Mózg dziecka na wakacjach – wyjaśnia psycholog KUL
31 lipca 2026 | 16:39 | KUL | Lublin Ⓒ Ⓟ
Brak szkolnej rutyny, mniej nadzoru, potrzeba poszukiwania wrażeń i wpływ rówieśników – to mieszkanka, która latem popycha dzieci i młodzież do ryzykownych zachowań. O tym, dlaczego młodzież w wakacje czuje się „niezniszczalna” oraz jak dotrzeć do wciąż dojrzewającego mózgu, tłumaczy dr Sylwia Gwiazdowska-Stańczak z Katedry Psychologii Wychowawczej i Rodziny Instytutu Psychologii KUL.
Wakacje to dla dzieci i młodzieży długo oczekiwany czas wolności. Kiedy jednak znika rytm narzucany przez szkołę, a rodzice spędzają większość dnia w pracy, luz łatwo może zamienić się w strefę zagrożenia. Wakacyjna nuda czy przebywanie w nowym towarzystwie sprawiają, że do głowy przychodzą najmniej rozsądne pomysły – od skoków na główkę do nieznanej wody, przez szalone akrobacje na rowerze bez kasku, po eksperymenty z używkami czy ryzykowne eskapady w nowo poznanym towarzystwie – także w cyfrowym świecie.
Co sprzyja ryzyku?
– Te ryzykowne zachowania wynikają właśnie z większego poczucia wolności. Z psychologicznego punktu widzenia to poszukiwanie doznań i radzenie sobie z nudą, poszukiwanie czegoś ciekawego. Różne pomysły przychodzą wówczas do głowy – wyjaśnia dr Sylwia Gwiazdowska-Stańczak z Katedry Psychologii Wychowawczej i Rodziny Instytutu Psychologii KUL.
Ekspert podkreśla, że u podłoża ryzykownych zachowań młodych ludzi leży psychologia i rozwój biologiczny. W okresie adolescencji przemożną rolę odgrywa bowiem chęć przypodobania się grupie rówieśniczej – także nowo poznanym osobom w czasie kolonii, obozów czy podczas wakacyjnych wyjazdów pod namiot.
Mylne poczucie nieśmiertelności
– Towarzyszy temu powszechne wśród nastolatków przecenianie własnych możliwości – tłumaczy dr Gwiazdowska-Stańczak i dodaje, że połączenie wakacyjnego luzu z przebywaniem w miejscach takich jak jeziora, rzeki czy góry tworzy warunki do testowania granic. – Młodzi ludzie zaczynają funkcjonować w przeświadczeniu, że są bezkarni i niezniszczalni, a zasady i reguły, obowiązkowość, czy sumienność obowiązują wyłącznie w trakcie roku szkolnego – dodaje ekspert Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.
Dlaczego zwrot „nie, bo nie” nie działa?
Wielu rodziców popełnia błąd, powtarzając prośby i ostrzeżenia jak zacięta płyta. Tymczasem komunikaty formułowane z pozycji dorosłego często w ogóle nie docierają do młodego odbiorcy.
– Dzieci nie wszystko są w stanie zrozumieć, gdy próbujemy im tłumaczyć pewne rzeczy językiem dorosłego – wyjaśnia dr Gwiazdowska-Stańczak. – Mózg dziecka jest jeszcze niedojrzały. Mówimy do dzieci, a one dosłownie tego nie słyszą, nie przetwarzają pewnych treści i w konsekwencji nie wszystko do nich dociera – dodaje.
Zamiast więc abstrakcyjnych czy kategorycznych komunikatów dorosłych („nie skacz do wody”), lepiej mówić prosto, konkretnie, objaśniając przyczyny i skutki (np. „nie skacz do wody, bo pod powierzchnią mogą być przeszkody, możesz doznać urazu”. Powtarzanie z jasnym uzasadnieniem jest bardziej skuteczne niż same zakazy.
– Także pokazywanie realnych przykładów (prawdziwych historii, materiałów edukacyjnych) pomaga w zrozumieniu ryzyka – mówi dr Gwiazdowska-Stańczak. Jak podkreśla, tłumaczenie mechanizmu zagrożenia oraz potencjalnych konsekwencji redukuje bunt wobec zakazów i może budować wewnętrzną motywację do bezpiecznych zachowań.
Wyjazdy – na co pozwolić dzieciom
Ekspert KUL podkreśla, że zakres wakacyjnej swobody dziecka należy dostosować adekwatnie nie tylko do wieku dziecka, ale także do indywidualnej oceny jego dojrzałości. Rodzice powinni dobrze znać swoje dziecko, by móc świadomie wyznaczyć granice wakacyjnego luzu.
– Poziom zaufania, jaki rodzice mają wobec dziecka i poziom wiedzy, jaką o nim mamy, będzie wyznacznikiem tego, na co nam mu pozwolimy. Niektórym nastolatkom można bardziej zaufać, inni wymagają większej kontroli – mówi dr Gwiazdowska-Stańczak. Tam, gdzie dojrzałości brakuje, rodzic musi zastosować większy nadzór, wiedząc dokładnie, z kim i gdzie przebywa jego dziecko. Kluczowa jest także ocena dostępności używek w danym miejscu.
Praca domowa, której nie odrobi się w 5 minut
Budowanie relacji z dzieckiem, wypracowanie zasad i wzmacnianie wartościowych zachowań to praca na co dzień, a nie tylko na chwilę przed wyjazdem dziecka. Co jednak warto powiedzieć dziecku tuż przed samodzielnym wyjazdem, by przekaz trafił do młodego odbiorcy?
– Że życie jest jedno i kruche, a my nie jesteśmy niezniszczalni. Niestety, niektórzy z wakacji po prostu nie wracają – mówi wprost ekspert KUL. – Wspierająco można wykorzystać materiały edukacyjne pokazujące konsekwencje, np. symboliczne spoty pokazujące tragiczne skutki brawury czy jazdy pod wpływem alkoholu, które symbolicznie ukazują zagrożenia bez epatowania przemocą.
Mit „bezpiecznego ekranu”
Wakacje to także czas większej ekspozycji dzieci na treści w internecie. – Wydaje nam się, że dziecko siedzące przed komputerem albo przed telefonem to jest właśnie to dziecko, które nie zrobi sobie krzywdy. To błędne myślenie, bo tam także jesteśmy narażeni na ryzykowne zachowania – podkreśla dr Gwiazdowska-Stańczak, nawiązując do braku kontroli nad odwiedzanymi przez dzieci serwisami, stronami, aplikacjami. Współcześnie problemem jest także samo uzależnienie od telefonu.
– Przez urządzenia mobilne młodzi mogą umawiać się z nieznajomymi, angażować w hejt, hazard i inne ryzykowne aktywności. Wakacje utrudniają rodzicom kontrolę, ale zasady cyfrowe powinny być utrzymane i monitorowane – zaznacza ekspert.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.


