Drukuj Powrót do artykułu

Paola Kafira o islamie: Nie możemy już dłużej milczeć

08 sierpnia 2026 | 16:32 | Valerio Pece, Tempi, it, st | Rzym Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Majid Korang beheshti / Unsplash

„Muzułmanie są pierwszymi ofiarami islamu. Uwolnienie muzułmanina od jego religii to najlepsza przysługa, jaką można mu wyświadczyć” – pisał pod koniec XIX wieku francuski filozof i historyk religii Ernest Renan. Do jego słów nawiązuje Paola Kafira, autorka książki „Islam: jasny i prosty przewodnik”, poświęconej analizie islamu na podstawie jego tekstów źródłowych. Kafira to pseudonim przyjęty przez włosko-argentyńską badaczkę. Słowo kāfir w języku arabskim oznacza „niewiernego” i jest określeniem odnoszonym w tradycji islamskiej do osoby, która nie wyznaje islamu. Autorka wydała książkę niezależnie. Jak wyjaśniła w rozmowie z włoskim portalem Tempi.it, nie zwracała się do wydawnictw, ponieważ – jej zdaniem – proces podejmowania decyzji przez redakcje trwa zbyt długo w stosunku do pilności poruszanej przez nią problematyki.

W publikacji Kafira odwołuje się bezpośrednio do Koranu, hadisów oraz tradycji dotyczącej życia Mahometa. Przedstawia m.in. podstawowe zasady islamu, koncepcję szariatu i różne znaczenia pojęcia dżihadu, a także stosunek islamu do osób niebędących muzułmanami.

Książka Kafiry, opublikowana jako niezależna publikacja, spotkała się z zainteresowaniem czytelników i osób zajmujących się problematyką islamu. Autorka przedstawia ją jako próbę przybliżenia islamu przede wszystkim poprzez analizę jego własnych tekstów religijnych, bez przyjmowania założeń, które miałyby łagodzić lub pomijać kontrowersyjne aspekty tej religii.

Valerio Pece, Tempi, it. Pani książka spotyka się z entuzjastycznym przyjęciem czytelników. Przypuszczam jednak, że zdaje sobie Pani sprawę, iż nie uniknie oskarżeń o islamofobię.

Paola Kafira:  To oczywiste. Żyjemy w czasach, w których panuje duży konformizm. Książkę czyta jednak również wielu muzułmanów, którzy chcą pogłębić wiedzę na temat swej wiary, nie zadając sobie wcześniej zbyt wielu pytań.

Czy to znaczy, że ten przewodnik po islamie napisała Pani również z myślą o nich?

– Musimy wyjść od jednego założenia: islam jest przede wszystkim ideologią polityczną, która chce regulować życie wszystkich – zarówno muzułmanów, jak i niemuzułmanów – dążąc do narzucenia światu szariatu, czyli prawa islamskiego. Krytyka różnych przejawów szariatu oznacza ochronę życia muzułmańskich kobiet. Jest więc dokładnym przeciwieństwem ich dyskryminowania. Zresztą tematem mojej książki jest ideologia, a nie ludzie.

Pani praca wydaje się współbrzmieć z niedawnym listem pasterskim biskupa Ventimiglia-Sanremo Antonio Suetty „Nie ma większej miłości”, poświęconym obowiązkowi głoszenia Chrystusa muzułmanom.

– List pasterski biskupa Suetty jest ważny i piękny, choćby już ze względu na swój tytuł. Podkreśla on, że Ewangelia jest przeznaczona dla wszystkich, również dla imigrantów wyznających islam. Idąc śladami św. Franciszka z Asyżu, a także niektórych swoich wybitnych poprzedników – mam tu na myśli kardynała Giacomo Biffiego – bp Suetta mówi o zobowiązaniu, które dla chrześcijan jest wręcz „obowiązkowe i konieczne”.

Pani książka ogranicza się do cytowania źródeł islamskich.

– Jest to dzieło o charakterze akademickim, w którym dokonuję dogłębnej anazlizy.

Każdy rozdział wyjaśnia jeden z aspektów szariatu. Szósty dotyczy małżeństw między kuzynami, które – według śledztwa BBC – sprawiają, że „brytyjscy Pakistańczycy, stanowiący około 3 procent wszystkich osób urodzonych w Wielkiej Brytanii, są rodzicami prawie jednej trzeciej wszystkich brytyjskich dzieci z chorobami genetycznymi”.

– W islamie istnieje wiele problemów, ale jednym z najbardziej dramatycznych jest zjawisko małżeństw między kuzynami pierwszego stopnia. Jak pokazują przywoływane przeze mnie materiały BBC i filmy dokumentalne, dzieci zrodzone z takich związków często cierpią na poważne choroby genetyczne, niepełnosprawność intelektualną i fizyczną.

Poza cierpieniem dotykającym wiele osób oraz kosztami ponoszonymi przez system opieki społecznej niepokojące jest przede wszystkim zamknięcie mentalne. Jak często bywa w przypadku różnych praktyk, wskazuje się tu również na przykład Mahometa, który według tradycyjnych źródeł poślubił swoją kuzynkę pierwszego stopnia, Zajnab.

Historia tego związku ma być również związana z kolejnym zagadnieniem, które omawiam w następnym rozdziale – kwestią zakazu adopcji sierot. W mojej ocenie praktyka ta ma konsekwencje zarówno dla kobiet niezdolnych do rodzenia dzieci, jak i dla milionów dzieci pozostających w przepełnionych sierocińcach, gdzie mogą być narażone na wykorzystywanie.

