Drukuj Powrót do artykułu

Greckokatolicki biskup Paryża: w czasie wojny musimy być gotowi dzielić czyjś ból

10 września 2026 | 15:13 | Switłana Duchowycz, tom, Vatican News | Watykan Ⓒ Ⓟ

Biskup Igor Rancia, kierujący diecezją św. Włodzimierza Wielkiego Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (UKGK) w Paryżu, w rozmowie z mediami watykańskimi dzieli się doświadczeniami z pierwszych miesięcy posługi biskupiej, wyzwaniach duszpasterskich stojących przed UGKK we Francji i innych krajach Europy Zachodniej. Mówi także o duchowych i psychologicznych ranach spowodowanych wojną, wsparciu dla Ukrainy ze strony społeczeństwa francuskiego i Kościoła katolickiego we Francji, a także o zbliżającej się wizycie papieża Leona XIV we Francji. „Wojna rani, ale też mobilizuje, mobilizuje wiarę, ofiarność, służbę” – zauważa biskup, podkreślając, że w każdych okolicznościach życiowych chrześcijanin jest powołany do pozostawania z Bogiem.

Wśród 147 biskupów mianowanych w ciągu ostatniego roku, którzy uczestniczyli w kursie formacyjnym organizowanym co roku w Rzymie przez Dykasterię ds. Biskupów, Dykasterię ds. Kościołów Wschodnich oraz Dykasterię ds. Ewangelizacji, obok bp Rancia wziął udział biskup pomocniczy diecezji wrocławsko-koszalińskiej w Polsce, Mariusz Dmyterko.

Radio Watykańskie: Księże Biskupie, z wielką radością witamy w studiu ukraińskiej redakcji Radia Watykańskiego. 1 października 2025 roku ogłoszono, że Ojciec Święty Lew XIV zatwierdził decyzję Synodu Biskupów Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, który wybrał Ekscelencję na biskupa diecezji św. Włodzimierza Wielkiego w Paryżu. Święcenia biskupie i intronizacja odbyły się w grudniu ub.r. Od tamtej pory minął, prawie rok. Proszę powiedzieć, jak ogólnie przebiegł ten jeszcze niepełny rok posługi biskupiej?

Bp Igor Rancia: To był bardzo interesujący, dynamiczny i aktywny rok. Miało miejsce wiele różnych wydarzeń, podróży i spotkań. Po długim okresie wakatu na stolicy biskupiej udało nam się stworzyć wszystkie niezbędne struktury diecezjalne. Od niedawna pełni obowiązki wikariusz generalny, działa kolegium doradców diecezjalnych, rada prezbiterów oraz inne niezbędne struktury. Miałem również okazję odwiedzić wiele naszych wspólnot, choć jeszcze nie wszystkie, i rozmawiać z naszymi duszpasterzami i wiernymi oraz spojrzeć na ich potrzeby, na to, w czym można im pomóc i czego potrzebują, z nowej perspektywy, z perspektywy posługi biskupiej.

Czy jest coś, czego nie spodziewał się Ekscelencja w tej posłudze?

Jest bardzo wiele takich rzeczy, których, powiedzmy, nie przewidziałem. Przede wszystkim posługa, choć minęło zaledwie osiem miesięcy, zmienia mnie, nawraca mnie, skłania do pogłębiania wiary, do ponownego przemyślenia wielu spraw w moim życiu osobistym, w moim doświadczeniu Boga. Wydaje mi się również, że motywuje mnie to do wzrostu w tej odpowiedzialności za ludzi we Francji, w innych krajach Beneluksu i w Szwajcarii, którzy noszą w swoich duszach tyle bólu, a jednocześnie tyle piękna.

Czy mógłby Ksiądz Biskup dokładniej wyjaśnić, co ma na myśli, mówiąc, że posługa biskupia skłania do nawrócenia?

