Kard. Pietro Parolin przed wizytą Leona XIV we Francji: Europa powinna chronić życie i ożywić multilateralizm
24 września 2026 | 19:21 | Massimiliano Menichetti, Vatican News PL | Watykan Ⓒ Ⓟ
Fot. WikipediaZbliża się piąta zagraniczna podróż apostolska Leona XIV. We Francji papież będzie umacniał wiernych w wierze i niósł światło Chrystusa społeczeństwu, w którym mimo postępującej sekularyzacji rośnie liczba katechumenów wśród młodzieży i dorosłych. W centrum wizyty znajdą się ochrona życia, budowanie pokoju, wyzwania związane ze sztuczną inteligencją oraz tożsamość Europy. Podróż będzie również okazją do przypomnienia o chrześcijańskich korzeniach Europy i znaczeniu francuskiego dziedzictwa humanistycznego i dyplomatycznego dla odbudowy dialogu i multilateralizmu. Sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, kard. Pietro Parolin, wyraża nadzieję, że „z tej podróży zrodzi się nowy impuls: otworzy się wielka przestrzeń refleksji i działania, w której wierzący i niewierzący będą mogli wspólnie podążać naprzód i pracować”.
„Aby świat miał życie” – przesłanie podróży
Eminencjo, hasłem najbliższej podróży apostolskiej Papieża są słowa „Aby świat miał życie”. Jakie konkretne przesłanie popłynie z Francji?
Kiedy myślimy o życiu, którego potrzebuje świat, nasuwają się trzy jego wymiary.
Pierwszy to życie w wymiarze naturalnym. Najważniejszym przesłaniem jest niewątpliwie wartość życia ludzkiego, które należy przyjmować, kochać i otaczać troską od poczęcia aż do naturalnej śmierci.
W wielu krajach obserwujemy dziś tendencję do wprowadzania i usprawiedliwiania praktyk, a nawet przepisów prawnych, które nie respektują tej wartości. W obliczu spadku liczby urodzeń w Europie podróż do Francji stwarza okazję, by na nowo odkryć życie jako dar, który należy przyjmować z wdzięcznością i odpowiedzialnością.
Czym jednak byłoby życie cielesne bez duszy? Przechodzę zatem do drugiego wymiaru, czyli życia duchowego.
Francja wyróżnia się dziś dużą liczbą katechumenów wśród młodzieży i dorosłych. Pozwala to zwrócić uwagę na pragnienie życia duchowego, które jest obecne we współczesnym świecie. W haśle „Aby świat miał życie” można również odczytać słowa „Aby świat uwierzył”. Nie ma bowiem życia ciała bez życia duszy.
Jest wreszcie trzeci wymiar. Niezwykłe dzieło odbudowy katedry Notre-Dame pokazuje, jak wiele człowiek potrafi dziś osiągnąć dzięki swoim umiejętnościom rzemieślniczym i intelektualnym.
W świecie coraz bardziej zdominowanym przez technologię i sztuczną inteligencję hasło podróży do Paryża przypomina więc również o twórczym potencjale człowieka. Oby korzystanie z nowych technologii, w tym ze sztucznej inteligencji, nigdy nie przesłoniło mu tego wymiaru jego życia.
Kultura i edukacja w budowaniu pokoju
Papież odwiedzi również UNESCO – organizację działającą na rzecz kultury, edukacji i współpracy między narodami. Jaką rolę, obok polityki, mogą odegrać kultura i edukacja w budowaniu pokoju? I jaki wkład może wnieść w ten proces Kościół?
W encyklice „Magnifica humanitas” Papież Leon XIV podkreślił potrzebę przejścia od „kultury potęgi” do „kultury negocjacji”, w której „dialog i relacje dyplomatyczne staną się zwyczajną drogą mierzenia się z konfliktami” (nr 221).
Jest to przede wszystkim przemiana kulturowa, a dopiero w dalszej kolejności polityczna. Wymaga wychowywania, zwłaszcza młodych pokoleń, do tego, by nie postrzegały wymiany poglądów jako oznaki słabości, lecz jako wyraz odpowiedzialności. Powinny również uczyć się dostrzegać w dialogu narzędzie budowania dobra wspólnego.
Polityka ma oczywiście niezastąpioną rolę do odegrania. Powinna tworzyć sprawiedliwe instytucje, zapewniać poszanowanie prawa i poszukiwać dyplomatycznych rozwiązań konfliktów. Istnieje jednak ryzyko, że politycy podejmą działania dopiero wtedy, gdy podziały będą już bardzo głębokie.
