Bp Artur Ważny pielgrzymuje w pociągu
03 września 2026 | 16:49 | Dominika Bem | Sosnowiec Ⓒ Ⓟ
Fot. Diecezja SosnowieckaBp Artur Ważny ruszył dziś z uczestnikami 230. Pieszej Pielgrzymki Jaworznickiej na Jasną Górę. Po pierwszych kilometrach pątnicy dotarli do Szczakowej, wsiedli do pociągu i pojechali w stronę Myszkowa. Ten kolejowy fragment nie jest przypadkiem ani wygodnym skrótem trasy. To jeden z najbardziej charakterystycznych śladów historii tej pielgrzymki – związany z dawną granicą zaborów. Dla ks. Stanisława Janickiego tegoroczna droga ma dodatkowy wymiar: prowadzi jaworznian po raz 50.
Pielgrzymka rozpoczęła się 3 września Eucharystią w kolegiacie św. Wojciecha i św. Katarzyny w Jaworznie. Mszy św. przewodniczył bp Artur Ważny, który po liturgii wyruszył razem z pątnikami na Jasną Górę.
W homilii zachęcał, by pielgrzymowanie potraktować jako szansę na „jeszcze raz” – jeszcze jedną próbę, jeszcze jeden początek, jeszcze jedną odpowiedź daną Bogu. – Niech ta wędrówka będzie waszym „jeszcze raz” – mówił. To wezwanie szczególnie mocno wybrzmiało w świetle Ewangelii czytanej tego dnia. Szymon Piotr ma za sobą noc pracy, która nie przyniosła niczego. Sieci pozostały puste. A jednak, gdy Jezus każe mu wypłynąć ponownie, Piotr decyduje się spróbować jeszcze raz: „na Twoje słowo” zarzuca sieci. I właśnie wtedy przychodzi połów, którego sam nie był już w stanie się spodziewać.
Bp Ważny odniósł ten obraz do drogi pielgrzymów: czasem „jeszcze raz” oznacza powrót do modlitwy, której się zaniechało, próbę pojednania, na którą zabrakło odwagi, albo ponowne zaufanie Bogu tam, gdzie po ludzku wydaje się, że nic już nie może się wydarzyć.
Jaworznickie „jeszcze raz” ma także wymiar historyczny. Tradycja tej pielgrzymki sięga końca XVIII wieku. Pierwsza wyruszyła w 1796 roku – zaledwie rok po trzecim rozbiorze Polski. Od tamtej pory kolejne pokolenia mieszkańców Jaworzna podejmują tę samą drogę na Jasną Górę.
Drugim obrazem w homilii była pielgrzymka jako szkoła wolności. Bp Ważny mówił, że zostawiając na kilka dni wygodę, codzienne zabezpieczenia i potrzebę kontrolowania wszystkiego, człowiek może odkryć, jak niewiele naprawdę potrzebuje. Pieszą drogę nazwał wręcz „detoksem od naszej kontroli” – doświadczeniem, w którym trzeba zgodzić się na własną słabość, przyjąć pomoc drugiego i przestać budować poczucie bezpieczeństwa wyłącznie na tym, co można zaplanować. Przypominał pielgrzymom, że przynależność do Chrystusa wyzwala również od lęku przed opinią innych, statusem czy „terrorem lajków”. – Poczujcie na tym szlaku wolność Dzieci Bożych! – zachęcał.
Po wyjściu z centrum Jaworzna pielgrzymi idą pieszo do Szczakowej. Tam wsiadają do pociągu, którym przemieszczają się w stronę Myszkowa. Następnie znów ruszają pieszo ku Częstochowie. Dla przypadkowego pasażera widok pielgrzymów w wagonie może być zaskakujący. Dla jaworznian to część szlaku, który przez dziesięciolecia obrósł własną historią. W XIX wieku Jaworzno znajdowało się po stronie austriackiej, natomiast dalsza droga w kierunku Częstochowy prowadziła już przez ziemie pozostające pod panowaniem rosyjskim. Szczakowa była ważnym punktem kolejowym i granicznym, a połączenia kolejowe prowadzące dalej przecinały dawną granicę między zaborami.
Ks. Stanisław Janicki, który od pół wieku prowadzi tę pielgrzymkę, mówi o tej genezie ostrożnie, ale bardzo obrazowo. – Jaworzno to Galicja, to lud krakowski. Nie wiem, dlaczego dokładnie wybrano taki szlak, ale prawdopodobnie były w tym także względy polityczne. Były zabory. Żeby łatwiej je „przeskoczyć”, do Szczakowej dochodzono pieszo, a potem ten kawałek pokonywano pociągiem i jechało się dalej w stronę Myszkowa – opowiada. Dziś zamiast kontroli granicznej jest zwyczajny peron. Zamiast przejazdu między dwoma imperiami – kolejowy odcinek pielgrzymki. Ale pamięć została.
Jaworznianie wychodzą na Jasną Górę wtedy, kiedy większość największych sierpniowych pielgrzymek jest już dawno w domach. Ks. Janicki podkreśla, że to właśnie jaworznicka grupa kończy sezon zorganizowanych pielgrzymek pieszych na Jasną Górę. – Jesteśmy ostatnią pielgrzymką w sezonie pielgrzymkowym. Można powiedzieć: ostatnią zorganizowaną pielgrzymką pieszą – mówi.
Wrześniowa data nie jest przypadkowa. Jaworznicka tradycja związana jest ze świętem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, obchodzonym 8 września.
Pątnicy nie idą też do Częstochowy najprostszym możliwym szlakiem. Od Myszkowa droga prowadzi przez miejsca, które z biegiem lat stały się duchową mapą tej pielgrzymki: Leśniów, Złoty Potok, Świętą Annę, Gidle i Kłomnice. Ks. Janicki żartuje czasem, że jaworznianie „zdobywają Jasną Górę jak Szwedzi”, bo nadchodzą od strony Warszawy. Żart kończy się jednak tam, gdzie zaczyna się opowieść o samym spotkaniu na Jasnej Górze. Pątnicy niosą tam – jak mówi – modlitwy, intencje, trud i obolałe nogi. Nie po to, żeby tylko dojść do celu, zrobić zdjęcie i wrócić. Po to, żeby zostać.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

