bywa często pomijane w dyskusjach o celibacie. Mówi się o „żonatych księżach”, jakby oznaczało to możliwość zawarcia małżeństwa przez duchownego w dowolnym momencie życia. Tymczasem taka możliwość nie istnieje ani w tradycji łacińskiej, ani we wschodniej.
Nie mniej istotna jest kwestia biskupów. W Kościołach wschodnich urząd biskupi powierzany jest zasadniczo duchownym żyjącym w celibacie, wywodzącym się ze stanu monastycznego. Nawet tam, gdzie istnieją żonaci kapłani, najwyższy stopień sakramentu święceń pozostaje związany z życiem bezżennym.
Dlatego przeciwstawianie „Kościoła z celibatem” i „Kościoła bez celibatu” jest znacznym uproszczeniem. W rzeczywistości obie tradycje uznają wartość bezżenności dla Królestwa Bożego, różniąc się jedynie dyscypliną dotyczącą prezbiterów.
Model wschodni nie dowodzi więc, że zniesienie obowiązkowego celibatu rozwiąże kryzys powołań. Pokazuje raczej, że każda forma organizacji życia kapłańskiego wiąże się z określonymi wymaganiami, ograniczeniami i konsekwencjami, których nie da się usunąć prostą zmianą przepisów – pisze na łamach portalu kath.net Peter Winnemöller.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