Kultura i edukacja mogą oddziaływać znacznie wcześniej. Mogą kształtować ludzi zdolnych dostrzec w drugim człowieku brata, a nie wroga.
Dlatego UNESCO ma szczególne znaczenie. Jest miejscem, w którym kultura i edukacja stają się konkretnymi narzędziami współpracy między narodami.
Szkoła, uniwersytet, muzeum czy inna instytucja kultury mogą być prawdziwymi laboratoriami pokoju. Dzieje się tak, gdy uczą poznawać historię innych, odróżniać prawdę od propagandy, prowadzić dialog bez lęku i dostrzegać to, co mimo dzielących nas różnic stanowi o naszym człowieczeństwie.
W tym dostrzegam również rolę Kościoła, wynikającą z jego szczególnego powołania. Kościół powinien kształtować sumienia w świetle Ewangelii, budować mosty, wychowywać do spotkania i udzielać głosu tym, którzy mogą zostać go pozbawieni.
Ze swej natury jest bowiem powołany do tego, by być przestrzenią, w której ludzie, narody i kultury uczą się wzajemnie słuchać i poznawać. Przestrzenią, w której potrafią również uznawać swoją wspólną godność dzieci Bożych.
Wiara, rozum i sztuczna inteligencja
Relacja między wiarą a rozumem to jeden z wielkich tematów francuskiej tradycji intelektualnej. Jaki wkład może dziś wnieść myśl chrześcijańska w refleksję nad tym, co znaczy być prawdziwie człowiekiem – zwłaszcza w społeczeństwie coraz silniej kształtowanym przez technologię i sztuczną inteligencję?
Jest to, można powiedzieć, wkład wpisany w samą istotę chrześcijaństwa. Tajemnica Wcielenia skłania bowiem do tego, by na nowo przemyśleć i zrozumieć człowieka w świetle Objawienia.
Sobór Watykański II był w ubiegłym stuleciu przełomowym momentem tej misji w służbie ludzkości. Właśnie w ostatnich miesiącach Papież Leon poświęca swoje katechezy najważniejszym treściom soborowego nauczania.
Z kolei pozytywny odbiór jego pierwszej encykliki „Magnifica humanitas” świadczy o tym, że na całym świecie rośnie potrzeba wskazówek dla ludzi i społeczeństw, które muszą się zmierzyć z gwałtownym rozwojem technologii i sztucznej inteligencji.
Podobne zainteresowanie obserwowaliśmy już w przypadku encyklik papieża Franciszka „Laudato si'” i „Fratelli tutti”, podejmujących kwestie ekologii integralnej i braterstwa między ludźmi.
W obliczu coraz większych wyzwań rośnie też zainteresowanie tym, co św. Paweł VI określał mianem „cywilizacji miłości”. Wskazywał w ten sposób inny kierunek rozwoju, oparty na integralnym rozwoju człowieka.
Dziś, wobec cierpienia tak wielu ludzi i szkód wyrządzanych całym ekosystemom, szczególnie potrzebujemy pogłębionej refleksji, dialogu społecznego i wsłuchiwania się w głos sumienia.
Kościół pragnie wnosić w to swój wkład. Chce ukazywać, jak wiara i rozum wzajemnie się wzbogacają i jak razem mogą służyć życiu.
Dialog z niewierzącymi
W jaki sposób Kościół może dziś prowadzić dialog z ludźmi niewierzącymi?
Przede wszystkim trzeba pamiętać, że dialog zawsze odbywa się między osobami. Jest tym bardziej autentyczny, im mniej jego uczestnicy zamykają siebie nawzajem w sztywnych kategoriach i definicjach.
Nawet między ludźmi reprezentującymi odmienne kultury i wrażliwości zawsze istnieje wspólna płaszczyzna, którą można odkryć i na której można się spotkać.
Osoby należące do Kościoła katolickiego i reprezentujące go w różnych rolach powinny przede wszystkim poszukiwać tego, co łączy i sprzyja spotkaniu. Dopiero na tej podstawie można właściwie określić i pogłębić kwestie, co do których nie ma zgody.
Jest to postawa, do której trzeba nieustannie dorastać – zarówno indywidualnie, jak i wspólnotowo. Nigdy nie zdobywa się jej raz na zawsze. Nierzadko wystawiana jest na próbę przez napięcia, które mogą ranić i oddalać ludzi od siebie.
Do dialogu z niewierzącymi zachęca już Nowy Testament. Chciałbym zwrócić uwagę na dwa wynikające z niego wezwania.
Pierwsze to obowiązek chrześcijan, by zawsze z łagodnością i szacunkiem odpowiadali tym, którzy pytają o uzasadnienie ich nadziei (por. 1 P 3,15).
