Kard. Christoph Schönborn: Niemiecka „droga synodalna” jest w ślepym zaułku
08 października 2026 | 12:36 | tom, red. efem | Würzburg/Wiedeń Ⓒ Ⓟ
Fot. Nur Photo/East NewsEuropejskie chrześcijaństwo dalekie jest od swojego kresu, musi jednak być gotowe, by uczyć się od innych. Podkreślił to kardynał Christoph Schönborn w wywiadzie dla niemieckiego tygodnika „Die Tagespost”. Arcybiskup senior Wiednia określił Europę mianem „muzeum świata”, w którym jednak wciąż obecna jest żywa wiara. „Siła Kościoła tkwi w wierze. A ta w Europie nie umarła” – powiedział kard. Schönborn, zaznaczając jednocześnie, że same reformy strukturalne nie wystarczą do odnowy Kościoła.
Kard. Schönborn trzeźwo opisał sytuację demograficzną: „Za kilka lat Europejczycy będą stanowić zaledwie cztery procent światowej populacji”. Zauważył jednak, że pozytywnym aspektem jest fakt, iż „Europa nie dominuje już nad światem, bo to panowanie nie było wcale tak chwalebne. Koniec europejskiej hegemonii to dziejowa sprawiedliwość”.
Zdaniem kardynała przesunięciu uległy również akcenty w wymiarze Kościoła powszechnego. Przywołał swoje doświadczenia z ostatnich zgromadzeń ogólnych Synodu Biskupów w Rzymie, w których uczestniczyli przedstawiciele Kościoła z całego świata: „Podczas synodów w latach 2023 i 2024 Europa wypadła blado”. Oczywiście Europa ma też ogromnie wiele do zaoferowania – „w wymiarze duchowym i religijnym”. „Musi jednak nauczyć się także przyjmować” – stwierdził kard. Schönborn. I dodał: „Podczas tego synodu doświadczyłem nieprzyjemnego wglądu we własne wnętrze, ponieważ, choć nie w sercu czy umyśle, to jednak w podświadomości, wciąż noszę w sobie poczucie wyższości Europy nad innymi. Nawet w sposobie, w jaki okazuję innym życzliwość. To właśnie najbardziej mną wstrząsnęło, to odkrycie dotyczące mnie samego. Ewangelia ma moc przemiany spojrzenia, a to stanowi warunek tego, by Europa mogła jeszcze coś z siebie dać” – powiedział kard. Schönborn. „Ma ona przecież za sobą wielką historię świętych i wybitnych teologów. To wszystko nie należy do przeszłości. Tomasz z Akwinu jest dziś czytany częściej poza Europą niż w niej samej. Obecnie Europa jest światowym muzeum. Ludzie przybywają z całego świata, by ją podziwiać, lecz w tym muzeum wciąż obecna jest żywa wiara. Siłą, z której Europa zrodziła swoje wielkie osiągnięcia i kulturę, jest Ewangelia”.
Upadek i odnowa
W historii Kościoła nie było w zasadzie stulecia, w którym nie dochodziłoby do upadku i odnowy: „To pewien podstawowy schemat”. Na podstawie trzydziestoletniego doświadczenia w posłudze arcybiskupa stwierdził: „Przyczyny nigdy nie są jednowymiarowe. W ogrodzie Bożym kwitnie wiele kwiatów, ale trzeba też stale pielić, bo rosną chwasty. Nie ma jednej, uniwersalnej recepty”. Podkreślił, że w czasie sprawowania swojego urzędu wspierał nowe wspólnoty, podobnie jak czynili to jego poprzednicy. Do żywotności Kościoła należą zarówno tradycyjne zakony, jak i nowe ruchy czy Akcja Katolicka, ze swoimi wzlotami i upadkami, a także wielu ludzi, którzy w trudnych warunkach wiarygodnie przeżywają swoje codzienne życie. Wszystkim tym nowym inicjatywom towarzyszyły jednak również kryzysy.
