Drukuj Powrót do artykułu

Kard. Krajewski: Oaza to moje życie, przygotowała mnie do kapłaństwa

16 września 2026 | 14:52 | Rozmawiał ks. Paweł Kłys, xpk | Łódź Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Ruch Światło - Życie Archidiecezji Łódzkiej

” Oaza to jest moje życie. Oaza mnie przygotowała do kapłaństwa, oaza mnie przygotowała do dojrzewania jako młodego człowieka. Ona mnie uczyła, jak patrzeć na drugą osobę. Oaza mnie uczyła, żeby stawiać Jezusa w centrum dnia i swojego życia” – mówi kard. Konrad Krajewski. W rozmowie metropolita łódzki opowiada o tym, jak ruch oazowy przyczynił się do tego, ze został papieskim ceremoniarzem, a także o pytaniach młodzieży m. in. o jego zakochanie czy kontakt z ks. Blachnickim.

KAI: Zakończyły się wakacje, a wraz z nimi rekolekcje oazowe, w których Ksiądz Kardynał w tym roku, jako pasterz Kościoła łódzkiego, bardzo intensywnie uczestniczył. Czym dla Księdza Kardynała były te spotkania z dziećmi i młodzieżą podczas oaz?

Kard. Konrad Krajewski: To była nieprawdopodobna radość wakacyjnych spotkań. Starałem się trochę, jak ojciec Pio, być w kilku miejscach naraz. Nie udało mi się, ale odwiedziłem wiele turnusów oazowych, szczególnie w Beskidzie Sądeckim. Nie udało mi się pojechać do Pragi, Lublina czy Gdańska, gdzie dotarł bp Piotr Kleszcz.

To były nieprawdopodobne dwa tygodnie radości, dobroci, mierzenia się z samym sobą, a jednocześnie życia Ewangelią. Życia Ewangelią i trzymania za rękę Matki Bożej, bo rekolekcje oazowe oparte są na tajemnicach Różańca.

Wrzesień to nie tylko miesiąc rozpoczęcia nauki w szkole, ale także trochę miesiąc nostalgiczny, bo zaczynamy myśleć o tym, co minęło, o tych pięknych momentach. Dlatego chciałbym wszystkich, którzy byli na oazach, zaprosić do parafii Matki Bożej Królowej Polski na Radogoszczu na Dzień Wspólnoty. W niedzielę 20 września o godz. 18.00 wspólnie będziemy celebrowali Mszę świętą, dziękowali Panu Bogu za dar wakacji i za to, żebyśmy ten dar dobrze potrafili wykorzystać.

Podzielimy się świadectwami z tych dni. Ja też bardzo chętnie się podzielę i wkroczymy w nowy rok pełni radości, miłości, dobroci, korzystając z tego, co przyniosły nam wakacje, i pomnażając te dobra, które otrzymaliśmy. Dlatego wszystkich oazowiczów z wielką radością zapraszam – będę na Was czekał na Radogoszczu.

Kiedy rozmawiałem z młodymi, których Ksiądz Kardynał spotkał na oazach, często mówili, że było to dla nich wyjątkowe spotkanie, ponieważ mogli zadawać pytania.

Pytali o najróżniejsze rzeczy. Młodzież jest bardzo odważna i pyta o to, co leży jej na sercu. Na przykład: czy byłem kiedyś zakochany. No pewnie, że byłem zakochany i nadal jestem zakochany. Oczywiście inaczej niż wtedy, gdy byłem młody.

Pytano mnie, jak mi jest w Polsce po powrocie po 30 latach oraz czy byłem oazowiczem. Mogłem im opowiedzieć o ks. Blachnickim, którego spotkałem w Krościenku jako licealista. Przyznam się, że przespałem całe jego kazanie, bo to było zimą i byliśmy bardzo zmęczeni. Ale miałem styczność z tym błogosławionym człowiekiem, który zrodził, można powiedzieć, ten milionowy ruch w Polsce.

To były pytania, na które potrafiłem odpowiedzieć i które mówiły o kondycji naszej dzisiejszej młodzieży. Czasem oni chcą wiedzieć rzeczy, o które ja nigdy bym ich nie podejrzewał. Na przykład: czy ksiądz ma czas na czytanie książek?

Dzisiaj płacimy komórkami, zegarkiem, nie mamy czasu na nic, przeglądamy wiadomości i prawie się na nich nie zatrzymujemy, nie czytamy. I taki młody chłopak stał i pytał, czy ksiądz czyta książki. To jest refleksja, która we mnie pozostała. Czy ja mam czas na spokojne czytanie i oczytywanie się także w czasie tego całodziennego zabiegania? Czy poświęcam na to czas? Czy mógłbym powiedzieć, tak jak Brandstaetter: „Biblia, Ojczyzno moja”? Czy czytam Pismo Święte?

Te pytania bardzo mi pomagają, żeby być biskupem w Łodzi.

