Leon XIV we Francji: papieska wizyta a francuska laickość
25 września 2026 | 14:55 | Cyprien Viet | Paryż Ⓒ Ⓟ
Fot. Gregorio Borgia/Associated Press/East NewsNieobecność prezydenta Macrona podczas papieskich celebracji liturgicznych, a także odmowa przyjęcia przez Papieża Legii Honorowej należy osadzić w szerszym kontekście i nie ulegać emocjonalnym medialnym doniesieniom.
Papież i prezydent – powrót do francuskiej tradycji
W następstwie artykułu, opublikowanego przez dziennik „La Croix”, wybuchła medialna dyskusja wokół tego, jakoby papieska odmowa udziału w różnych wydarzeniach zaproponowanych przez prezydenta Francji miała być afrontem. Tymczasem mamy tu do czynienia z powrotem do ugruntowanej tradycji podróży apostolskiej do kraju świeckiego, w którym prezydent przyjmuje papieża, w tym przypadku w Pałacu Elizejskim, ale nie włącza się w poszczególne etapy wizyty i nie jest gospodarzem spotkań religijnych.
Notre-Dame i pamięć o historii
Prezydencka propozycja oprowadzenia Leona XIV po katedrze Notre-Dame była oczywiście pomysłem nietypowym. Przypomnijmy, że w 2024 roku papież Franciszek odmówił przyjazdu do Notre-Dame między innymi dlatego, że jej ponowne otwarcie było uroczystością państwową, zorganizowaną przez władze francuskie. Odbyło się wówczas wprawdzie przekazanie katedry arcybiskupowi Paryża, ale mimo wszystko to prezydent Republiki poniekąd zaznaczał wówczas swoją władzę. W pewien sposób jest to zrozumiałe, bowiem na mocy prawa francuskiego zabytkowe świątynie są częścią dziedzictwa państwowego, a Kościół jest ich „użytkownikiem”. Stąd uroczyste przekazanie kluczy abp. Ulrichowi.
Pomysł z oprowadzeniem po katedrze mógł być z punktu widzenia Watykanu uznany za niestosowny, ponieważ mamy w pamięci wydarzenie z 1804 r., związane z koronacją Napoleona Bonapartego, której miał w tej samej świątyni dokonać Pius VII. Papież przybył do Francji po podpisaniu konkordatu, aby w pewien sposób przypieczętować pojednanie między papiestwem a Francją. Napoleon jednak w pewien sposób „zepchnął” go na dalszy plan, dokonując „samokoronacji” i dając w ten sposób sygnał uniezależnienia się od władzy kościelnej. Pius VII został więc sprowadzony do roli świadka, a konflikt narastał, doprowadzając nawet do tego, że papież stał się cesarskim zakładnikiem – co znamy z kart historii.
Katedra Notre-Dame była więc świadkiem burzliwych relacji między francuską władzą a Watykanem i wydaje mi się, że papież Franciszek nie chciał brać udziału w tej grze. Podobnie Leon XIV w 2026 roku nie chciał uczestniczyć w niejednoznacznym wydarzeniu, jakim byłoby spotkanie z prezydentem właśnie w świątyni. Nie doszukiwałbym się w tym jakiegokolwiek skandalu, sądzę natomiast, że kontekst historyczny i fakt, że Emmanuel Macron nawiązuje swoim stylem do bonapartystów, wyjaśnia tę sytuację.
Żaden urzędujący papież nie otrzymał Legii Honorowej
Odmowa przyjęcia Legii Honorowej jest normalną praktyką papieża, który nie przyjmuje odznaczeń państwowych. Było kilka historycznych wyjątków, ale zasadniczo Wielki Krzyż Legii Honorowej jest przyznawany obywatelom państw sprzymierzonych z Francją, natomiast żaden urzędujący papież go nie otrzymał.
Owszem, prezydent Vincent Auriol nadał go abp. Roncalliemu, późniejszemu papieżowi Janowi XXIII, ale miało to miejsce w roku 1953, gdy hierarcha był nuncjuszem apostolskim we Francji – bowiem odznaczenie to w niektórych przypadkach może być przyznawane ambasadorom. Kard. Joseph Ratzinger był z kolei komandorem Legii Honorowej, odznaczenia o nieco niższej randze, którym został uhonorowany przed wyborem na papieża, w dowód uznania jego wkładu akademickiego.
Nieobecność prezydenta na Mszach świętych
Jeśli chodzi o kwestię tego, że Macron nie weźmie udziału we Mszach świętych i nabożeństwach, jest to właściwie praktyka zupełnie normalna. Zasadniczo prezydent Republiki nie uczestniczy w oficjalnych uroczystościach religijnych, co wynika ze świeckiego charakteru państwa, choć może być reprezentowany na przykład przez swojego premiera.
W 2008 roku był to ówczesny premier François Fillon, który uczestniczył w papieskiej Mszy św. na błoniach Les Invalides. Prezydent Sarkozy, który był bardzo zaangażowany w zorganizowanie wizyty Benedykta XVI i przyjęcie go, nie przyszedł na Mszę. Podobnie prezydent na ogół nie uczestniczy we Mszy św. inaugurującej pontyfikat – zazwyczaj przyjeżdża premier. To również należy do pewnych francuskich tradycji i nie jest wyrazem braku szacunku.
Nie jest to jednak ścisły obowiązek, ale zwyczaj. Na przykład w Marsylii Macron zrobił wyjątek, uczestnicząc we Mszy św. z Franciszkiem, zaś Valéry Giscard d’Estaing we Mszy św. pod przewodnictwem Jana Pawła II w 1980 r. w Paryżu. Uczestniczył on we Mszy na stadionie. I wydaje mi się, że historycznie również Valéry Giscard d’Estaing uczestniczył we Mszy w Notre-Dame de Paris z Janem Pawłem II. Ale to naprawdę sytuacje wyjątkowe.
