Drukuj Powrót do artykułu

Coraz więcej ataków na chrześcijan w Europie. Anja Tang: problem przez lata był niedostrzegany

05 sierpnia 2026 | 19:23 | Christian Peschken, CNA Deutsch, st | Wiedeń Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Savannah B./Unsplash

Według najnowszych danych liczba ataków na chrześcijan i instytucje chrześcijańskie w Europie wyraźnie rośnie. Czy mamy do czynienia jedynie z pojedynczymi przestępstwami, czy raczej z szerszym zjawiskiem? Jaką rolę odgrywają w tym zmiany społeczne, ekstremizm polityczny i terroryzm islamistyczny? Czy skala problemu jest dostatecznie dostrzegana przez polityków i opinię publiczną? – na te pytania Christiana Peschkena odpowiada Anja Tang z OIDAC Europe

Na wstępie przypomniano, że wrogość wobec chrześcijan w Europie przez długi czas była zjawiskiem, które nie pasowało do powszechnego obrazu naszego kontynentu. Z tego powodu temat ten był przez wiele lat w dużej mierze pomijany. Obecnie sytuacja zaczyna się zmieniać.

Z jednej strony znacząco wzrosła świadomość problemu. Dzięki pracy organizacji takich jak Obserwatorium Nietolerancji i Dyskryminacji Chrześcijan w Europie (OIDAC Europe), które systematycznie dokumentują przypadki wrogości wobec chrześcijan, temat coraz częściej pojawia się w debacie publicznej, politycznej oraz na forum instytucji międzynarodowych. Ponadto ważnym sygnałem było opublikowanie przez Organizację Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie po raz pierwszy własnych wytycznych dotyczących przestępstw z nienawiści wobec chrześcijan. Pokazuje to, że problem zaczyna być traktowany poważnie również na poziomie międzynarodowym.

Christian Peschken: Według oficjalnych danych rządowych we Francji odnotowuje się ogromny wzrost przestępstw antychrześcijańskich, a także w Niemczech mnożą się podpalenia i profanacje kościołów. Czy obecnie doświadczamy nowego wymiaru wrogości wobec chrześcijan w Europie – czy też problem ten był dotychczas niedoceniany?

Anja Tang:   Tak. W wielu krajach europejskich obserwujemy niepokojący wzrost aktów o charakterze antychrześcijańskim. We Francji najnowszy raport rządowy wykazał ponad 70-procentowy wzrost liczby osobistych ataków wymierzonych w chrześcijan.

Również w Niemczech przedstawiciele Kościołów i innych środowisk chrześcijańskich alarmują w związku z nasilającymi się przypadkami wandalizmu wobec miejsc kultu. Dochodzi tam do podpaleń, profanacji oraz niszczenia kościołów.

Także w Polsce najnowsze badania pokazują skalę problemu – niemal połowa ankietowanych księży katolickich przyznała, że w ciągu ostatniego roku doświadczyła agresji werbalnej lub fizycznej.

Te dane pokazują, że nie mamy do czynienia wyłącznie z pojedynczymi incydentami, ale z szerszym zjawiskiem, które wymaga większej uwagi ze strony władz i społeczeństwa.

W przypadku ataków na kościoły lub chrześcijan wielokrotnie pojawiają się motywy islamistyczne – na przykład w przypadku udaremnionego zamachu na katedrę Notre-Dame lub profanacji grobów z hasłami islamistycznymi. Jaką rolę faktycznie odgrywa islamizm w rosnącej wrogości wobec chrześcijan w Europie, nie obarczając przy tym ogólnie muzułmanów podejrzeniami?

W tej kwestii szczególnie ważne jest zróżnicowane i oparte na dowodach podejście. Większość przestępstw o charakterze antychrześcijańskim w Europie dotyczy ataków na kościoły i instytucje religijne. W wielu takich przypadkach sprawcy pozostają nieznani, ponieważ wykrywalność aktów wandalizmu czy podpaleń jest bardzo niska. Nie ma więc wiarygodnych podstaw, by twierdzić, że tego rodzaju przestępstwa wynikają przede wszystkim z motywów islamistycznych. Uogólnienia nie pomagają w rzetelnej ocenie sytuacji.