Nie jestem jeszcze w stanie do końca, powiedzmy, wyrazić słowami swoich przeżyć czy własnego postrzegania siebie. Widzę jednak, że ponoszę odpowiedzialność za ludzi. Przede wszystkim za to, by prowadzić ich do Boga, by skłaniać ich do doświadczenia Boga. Oczywiście istnieją różne wyzwania: wojna, problemy społeczne, kwestia zachowania tożsamości. Jednak w tym wszystkim najważniejsze jest to, aby ludzie poznali Boga, zbliżyli się do Niego. I właśnie po to, by zachęcić do tego ludzi z naszych wspólnot, sam muszę się w tym odnaleźć i rozwijać. Widzę też, że wiele rzeczy muszę pogłębiać, a to wszystko skłania mnie do jakiegoś głębszego życia z Bogiem.

Stoi Ekscelencja na czele diecezji św. Włodzimierza Wielkiego w Paryżu, obejmującej ukraińskich grekokatolików we Francji, Belgii, Holandii, Luksemburgu i Szwajcarii. To bardzo rozległy obszar. W jakim stopniu udaje się zapewnić opiekę duszpasterską wiernym w tych krajach?

W niektórych krajach nasi wierni są dość dobrze objęci opieką duszpasterską, na przykład w Belgii. We Francji jest to nieco trudniejsze, ponieważ terytorium jest bardzo rozległe, a stosunkowo nieliczni Ukraińcy są rozproszeni po całym kraju. Jeśli chodzi o nowo przybyłych, najwięcej Ukraińców jest w Holandii. Nie mamy tam żadnego księdza, który by tam mieszkał. Nasi duszpasterze dojeżdżają do Holandii z Belgii.

To całkiem blisko?

Tak, ale taka podróż zajmuje dwie, trzy godziny w niedzielę rano, żeby zdążyć na liturgię, a wieczorem trzeba wracać. To ogranicza możliwość prowadzenia prawdziwej działalności duszpasterskiej w ciągu tygodnia. Dlatego wielkim wyzwaniem strategicznym jest to, abyśmy mogli mieć w tym kraju własnych księży. Sytuacja zależy więc od kraju. Jednak tam, gdzie są nasi księża, widzę, że nasi wierni są dość dobrze objęci opieką duszpasterską. Staram się też coraz bardziej angażować w otaczanie wszystkich naszych wiernych swoją modlitwą. Bo to również jest bardzo ważne, mieć ich w modlitwie, pamiętać o nich w modlitwach.

Czy w ostatnim czasie pojawiły się nowe potrzeby duszpasterskie związane z wojną na pełną skalę oraz napływem uchodźców z Ukrainy?

Z tego, co udaje się zaobserwować i odnotować, obecnie nie ma dużej liczby nowo przybyłych, nie ma aktywnego napływu. Sytuacja jest nieprzewidywalna i może ulec zmianie, ale jest mniej więcej stabilna. Zaczynamy jednak wszyscy zastanawiać się nad długoterminowymi skutkami tej wojny, ponieważ powoduje ona rany i traumy. Ludzie popadają w zwątpienie i rozpacz. Trudno im zorientować się, jak planować swoje życie, czy pozostać w krajach europejskich, czy wrócić na Ukrainę. Zaczynamy więc zastanawiać się, jak im pomóc.

Jedną z kwestii, która obecnie jest przedmiotem ożywionej dyskusji w diecezji, jest przekierowanie działalności naszego ośrodka duszpasterskiego, naszej ukraińskiej misji w Lourdes, tak aby w większym stopniu służyła ona leczeniu ran wojennych. Wojna powoduje różne rany, psychiczne i fizyczne, ale są też urazy duchowe, rany wojenne. I aktywnie nad tym zastanawiamy się. Utrzymujemy kontakt z różnymi instytucjami rządowymi w poszczególnych krajach oraz w Ukrainie. Będziemy szukać sponsorów. Być może Ukraińcy, którzy odwiedzili Lourdes, wiedzą, że w pobliżu naszego kościoła znajduje się opuszczony budynek hotelu. Kiedyś hotel ten służył ukraińskim pielgrzymom. Od piętnastu lat już nie funkcjonuje. Istnieje ryzyko, że stracimy ten budynek, który już nie jest użytkowany. Aby tego uniknąć, trzeba tam coś stworzyć. Jednym z pomysłów jest utworzenie tam centrum uzdrowienia duchowego, które będzie skierowane przede wszystkim do osób dotkniętych wojną. I właśnie ten rok poświęcamy w szczególności tej sprawie. W naszej diecezji 13 września tego roku odbędzie się ogólnodiocezjalna zbiórka funduszy na ten cel. Mamy również sponsora, który jest gotów podwoić kwotę, którą zbierzemy. Być może pozwoli to nam zorientować się, jak dalej postępować. Zapraszamy wszystkich, którzy mogą nam w jakiś sposób pomóc, zwłaszcza pomysłami, do skontaktowania się z nami, abyśmy mogli zastanowić się, w jaki sposób Lourdes mógłby służyć leczeniu ukraińskich ran duchowych spowodowanych rosyjską agresją.

