Drukuj Powrót do artykułu

Ks. Andrzej Żur: ochrona dzieci to odpowiedzialność całej wspólnoty

15 października 2026 | 18:51 | ar, red. jw | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Lumi W / Unsplash

„Najważniejsza zmiana polega na tym, że ochrona dzieci przestała być traktowana jako kwestia dobrej woli pojedynczych osób, a stała się elementem odpowiedzialności całej wspólnoty” – podkreśla ks. Andrzej Żur, jeden z autorów dokumentu „Standardy ochrony dzieci w duszpasterstwie parafialnym”. W rozmowie z KAI wyjaśnia, co wprowadzenie standardów zmieniło w codziennym funkcjonowaniu parafii, jak reagować na krzywdzenie dzieci i dlaczego same procedury nie wystarczą, by zapewnić im bezpieczeństwo. Wywiad wpisuje się w trwającą kampanię „Dzieciństwo bez Przemocy”, która w tym roku zwraca szczególną uwagę na problem przemocy emocjonalnej.

Anna Rasińska (KAI): Jest ksiądz jednym z autorów dokumentu „Standardy ochrony dzieci w duszpasterstwie parafialnym”, opracowanego przez zespół Centrum Ochrony Dziecka. Co wprowadzenie tych standardów zmieniło w codziennym funkcjonowaniu parafii? Co dziś wygląda inaczej niż jeszcze kilka lat temu?

Ks. Andrzej Żur: Najważniejsza zmiana polega na tym, że ochrona dzieci przestała być traktowana jako kwestia dobrej woli pojedynczych osób, a stała się elementem odpowiedzialności całej wspólnoty. Jeszcze kilka lat temu wiele działań zależało od osobistej wrażliwości proboszcza, katechety, animatora czy opiekuna grupy. Dzisiaj mamy określone zasady: wiadomo, jakie zachowania są niedopuszczalne, jak powinny wyglądać relacje dorosłych z dziećmi, kto odpowiada za przyjęcie zgłoszenia i jakie kroki należy podjąć.

Zmieniła się również świadomość, że bezpieczeństwo dziecka nie dotyczy wyłącznie sytuacji skrajnych. Chodzi także o codzienny sposób komunikowania się, stawianie granic, zwracanie uwagi, kontakt fizyczny, korzystanie ze zdjęć i mediów społecznościowych czy relacje pomiędzy samymi dziećmi. Standardy są więc ważne nie tylko dlatego, że zostały zapisane w dokumencie. Ich prawdziwym efektem ma być przecież zmiana kultury funkcjonowania parafii – od reagowania po fakcie do zapobiegania krzywdzeniu.

Warto dodać, że tzw. ustawa Kamilka z 2023 r. nałożyła obowiązek wprowadzenia standardów ochrony małoletnich na wiele instytucji i organizatorów działalności z udziałem dzieci. W Kościele odpowiednie regulacje wprowadzano już wcześniej, m.in. na podstawie dokumentów papieskich. Przykładowo w diecezji pelplińskiej już w 2020 r. na mocy dekretu biskupa Ryszarda Kasyny wprowadzono „Wytyczne dotyczące ochrony dzieci i młodzieży”, które stały się częścią prawa partykularnego diecezji.

Standardy często kojarzą się z dokumentem, który parafia musiała przygotować, ponieważ wymaga tego prawo. Co zrobić, żeby nie pozostały jedynie formalnością, ale rzeczywiście zwiększały bezpieczeństwo dzieci?

Największym zagrożeniem jest sytuacja, w której standardy pozostają w segregatorze. Dokument sam w sobie nie chroni dziecka. Chronią je ludzie, którzy znają zasady i potrafią zgodnie z nimi postępować. Dlatego standardy powinny być „żywym” dokumentem. Trzeba do nich wracać, omawiać je z osobami pracującymi z dziećmi, szkolić nowych wolontariuszy, animatorów i opiekunów, a przede wszystkim sprawdzać, jak te zasady funkcjonują w praktyce.

Warto też regularnie zadawać sobie pytanie: „Co w naszej parafii może stanowić ryzyko dla dziecka i co możemy zrobić, żeby to ryzyko zmniejszyć?”. Nie chodzi o tworzenie atmosfery podejrzliwości wobec dorosłych, ale o budowanie takiego środowiska, w którym dorośli wiedzą, jak postępować, dzieci znają swoje prawa, a cała wspólnota wie, jak reagować, kiedy pojawia się niepokojąca sytuacja.

Co standardy dały samym dzieciom? Jak sprawić, żeby dzieci naprawdę znały swoje prawa i wiedziały, gdzie szukać pomocy?

Najważniejsze jest to, aby dziecko otrzymało jasny komunikat: „Masz prawo do bezpieczeństwa. Masz prawo powiedzieć: «nie». Dorosły nie może wykorzystywać swojej przewagi, aby cię krzywdzić. Jeżeli coś cię niepokoi, możesz o tym powiedzieć”.

Nie wystarczy jednak powiesić plakatu ze standardami. Dzieci potrzebują informacji dostosowanych do ich wieku. Młodsze dziecko powinno wiedzieć, komu może powiedzieć o czymś, co je przestraszyło lub zawstydziło. Starsze powinno dodatkowo wiedzieć, że pomoc może uzyskać także poza bezpośrednim środowiskiem parafii.