Nie oznacza to jednak, że można bagatelizować zagrożenie ze strony islamistycznej wrogości wobec chrześcijan. Niektóre z najpoważniejszych ataków ostatnich lat miały właśnie takie podłoże. Przykładem jest zamach na kościół w Algeciras w Hiszpanii 25 stycznia 2023 roku, w którym zginął kościelny, a cztery inne osoby zostały ranne.

Zagrożenie dotyczy także przemocy wobec konkretnych osób. Szczególnie narażeni są chrześcijanie, którzy przeszli z islamu, a także arabscy chrześcijanie zaangażowani w działalność ewangelizacyjną. Doświadczają oni gróźb, prześladowań i ataków fizycznych. Tragiczne zabójstwo we wrześniu 2025 roku asyryjskiego chrześcijanina Ashura Sarnaya w Lyonie oraz niedawny atak na chrześcijańskiego konwertytę w ośrodku dla uchodźców w Ratyzbonie pokazują, że problem ten nadal istnieje.

Nowe wytyczne OBWE dotyczące przestępstw z nienawiści wobec chrześcijan wskazują, że konwertyci z islamu należą do grup szczególnie zagrożonych i wymagają większej ochrony. Te zalecenia powinny być w Europie bardziej konsekwentnie realizowane.

Podczas gdy przestępstwa antysemickie są w Niemczech szczegółowo rejestrowane w statystykach, nie istnieje porównywalny oficjalny system dotyczący przestępstw z nienawiści wobec chrześcijan. Czy ta różnica sprawia, że wrogość wobec chrześcijan jest mniej widoczna w debacie publicznej i politycznej?

 Niemieckie statystyki dotyczące przestępczości o podłożu politycznym zasadniczo uwzględniają zarówno przestępstwa antysemickie, islamofobiczne, jak i antychrześcijańskie. Problem nie polega więc na braku odpowiedniej kategorii, ale raczej na sposobie rejestracji i przyjętej metodologii.

Przestępstwa są ujmowane w tych statystykach przede wszystkim wtedy, gdy można wykazać ich motyw polityczny. Oznacza to, że część aktów wrogości wobec chrześcijan może nie zostać właściwie zaklasyfikowana lub pozostaje poza oficjalnym obrazem zjawiska. Lepsze rozpoznanie skali problemu wymaga więc dokładniejszego monitorowania i bardziej kompleksowego podejścia.

W przypadku ataków na kościoły często brakuje zakwalifikowania ich jako czynów o podłożu politycznym lub religijnym, mimo że motywacja sprawców wydaje się oczywista. Z czego wynika ten problem?

 Rzeczywiście, w wielu przypadkach problemem jest niewłaściwa kwalifikacja takich zdarzeń. Jeśli dochodzi na przykład do ścięcia głowy figury Chrystusa albo spalenia Biblii, działania te bywają rejestrowane jedynie jako zniszczenie mienia. Tymczasem zgodnie z kryteriami OBWE tego rodzaju symboliczne akty powinny być traktowane jako przestępstwa z nienawiści, ponieważ są wymierzone w tożsamość religijną określonej grupy.

Istotnym problemem jest także pewien poziom analfabetyzmu religijnego wśród części instytucji publicznych. Przykładem może być atak na chrześcijańskiego konwertytę w Ratyzbonie, w przypadku którego w raporcie policyjnym uznano, że motyw religijny miał jedynie drugorzędne znaczenie, ponieważ sprawcy znajdowali się pod wpływem alkoholu. Takie podejście pokazuje, że motywacja religijna nie zawsze jest właściwie analizowana.

Niepokojące jest również to, że mimo znanych trudności z dokumentowaniem takich przestępstw rząd federalny – według własnych deklaracji – nie widzi obecnie konieczności podjęcia dodatkowych działań na rzecz poprawy systemu rejestracji ataków wymierzonych w chrześcijan.

Jednocześnie można zauważyć, że społeczna świadomość tego problemu rośnie. Reprezentatywne badanie przeprowadzone w ubiegłym roku wykazało, że niemal co drugi Niemiec poniżej 30. roku życia, a także ponad połowa muzułmanów mieszkających w Niemczech, uważa wrogość wobec chrześcijan za zjawisko powszechne.