Mówimy o ranach wojny. Co chciałby Ekscelencja powiedzieć o tym, jak wojna wpłynęła na niego, jako na kapłana, a obecnie biskupa, jako na katolika i chrześcijanina?

Chyba niełatwo odpowiedzieć na to pytanie. Wojna dotknęła moją sferę emocjonalną. Często balansuję między silnymi emocjami skierowanymi przeciwko naszemu agresorowi, a jednocześnie zdaję sobie sprawę z czegoś innego: on potrzebuje nawrócenia. A żeby kogoś nawrócić, trzeba wykazać się pewnym miłosierdziem. Czuję również, że w pewien sposób sam jestem straumatyzowany wojną, zarówno duchowo, jak i psychicznie. Są pytania, na które nie potrafię odpowiedzieć, a które zadają nasi wierni: `Gdzie jest Bóg w tej wojnie?`. Nie potrafię jednak odpowiedzieć, ponieważ sam jeszcze nie znalazłem odpowiedzi dla siebie. Jednak ta wojna w pewien sposób też mobilizuje – mobilizuje wiarę, mobilizuje do ofiarności, do służby. Ponieważ we wszystkich sytuacjach życiowych człowiek powinien pozostać chrześcijaninem, jeśli wierzy w Boga i przyjął chrzest. Nasze życie nie skupia się i nie ma swojego ostatecznego celu w stworzeniu jakiegoś raju na ziemi. Jego celem jest doprowadzenie wszystkich do życia wiecznego, do Królestwa Niebieskiego. I w tym kontekście ta wojna jest czymś przemijającym, pewnym etapem naszej historii zbawienia. Rzeczywiście powinniśmy dążyć do sprawiedliwego pokoju i zastanawiać się, jak go przybliżyć. Nie możemy jednak zaniedbywać naszej wiary i naszej relacji z Bogiem. Cóż, ja też czasami potrzebuję czyjejś pomocy, aby poradzić sobie ze skutkami wojny. Ważne jest również, aby nikt nie pozostał sam.

Sam na sam z bólem, sam na sam z tymi przeżyciami…

Tak. I w związku z tym wszyscy powinniśmy być gotowi dzielić czyjś ból.

W dniach od 25 do 28 września odbędzie się podróż apostolska papieża Leona XIV do Francji. Jakie znaczenie ma ta wizyta dla francuskich katolików, a także dla społeczności ukraińskiej?

Ta wizyta ma ogromne znaczenie. Kościół we Francji długo się do niej przygotowywał. Nie był on w pełni zadowolony z wizyt papieża Franciszka, który raz odwiedził Strasburg, a innym razem Marsylię, ponieważ papież Franciszek przedstawiał je jako wizyty związane nie bezpośrednio z Francją, ale ze strukturami europejskimi lub z projektami śródziemnomorskimi. A tym razem jest to wizyta w Paryżu, w samym sercu Francji, w katedrze Notre-Dame. Papież odwiedzi również Paryski Instytut Katolicki, a także Lourdes, miejsce o szczególnym znaczeniu dla Francji. Papież odbędzie osobne spotkanie z biskupami oraz osobne spotkanie z duchowieństwem i zakonnikami. Odwiedzi również miasto Metz, gdzie szczególną uwagę poświęci się tematowi integracji europejskiej oraz modlitwie o pokój. Dlatego też pokładamy w tym wielkie nadzieje.

