Drukuj Powrót do artykułu

Ks. Grabowski na 100-lecie „Niedzieli”: wierność Ewangelii pozostaje niezmienna

17 września 2026 | 17:08 | rozmawiała Anna Rasińska, ar | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Twitter.com/NiedzielaCZ

– Katolickie media nie krzyczą, nie obrażają nikogo, nie wykluczają. Mówią spokojnie, służą dobrym słowem, zawsze w klimacie Ewangelii – podkreśla ks. Jarosław Grabowski, redaktor naczelny Tygodnika Katolickiego Niedziela. W jubileuszowym wywiadzie dla KAI mówi o 100-letniej misji tygodnika, kondycji mediów katolickich oraz wyzwaniach związanych z sekularyzacją i rozwojem nowych technologii.

Anna Rasińska (KAI): Tygodnik Katolicki Niedziela obchodzi w tym roku 100-lecie istnienia. Co, mimo wszystkich zmian, które dokonały się przez ten czas w Kościele, społeczeństwie i mediach, pozostało niezmienne w jego misji?

Ks. Jarosław Grabowski (redaktor naczelny Tygodnika Katolickiego Niedziela): Wierność Ewangelii i nauce Kościoła… To w przypadku pism katolickich nigdy się nie zmienia. W panującym dziś hałasie medialnym ktoś musi wskazywać na horyzont i na niezmienne wartości zakodowane przez Stwórcę w prawie moralnym. Dlatego w Niedzieli piszemy o sprawach, które świat pomniejsza, pomija, a czasem wyśmiewa – o prawdziwych, w tym duchowych, a nie wykreowanych problemach ludzi.

Historia tygodnika mocno splata się z historią Polski: wojna, powojenna odbudowa, zamknięcie przez komunistów w 1953 r., powrót w 1981 r. Który z tych momentów najbardziej ukształtował dzisiejszą tożsamość pisma? 

Dodałbym do tej listy pandemię i zeświecczanie się społeczeństwa. W zasadzie każde z tych wydarzeń zostawiło na Niedzieli ślad. Jesteśmy trochę jak stare drzewo – gdy się je przetnie, widać każdy słój, każdą narośl. Niesiemy na barkach doświadczenia minionych pokoleń, co daje siłę, ale i świadomość, że łatwo nie da się Niedzieli złamać, podporządkować czy wpływać na to, o czym pisze.

Niedziela przez 28 lat nie mogła się ukazywać. Co sprawiło, że po tak długiej przerwie udało się ją odbudować właściwie od podstaw? 

Ludzie… jak zawsze ludzie. Kto pamięta początek lat 80. XX wieku, ten wie, że wtedy ludziom wyrastały skrzydła u ramion. Był zapał, była silna świadomość. Byli charyzmatyczny ks. Ireneusz Skubiś, wieloletni redaktor naczelny, wówczas duszpasterz akademicki, i studenci z częstochowskiej wspólnoty, był biskup, który się nie bał – Stefan Bareła, oraz profesjonalni dziennikarze, naprawdę wielkie nazwiska, jak Stefan Kisielewski, Józefa Hennelowa, Stanisława Grabska, o. Jerzy Tomziński, czy Stanisław Stomma, którzy nie wahali się wesprzeć piórami młodziutkiej wtedy Niedzieli. Wszystko zadziałało bez zarzutu. Ale nade wszystko byli czytelnicy. Wracające po niemal trzech dekadach pismo rozchodziło się w 100 tys. egzemplarzy, a niebawem w 200 tys., a nakłady świąteczne miały 400 tys. egzemplarzy. Niewiarygodnie, prawda?

Przez sto lat zmieniły się nie tylko Kościół i Polska – przede wszystkim zmienił się czytelnik. Kim jest dzisiejszy czytelnik Niedzieli? Czy jest to wciąż ten sam typ odbiorcy co 20-30 lat temu? 

