Bp Muskus: św. Franciszek uczy patrzeć na świat nie przez lęk, podejrzliwość i podziały, ale oczami Chrystusa
12 września 2026 | 20:41 | md | Góra św. Anny Ⓒ Ⓟ
– Potrzebujemy Kościoła, który nie tylko mówi o miłości, ale potrafi opatrywać ludzkie rany. Kościoła, który przyjmuje zagubionych, pociesza cierpiących i przypomina człowiekowi, że nie jest sam – mówił bp Damian Muskus OFM do pielgrzymów zgromadzonych w grocie lurdzkiej na Górze św. Anny. Przewodniczył on tradycyjnemu nabożeństwu ze świecami „Transitus” w czasie obchodów ku czci Podwyższenia Krzyża Świętego.
Wieczorne nabożeństwo było zwieńczeniem rozpoczętych poranną Mszą w grocie obchodów na kalwaryjskich dróżkach.
W medytacji wygłoszonej podczas nabożeństwa bp Muskus mówił o św. Franciszku z Asyżu, który „nie zmienił świata dlatego, że miał wielką władzę, ale dlatego, że pozwolił, aby Chrystus zmienił jego”. – Krzyż stanął u początku jego duchowej przemiany w San Damiano i stał się niejako pieczęcią jego życia na górze Alwerni – podkreślał krakowski biskup pomocniczy.
Dodał, że życie Franciszka odmieniło „Chrystusowe spojrzenie z krzyża”. – Odczytał w nim zaproszenie do świętości, do odnowy Kościoła, do ewangelicznej rewolucji miłości. Ta przemiana nie dokonała się jednak w jednej chwili – zauważył duchowny.
Biskup zaznaczył, że Franciszek musiał przejść drogę, na której spotkał się z niezrozumieniem, samotnością, odrzuceniem i własną słabością. – To, czego wcześniej się bał, z czasem stało się miejscem spotkania z Chrystusem – opowiadał, podkreślając, że „ewangeliczna rewolucja nie zaczęła się od wielkich słów, ale od spotkania z konkretnym człowiekiem”.
Biskup franciszkanin mówił o świętym z Asyżu, że był on orędownikiem pokoju. – Nie był człowiekiem wielkich armii ani politycznych wpływów. Był człowiekiem, który potrafił spotkać drugiego bez przemocy. Kiedy udał się do sułtana, nie szedł z bronią, która zabija i niszczy. Nie szukał zwycięstwa nad drugim człowiekiem. Szukał spotkania – dodał.
Jego zdaniem, jedną z najważniejszych lekcji św. Franciszka jest pokój, który „nie zaczyna się od tego, że mój przeciwnik przestaje być moim przeciwnikiem”. – Pokój zaczyna się wtedy, gdy przestaje być dla mnie wrogiem, a znowu staje się człowiekiem – stwierdził biskup.
Nawiązując do wczorajszej rocznicy ataków na World Trade Center w Nowym Jorku pytał, czego nauczyły świat tragiczne wydarzenia sprzed ćwierćwiecza.
– Czy naprawdę zrozumieliśmy, że przemoc nie prowadzi do pokoju, a nienawiść rodzi kolejną nienawiść? Czy potrafimy budować mosty zamiast kolejnych murów? Czy umiemy zrezygnować z jałowych sporów, w których koniecznie chcemy udowodnić, że to my mamy rację, nawet jeśli ceną staje się godność drugiego człowieka? – zastanawiał się kaznodzieja.
Zaznaczył, że przemianę świata Franciszek zaczynał od siebie. – Tak łatwo wskazywać winę innych: w rodzinie, w Kościele, w społeczeństwie, w polityce. Tak łatwo powiedzieć, że to ktoś inny powinien pierwszy wyciągnąć rękę. Franciszek pyta nas jednak inaczej: Co ja powinienem zmienić? Gdzie we mnie zaczyna się niepokój? Gdzie brakuje przebaczenia? Kogo przestałem widzieć jako człowieka? – nauczał krakowski biskup pomocniczy.
Wskazywał, że dla świata ogarniętego samotnością, darem Franciszka jest braterstwo. Biedaczyna powtarzał: „Pan dał mi braci”, widząc brata również „w tych, którzy są inni, z którymi trudno się porozumieć, którzy ranią, których łatwo odrzucić”.