Drugie to gotowość uznania, że Bóg działa w sposób wolny, wyprzedza nas i potrafi nas zaskakiwać również tam, dokąd sami jeszcze nie dotarliśmy.
Wiara jest darem. Nikt nie może zmierzyć wiary drugiego człowieka, a być może nawet własnej.
Tymczasem właśnie we Francji obserwujemy dziś nowe pragnienie tego daru i ponowne zainteresowanie orędziem Ewangelii. Widzimy również życiowe wybory młodych i dorosłych, które pozwalają dostrzec przyszłość wiary nawet tam, gdzie zdaje się dominować niewiara.
Francja, Europa i dyplomacja
Czego Stolica Apostolska oczekuje dziś od Francji i Europy w dziedzinie dyplomacji, w tak trudnym momencie historii kontynentu i świata? Czy Paryż może ponownie stać się siłą napędową polityki europejskiej opartej nie tylko na bezpieczeństwie, lecz także na pojednaniu, solidarności i multilateralizmie?
Dyplomacja Stolicy Apostolskiej nie ustaje w przypominaniu, że pokoju nie można sprowadzać do gry sił ani do kruchej stabilności, opartej wyłącznie na odstraszaniu i wyścigu zbrojeń.
Europa i cały świat doświadczają dziś głębokich podziałów. Dlatego życzylibyśmy sobie, aby Francja i Europa na nowo odkryły odważną dalekowzroczność, która przyświecała ojcom założycielom europejskiego projektu.
Francja ma bogate dziedzictwo kulturowe, wybitną tradycję prawną i głęboko zakorzeniony humanizm. Dysponuje więc duchowymi i politycznymi zasobami, które mogą pomóc nadać nowy impuls multilateralizmowi, dziś poważnie osłabionemu.
Nie chodzi oczywiście o pomijanie uzasadnionych potrzeb w zakresie bezpieczeństwa. Trzeba jednak zrozumieć, że autentycznego i trwałego pokoju nigdy nie buduje się przeciwko komuś, lecz zawsze wspólnie z innymi. Wymaga to wspólnego budowania pojednania oraz dialogu, który jest zarówno wymagający, jak i cierpliwy.
Francja, nazywana „najstarszą córą Kościoła”, może czerpać ze swojej wielowiekowej tradycji chrześcijańskiej i bogatego dziedzictwa humanistycznego. Jest dziś wezwana do podjęcia tej doniosłej misji i dalszego szerzenia w świecie ideałów wolności, równości i braterstwa.
Stolica Apostolska ufa, że Francja podejmie niezbędny „twórczy wysiłek” na rzecz harmonii. Dzięki temu Europa nie zamknie się we własnych lękach, lecz ponownie stanie się miejscem, w którym rozwijają się solidarność, gościnność i autentyczna integracja.
Prawdziwa wielkość narodu wyraża się właśnie w jego nieustannej zdolności do łączenia wierności prawu międzynarodowemu z konsekwentną ochroną godności człowieka.
Odrzucając logikę fatalizmu i zdecydowanie inwestując w to, co Ojciec Święty nazywa „dyplomacją spotkania”, Paryż może wnieść istotny wkład w przyszłość Europy. Chodzi o to, aby nasz kontynent nie stał się odizolowaną twierdzą, lecz pozostał dla całej społeczności międzynarodowej latarnią nadziei, sprawiedliwości i pojednania.
Ochrona życia i opieka paliatywna
Podróż Papieża odbędzie się po przyjęciu we Francji ustawy o prawie do pomocy w umieraniu. Kwestia życia jako dobra, którym człowiek nie może dowolnie rozporządzać, nieuchronnie znajdzie się w centrum uwagi. Jakie przesłanie Leon XIV będzie chciał przekazać w tej sprawie?
W obliczu tajemnicy bólu, choroby i kruchości, które są udziałem każdego człowieka, głos Ojca Świętego nie będzie surowym, abstrakcyjnym napomnieniem. Zabrzmi raczej jako głębokie wezwanie do solidarnej odpowiedzialności, która łączy nas ze sobą, zwłaszcza wtedy, gdy ludzkie życie staje się słabe i bezbronne.
Stolica Apostolska przygląda się tym zmianom legislacyjnym z wielką troską i głębokim niepokojem. Stanowisko Kościoła w tej kwestii jest dobrze znane: niezmiennie broni on życia we wszystkich jego etapach, przejawach i wymiarach – od poczęcia aż do naturalnej śmierci.
Papież Leon XIV przypomni, że prawdziwe współczucie wobec cierpienia nie polega na ułatwianiu czy przyspieszaniu zakończenia życia, lecz na tym, by nigdy nie pozostawiać nikogo samego w cierpieniu.