W ciągu pierwszych godzin od rozpoczęcia rejestracji wyczerpano miejscówki na spotkanie papieża z młodzieżą, które ma się odbyć na wielkim stadionie w Paryżu. Oczywiście będziemy tam obecni wraz z naszymi księżmi. Na wszystkich wydarzeniach z udziałem papieża ktoś będzie reprezentował nasz Kościół.

Czy istnieje coś, co utrudnia Ukraińcom integrację we Francji? A może jest coś, co nas łączy z Francuzami?

Moim zdaniem jedyną rzeczą, która utrudnia Ukraińcom komunikację z Francuzami, jest język francuski. Nie jest łatwo się go nauczyć. Nawet po opanowaniu języka trudno jest mówić bez akcentu. Aby to osiągnąć, trzeba zacząć się jej uczyć już od najmłodszych lat. A Francuzi są bardzo wrażliwi na swój język. Naprawdę go cenią, kochają i uważają za swoją cechę wyróżniającą. Dlatego jest to kwestia, w której Ukraińcom i Francuzom trudno się porozumieć. Natomiast w innych sprawach dostrzegam bardzo wiele wspólnego, w poszczególnych elementach kultury, charakterze społecznym, mentalności. Bardzo wiele łączy nas w zakresie wartości rodzinnych, w chęci zbierania się razem przy stole i rozmowy, a nawet w śpiewaniu. No cóż, może tylko Ukraińcy nie mają tyle sera i wina, co Francuzi. Poza tym, moim zdaniem, są to bardzo podobne narody.

Oba narody, jak sądzę, mają bardzo mocne poczucie wolności…

Być może tak. Oba narody cenią sobie wolność, cenią sobie prawo do swobodnego wyrażania opinii. Są jednak pewne różnice w mentalności, ponieważ Ukraińcy byli przeważnie tymi, nad którymi panowano, a Francuzi, wręcz przeciwnie, byli tymi, którzy w różnych epokach historycznych dominowali nad rozległymi obszarami świata. I dlatego być może czasami jest to nieco odczuwalne w codziennych zachowaniach. Osobiście jednak uważam, że Francuzi i Ukraińcy są bardzo podobni pod względem wielu tradycji i elementów kultury.

A co mógłby Ekscelencja powiedzieć o wsparciu dla Ukraińców ze strony społeczeństwa francuskiego, a w szczególności Kościoła we Francji, w czasie wojny na pełną skalę?

Wsparcie to jest bardzo widoczne, skuteczne, pełne emocji, wrażliwe i, moim zdaniem, nieoczekiwane. Kiedy wybuchła wojna na pełną skalę, pełniłem wówczas funkcję proboszcza katedry św. Włodzimierza w Paryżu. Francuzi po prostu nas „zasypali” pomocą, przynosili paczki z pomocą humanitarną, pieniądze, przychodzili, by wyrazić słowa wsparcia. Było tam wielu dziennikarzy. Zainicjowaliśmy nawet liturgię bizantyjską w języku francuskim, która od lutego do lata, dopóki przebywałem w katedrze, faktycznie się odbywała. Była też jeszcze jedna taka parafia. Wydaje mi się, że Francuzi są wrażliwi na niesprawiedliwość i ogólnie rzecz biorąc, odczuwają, że ma tu miejsce pewna niesprawiedliwość, i dlatego tak reagują. Nawet jeśli Francuzi są jednak bardziej zsekularyzowani niż Ukraińcy, nawet jeśli przed wojną bardzo często nie wiedzieli dobrze, gdzie leży Ukraina, i nie wiedzieli, że język ukraiński i rosyjski to nie to samo. To znaczy nie wiedzieli, że na Ukrainie mówi się po ukraińsku, a nie po rosyjsku, ale moim zdaniem zareagowali na tę niesprawiedliwość, bo jest ona oczywista.

