Alumni-żołnierze po 50 latach dziękują w Rzymie
23 lipca 2026 | 18:25 | Ks. Łukasz Bankowski, Vatican News PL | Watykan Ⓒ Ⓟ
Fot. Vatican MediaPrzed pół wiekiem komunistyczne władze PRL wysłały ich do specjalnej jednostki wojskowej w Bartoszycach, licząc, że porzucą drogę do kapłaństwa. Nie tylko wytrwali, ale od dziesięcioleci służą Kościołowi jako kapłani. Dziś w Rzymie dziękowali Bogu za dar powołania i kapłaństwa. W rozmowie z Vatican News opowiadają o próbie złamania ich wiary, niezwykłej solidarności oraz o tym, jak doświadczenie wojska umocniło ich na całe życie.
Ich pielgrzymka ma szczególny charakter. Nie jest jedynie wspomnieniem wydarzeń sprzed pół wieku, ale przede wszystkim dziękczynieniem za to, że mimo presji komunistycznego systemu pozostali wierni swojemu powołaniu. Centralnym punktem pobytu jest Msza św. przy grobie św. Jana Pawła II – papieża, którego wybór na Stolicę Piotrową zbiegł się z końcem ich wojskowej służby.
Próba złamania powołań
W 1976 r. kilkudziesięciu alumnów seminariów duchownych zostało skierowanych do specjalnej jednostki wojskowej w Bartoszycach. Jak przypomina ks. Bernard Błoński obecnie dyrektor Archiwum diecezji siedleckiej, była to świadoma polityka władz komunistycznych.
„To były czasy PRL-u. Młodych ludzi brano do wojska po to, by wybić im z głowy chęć zostania kapłanami. Była to jedna z form walki z Kościołem” – mówi. Dodaje jednak, że doświadczenie, które miało zniszczyć ich powołania, ostatecznie je umocniło. „Gdyby wzięto tylko jednego z nas, pewnie by się załamał. Nas było kilkudziesięciu, dlatego trzymaliśmy się razem. Dzisiaj spotykamy się przede wszystkim po to, by podziękować Bogu, że przeszliśmy tamten czas i mogliśmy służyć ludziom jako kapłani”.
Trauma pierwszych dni
Ks. Jerzy Ślusarczyk, z parafii w Sławie w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, pamięta przede wszystkim nagłość decyzji o wcieleniu do wojska. „Zabrano mnie z pierwszego roku studiów. To było traumatyczne doświadczenie. Pamiętam łzy i świadomość, że tydzień po otrzymaniu wezwania byłem już w jednostce” – wspomina.
Choć celem wojskowych przełożonych było zniechęcenie alumnów do seminarium, po latach dostrzega również pozytywne owoce tamtego czasu. „Wojsko nauczyło nas dyscypliny, odpowiedzialności i organizacji życia. Dwuletnia przerwa była trudna, ale samo doświadczenie wiele mnie nauczyło” – podkreśla.
Większość wytrwała
Statystyki najlepiej pokazują, że plan władz komunistycznych zakończył się niepowodzeniem. Jak przypomina proboszcz parafii św. Kingi w Kowalach w archidiecezji gdańskiej, ks. Wiesław Srogosz, jesienią 1976 r. służbę rozpoczęło 64 kleryków. „Dwóch kolegów zrezygnowało już w czasie wojska, ale 62 wyszło z jednostki nadal jako klerycy. Ostatecznie ponad 46 z nas zostało kapłanami. Dzisiaj utrzymujemy kontakt, a do Rzymu przyjechało czternastu uczestników tamtych wydarzeń” – mówi.
Modlitwa mimo zakazów
Jednym z najtrudniejszych doświadczeń były próby ograniczania praktyk religijnych. „Utrudniano nam wspólne modlitwy, a nawet wyjścia na Mszę św.” – wspomina ks. Eugeniusz Rycerski CSMA, z parafii św. Michała Archanioła w Młochowie w diecezji warszawskiej, który służył w tej samej kompanii, w której wcześniej przebywał bł. ks. Jerzy Popiełuszko.
Zapamiętał także miejsce, gdzie potajemnie przechowywano plastikowy różaniec ukryty pod parkietem koszar. „Do dziś w tej jednostce istnieje muzeum poświęcone ks. Jerzemu Popiełuszce. To miejsce przypomina o tamtych wydarzeniach” – opowiada wzruszony w rozmowie z Vatican News.
Braterstwo silniejsze od systemu
Kapłani zgodnie podkreślają, że jednym z największych darów tamtych dwóch lat była więź, która przetrwała pół wieku. „To spotkanie zawsze dodaje sił. Więzi, które powstały wtedy, są żywe do dziś” – mówi Vatican News ks. Krzysztof Knużyński z parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Częstochowie.
Jego zdaniem doświadczenie prześladowania nauczyło ich odwagi oraz odpowiedzialności za prowadzenie ludzi drogą wiary także po zakończeniu komunizmu.
Radość z wyboru Jana Pawła II
Szczególne miejsce we wspomnieniach zajmuje 16 października 1978 r. Kapłani opuszczali jednostkę wojskową niemal równocześnie z wyborem kard. Karola Wojtyły na papieża. Jak wspomina ks. Marian Wanat, proboszcz parafii św. Wojciecha w Krakowie-Bronowicach, wiadomość o wyborze Polaka wywołała ogromną radość.
„Wybuchliśmy z entuzjazmem. Nawet oficer polityczny zarządził zbiórkę i zawołał: «Kompania, na cześć Karola Wojtyły – plurimos annos!». To był moment, którego nigdy nie zapomnieliśmy” – opowiada.
Dziękczynienie po pół wieku
Pielgrzymka do Rzymu jest dla dawnych kleryków przede wszystkim aktem wdzięczności. Chcą podziękować Bogu za zachowane powołanie, za lata kapłańskiej posługi oraz za ludzi, których spotkali na swojej drodze.
„Każdy jubileusz cieszy, ale ten ma szczególne znaczenie. Wspominamy trudne doświadczenia, które ostatecznie umocniły nasze powołanie. Teraz przybyliśmy do miejsc świętych, aby razem modlić się i dziękować” – podsumowuje ks. Marian Wanat.
Po pięćdziesięciu latach od wydarzeń, które miały osłabić ich wiarę, dawni klerycy wracają do źródeł swojego powołania. Tym razem nie jako młodzi alumni poddawani presji komunistycznego systemu, lecz jako kapłani dziękujący Bogu za wierność, która okazała się silniejsza od ideologii.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