Ksiądz Kardynał spotkał się z młodym, zaangażowanym Kościołem łódzkim. Co Księdzu Kardynałowi osobiście dały te spotkania?

Przede wszystkim nieprawdopodobną radość tych ludzi. Oni śpiewali, tańczyli. Nie było żadnego dystansu między nami – że najpierw tak się sobie przyglądamy: kto to przyjechał, jaki on jest. Nie. Tam wszyscy byliśmy już razem. I właśnie brak takiego dystansu, ponieważ jestem już dla nich starszym człowiekiem, po sześćdziesiątce, a oni mają po czternaście, piętnaście lat.

Gdy byłem na Oazie Dzieci Bożych, jedno dziecko od razu mnie zapytało, czy lubię krupnik. Mówię: „Uwielbiam krupnik”. A ta dziewczynka mówi: „A u nas na Oazie to nikt kaszy nie lubi”. I od tego zaczęła się cała rozmowa.

Więc myślę, że to jest piękne. To jest tak jak u Jezusa. Zadawano pytania o wszystko. Nawet o to, czego nie mógłbym się nigdy spodziewać, że takie pytanie może paść. Oni mnie o wszystko pytali. I myślę, że to jest dla mnie piękne – że swojego biskupa można o wszystko zapytać.

To był też czas modlitwy. Ksiądz Kardynał również modlił się tam z nimi. Czy młody Kościół łódzki modli się?

Modli się i zawstydza mnie. Chyba dwie Oazy zastałem, ponieważ wcześniej nie uprzedzałem, że przyjadę, bo nie wiedziałem, czy dam radę do nich dojechać. Więc chyba dwie Oazy spotkałem na modlitwie, na adoracji Najświętszego Sakramentu. I ja tam po prostu tylko w ciszy klęczałem razem z nimi. Słuchałem, patrzyłem, jak oni się modlą, jak mają bezpośrednią relację z Panem Bogiem. Jak w tej modlitwie szybko przechodzą do tańca.

Kiedy była piosenka bardzo rytmiczna, wstawali z ławek i tańczyli. Rozkładali ręce, pląsali, trzymali się razem. Tworzyli taki orszak taneczny. Ja już jestem chyba troszkę poza tym. Potrzebowałbym czasu. Chętnie się z nimi włączałem, ale wiedziałem, że jestem już troszkę inny.

Każdy czas ma swój sposób wyrażania relacji z Bogiem, modlitwy z Bogiem. I chyba oni mi przypominają, żeby czasem się w tym nie zestarzeć. Żeby nie przyzwyczaić się do pewnych form i żeby nie wydawało się, że one są najważniejsze. Kościół młody jest nam bardzo potrzebny, bo bardzo dużo nas uczy.

Te wyjazdy i odwiedziny były powrotem do oazowej przeszłości?

Tak, bo ja w tamtych stronach, szczególnie w Beskidzie Sądeckim, wszędzie byłem na oazach. Przez tyle lat jeździłem, potem jeździłem jako kleryk. Później jeździłem jako ksiądz przyjeżdżający z Rzymu.

To jest moje uprzywilejowane miejsce na ziemi, gdzie uczyłem się kochać Pana Boga, uczyłem się kochać ludzi. I bardzo się cieszę, że tam są nasze oazy i że tak dużo młodzieży, w cudzysłowie, „marnuje czas wakacyjny”, a okazuje się, że jest to czas bardzo skuteczny, bardzo potrzebny i bardzo zbliżający nas do Boga i do ludzi.

Gdy Ksiądz Kardynał słyszy słowo „oaza”, to…?

Oaza to jest moje życie. Oaza mnie przygotowała do kapłaństwa, oaza mnie przygotowała do dojrzewania jako młodego człowieka. Ona uczyła mnie, jak patrzeć na drugą osobę. Oaza uczyła mnie, żeby stawiać Jezusa w centrum dnia i swojego życia. Oaza uczyła mnie piękna liturgii. Ja chyba dlatego zostałem ceremoniarzem papieskim, że oaza wychowywała mnie do piękna liturgii.

Kiedy mistrz ceremonii przyjechał tutaj wraz z papieżem Janem Pawłem II i zobaczył, jak była przygotowana liturgia na Lublinku, zapytał, kto ją przygotowywał. No i ówczesny biskup, arcybiskup Ziółek, wskazał na mnie i powiedział: „Ten powinien iść do Rzymu i studiować liturgię papieską”. I tak się stało. Zatem to dzięki oazie jestem – mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością – tym, kim jestem.

Ksiądz Kardynał cieszy się z tegorocznych oaz wakacyjnych młodych?

Tak, tak, tak. Były naprawdę moją wielką radością. Odwiedzałem także oazy nie z naszej diecezji, które były w górach. To jest Kościół młody, to jest Kościół, który tchnie nadzieją. To jest Kościół, który nas nie będzie, a on będzie.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.