Pożegnanie ks. Aleksandra Karkoszki SDB, 96-letniego kapłana, który „nie żył dla siebie”
19 sierpnia 2026 | 16:09 | rk | Oświęcim Ⓒ Ⓟ
Fot. Robert KarpW sanktuarium Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Oświęcimiu 19 sierpnia odbyły się uroczystości pogrzebowe ks. Aleksandra Karkoszki SDB, wieloletniego proboszcza miejscowej parafii salezjańskiej, spowiednika i wychowawcy młodzieży. Salezjanin zmarł 17 sierpnia w 96. roku życia, po 76 latach życia zakonnego i 69 latach kapłaństwa. Mszy św. przewodniczył przełożony Inspektorii Krakowskiej Towarzystwa Salezjańskiego ks. Dariusz Bartocha SDB.
W świątyni zgromadzili się współbracia zakonni, kapłani, przedstawiciele parafii, w których ks. Karkoszka posługiwał, wierni, a także mieszkańcy Oświęcimia i rodzinnej Brzezinki. Obecni byli również salezjanie pracujący w Polsce i za granicą, m.in. we Włoszech i Niemczech.
W homilii duszpasterz z sanktuarium Matki Bożej Królowej Polski w Szczyrku na Górce ks. Adam Paszek SDB przypomniał, że salezjanin i kapłan nie żyje dla siebie. Odwołując się do konstytucji zgromadzenia, wskazał, że salezjanie mają być znakami i nosicielami miłości Boga do młodzieży, a przez konsekrację są posłani, by służyć młodym.
Kaznodzieja podkreślił, że takim życiem było również życie ks. Karkoszki. Zwrócił uwagę na jego charakterystyczny uśmiech i pogodę ducha. Mówił, że choć dla bliskich śmierć oznacza odejście, chrześcijańska wiara pozwala widzieć w niej przejście do spotkania z Chrystusem.
– My przeżywamy odejście księdza Aleksandra, a on przeżywa przejście, my rozstanie, a on spotkanie, spotkanie z Chrystusem wieczności – zaznaczył ks. Paszek.
Przypomniał 69 lat jego kapłańskiej posługi. Mówił o rękach, które przez dziesięciolecia ukazywały wiernym Chrystusa podczas Eucharystii i błogosławiły ich, oraz o ustach, które głosiły Ewangelię. Podkreślił również, że ostatnie lata ks. Aleksander poświęcił przede wszystkim posłudze spowiednika.
Salezjanin wskazał także na trudne doświadczenia dzieciństwa zmarłego kapłana. Ks. Karkoszka dorastał w cieniu Auschwitz-Birkenau, przeżył wysiedlenie mieszkańców Brzezinki, niemiecką okupację i przedwczesną śmierć ojca. Mimo tych doświadczeń odpowiedział na głos powołania i po wojnie wstąpił do zgromadzenia salezjańskiego.
W homilii przywołał kolejne etapy jego duszpasterskiej drogi: Twardogórę, Częstochowę, Kraków, Skawę, Witów oraz Oświęcim. Przez dziewięć lat był proboszczem parafii Matki Bożej Wspomożenia Wiernych, później posługiwał w parafii Miłosierdzia Bożego na oświęcimskim Zasolu, a ostatnie 16 lat życia spędził ponownie w oświęcimskim sanktuarium, przede wszystkim jako spowiednik.
Ks. Paszek zwrócił szczególną uwagę na maryjny wymiar życia zmarłego. – Złotą nicią przeplatającą to życie jest miłość do Matki Bożej, której był gorliwym czcicielem – stwierdził.
Zauważył, że ks. Aleksander odszedł w miejscu, z którym związana była niemal cała jego kapłańska historia: tutaj jako dziecko był ministrantem, tutaj kształtowało się jego powołanie, tutaj później pracował jako kapłan, proboszcz i spowiednik. Odszedł także w dniu wspomnienia św. Jacka, patrona krakowskiej inspektorii salezjańskiej.
Kaznodzieja nawiązał do postaci św. Jacka, przedstawianego z Eucharystią i figurą Maryi, oraz do snu św. Jana Bosko o dwóch kolumnach – Najświętszym Sakramencie i Maryi Wspomożycielce.
– Tak, księże Aleksandrze, po przeżyciu 96 lat, 76 jako salezjanin, 69 jako kapłan, okręt twojego życia zacumował bezpiecznie w domu Ojca, w ramionach Jezusa Eucharystycznego i Maryi – podsumował.
Ks. Bartocha w krótkim, osobistym wspomnieniu przywołał obraz ks. Aleksandra jako człowieka pogodnego, który potrafił swoją obecnością i poczuciem humoru rozjaśniać codzienność. Przywołał obraz zakonnika m.in. jeżdżącego rowerem po Oświęcimiu czy spacerującego ze współbratem, ks. Stanisławem. Podkreślił, że ks. Aleksander zapisał się w pamięci wielu ludzi jako człowiek radosny.
– Patrzymy w baranka paschalnego, patrzymy w zmartwychwstanie, patrzymy w człowieka, który przeżył nie dla siebie wiele lat i dzisiaj może się radować – zaakcentował, zachęcając jednocześnie do modlitwy za zmarłego.
Kustosz i proboszcz sanktuarium Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Oświęcimiu ks. Łukasz Krysmalski SDB podkreślił, że zmarły kapłan był „znany i lubiany”. – Znany dlatego, że chodził, rozsiewał wszędzie radość – mówił. Jednocześnie wskazał, że jego popularność nie wynikała jedynie z pogodnego usposobienia. – Był po prostu dobrym kapłanem, prostym dobrym kapłanem – zaznaczył.
Kustosz sanktuarium szczególnie podziękował ks. Aleksandrowi za jego wierność: codziennej Eucharystii, św. Jackowi, św. Janowi Bosko i Matce Bożej. Wspomniał, że zmarły kapłan każdego ranka przychodził do świątyni przed innymi, przygotowany do sprawowania Eucharystii.
– Dziękujemy księże Aleksandrze. I dziękujemy przede wszystkim ja osobiście za twoją wierność – powtórzył.
Po zakończeniu Eucharystii zmarłego odprowadzono z bramy sanktuarium na cmentarz parafialny w Oświęcimiu. W ostatniej drodze towarzyszyła mu m.in. góralska kapela z Witowa. Ks. Aleksander Karkoszka został pochowany w grobowcu salezjańskim.
Podczas uroczystości odczytano także listy kondolencyjne przesłane przez biskupa bielsko-żywieckiego Romana Pindla oraz ks. Marka Chrzana SDB.
Ks. Aleksander Karkoszka urodził się 24 grudnia 1930 r. w Brzezince koło Oświęcimia. Chrzest i Pierwszą Komunię św. przyjął w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Oświęcimiu. 26 sierpnia 1950 r. złożył pierwsze śluby zakonne w Zgromadzeniu Salezjańskim w Kopcu koło Częstochowy. 8 sierpnia 1958 r. w kościele św. Stanisława Kostki na Dębnikach w Krakowie przyjął święcenia kapłańskie.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.






