Patriarcha przewodniczył uroczystości pogrzebowej zbrodniarza wojennego Mladića
08 września 2026 | 15:59 | katholisch.de, tom | Belgrad Ⓒ Ⓟ
Fot. OLIVER BUNIC/AFP/East NewsZdjęcia obiegły cały świat: przed cerkwią św. Łukasza w stolicy Serbii, Belgradzie, utworzyły się długie kolejki. Ludzie nieśli flagi i transparenty, a na koszulkach widniał portret Ratko Mladića. Przybyli, aby oddać hołd człowiekowi, który przeszedł do historii jako „rzeźnik Bałkanów” i został skazany na dożywocie jako zbrodniarz wojenny. Uczynili to z błogosławieństwem Serbskiego Kościoła Prawosławnego.
Ponad 300 prawosławnych księży wzięło udział w nabożeństwie żałobnym ku czci Mladića w poniedziałek rano, 7 września. Wśród żałobników było kilku przedstawicieli serbskiego rządu. Ceremonii religijnej przewodniczył sam zwierzchnik Serbskiego Kościoła Prawosławnego: patriarcha Porfiriusz (Perić) osobiście poprowadził pogrzeb. W kazaniu patriarcha zbagatelizował wyroki Trybunału ONZ ds. zbrodni wojennych i opowiedział się za moralną rehabilitacją Mladića. „Poświęcił się i oddał życie za obronę i przetrwanie swojego ludu” – powiedział Porfiriusz, podkreślając, że „sądy ziemskie nie są nieomylne i nie wszystkie stosują te same standardy”. Tylko osąd Boży jest autorytatywny.
„Święty Wojownik”
Mladić zmarł w szpitalu więziennym w Hadze. W 2017 roku Trybunał ONZ ds. Zbrodni Wojennych skazał byłego dowódcę armii bośniackich Serbów na dożywocie za ludobójstwo i zbrodnie przeciwko ludzkości popełnione podczas wojny w Bośni w latach 1992–1995. Jego nazwisko jest nierozerwalnie związane z masakrą w Srebrenicy w 1995 roku. W tym czasie serbskie oddziały pod jego dowództwem przeprowadziły szturm na chronioną przez ONZ enklawę i zamordowały około 8000 muzułmańskich mężczyzn i chłopców. Mladić został również skazany za zbrodnie popełnione podczas prawie czteroletniego oblężenia stolicy Bośni, Sarajewa.
Pomimo skazania, Mladić nadal jest czczony w Serbii jako „bohater”. Świadczyły o tym nie tylko tłumy na jego pogrzebie, ale także to, jak daleko sięga obecnie kult tego człowieka w najwyższych kręgach serbskiego prawosławia. Zaledwie tydzień temu metropolita Metody z Serbskiego Kościoła Prawosławnego Budimlje-Nikšić uhonorował Mladića tytułem „świętego serbskiego wojownika” podczas nabożeństwa żałobnego. „Niech Najświętsza Maryja Panna, której Wniebowzięcie obchodzimy, wspomoże również jego duszę w gronie świętych serbskich wojowników, słynnego generała Ratko” – powiedział metropolita.
Inni po cichu pozwalają zwierzchnictwu Kościoła działać, podczas gdy inni powstrzymują się od krytyki. Obawa przed sankcjami za wypowiedzi krytyczne wobec rządu lub Kościoła jest zbyt wielka. Jedna z teolożek, pragnąca zachować anonimowość, powiedziała niemieckiemu portalowi katolickiemu katholisch.de, że istnieje „całkowita dominacja państwa serbskiego nad Kościołem”, która rozpoczęła się wraz z wstąpieniem na tron patriarchy Porfiriusza. Stwierdziła, że obecny rząd jest przesiąknięty przestępczością i politycznie stanowi bezpośrednie następstwo nacjonalistycznej polityki Serbii z czasów wojen w latach 90. XX w. Nieliczne głosy sprzeciwu w Kościele są surowo karane, „nawet ekskomuniką”. Kościół powinien być miejscem wolności, wezwaniem do pokuty i przestrzenią konfrontacji z „niechlubnymi reliktami przeszłości” – powiedziała teolożka. Zamiast tego stała się „najbardziej upartą strażniczką tych właśnie relikwii i demagogiczną obrończynią tego, co nie do obrony, poprzez nadużywanie Ewangelii, co jest chyba najtrudniejszą rzeczą do zniesienia dla każdego, kto uważa się za chrześcijanina”.