Kardynał dodał, że jest wielkim zwolennikiem prawa kanonicznego, „ponieważ Kościół jest także wspólnotą prawa i sprawiedliwości. Wierni mają swoje obowiązki i prawa, co wymaga odpowiedniego uporządkowania”. Jednakże przekonanie, iż samymi reformami strukturalnymi można doprowadzić do odnowy, jest złudzeniem. „Prawdziwa siła płynie z żywej wiary i z sakramentów”.
Dla Niemiec „nie jest jeszcze za późno”
Odnosząc się konkretnie do „drogi synodalnej” Kościoła katolickiego w Niemczech, kard. Schönborn przypomniał list papieża Franciszka do Kościoła w Niemczech z 2019 roku. Gdyby list ten stał się wówczas myślą przewodnią „drogi synodalnej”, „nie znaleźlibyśmy się w ślepych zaułkach, w jakich obecnie tkwi to przedsięwzięcie” – powiedział kardynał. Dodał jednak: „Ale nie jest jeszcze za późno”.
Pytany, od kogo Europa mogłaby się uczyć, kard. Schönborn odpowiedział: „Często nie postrzegamy księży, a także przybywających do nas uchodźców i migrantów, jako braci i sióstr, z którymi łączą nas relacje partnerskie. Istnieją jednak parafie, w których migranci z Europy, Filipińczycy, Afrykańczycy i miejscowi wierni działają wspólnie i tworzą prawdziwie żywą wspólnotę, taką, jaka jest możliwa w duchu Ewangelii”.
„Kanały łaski”
W wywiadzie dla „Tagespost” kardynał wielokrotnie podkreślał moc sakramentów, określając je mianem „kanałów łaski”. „Można doświadczyć tego, jak łaska działa w sposób obiektywny” – stwierdził kard. Schönborn: „To obiektywne działanie Kościoła stanowi ogromną siłę. Na wszystkich kontynentach każdego dnia sprawowana jest Eucharystia. Istota naszej wiary, przekonanie, że Chrystus umarł i zmartwychwstał za wszystkich ludzi, jest celebrowana w każdym zakątku świata. Potrzebujemy znacznie większego zaufania do obiektywnej mocy Bożego działania, realizowanego poprzez siedem sakramentów”.
Kardynał i papieże
Kard. Schönborn mówił również o swoich bardzo bliskich relacjach z trzema papieżami: Janem Pawłem II, Benedyktem XVI i Franciszkiem: „Papież Jan Paweł mianował mnie arcybiskupem Wiednia w bardzo dramatycznej sytuacji kryzysowej. Z pewnością miało to związek z faktem, że wielokrotnie miałem okazję się z nim spotykać, więc mnie znał”.
Jednak żadnego papieża nie znał tak dobrze, jak Benedykta XVI. „Nasza znajomość sięga czasów moich studiów, kiedy był moim profesorem teologii. Od 1972 roku aż do jego przejścia na emeryturę miałem przywilej z nim współpracować” – powiedział.
W przypadku Franciszka kontakt nawiązał się dzięki „Wspólnocie Baranka” (Communauté de l’Agneau), z którą kard. Schönborn jest mocno związany i którą papież Franciszek bardzo wspierał jeszcze w czasach swojej posługi w Argentynie. „Tam właśnie go poznałem. W Buenos Aires miałem okazję koncelebrować Mszę św. wraz z biskupem pomocniczym Jorge Bergoglio”. Nie było też przypadkiem, że swoją pierwszą audiencję po wyborze na papieża Bergoglio udzielił właśnie braciom i siostrom ze „Wspólnoty Baranka”. „Bardzo chciał się z nimi spotkać, a ja mogłem przy tym być”.