Niezbywalnym obowiązkiem społeczeństwa jest troska o drugiego człowieka. Powinna ona wyrażać się w konkretnych formach bliskości, opieki i miłości.
W tym sensie apel Papieża do Francji będzie serdecznym wezwaniem do ponownego odkrycia najgłębszych korzeni jej humanizmu. Przede wszystkim chodzi o rzeczywisty rozwój powszechnie dostępnej opieki paliatywnej i kompleksowej opieki nad człowiekiem.
Towarzyszenie osobom cierpiącym oznacza inwestowanie w solidarność społeczną, która nie cofa się w obliczu ludzkiej kruchości, lecz odpowiedzialnie otacza ją troską.
Przyrodzona godność człowieka nie zależy od jego sprawności ani stanu zdrowia. Dlatego odpowiedzią państwa i społeczeństwa na cierpienie nie powinno być wprowadzanie rozwiązań, które z czasem mogą przerodzić się w ukrytą presję społeczną. Mogą one również stać się drogą na skróty, pogłębiającą opuszczenie osób samotnych.
Papież podejmie tę delikatną kwestię z wrażliwością pasterza i jasnością nauczania Następcy Piotra. Zwróci się nie tylko do wierzących, lecz także do sumienia każdego człowieka dobrej woli.
Żywimy głęboką nadzieję, że Europa, a zwłaszcza Francja, nadal będzie opierać swoją umowę społeczną na fundamentalnej zasadzie poszanowania godności ludzkiej. Troska o osoby doświadczające cierpienia i ochrona ich życia powinny pozostać prawdziwą miarą postępu cywilizacji.
Lourdes – miejsce modlitwy i nadziei
Papież uda się również do Lourdes – miejsca licznych pielgrzymek, w którym ludzkie cierpienie i kruchość znajdują wyraz w modlitwie i nadziei. Co Lourdes mówi nam dzisiaj?
Lourdes, dziś tak samo jak dawniej, ukazuje czułość Matki Bożej wobec ludzkości. Do Groty Massabielskiej przybywają z całego świata katolicy i wiele innych osób, aby zawierzyć Maryi swoje bóle, cierpienia i nadzieje, a także wyrazić wdzięczność.
Lourdes ukazuje w ten sposób jedność ludzkiej rodziny, która rozpoznaje w Maryi Matkę słuchającą i niosącą pocieszenie.
Gdy cierpi jeden członek, cierpi całe ciało; gdy jeden odzyskuje zdrowie, całe ciało podnosi się na duchu.
W Lourdes doświadczamy więc braterstwa, które obejmuje całe życie: życie kochane, otoczone troską, niekiedy naznaczone cierpieniem, ale zawsze przeżywane we wspólnocie. Jest ono bowiem bezcennym darem Boga, który czyni nas wszystkich braćmi i siostrami w człowieczeństwie.
Metz i chrześcijańskie korzenie Europy
Leon XIV odwiedzi również Metz, miasto ściśle związane z Robertem Schumanem, jednym z ojców założycieli zjednoczonej Europy, obok Alcide De Gasperiego i Konrada Adenauera. W pojednaniu między narodami widzieli oni drogę do budowania nowej Europy. Jakie przesłanie niesie dziś ta pierwotna, chrześcijańska wizja integracji europejskiej?
Lektura pism Schumana i pozostałych ojców założycieli wyraźnie pokazuje, że fundamentem ich wizji Europy była idea „braterstwa chrześcijańskiego”.
II wojna światowa była tragicznym świadectwem bratobójczej przemocy i dążenia człowieka do panowania nad drugim człowiekiem. U podstaw tego dążenia leżała wizja człowieka, który odrzuciwszy Boga jako punkt odniesienia, uznał, że nic nie ogranicza jego władzy.
Chrześcijańskie braterstwo proponuje postawę całkowicie przeciwną. Opiera się na głębokim szacunku dla bliźniego, którego każdy jest wezwany kochać jak siebie samego. Wszyscy jesteśmy bowiem dziećmi jednego Ojca.
Podstawowe wartości, takie jak wolność, równość i godność pracy, przywoływane w traktatach europejskich, znajdują swoje zakorzenienie właśnie w tej idei braterstwa chrześcijańskiego.
Uważam więc, że nie można pogłębiać świadomości tych wartości ani konsekwentnie wcielać ich w życie, nie pamiętając o chrześcijańskich korzeniach współczesnej Europy.
Zgodnie z myślą i zamierzeniami ojców założycieli chrześcijaństwo stanowiło fundament europejskiego projektu. Jest niczym zaczyn sprawiający, że ciasto rośnie.