Według bp. Muskusa, dziś od św. Franciszka można uczyć się patrzenia na świat „nie przez lęk, podejrzliwość i podziały, ale przez oczy Chrystusa”. – Franciszek dostrzegał ślady Stwórcy w stworzeniu, w prostocie, w pięknie przyrody. Ale potrafił również zobaczyć Boga w drugim człowieku. Także w tym, który był obcy, biedny, chory czy odrzucony. Potrzebujemy dziś takiej zmiany spojrzenia – podkreślał.
Zachęcił do tego, by zadać sobie pytanie: „Kogo chce zobaczyć Chrystus przez nasze oczy?”.
– Może człowieka, którego codziennie mijamy i którego nie zauważamy. Może kogoś, komu nie potrafimy przebaczyć. Może człowieka samotnego, chorego, ubogiego. Może uchodźcę, którego łatwo sprowadzić do jednego słowa albo jednej etykiety. Może kogoś, kto myśli inaczej niż my i dlatego stał się dla nas kimś obcym – wymieniał duchowny.
Jak dodał, Franciszkowe wołanie: „Miłość nie jest kochana” pozostaje aktualne. – Potrzebujemy Kościoła, który nie tylko mówi o miłości, ale potrafi opatrywać ludzkie rany. Kościoła, który przyjmuje zagubionych, pociesza cierpiących i przypomina człowiekowi, że nie jest sam. Nasze świadectwo wiary powinno być wyraźne, ale jednocześnie pokorne i łagodne. Ręce wyciągnięte do pojednania mogą być mocniejsze niż ręce gotowe do walki. Pokój budowany na szacunku jest mocniejszy niż pokój wymuszony przemocą – mówił.
Bp Muskus przywołał franciszkańskie pozdrowienie „Pokój i dobro”, które jest według niego zadaniem. – Zaczyna się od troski o człowieka, który żyje w lęku, samotności czy niepewności. Zaczyna się w naszych domach, rodzinach i wspólnotach. Zaczyna się między Bogiem a człowiekiem, a potem między człowiekiem a człowiekiem – wyjaśniał.
Dodał, że pokój „zaczyna się od spojrzenia na krzyż Chrystusa, na Jego rany, ale umacnia się mocą Zmartwychwstania”. – Patrząc na Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, uczymy się, że cierpienie nie ma ostatniego słowa, a zło nie jest silniejsze od miłości – nauczał.
Hierarcha wezwał, by nie być obojętnym na tragedię Gazy, Ukrainy, Syrii, Sudanu i wielu innych miejsc na świecie, gdzie rozlewana jest krew niewinnych, a ludzie tracą domy, bliskich i nadzieję. Uwrażliwiał jednak również na dramaty ludzi, którzy są blisko, „poranieni przez samotność, podziały i wzajemną nieufność”.
– „Miłość wciąż nie jest kochana”. A jednak odpowiedzią Franciszka na zło nie była rozpacz. Była nią Ewangelia. Dlatego także my nie możemy stracić nadziei. Możemy zacząć od siebie: od jednego przebaczenia, jednego dobrego słowa, jednej wyciągniętej ręki, jednej decyzji, aby nie odpowiadać złem na zło – zachęcał bp Muskus.
Zaapelował o modlitwę o pokój „w miejscach, gdzie trwa wojna, w rodzinach, w których narosły rany, między ludźmi, którzy przestali ze sobą rozmawiać. I o pokój w naszych własnych sercach”.
– Módlmy się za tych, którzy zginęli w zamachach i wojnach, za ich rodziny i za wszystkich, których życie zostało na zawsze naznaczone przemocą. Prośmy, aby Chrystus przemieniał nasze spojrzenie. Abyśmy umieli zobaczyć człowieka tam, gdzie świat każe nam widzieć tylko przeciwnika. Abyśmy potrafili odpowiedzieć dobrem, kiedy łatwiej byłoby odpowiedzieć złem – modlił się krakowski biskup pomocniczy.
– Chryste, który jesteś naszym Pokojem, przemieniaj nasze serca. Uczyń nas zwiastunami miłosierdzia i pokoju. Niech nasze słowa nie ranią, nasze spojrzenie nie odrzuca, a nasze ręce będą gotowe do pojednania. Niech przez nasze życie świat zobaczy Twoją miłość. Niech przez nasze życie doświadczy Twojego Pokoju i Twojego Dobra – zakończył bp Muskus.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.