Również w odniesieniu do zjawiska małoletnich żon Zachód wydaje się odwracać wzrok. W internecie nietrudno natknąć się na zdjęcia i nagrania nieletnich dziewczynek, wydawanych za mąż mężczyznom, którzy ze względu na wiek mogliby być ich ojcami, a nawet dziadkami.

– Mówienie o tym jest dla mnie bardzo bolesne. Ograniczę się do przytoczenia jednego szczegółu psychologicznego, który oddaje grozę tej sytuacji. Jako badaczka tego zagadnienia analizuję teksty i filmy pochodzące ze świata islamu, a jednak rzadko zdarza mi się widzieć nagrania, na których te młode żony gwałtownie reagują czy płaczą. Częściej są jakby otępiałe, sparaliżowane, na skraju omdlenia.

Czytając relacje dorosłych kobiet, którym wiele lat wcześniej narzucono takie „małżeństwo”, zrozumiałam, że z psychologicznego punktu widzenia może chodzić o początek ataku paniki. Jest to druzgocąca chwila, w której mózg wysyła do ciała sygnał alarmowy. Dziewczynka wie jednak, że nie może w żaden sposób zareagować, więc w ramach samoobrony wycofuje się z sytuacji i pozostaje jakby sparaliżowana.

W wielu krajach islamskich istnieją jednak przepisy zakazujące małżeństw aranżowanych…

– Oczywiście. Problem polega jednak na tym, że są to przepisy stworzone przez ludzi, a w niektórych środowiskach uważa się je za gorsze lub całkowicie nieistotne w porównaniu z prawem Allaha.

Po raz kolejny prekursorem ma być Mahomet?

– Tak. Islam uważa go za „doskonałego” człowieka. Według tradycyjnych źródeł poślubił Aiszę, gdy miała sześć lat, a małżeństwo zostało skonsumowane, gdy miała dziewięć lat.

W zachodnich szkołach coraz częściej obserwuje się również znikanie młodych dziewcząt. Nauczyciele z różnych części Europy opowiadają, że tuż przed końcem roku szkolnego niektóre muzułmańskie uczennice zaczynają zachowywać się nietypowo.

– Tak, schemat bywa podobny: dziewczęta stają się smutne i milczące. Czasami udaje im się szeptem zwierzyć koleżankom, że muszą wyjechać latem do kraju pochodzenia swojej rodziny. We wrześniu już nie wracają.

O skali problemu świadczą również działania podejmowane przez państwa w celu ochrony takich nastolatek. W Szwecji w 2018 roku rozpoczęto kampanię, w ramach której dziewczętom obawiającym się przymusowego małżeństwa sugerowano, aby podczas podróży samolotem miały przy sobie metalową łyżkę. Jej obecność mogła uruchomić wykrywacz metalu i zwrócić uwagę pracowników lotniska, którzy wiedzieli o kampanii i mogli podjąć interwencję. Podobna inicjatywa była realizowana w Wielkiej Brytanii. Niektóre szkoły rozdawały nawet uczennicom łyżki przed przerwą wakacyjną.

Co to wszystko sugeruje?

– Uważam, że sam fakt, iż europejski kraj przed wakacjami rozdaje muzułmańskim uczennicom łyżki, współpracując przy tym z władzami lotniskowymi, pokazuje, w jak dramatycznej sytuacji mogą znaleźć się nieletnie muzułmanki, pozbawione możliwości zwrócenia się o pomoc nawet w Europie.

Nie możemy już dłużej milczeć. Jako chrześcijanka pozwolę sobie powiedzieć, że biskup Antonio Suetta nie mógł tego lepiej ująć: nie ma większej miłości niż głoszenie Chrystusa, jedynego Wyzwoliciela.

Dzięki swojemu blogowi, działalności w mediach społecznościowych i publikacjom stała się Pani punktem odniesienia dla wielu apostatów, czyli osób, które porzuciły islam. Jak żyją Pani przyjaciele po przyjęciu chrześcijaństwa?

– Apostata, który opuszcza islam, często opuszcza również swoją rodzinę, ponieważ to właśnie rodzina może wyrzec się swojego dziecka. Traci majątek, przyjaźnie, pracę, dom – właściwie wszystko. Właśnie wtedy jednak zyskuje coś innego: wiarę w Jezusa Chrystusa.

Dla tych odważnych mężczyzn i kobiet staje się ona siłą, która towarzyszy im na drodze zmartwychwstania. Znam wiele ich osobistych historii i są one niezwykle poruszające. Wielu z nich mówi, że kiedy patrzą w lustro, widzą siebie inaczej. Niespotykany wcześniej spokój i szczęście sprawiają, że ich rysy stają się bardziej rozluźnione, a twarz jaśniejsza.

Wiemy, że otrzymuje Pani groźby, do tego stopnia, że nigdy nie podaje Pani informacji pozwalających określić swoje miejsce pobytu. Jak radzi sobie Pani ze strachem i jaki jest rzeczywisty „ludzki koszt” tej trudnej działalności?

– Groźby otrzymywałam zawsze i wiem, że prędzej czy później mogą podjąć próbę ataku na mnie. Wierzę jednak, że Bóg nie postawiłby mnie na tej drodze, gdyby miała ona być aż tak niebezpieczna.

Najbardziej druzgocącym aspektem jest dla mnie codzienny koszt ludzki: ogrom cierpienia, które dotyka dziewczynki, kobiety, a nawet zwierzęta. Ja, która nie oglądam nawet horrorów, uważałam się za ostatnią osobę nadającą się do zajmowania się takimi tematami. A jednak powtarzam sobie, że być może właśnie ta nadmierna wrażliwość jest tym, czego potrzeba, aby nie odwracać wzroku.

Rozmawiał: Valerio Pece, Tempi, it

 

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.