W tej perspektywie braterstwa łatwiej zrozumieć ideę wspólnego korzystania z zasobów, przedstawioną przez Schumana w jego deklaracji.
Węgiel i stal miały stać się narzędziami współpracy i rozwoju, a nie pretekstem do kolejnych sporów. Chodziło o to, aby nowa wojna między niedawnymi przeciwnikami była nie tylko nie do pomyślenia, lecz także materialnie niemożliwa.
Europa wobec wyścigu zbrojeń
W ciągu ostatniego roku Papież wielokrotnie wypowiadał się przeciwko wyścigowi zbrojeń i szaleństwu coraz większych wydatków na uzbrojenie. Jaką rolę może dziś na nowo podjąć Europa, aby pozostać wierną duchowi ojców założycieli?
Deklaracja Schumana z 1950 roku rozpoczyna się następującymi słowami: „Pokój na świecie nie mógłby być zachowany bez twórczych wysiłków na miarę grożących mu niebezpieczeństw”.
Kiedy pokój jest zagrożony, można poprzestać na kierowaniu się starożytną maksymą si vis pacem, para bellum – „jeśli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny”. Można jednak również podjąć „twórcze wysiłki”, takie jak utworzenie Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali.
To właśnie ta idea pomogła przezwyciężyć dążenia odwetowe między Francuzami a Niemcami i umożliwiła długi okres pokoju, z którego nadal korzystamy.
Także dziś możliwe są podobne „twórcze wysiłki”. Sprzyja im doświadczenie dialogu, zdobyte w minionych dziesięcioleciach przez instytucje wspólnotowe i państwa członkowskie.
Wymagają one jednak wspólnego przekonania, że wyzwaniom, które przed nami stoją, możemy sprostać tylko wtedy, gdy zaczniemy postrzegać Europę nie jako strukturę nadrzędną wobec państw, lecz jako prawdziwy organizm.
W takim organizmie różnorodność jego części łączy wspólna wizja i wspólna wola, także w dziedzinie polityki zagranicznej.
Europa zdolna do wypracowania wspólnego stanowiska dyplomatycznego może skuteczniej wykorzystywać swój potencjał negocjacyjny i siłę moralnego oddziaływania. Może dzięki temu wywierać wpływ również na tych, którzy uważają groźbę użycia siły za bardziej przekonującą.
Być może właśnie na tym polega dziś twórczy wysiłek: na pokazaniu, że przekonujący głos, wypowiadany jasno i zgodnie, ma większą siłę niż jakikolwiek pokaz militarnej potęgi.
Nadzieje związane z podróżą
Jakie nadzieje Ksiądz Kardynał osobiście wiąże z tą podróżą?
Mam nadzieję, że ta podróż apostolska nie pozostanie jedynie wydarzeniem odnotowanym w mediach, lecz zapoczątkuje twórczy, długofalowy proces. Powinien on przemówić przede wszystkim do młodych pokoleń, które będą musiały zmierzyć się ze złożonymi wyzwaniami epoki głębokich przemian.
Żyjemy w czasach, gdy nasze spojrzenie w przyszłość często przesłaniają lęk i rozczarowanie. Obecność i słowa Ojca Świętego mają być ziarnem ufności i zaproszeniem, by nie ulegać logice podziałów, polaryzacji i indywidualizmu.
Mam nadzieję, że ta wizyta pomoże rozbudzić to, co w społeczeństwie najlepsze i najszlachetniejsze. Wskaże też kierunki działania, dzięki którym rozwój technologiczny i procesy gospodarcze nie będą traktowane jako cele same w sobie, lecz pozostaną w służbie integralnego rozwoju człowieka.
Patrząc na nadchodzące dziesięciolecia, życzyłbym sobie, aby Francja potrafiła czerpać z niezwykłego bogactwa swojego dziedzictwa duchowego, obywatelskiego i kulturowego. Może ono pomóc w znalezieniu dalekowzrocznych odpowiedzi na wielkie wyzwania etyczne i społeczne naszego stulecia.
Chcielibyśmy, aby z tej podróży zrodził się nowy impuls: aby otworzyła się wielka przestrzeń refleksji i działania, w której wierzący i niewierzący będą mogli wspólnie podążać naprzód i pracować.
Tylko jeśli już dziś położymy solidne fundamenty oparte na sprawiedliwości i odpowiedzialności wobec przyszłych pokoleń, będziemy mogli pozostawić tym, którzy przyjdą po nas, świat prawdziwie bardziej braterski i ziemię, na której zapanuje pojednanie.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

