Drukuj Powrót do artykułu

Bp Skomarowski: 35 lat wolności sumienia na Ukrainie

24 sierpnia 2026 | 16:54 | VaticanNews | Łuck Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Family News Service

Przewodniczący Konferencji Biskupów Obrządku Łacińskiego Ukrainy, bp Witalij Skomarowski, podkreśla, że 35 lat niepodległości przyniosło Ukraińcom prawdziwą wolność sumienia i religii. W rozmowie z mediami watykańskimi zaznacza jednak, że dziś Ukraina płaci ogromną cenę za obronę swojej niepodległości. Biskup łucki mówi o tragicznych doświadczeniach wojny, która uświadamia, jak wielkim darem dla każdego narodu jest pokój. Przywołując słowa św. Jana Pawła II o wojnie jako wielkim nieszczęściu, zwraca zarazem uwagę na niezwykłą solidarność oraz duchowe i materialne wsparcie, jakie Ukraina otrzymuje z całego świata. Rozmawiały z nim siostra Alina Petrauskaitė, SCM, Svitlana Dukhovych z ukraińskiego serwisu vaticannews.

Vaticannews: Ekscelencjo, czy 35 lat niepodległości to dużo, czy mało?

Bp Witalij Skomorowski: W skali historycznej 35 lat to niewiele. Jednak dla Ukrainy jest to okres niezwykle intensywnych doświadczeń. Obejmuje on kryzys gospodarczy lat 90., późniejszą odbudowę gospodarki, a także wojnę, która trwa od 2014 roku, a od 2022 roku ma charakter pełnoskalowy. Dlatego, choć z perspektywy historii 35 lat może wydawać się okresem krótkim, dla Ukrainy był to czas ogromnych przemian i trudnych doświadczeń.

Jakie znaczenie dla życia duchowego Ukraińców miało odzyskanie niepodległości?

– Żyjemy w niepodległym państwie i mamy wolność sumienia – nie tylko zagwarantowaną na papierze, lecz także rzeczywiście obecną w życiu społecznym. Oznacza to, że każdy może wyznawać i głosić swoją wiarę. Oczywiście, podobnie jak w każdym kraju, mogą występować pewne problemy biurokratyczne, jednak wolność sumienia jest zagwarantowana przez Konstytucję Ukrainy i jest realnie respektowana.

Dla nas jest to doświadczenie wyjątkowe, ponieważ wcześniej istniał Związek Sowiecki, który również deklarował w Konstytucji prawo do wolności sumienia. W rzeczywistości jednak, z powodów ideologicznych, Kościół i religia były prześladowane. W zależności od okresu prześladowania przybierały charakter krwawy lub bezkrwawy. Ludzi więziono, a niektórzy tracili życie ze wzglźdu na swą wiarę. Innym uniemożliwiano awans zawodowy – nie mogli zostać nauczycielami, lekarzami czy obejmować stanowisk państwowych.

Również w czasach carskich dochodziło do prześladowań Kościoła katolickiego i innych wspólnot religijnych. Nawet Kościół prawosławny, będący wówczas Kościołem państwowym w carskiej Rosji, cierpiał z powodu silnego podporządkowania państwu i nie mógł w pełni realizować swojej misji.

Dlatego 35 lat niepodległości i 35 lat wolności sumienia to wyjątkowe doświadczenie dla naszego kraju. Choć dziś przed Kościołem stoją zupełnie inne wyzwania i problemy, za każdym razem, gdy świętujemy Dzień Niepodległości, dziękujemy Bogu za wolność, w tym za wolność religijną, którą cieszymy się w naszym państwie.

Wspomniał Ekscelencja o czasach prześladowań za wiarę. Dzisiaj można usłyszeć opinię, że właśnie wtedy, w czasach prześladowań, ludzie mieli silną wiarę i cierpieli za nią. A teraz, kiedy kościoły są otwarte i można świadczyć o swojej wierze, a wydaje się, że wiara jest słabsza. Co Ksiądz Biskup  tym sądzi?

– Po prostu zmieniło się życie. W czasach prześladowań ludzie bali się na przykład ochrzcić dziecko, ponieważ mogło się to wiązać z problemami w pracy. Dziś nikt tego nie zabrania. Człowiek może jednak poświęcić całe życie karierze czy gromadzeniu majątku i nie mieć czasu ani dla innych ludzi, ani dla wiary. Co więcej, może w ogóle nie uważać tych wartości za ważne.

