Drukuj Powrót do artykułu

Larry Chapp: Leon XIV zamierza zakończyć wojnę o „Amoris laetitia”

07 października 2026 | 18:56 | National Catholic Register, st, red. efem | Waszyngton-Watykan Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. ANDREAS SOLARO/AFP/East News

Czy papież Leon XIV otworzy na nowo spór o „Amoris laetitia”? Wszystko wskazuje na coś przeciwnego. Zamiast wracać do wojny o Komunię św. dla rozwiedzionych chce postawić pytanie znacznie bardziej podstawowe: co właściwie stało się z naszym rozumieniem małżeństwa? – twierdzi w komentarzu w serwisie National Catholic Register amerykański teolog, Larry Chapp.

Autor zauważa, że dziesięć lat po ogłoszeniu adhortacji Franciszka „Amoris laetitia” Kościół wciąż czyta ją przede wszystkim przez pryzmat kilku kontrowersyjnych akapitów. Przypisy 329 i 351, kwestia Komunii dla osób rozwiedzionych żyjących w nowych związkach, dubia czterech kardynałów – to wszystko stało się niemal synonimem całego dokumentu. A przecież „Amoris laetitia” jest czymś znacznie większym – stwierdza.

Nie przypis jest najważniejszy

Chapp zaznacza, że spór o kontrowersyjne fragmenty nie był błahy. Dotyczył Eucharystii, grzechu, sumienia, łaski i nierozerwalności małżeństwa. Pytania zadane przez czterech kardynałów w 2016 roku nie wzięły się znikąd. Niejasności wymagały wyjaśnienia. Problem polega na tym, że spór o przypisy przesłonił dokument – stwierdza.

W cieniu dyskusji o tym, kto może przystąpić do Komunii św., niemal zniknęły rozważania o pięknie miłości małżeńskiej, wychowaniu dzieci, wierności, powołaniu i sakramentalnym charakterze małżeństwa. Z pola widzenia straciło się także coś zasadniczego: „Amoris laetitia” nie odrzuca tradycyjnego katolickiego rozumienia małżeństwa ani jego nierozerwalności. Dlatego potrzebne jest czytanie całości, a nie budowanie obrazu adhortacji na kilku przypisach – wskazuje autor.

Kryzys zaczyna się przed rozwodem

Chapp zwraca uwagę, że program spotkania biskupów, któremu papież przewodniczy w Rzymie, jest wymowny. Nie rozpoczyna się od pytania o Komunię dla osób rozwiedzionych. Zaczyna się od rzeczywistości współczesnej rodziny. Potem pojawiają się młodzi ludzie i odkrywanie powołania do małżeństwa, pierwsze lata wspólnego życia oraz towarzyszenie małżonkom w trudnościach. To nie jest kosmetyczna zmiana kolejności. „Leon zdaje się mówić: zanim zaczniemy rozwiązywać problem rozwodów, zapytajmy, dlaczego tak łatwo dochodzi dziś do rozpadu małżeństw” – stwierdza amerykański teolog.

Zaznacza, iż to pytanie prowadzi znacznie głębiej. Dotyka kultury, która coraz słabiej rozumie trwałość zobowiązania. W świecie, w którym niemal każdą umowę można zerwać, małżeństwo na całe życie zaczyna wyglądać jak relikt. Jeśli związek ma trwać tylko tak długo, jak długo obie strony są z niego zadowolone, nierozerwalność przestaje być oczywistością. Wtedy rozwód nie jest już głównym problemem. Jest objawem – pisze.

Najpierw fundament

Zdaniem Chappa Papież nie wydaje się zainteresowany kolejną odsłoną wojny między „konserwatystami” a „progresistami”. Nie chce też być papieżem odwetu, który po prostu odkręca decyzje poprzednika. Jego metoda wygląda inaczej: wrócić do fundamentów i dopiero z nich wyprowadzać odpowiedzi na współczesne problemy.