Patriarcha pod ostrzałem
Nawet w poniedziałek liczni zwolennicy nosili koszulki z portretem Mladića, składali kwiaty i zapalali znicze. Hołdy i zapowiedź pogrzebu „z pełnymi honorami wojskowymi i państwowymi” już wywołały napięcia między Serbią, jej państwami sąsiednimi oraz Unią Europejską. Komisarz UE ds. rozszerzenia Marta Kos odwołała planowaną w tym tygodniu wizytę w Belgradzie. „Gloryfikacja Mladića jest niezgodna z wartościami, na których opiera się droga do UE”, powiedziała. Prezydent Serbii Vučić z kolei nazwał krytykę „głupią”.
Śmierć Mladića rodzi jednak nie tylko pytania z zakresu polityki zagranicznej. Koncentruje się również na roli Serbskiego Kościoła Prawosławnego i jego patriarchy, pokazując, jak ściśle Kościół i polityka nacjonalistyczna są powiązane w tym bałkańskim państwie. Zwierzchnik Kościoła ponownie znalazł się na pierwszych stronach gazet w następstwie tych wydarzeń, ponieważ w 2022 roku odznaczył przewodniczącego parlamentu Czarnogóry, Andriję Mandića, wysokim orderem kościelnym Białego Anioła Pierwszej Klasy. Mandić z kolei był jedynym mężem stanu, który wysłał oficjalny telegram kondolencyjny do rodziny Mladića wkrótce po jego śmierci, co wywołało kryzys rządowy w Czarnogórze.
„Dzieło diabła”
Pozycja polityczna Kościoła staje się szczególnie wyraźna, gdy spojrzymy na poprzednika Porfiriusza. Patriarcha Ireneusz (2010–2020) również zajął jasne stanowisko po skazaniu Mladića w 2017 roku. Jego stanowisko nie było jednak skierowane przeciwko skazanemu zbrodniarzowi wojennemu, lecz przeciwko jego wyrokowi. Ireneusz określił wówczas wyrok jako „dzieło diabła”.
Obecny zwierzchnik Kościoła nie od razu zastosował się do tej retoryki, ale w polityce kościelnej również popiera nacjonalistyczny kurs rządu w Belgradzie. Jest to ku wielkiemu rozczarowaniu wielu zwolenników, którzy znali ówczesnego patriarchę, jako metropolitę Zagrzebia i Lublany, jako przedstawiciela Kościoła o dość otwartym umyśle, krytycznie nastawionego do rządu; a także duchownego o ekumenicznym otwarciu i wykształceniu teologicznym, który opowiadał się za pojednaniem między katolikami a prawosławnymi.
Czy to wszystko tylko fasada? W przeszłości patriarcha stanowczo sprzeciwiał się międzynarodowym rezolucjom ONZ w sprawie ludobójstwa w Srebrenicy. Argumentował, że takie rezolucje mogą stwarzać wrażenie, że naród serbski ponosi całkowitą odpowiedzialność za ludobójstwo, podczas gdy historyczne zbrodnie przeciwko Serbom są ignorowane. Na pogrzebie Mladića Porfiriusz nie musiał wyraźnie nawiązywać do tego stanowiska. Obrazy mówiły same za siebie: setki księży, osobistości polityczne, tysiące wiernych, a na czele konduktu pogrzebowego sam zwierzchnik Kościoła.
Bliskie kontakty z kultami nacjonalistycznymi
Co jeszcze powiedział przy grobie skazanego generała? Mladić był chrześcijaninem. „Jego imię pozostanie głęboko wyryte w pamięci i modlitwach większości serbskiego ludu prawosławnego, który postrzega go jako żołnierza i dowódcę, który dowodził armią swojego ludu w trudnych i tragicznych czasach i poświęcił życie za wolność i przetrwanie swojego ludu” – powiedział Porfiriusz. „Mamy do czynienia z życiem nierozerwalnie związanym z straszną epoką – straszliwą wojną, utraconymi domami, utraconymi życiami i utraconymi grobami. Dlatego modląc się za dusze zmarłych, modlimy się również za wszystkich tych, których życie zostało zgaszone” – czytamy na portalu internetowym Prawosławnego Patriarchatu Belgradu.
Początkowo można było odnieść wrażenie, że ton uległ zmianie, przynajmniej częściowo. Jednak nie tylko polityczna więź Kościoła z nacjonalistycznym kultem Mladića pozostała – retoryka jego poprzednika i rządu znajduje teraz odzwierciedlenie również w słowach zwierzchnika Kościoła.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