Kościoły są profanowane, podpalane i niszczone, jednak reakcja społeczna często wydaje się słabsza niż w przypadku ataków na inne wspólnoty religijne. Czy w Europie istnieje pewnego rodzaju „ślepa plamka”, jeśli chodzi o prześladowania chrześcijan?

 Tak, taki problem rzeczywiście istnieje. W części środowisk politycznych nadal funkcjonuje przekonanie, że przestępstwa z nienawiści i dyskryminacja dotyczą przede wszystkim mniejszości. Chrześcijanie bywają natomiast postrzegani jako większość społeczna, dlatego wielu osobom trudno przyjąć, że również oni mogą stać się ofiarami celowej przemocy lub prześladowania.

Dodatkowo w niektórych kręgach lewicowych uproszczony podział społeczeństwa na grupy sprawców i ofiar powoduje, że ataki na chrześcijan są pomijane lub relatywizowane, ponieważ chrześcijaństwo bywa utożsamiane z grupą historycznie uprzywilejowaną.

Jednym z dramatycznych przykładów była niewielka reakcja medialna poza Francją na śmiertelny zamach na Asuhr Sarnayę. Pokazuje to, że cierpienie chrześcijan nie zawsze spotyka się z taką samą uwagą opinii publicznej jak przemoc wymierzona w inne grupy religijne.

W ochronie praw człowieka powinna jednak obowiązywać prosta zasada: każdy człowiek zasługuje na ochronę. Ani liczebna większość, ani historyczne znaczenie danej wspólnoty nie oznaczają, że jej członkowie nie mogą paść ofiarą przestępstw z nienawiści.

Co konkretnie należałoby teraz uczynić – z punktu widzenia polityków, organów bezpieczeństwa i Kościołów – aby lepiej chronić chrześcijan? Jak jednocześnie zadbać o to, by debata na temat wrogości wobec chrześcijan nie przerodziła się w ideologiczne spory lub ogólnikowe obwinianie?

Pierwszym ważnym krokiem byłoby powołanie koordynatora Unii Europejskiej ds. zwalczania przemocy i dyskryminacji wobec chrześcijan – analogicznie do istniejących już stanowisk zajmujących się przeciwdziałaniem antysemityzmowi czy nienawiści wobec muzułmanów.

Fakt, że mimo licznych postulatów ze strony Parlamentu Europejskiego, środowisk naukowych i organizacji społecznych takie stanowisko wciąż nie powstało, pokazuje, że w tej dziedzinie istnieją nadal poważne zaniedbania polityczne.

Konieczne jest również lepsze dokumentowanie przypadków wrogości wobec chrześcijan, większa wrażliwość policji i wymiaru sprawiedliwości oraz ściślejsza współpraca z Kościołami i wspólnotami, które doświadczają takich ataków. Szczególnej uwagi wymagają zwłaszcza konwertyci na chrześcijaństwo oraz osoby wywodzące się ze środowisk migracyjnych, których doświadczenia często pozostają niedostatecznie obecne w debacie publicznej.

Jednocześnie niezwykle ważne jest, aby problem wrogości wobec chrześcijan nie był wykorzystywany do celów ideologicznych. Nie prowadzi do rozwiązania ani automatyczne przypisywanie wszystkich przypadków jednej grupie sprawców, ani też pomniejszanie skali zjawiska z powodów politycznych. Potrzebna jest spokojna, oparta na faktach debata, która pozwoli wypracować skuteczne środki ochrony.

Nowe wytyczne OBWE przypominają, że przestępstwa z nienawiści nigdy nie pojawiają się w całkowitej izolacji. Na ich rozwój wpływają także debaty polityczne, przekazy medialne i postawy społeczne– mogą one zarówno wzmacniać uprzedzenia, jak i przyczyniać się do ich przezwyciężania.

Ochrona chrześcijan przed dyskryminacją i przemocą nie powinna być traktowana jako kwestia partyjna czy ideologiczna, lecz jako element ochrony praw człowieka. To właśnie ta zasada powinna wyznaczać kierunek debaty publicznej.

Rozmawiał Christian Peschken, CNA Deutsch

 

 

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.