Widać to także w jego podejściu do liturgii. Zamiast wpisywać się w kolejną odsłonę „wojen liturgicznych”, Leon wraca do podstawowej teologii liturgii i dziedzictwa Soboru Watykańskiego II. To charakterystyczne. Kiedy Kościół zaczyna walczyć o szczegóły, papież próbuje przypomnieć, o co chodzi w całości. Być może właśnie tego zabrakło w sporze o „Amoris laetitia”. Zbyt szybko zaczęto pytać, jakie praktyczne konsekwencje ma jeden czy drugi fragment, zanim odpowiedziano na pytanie, jakie miejsce zajmują one w całej katolickiej wizji małżeństwa – twierdzi amerykański teolog.

Rewolucja bez rewolucji

Chapp przyznaje, że taki sposób działania może być dla wielu osób frustrujący. Zwolennicy gwałtownego zerwania z dziedzictwem Franciszka chcieliby szybkich decyzji. Ci, którzy oczekują dalszego przesuwania granic, również mogą uznać tempo Leona za zbyt wolne. Tymczasem papież najwyraźniej nie zamierza przyspieszać historii. I właśnie dlatego jego pontyfikat może przynieść głębszą zmianę, niż sugerowałaby liczba wydawanych dokumentów. Nie każda reforma musi zaczynać się od nowego przepisu. Czasem zaczyna się od zmiany pytania. Zamiast więc kolejny raz pytać: „Czy rozwiedziony może przystąpić do Komunii?”, Leon chce być może najpierw zapytać: „Czym jest małżeństwo?”. Zamiast pytać: „Jak Kościół ma reagować na rozwód?”, pyta: „Dlaczego człowiek potrzebuje trwałej miłości i wierności?”. I wreszcie zamiast zaczynać od dyscypliny, zaczyna od człowieka – podkreśla autor.

Wszystko zaczyna się od Chrystusa

Amerykański teolog zwraca, że to zresztą pasuje do jednego z najważniejszych tematów pierwszego roku pontyfikatu Leona XIV – pytania o człowieka. Papież wielokrotnie podejmował je w kontekście sztucznej inteligencji. W świecie zachwyconym możliwościami technologii pytał o to, czego nie może rozstrzygnąć żaden algorytm: kim jest człowiek?

Jego odpowiedź jest chrystocentryczna. Nie chodzi jedynie o obronę człowieka przed technologią ani o ochronę tradycyjnych instytucji społecznych. Chodzi o odkrycie prawdy o człowieku w Chrystusie. Sobór Watykański II wyraził to w „Gaudium et spes”: „Misterium a człowieka wyjaśnia się prawdziwie jedynie w misterium Słowa Wcielonego”. To zdanie może okazać się kluczem nie tylko do papieskiej refleksji nad sztuczną inteligencją, ale także nad małżeństwem i rodziną. Bo jeśli człowiek jest stworzony do miłości, to małżeństwo nie jest kontraktem na czas dobrego samopoczucia. Jeśli miłość ma być prawdziwa, musi obejmować także wierność, odpowiedzialność i ofiarę. A jeśli Chrystus jest centrum ludzkiego powołania, duszpasterstwo rodzin nie może ograniczać się do zarządzania skutkami kryzysu – zauważa Chapp.

Koniec wojny?

Zdaniem amerykańskiego teologa być może więc spotkanie poświęcone „Amoris laetitia” nie przyniesie kolejnej rundy wojny o przypisy. Kościół nie potrzebuje dziś bowiem kolejnej wojny między frakcjami. Potrzebuje przypomnienia rzeczy podstawowych. Małżeństwo nie jest problemem do rozwiązania przez kolejną zmianę dyscypliny. Rodzina nie jest przeszkodą, którą trzeba dostosować do kultury. A człowiek nie jest projektem do dowolnego przeprogramowania. Jeśli Leon XIV rzeczywiście chce skierować uwagę Kościoła z powrotem na te fundamenty, jego strategia może okazać się bardziej radykalna, niż wygląda na pierwszy rzut oka. Bo najgłębszą rewolucją w Kościele nie zawsze jest zmiana prawa. Czasem jest nią powrót do Chrystusa – stwierdza w National Catholic Register Larry Chapp.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.