Jaworzynka-Trzycatek: książka o Frydeckiej Pani i ponad 300 latach pielgrzymowania
21 sierpnia 2026 | 15:43 | rk | Jaworzynka-Trzycatek Ⓒ Ⓟ
Fot. Diecezja Bielsko-Żywiecka„Nowe sanktuarium – z nowym przesłaniem – będzie niewątpliwie kontynuowało dawne tradycje, uzupełnione jednak o całkiem nowe elementy” – zauważa ks. dr Tomasz Chrzan, autor książki „Frydecka Pani na Trzycatku”, która ukazała się w przededniu ustanowienia Sanktuarium Matki Bożej Frydeckiej, Królowej Pokoju w Jaworzynce-Trzycatku. Publikacja odsłania mało znaną historię ponad trzystu lat pielgrzymowania mieszkańców dzisiejszego Podbeskidzia do Frydka oraz pokazuje, jak dawny kult Matki Bożej znalazł swoją kontynuację po polskiej stronie granicy.
„Frydecka Pani na Trzycatku. Pielgrzymowanie mieszkańców Podbeskidzia do Frydka i dzieje sanktuarium Matki Bożej Frydeckiej Królowej Pokoju w Jaworzynce-Trzycatku” – to tytuł najnowszej książki ks. dr. Tomasza Chrzana.
Publikacja nie jest jednak wyłącznie historią samego sanktuarium we Frydku. Jak wyjaśnia jej autor, głównym przedmiotem badań stało się pielgrzymowanie mieszkańców Podbeskidzia do tego czeskiego sanktuarium. „Ta praca, ta książka dotyczy nie tylko kultu Matki Bożej Frydeckiej na Trzycatku, choć do tego w jakiś sposób zmierza, ale opowiada w ogóle o pielgrzymowaniu mieszkańców Podbeskidzia do Frydka i samym już sanktuarium Matki Bożej Frydeckiej, Królowej Pokoju na Trzycatku” – zauważa w rozmowie ks. Chrzan.
Autor sięgnął do dokumentów przechowywanych w licznych archiwach po obu stronach dzisiejszej granicy. Szczególnie cenne okazały się dawne spisy pielgrzymów zachowane w archiwum we Frydku-Mistku. Nie obejmują one wszystkich lat i nie zawsze podają dokładną liczbę uczestników, jednak pozwalają odtworzyć skalę dawnego ruchu pielgrzymkowego.
Ks. Chrzan skoncentrował się na miejscowościach, które obecnie należą do diecezji bielsko-żywieckiej. Z dokumentów wynika, że do Frydka pielgrzymowali wierni m.in. ze Skoczowa, Czechowic-Dziedzic, Szczyrku, Łodygowic, Milówki, Rajczy i Żywiecczyzny. Pierwsze świadectwa takich pielgrzymek znalazł również w dziejopisie Andrzeja Komonieckiego, kronikarza żywieckiego, który wspominał o pątnikach z Żywca, Łodygowic i innych miejscowości.
Początki kultu Matki Bożej Frydeckiej sięgają XVII wieku. W 1665 roku we Frydku została ustawiona kolumna z figurą Matki Bożej. Jak wynika z historycznych przekazów, inicjatorem jej powstania był właściciel Frydka i okolic Jan Bernard Prażma. Kolumna miała charakter pokutny, a znajdująca się na niej figura Maryi Niepokalanej stała się później przedmiotem rozwijającego się kultu.
Z czasem Frydek stał się jednym z ważnych celów pielgrzymkowych mieszkańców regionu. Pątnicy przychodzili tam nie tylko z najbliższej okolicy, ale także z terenów, które dziś znajdują się po polskiej stronie granicy. Jednym ze świadectw tego ruchu są charakterystyczne krzyże, na których z jednej strony umieszczano wizerunek Chrystusa Ukrzyżowanego, a z drugiej Matkę Bożą Frydecką.
Takie krzyże zachowały się w miejscach, z których wierni wyruszali niegdyś do Frydka. Jeden z nich znajduje się w Starej Wsi koło Wilamowic. Innym świadectwem dawnego kultu jest figura Matki Bożej Frydeckiej na kolumnie znajdująca się w pobliżu sanktuarium w Hałcnowie.
Ważną postacią w historii tego ruchu pielgrzymkowego był jezuita o. Leopold Tempes, działający w XVIII wieku na Śląsku Cieszyńskim i wśród beskidzkich górali. Był on nie tylko propagatorem pielgrzymowania, ale wykorzystywał je także jako narzędzie katechizacji i umacniania katolicyzmu.
Na trasie prowadzącej m.in. z Istebnej przez Cieszyn i Jabłonków do Frydka Tempes miał ustanawiać przydrożne kaplice i figury. Przy kolejnych miejscach zatrzymania pielgrzymów wyjaśniał podstawowe prawdy wiary. „Te pielgrzymki miały taki charakter właśnie też katechizmowy. Tempes katechizował przy tych pielgrzymkach” – podkreśla ks. Chrzan.
Pielgrzymowanie nie zawsze jednak rozwijało się w sposób niezakłócony. Jednym z pierwszych poważnych ograniczeń były reformy józefińskie w monarchii habsburskiej. W drugiej połowie XVIII wieku cesarzowa Maria Teresa i cesarz Józef II ograniczali liczbę pielgrzymek, uznając je m.in. za przeszkodę w pracy na roli. W efekcie ruch pielgrzymkowy został znacząco zredukowany, a pielgrzymki ograniczano do jednodniowych.