Do tego dochodził fakt, że papież kojarzył go dzięki pracy nad Katechizmem Kościoła Katolickiego oraz publikacjom teologicznym, wspominał kard. Schönborn: „Szybko pojawiła się nić sympatii, która jeszcze bardziej się zacieśniła podczas Synodu Biskupów o rodzinie. Papież powierzył mi wygłoszenie uroczystego wykładu z okazji 50-lecia istnienia Synodu Biskupów. Obdarzył mnie zaufaniem w kwestii tego, jak podchodzić do życiowych kryzysów i porażek. Dlatego też zlecił mi przedstawienie światowym mediom swojej adhortacji ‘Amoris laetitia’”.
„Nie oceniam pontyfikatu”
Kardynał odrzucił pytanie o to, jak ocenia dotychczasowy pontyfikat papieża Leona XIV: „W ogóle nie oceniam żadnego pontyfikatu! Kimże jestem, by wystawiać papieżom oceny? Cieszę się, jeśli sam nie otrzymuję od nich zbyt złych ocen”.
Kard. Schönborn zaznaczył, że obecnego papieża poznał i zaczął cenić już w czasach, gdy ten pełnił funkcję prefekta Dykasterii ds. Biskupów w Watykanie. Dodał: „Oczywiście historia ocenia również błędy i słabości papieży, ale tajemnica urzędu Piotrowego jest znacznie potężniejsza. Proszę mi wskazać instytucję na świecie, która od pierwszego do 267. zwierzchnika trwa nieprzerwanie i utrzymuje się mimo wszelkich dziejowych przemian! Papież zawsze pozostaje papieżem!”.
„Dramatyczne dzieje kościelnego Wschodu”
Zapytany o bieżące wydarzenia w świecie prawosławnym, kardynał wypowiedział się bardzo krytycznie, mówiąc o „dramatycznych dziejach kościelnego Wschodu”. Konstantynopol nie ma już znaczenia politycznego, natomiast Moskwa postrzega siebie jako „Trzeci Rzym”. Wiąże się z tym „mesjanistyczna wizja rosyjskiego prawosławia”, która, choć nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości, „wciąż stanowi mentalne tło rosyjskiej polityki”.
Prawosławiu trudno jest być katolickim w znaczeniu „powszechnym”, „ponieważ już we wczesnym okresie wypracowało ono teorię relacji między Kościołem a państwem opartą na analogii ciała i duszy: według tej wizji państwo jest ciałem, a Kościół duszą. To jest sedno problemu prawosławia, gdyż przez to jest ono niemal skazane na bycie Kościołem narodowym”. Jest to jednak sprzeczne z istotą Kościoła – podkreślił kard. Schönborn.
Paralela do sytuacji Żydów
Zapytany o to, że chrześcijaństwo na Bliskim Wschodzie, w regionie, z którego się wywodzi, ulega coraz większemu zanikowi, kardynał powiedział: „Sytuacja chrześcijan w krajach o większości muzułmańskiej jest od 1400 lat w dużej mierze porównywalna z sytuacją Żydów w chrześcijańskiej Europie. Warto w tym miejscu nakreślić pewne analogie: sytuacja chrześcijan na Bliskim Wschodzie bardzo przypomina mi narzucane Żydom w Europie na przestrzeni wieków dodatkowe podatki, wymogi dotyczące ubioru, pogromy oraz masowe wypędzenia”.
Rodzi to pytanie o to, jak należy podchodzić do roszczeń religii do posiadania prawdy absolutnej. W tym kontekście napotyka się na granice, które każą kwestionować religię jako taką – stwierdził kard. Schönborn: „Dlaczego na Sri Lance mamy do czynienia z agresywnym buddyzmem, zwróconym przeciwko muzułmanom i chrześcijanom? Jak wygląda sytuacja z hinduistycznym nacjonalizmem w Indiach? W takich przypadkach należy krytycznie spojrzeć na samo zjawisko religii”. Ostatecznie wszystko zależy od ludzi; przypisywanie religiom wrodzonej skłonności do przemocy jest pozbawione sensu – stwierdził arcybiskup senior Wiednia.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