Kilka lat temu zrobiliśmy poważne badania, powiedzmy, do użytku wewnętrznego. I sami byliśmy pozytywnie zaskoczeni wynikami. Myślę, że kilka dekad temu Niedzielę utożsamiano z wolnym słowem, z nieskażonym komunistycznym nalotem dziennikarstwem. Takich jak my tytułów, czyli tych, które nie chodzili na smyczy władzy, było wówczas w Polsce zaledwie kilka. Tę sytuację zmieniły przemiany ustrojowe. Wolne media to już nie margines rynku medialnego. Pojawiły się inne zagrożenia, ale to oddzielny temat. Przy nas zostali wierni od wielu lat czytelnicy. Wielu pisze, że Niedziela zawsze była w ich domu, za co jesteśmy im nieustannie wdzięczni, ale dołączyli też nowi. Są to ludzie wierzący, co oczywiste, przywiązani do tradycji, ale także poszukujący, zbuntowani, a nawet wątpiący… To widać po mailach, bo czytelnicy, z małymi wyjątkami, nie wysyłają już listów.

Jak docierać do młodszych ludzi, którzy nie mają zwyczaju kupowania prasy i informacje czerpią głównie z mediów społecznościowych?

Niedziela ukazuje się w dwóch formach – drukowanej i cyfrowej i tak już pewnie zostanie, ale nie śpiewałbym żałobnych pieśni nad jej papierowym wydaniem… Mamy rozpoznawalny portal i cieszące się coraz większą klikalnością media społecznościowe, ale papierowe gazety po dłuższej chwili kryzysu, moim zdaniem zaczynają odzyskiwać znaczenie.

Co dziś właściwie znaczy „medium katolickie”? Czy jego zadaniem jest przede wszystkim informować o Kościele, ewangelizować, tłumaczyć nauczanie Kościoła, czy również patrzeć Kościołowi na ręce? 

Katolickie media to gwarancja przekazu prawdziwego obrazu Kościoła, bo kto „czyta” Kościół lepiej niż katoliccy dziennikarze? Niektóre niekatolickie media nie rozumieją Kościoła, bo są jedynie jego zewnętrznym obserwatorem, mają jakiś koślawy, karykaturalny jego obraz. Może dlatego, że skandal i blaga zawsze dobrze się sprzedają. Katolickie media starają się wyjaśniać, komentować rozmaite wydarzenia, ale przede wszystkim popularyzować i tłumaczyć naukę Kościoła. Katolickie media nie krzyczą, nie obrażają nikogo, nie wykluczają. One mówią spokojnie, służą dobrym słowem, zawsze w klimacie Ewangelii.

Co jest największym wyzwaniem dla Niedzieli dzisiaj?

Biskup Adrian Put, który przez wiele lat był redaktorem Aspektów – zielonogórsko-gorzowskiej edycji Niedzieli, w laudacji na 100-lecie Niedzieli złożył nam życzenia. I brzmią one mniej więcej tak: nie życzy nam zwiększonego nakładu ani większej liczby stron. Życzy nam, żebyśmy byli potrzebni, bo dzisiejszy człowiek nadal potrzebuje prawdy, sensu i nadziei. To jest nasze największe wyzwanie: być potrzebnymi, znaleźć nowe ścieżki, nowe drogi docierania do czytelnika, mówić językiem współczesnego człowieka, ale nie zapominać języka Ewangelii. Musimy tylko znaleźć nowy kanał dla tego przekazu.

Czy są tematy, o których dziś w mediach katolickich pisze się za mało albo zbyt ostrożnie? 

Nie ma takich tematów. Teoretycznie. W praktyce to zawsze kwestia wyboru. Na przykład czy dołożymy leżącemu, dorzucimy więcej błota na już opluwanego, czy zajmiemy się opisywaniem wielobarwności Kościoła, wspólnot i ludzi, którzy robią piękne rzeczy? Będziemy się skupiać wyłącznie na tematach, o których piszą wszyscy, bo ponoć trzeba zająć stanowisko, czy rzetelnie opiszemy codzienność Kościoła? Może ciut zwyczajną, raczej nieskandaliczną, ale powszechną, stanowiącą prawdziwy obraz Kościoła…

Przez dziesięciolecia dla tygodnika największym zagrożeniem była cenzura polityczna. Co jest największym zagrożeniem dla mediów katolickich dzisiaj? 