Dlatego jestem pod ogromnym wrażeniem wsparcia ze strony Francuzów. Mniej więcej pół roku po wybuchu wojny miałem okazję nawiązać kontakt z przedstawicielami władz. Dowiedziałem się, że udzielono również bardzo dużej pomocy, o której nie informowano publicznie. Dlatego osobiście jestem tym bardzo poruszony i szczerze wdzięczny Francji. Oczywiście, być może chcielibyśmy, aby pomocy było jeszcze więcej, ale z tego, co widzę, udziela się jej naprawdę dużo. Podobnie reaguje Kościół katolicki. Jest skromny, jeśli chodzi o swoje możliwości finansowe czy jakiekolwiek inne. Oczywiście, podobnie jak w każdym społeczeństwie, mogą istnieć różne opinie i poglądy. Tak samo jest wśród episkopatu, wśród pewnej grupy skrajnie prawicowych katolików. Jednak szerokie grono wiernych troszczy się o Ukrainę i w ramach swoich skromnych możliwości robi wiele. I, podobnie, jak w przypadku państwa, wiele działań odbywa się bez rozgłosu.

Księże Biskupie, wojna trwa już ponad cztery i pół roku. W ostatnich tygodniach obserwujemy nasilenie rosyjskich ostrzałów ukraińskich miast. Panuje ogromne zmęczenie, wiele osób jest zirytowanych i, oczywiście, rośnie liczba ofiar zarówno wśród żołnierzy, jak i ludności cywilnej. Z drugiej strony panuje irytacja z powodu niektórych wydarzeń wewnętrznych w kraju. Chciałabym prosić Ekscelncję, abyście zwrócili się do ludzi jako duszpasterze. Co chcielibyście im powiedzieć jako biskupi w tej sytuacji?

Żyjemy w bardzo trudnych czasach, a Ukraina ma w swojej historii bardzo trudne, tragiczne rozdziały. Istnieją pewne okoliczności, których nie możemy tak po prostu zmienić. Jednak w tych wszystkich okolicznościach musimy pozostać ludźmi. A pozostawanie ludźmi oznacza przede wszystkim bycie razem, okazywanie sobie wzajemnej solidarności, wspieranie tych, którym jest jeszcze trudniej niż nam samym. Bycie ludźmi, bycie chrześcijanami oznacza również bycie z Bogiem. Uważam też, że nie ma innego wyjścia, jak tylko pogłębiać swoje życie z Bogiem. Wiele naszych trudności wiąże się nie tyle z realiami wojny, co z tym, jak je przeżywamy. Bardzo często bowiem nasze cierpienia wynikają z naszych rozważań, autosugestii, pewnych nierealistycznych oczekiwań, z tego, że, jak to mówimy, „sami się nakręcamy”. I właśnie tutaj więź z Bogiem, relacja z Bogiem, obcowanie z Nim mogą nas oczyścić, abyśmy raczej przyjmowali otaczającą nas rzeczywistość, choć jest ona tragiczna, a nie budowali sobie czegoś w oparciu o fałszywe oczekiwania.

Myślę, że wszyscy musimy zrozumieć, że skutki tej wojny będą odczuwalne jeszcze przez długi czas. Być może dotknie ona całe pokolenia. Nawet gdyby nagle zakończyła się jutro, jej skutki będą nadal odczuwalne. Dlatego musimy być silni. Jesteśmy silni wtedy, gdy jesteśmy razem, gdy nie walczymy między sobą, gdy pogłębiamy nasze życie z Bogiem, gdy uświęcamy się. Myślę, że kiedyś otrzymamy odpowiedź na pytanie, dlaczego taki los spotkał Ukrainę. Bez wątpienia w jakiś sposób otrzymamy odpowiedzi na te pytania… Ale teraz pozostaje nam po prostu być silnymi w tych okolicznościach, polegając nie tylko na własnej sile, nie tylko na jakiejś pomocy zza oceanu, ale także na Bożej pomocy. Dlatego zapraszam do modlitwy, zapraszam do realizacji tych różnych inicjatyw, o których mówił nasz Synod Biskupów: o poście, o modlitwie. To będzie nas budować, oczyszczać i wzmacniać.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.