Po zakończeniu okresu józefinizmu tradycja zaczęła się odradzać. Kolejnym ciosem okazały się jednak wydarzenia polityczne XX wieku. Po I wojnie światowej ustanowienie granicy między Polską i Czechosłowacją utrudniło dotychczasowy ruch pielgrzymkowy. Jeszcze bardziej ograniczył go okres komunizmu. Z polskiej strony tradycja praktycznie zanikła, choć z terenów czeskich pielgrzymki do Frydka nadal się odbywały.
Po upadku komunizmu nastąpiło częściowe odrodzenie pielgrzymowania. Proces ten został jednak osłabiony przez pandemię COVID-19.
Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera Jaworzynka-Trzycatek. Kult Matki Bożej Frydeckiejpojawił się tam już w XIX wieku. W 1866 roku wzniesiono kaplicę, w której umieszczono kopię figurki Matki Bożej przywiezionej z Frydka. W ten sposób kult związany z czeskim sanktuarium zaczął rozwijać się także po polskiej stronie.
Trzycatek stał się następnie miejscem, które gromadziło ludzi doświadczonych przez historię XX wieku. Po II wojnie światowej powstała nowa kaplica będąca wotum wdzięczności za ocalenie z wojennej zawieruchy. Szczególną wymowę ma fakt, że wśród osób, które dziękowały za ocalenie, byli zarówno żołnierze walczący po stronie polskiej i aliantów, jak i mieszkańcy regionu wcieleni do armii niemieckiej.
„Jedni i drudzy chcą podziękować Panu Bogu i Matce Bożej za ocalenie z całej tej wojennej zawieruchy. I to znowu jest taki mocny element pokazujący potrzebę modlitwy o pokój, ale także coś, co jest ponad podziałami” – podkreśla autor.
Współczesnym znakiem tej ponadgranicznej tradycji są organizowane od 2009 roku pielgrzymki na Trójstyk, w których uczestniczą wierni z Polski, Czech i Słowacji. Zdaniem ks. Chrzana pokazują one, że dawna tradycja może być podejmowana w nowych warunkach.
„Są granice, które zostały otwarte i tak jak było kiedyś, można bez problemu pielgrzymować. To jest w jakiś sposób taki rzeczywiście znak pokazujący powrót do przeszłości” – zauważa.
Autor zaznacza przy tym, że nowe sanktuarium na Trzycatku nie powinno być traktowane jako zastępstwo dla sanktuarium we Frydku. „Do Frydka jak najbardziej dalej trzeba pielgrzymować” – zaznacza. Trzycatek może natomiast stać się kontynuacją obecnego od XIX wieku kultu Matki Bożej Frydeckiejpo polskiej stronie granicy i miejscem, w którym dawna tradycja otrzyma nowe impulsy.
Szczególną rolę w historii tego kultu odgrywała inicjatywa samych wiernych. Analiza ksiąg ogłoszeń parafialnych pokazuje, że pielgrzymki często nie wymagały formalnej organizacji ze strony proboszcza. Ich przygotowaniem zajmowali się przewodnicy, określani jako „śpiewocy”. To oni ustalali termin, zbierali pątników i prowadzili ich na miejsce.
„To była taka inicjatywa oddolna, bardzo często oni szli sami, nie szedł z nimi żaden duszpasterz” – podkreśla ks. Chrzan. Jego zdaniem właśnie ta spontaniczność i zakorzenienie pobożności wśród wiernych są jednym z najbardziej interesujących elementów historii kultu Frydeckiej Pani.
Książka pokazuje również, że sanktuarium nie jest jedynie miejscem związanym z przeszłością. W zakończeniu publikacji autor zwraca uwagę, że ustanowienie sanktuarium na Trzycatku jest „najnowszym akordem” historii, która rozpoczęła się ponad 350 lat wcześniej, ale jednocześnie powinno być początkiem nowego etapu.
Wskazuje, że zgodnie z istotą sanktuarium powinno ono być miejscem szczególnej modlitwy, ewangelizacji, formacji i katechizacji. W przypadku Trzycatku szczególnego znaczenia nabiera modlitwa o pokój. Położenie na styku Polski, Czech i Słowacji stwarza także możliwość rozwijania spotkań ponad granicami i podziałami.
„Nowe nie zastąpi starego. Samo podejmowanie takich prób byłoby kompletnym absurdem. Nowe sanktuarium – z nowym przesłaniem – będzie niewątpliwie kontynuowało dawne tradycje, uzupełnione jednak o całkiem nowe elementy” – stwierdza ks. Chrzan.
Autor w symboliczny sposób powraca na końcu książki do starego istebniańskiego krzyża. Przez lata był on jedynie świadkiem dawnej tradycji. Teraz ponownie został niesiony podczas pielgrzymki – jak dawniej prowadząc ludzi do miejsca modlitwy. Zmieniła się jednak odległość. Dawniej z Istebnej do Frydka pątnicy mieli do pokonania ponad 50 kilometrów. Dziś do Trzycatka jest około dziesięciokrotnie bliżej.
Zmieniły się także warunki pielgrzymowania i sposób przekazywania tradycji. Dawne pieśni pątnicze, kancjonały i zwyczaje ustępują nowym formom. Nie zmieniło się jednak – jak podkreśla ks. Chrzan – to, co najważniejsze: wokół krzyża nadal mogą jednoczyć się ludzie różnych narodów i języków, a Maryja pozostaje Tą, która prowadzi ich do Chrystusa.
Książka „Frydecka Pani na Trzycatku” ukazała się nakładem Stowarzyszenia „Dziedzictwo św. Jana Sarkandra”.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