Wywoływane przekonanie, że Bóg nie jest już człowiekowi do niczego potrzebny, tak samo jak życie duchowe. To bardzo spłyca, bo jesteśmy istotami religijnymi, duchowymi. Kto nie ma tej świadomości, nie będzie się rozwijał duchowo, w tym nie sięgnie po katolicką prasę, książkę… Szczególnie młodzi ludzie. Oni odchodzą od Kościoła nie dlatego, że mają mu coś ważnego do zarzucenia, tylko dlatego, że taka jest moda, taki trend…

Jak sztuczna inteligencja zmieni pracę takiej redakcji jak Niedziela? Czy to przede wszystkim szansa, czy raczej zagrożenie dla jakości i wiarygodności dziennikarstwa? 

Zagrożenie? Absolutnie nie… Za naszymi tekstami ciągle stoją żywi ludzie, autorzy, którzy w pisaniu nie wspomagają się sztuczną inteligencją. Wykorzystamy ją bardziej w poszukiwaniu informacji, sprawdzaniu ich, czasem w opracowaniach graficznych. Nie demonizujemy ani nie kanonizujemy, to jest narzędzie i niech tak pozostanie.

W jubileuszowym numerze redakcja napisała, że chce być „osadzona w przeszłości – zapatrzona w przyszłość”. Co z tej stuletniej tradycji trzeba bezwzględnie zachować, a z czego trzeba dziś umieć zrezygnować? 

Nie zamierzamy w czasach nagonki na wspólnotę Kościoła i skrajnej nieżyczliwości wobec wierzących milczeć ani popadać w rezygnację. Niedziela zawsze była odważnym pismem. W końcu tytuł „tygodnik katolicki” zobowiązuje do przekazywania głębokiego sensu i piękna doświadczenia wiary. Biskup Teodor Kubina, założyciel Niedzieli, uczynił z prasy katolickiej ważny element pracy duszpasterskiej. Prosił, aby traktować Niedzielę jak dodatkowego wikariusza w parafii. I to sformułowanie sprzed 100 lat dobitnie wskazuje naszą drogę.

W maju przedstawiciele Niedzieli spotkali się z Leonem XIV i przekazali mu jubileuszową publikację. Jakie znaczenie miało dla redakcji to spotkanie w roku stulecia?

To było jak dobrze napisana puenta, wieńczący dzieło akcent. Byłem mile zaskoczony, że papież Leon nas zna. Wręczając papieżowi księgę jubileuszową w wersji angielskiej pt. 100 years of the Polish Catholic Weekly Niedziela 1926-2026, wyjaśniałem, co ona zawiera i czym jest to polskie pismo. Papież uśmiechnął się i powiedział: „Tak, wiem, wiem”. Dał więc do zrozumienia, że zna Niedzielę. To był dla nas zaszczyt.

Jakiej Niedzieli życzyłby sobie Ksiądz na jej 110-lecie? 

Niedzieli, która wciąż jest potrzebna i czytana, Niedzieli, która pozostaje wierna swojemu katolickiemu profilowi, i Niedzieli, która potrafi satysfakcjonująco odpowiadać na nawet najtrudniejsze pytania i rozterki czytelników… W pierwszym numerze z 1926 roku znajduje się krótka odpowiedź na pytanie, jaka Niedziela powinna być także w roku 2026: słowem, które nie dzieli dla samego podziału, nie krzyczy dla samego hałasu, słowem, które szuka prawdy i prowadzi ku Chrystusowi. To proste i jasne zadanie, ale i bardzo wymagające…

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.