Jeszcze w czasach Związku Sowieckiego pracowałem w seminarium. Państwo prowadziło wówczas selekcję kandydatów i stawiało przed nimi wiele przeszkód. Osoby o słabszej motywacji czy charakterze często nie dostawały się do seminarium albo później je opuszczały. Kiedy władze dowiadywały się, że młody człowiek, który odbył służbę wojskową lub ukończył studia, chce wstąpić do seminarium, przeprowadzano z nim „rozmowy”, pytano o powody tej decyzji i starano się ją podważać.

Dostanie się do seminarium było wówczas bardzo trudne. Niektórzy kandydaci starali się o przyjęcie nawet przez dziesięć lat. Dziś nie ma już takich przeszkód. Widzimy jednak, że kandydatów do seminarium jest bardzo niewielu, jeśli w ogóle się pojawiają.

Już w czasach niepodległości zauważyłem również, że wielu młodych ludzi, którzy przychodzili do seminarium, dopiero z czasem przekonywało się, czy rzeczywiście jest to miejsce dla nich. Życie jest dziś po prostu zupełnie inne, a wraz z nim zmieniły się także sytuacje i wyzwania.

Ksiądz Biskup bierze udział w uroczystościach pogrzebowych naszych Obrońców. Są to ludzie, którzy za naszą wolność oddają to, co najcenniejsze – swoje życie…

– Znajdujemy się w sytuacji, w której Ukraina musi się bronić, ponieważ została napadnięta. Nie wiem, ilu spośród tych, którzy stają w obronie Ojczyzny, postrzega swoją służbę jako „oddawanie życia”. Oni przecież chcą żyć i mają nadzieję, że przeżyją. Jednak jako żołnierze wykonują swoją pracę, która wiąże się z ogromnym niebezpieczeństwem. Obrońcy giną od wrogich kul, odłamków i innych obrażeń.

Do obrony państwa muszą stanąć obywatele Ukrainy. Gdyby ktoś inny mógł ich zastąpić… Ale nie ma nikogo. Nasi ludzie są zmuszeni iść na front, by bronić swojego państwa. Bo Ojczyzna jest wartością – naszą wspólną wartością, tak wielką, że trudno ją nawet pojąć. To nasz wspólny dom i więź, która łączy nas jako naród.

Kiedy wróg wdziera się do domu przez okna i wyłamuje drzwi, każdy będzie bronił swojej rodziny i swoich bliskich. Tutaj chodzi o nasz wspólny dom, o więź łączącą wszystkich Ukraińców. Dlatego stanęli oni w obronie swojej Ojczyzny.

Cena tej obrony jest ogromna, ale ogromne jest również zagrożenie. Wróg nie przyszedł po to, by jedynie narzucić nam swój system polityczny czy przeprowadzić własne wybory. Przyszedł, by zabijać i niszczyć. Dlatego w odpowiedzi na agresję Ukraina musi się bronić.

Co ten czas wojny na Ukrainie „ukazał” Ekscelencji osobiście?

– Jest to oczywiście zupełnie nowe doświadczenie, odmienne od moich wcześniejszych wyobrażeń o wojnie, które czerpałem z książek, filmów czy wiadomości z krajów ogarniętych konfliktami. Nigdy nie mogłem sobie wyobrazić, że wojna wygląda właśnie tak.

To doświadczenie skłoniło mnie również do jeszcze głębszego zrozumienia słów św. Jana Pawła II, że wojna jest wielkim nieszczęściem i że należy jej unikać, jeśli tylko istnieje choćby najmniejsza możliwość. Pokój jest ogromnym darem, natomiast wojna stanowi niezmierzone zło dla wszystkich, którzy w niej uczestniczą.

Zdałem sobie sprawę, jak wielką wartość ma modlitwa o pokój, ponieważ pokój sam w sobie jest wielką wartością. Uświadamiamy to sobie szczególnie wtedy, gdy pokoju brakuje, gdy trwa wojna i wszyscy – mali i starzy, słabi i silni – są zagrożeni. Wówczas jeszcze wyraźniej rozumiemy, jak cennym darem dla narodu i państwa jest życie w pokoju, bez wojny.

Kolejnym wielkim doświadczeniem jest niezwykła solidarność ludzi z różnych zakątków świata z narodem ukraińskim. Co więcej, ta solidarność i pomoc – zarówno modlitewna, jak i materialna – trwają nieprzerwanie. Ludzie nie przestają się za nas modlić i nam pomagać. To naprawdę wielki dar, ponieważ solidarność ta nie wynika z przymusu, lecz płynie bezpośrednio z serca. Jest wołaniem ludzkich serc.

To dodaje nam wiele sił i nadziei. Modlimy się, aby ta wojna jak najszybciej się zakończyła.

Rozmawiały Siostra Alina Petrauskaitė, SCM, Svitlana Dukhovych, Vaticannews

 

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.