W przypadku obecnej wizyty zwróćmy też uwagę na kontekst, jakim jest podpisanie niedawno ustawy o tzw. „końcu życia”. W tej sytuacji widok prezydenta przed ołtarzem byłby co najmniej dziwny. Dlatego uważam, że jego nieobecność naprawdę nie jest obrazą ani demonstracyjnym „dąsaniem się”. Jest raczej powrotem do pewnej powściągliwości. To, że to premier będzie obecny na Place de la Concorde, jest całkiem właściwe.
Francuska laickość – między zasadą a praktyką
Francuska laickość jest kwestią bardzo złożoną. Konstytucja mówi, że państwo francuskie nie zatrudnia duchownych ani nie dotuje żadnego kultu. Zatem wizyta papieża, ze wszystkim, co się z nią wiąże pod względem kosztów, bezpieczeństwa, eskorty, celebracji w miejscach publicznych i tak dalej, rzeczywiście budzi we Francji sporo pytań. Powiedziałbym jednak, że w przeszłości wywoływało to dość ostre polemiki i że w tym roku jest ich znacznie mniej.
Oczywiście część skrajnej lewicy i tak narzeka, ale jest to bardzo ograniczone, ponieważ jednak ogólnie wszyscy uznają, że Leon XIV jest kimś dobrym, że wnosi krytyczny głos na temat sztucznej inteligencji czy polityki Donalda Trumpa. To trochę złagodziło polemiki polityczne.
Francuskie prawo od czasu rozdziału Kościoła i państwa – a rozdział ten dokonał się w klimacie antyklerykalnym, dość gwałtownym, tym bardziej że wiele zgromadzeń zakonnych zostało wydalonych – było naprawdę brutalne. Ale mniej więcej od 1920 roku, od końca pierwszej wojny światowej, całe orzecznictwo i ewolucja prawa były jednak bardziej przyjazne Kościołowi i większość biskupów uważa dziś, że obecny system jest dość korzystny, choćby dlatego, że nie ponoszą oni kosztów utrzymania kościołów wybudowanych przed 1905 rokiem – co byłoby wielkim obciążeniem.
Kościoły jako część francuskiego dziedzictwa
Z drugiej strony istnieje jednak uznanie historii oraz faktu, że we Francji istnieje cała sieć kościołów. Świątynie zbudowane przed rozdziałem Kościoła i państwa pozostają pod odpowiedzialnością władz publicznych, a więc miast i gmin. Wymaga to zatem porozumień między merami a proboszczami i biskupami.
Na przykład istnieje tradycja, zgodnie z którą, kiedy nowy proboszcz przybywa do swojej parafii, to mer symbolicznie przekazuje mu klucze do kościoła. Widzieliśmy więc nawet niedawno, że merowie wyznania muzułmańskiego przekazywali klucz do kościoła nowemu proboszczowi w niektórych gminach, na przykład w Seine-Saint-Denis. Odbywa się to na ogół w dość życzliwej i pełnej szacunku atmosferze.
Organizacja i finansowanie wizyty
Przypomnijmy, że państwo bierze na siebie wszelkie kwestie bezpieczeństwa, zaś cała organizacja logistyczna jest zapewniana przez Kościół, który jest wspierany przez donatorów i fundacje. Wydaje się więc, że jeśli chodzi o aspekt finansowy wizyty, udało się znaleźć pewną równowagę.
Telewizja publiczna transmituje wszystkie wydarzenia bardzo intensywnie, z ogromnym entuzjazmem i zainteresowaniem tym wydarzeniem. Nie jesteśmy już tutaj w sytuacji, w której świeckość miałaby oznaczać deprecjonowanie przyjazdu papieża albo umniejszanie religijnego aspektu tej wizyty.
Wręcz przeciwnie, katolicy są obecni wszędzie w przestrzeni publicznej – tak jak na przykład młodzi ludzie z zespołem Downa, którzy są podopiecznymi Fundacji Lejeune’a i będą służyć podczas papieskiej Mszy św., o których mówi wiele mediów.
Dyskretna obecność, duże zainteresowanie
Z drugiej strony prawdą jest, że w porównaniu na przykład z Madrytem istnieje różnica. Na ulicach nie widać zbyt wielu flag Watykanu ani plakatów papieża. Są jedynie komunikaty w metrze w kilku językach informujące, że niektóre stacje będą zamknięte z powodu wizyty Ojca Świętego.
W tym kontekście można więc powiedzieć, że rzeczywiście do piątku w przestrzeni publicznej panowała pewna dyskrecja. Odniosłem takie samo wrażenie w Marsylii w 2023 roku.
Z drugiej jednak strony zainteresowanie ludzi naprawdę jest duże. Pojawiły się na przykład komunikaty, że w głównym paryskim meczecie piątkowe nauczanie będzie poświęcone papieżowi, jego przyjazdowi i jego roli, jaką odgrywa w budowaniu braterstwa.
Rektor Wielkiego Meczetu, który jest muzułmaninem algierskim, powiedział, że papież jest dziś głównym moralnym kompasem ludzkości i że niezależnie od tego, czy ktoś jest katolikiem, czy nie, stanowi punkt odniesienia. To są więc dość mocne słowa, które pokazują atmosferę międzyreligijnej życzliwości przed przyjazdem Ojca Świętego.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