Bardzo ważne jest również uczenie dzieci, że odpowiedzialność za zatrzymanie przemocy spoczywa na dorosłych, a nie na dziecku. Dziecko nie powinno mieć poczucia, że musi samo poradzić sobie z dorosłym, który przekracza jego granice.

Jakich konkretnych zachowań powinno się uczyć dzieci jako sygnałów ostrzegawczych? Kiedy powinny powiedzieć „nie”, odejść albo natychmiast poinformować o sytuacji zaufaną osobę dorosłą?

Dzieci powinny przede wszystkim nauczyć się rozpoznawać sytuacje, w których ktoś przekracza ich granice. Sygnałem ostrzegawczym może być między innymi prośba o zachowanie czegoś w tajemnicy przed rodzicami lub innymi zaufanymi dorosłymi, propozycja spotkania w ukryciu, kontakt, który powoduje lęk lub wstyd, niechciany dotyk, komentowanie ciała lub seksualności dziecka, pokazywanie treści, których dziecko nie chce oglądać, a także próba uzyskania zdjęć lub nagrań.

Dziecko powinno wiedzieć, że może powiedzieć „nie”, odejść i szukać pomocy. Trzeba jednak podkreślić jedną rzecz: nie możemy uczyć dzieci, że to na nich spoczywa obowiązek przeciwstawienia się przemocy. Mogłoby to bowiem prowadzić do poczucia winy u dziecka, które doświadczyło krzywdzenia. W sytuacji zagrożenia najważniejsze jest bezpieczeństwo. Jeżeli dziecko nie potrafi powiedzieć „nie” albo uciec, nie oznacza to, że ponosi winę za to, co się wydarzyło.

Tegoroczna kampania „Dzieciństwo bez Przemocy” zwraca szczególną uwagę na przemoc emocjonalną. Czy w parafiach dostatecznie rozumiemy, że krzywdzenie dziecka to nie tylko przemoc fizyczna czy seksualna, ale również poniżanie, wyśmiewanie, straszenie i zawstydzanie?

To jeden z obszarów, w których zdecydowanie potrzebujemy dalszej pracy. Przemoc emocjonalna bywa trudniejsza do zauważenia niż przemoc fizyczna, ponieważ często nie pozostawia widocznych śladów. A jednak słowa dorosłego mogą być dla dziecka równie dotkliwe jak inne formy przemocy. Poniżanie, wyśmiewanie, publiczne zawstydzanie, straszenie, szantaż emocjonalny, ciągłe krytykowanie czy odbieranie dziecku poczucia własnej wartości nie mogą być usprawiedliwiane tym, że dorosły „chciał je wychować” albo „zdyscyplinować”.

Wspólnota powinna bardzo wyraźnie odróżniać stawianie granic od upokarzania. Można wymagać od dziecka przestrzegania zasad, można powiedzieć „nie”, można konsekwentnie reagować na niewłaściwe zachowanie, ale można to robić bez przemocy i bez naruszania godności dziecka.

Standardy odnoszą się nie tylko do relacji dorosłych z dziećmi, ale również do relacji pomiędzy samymi małoletnimi. Jak parafia czy wspólnota powinna reagować na wyśmiewanie, poniżanie, wykluczanie czy przemoc w grupie rówieśniczej?

Nie możemy zakładać, że jeśli sprawcą jest inne dziecko, to problem jest mniej poważny. Dla dziecka, które jest wyśmiewane, izolowane czy poniżane przez grupę, konsekwencje mogą być bardzo poważne. Dlatego dorosły odpowiedzialny za grupę powinien reagować odpowiednio wcześnie, a nie dopiero wtedy, gdy sytuacja eskaluje.

Trzeba przede wszystkim zatrzymać krzywdzące zachowanie, wysłuchać osoby pokrzywdzonej i ocenić sytuację. Nie należy zmuszać dziecka do konfrontacji ze sprawcą ani automatycznie organizować wspólnego „wyjaśniania sprawy”.

Jednocześnie praca z dzieckiem, które krzywdzi innych, powinna obejmować nie tylko wyciąganie konsekwencji, ale również rozpoznanie przyczyn jego zachowania i uczenie odpowiedzialności za własne działania. Wszystko to powinno odbywać się w porozumieniu z rodzicami dzieci.

Problemem wśród młodych jest również przemoc przenosząca się do internetu: wykluczanie z grup, obraźliwe wiadomości, publikowanie zdjęć czy nagrań bez zgody. Jak standardy powinny odpowiadać na cyberprzemoc między rówieśnikami?

Standardy powinny uwzględniać fakt, że granica między światem realnym a cyfrowym dla współczesnych dzieci praktycznie nie istnieje. Jeżeli dziecko jest wykluczane z grupy internetowej, otrzymuje obraźliwe wiadomości, ktoś rozpowszechnia jego zdjęcie bez zgody albo tworzy ośmieszające materiały, to nie jest to „tylko internet”. To realne doświadczenie przemocy. Dlatego osoby pracujące z młodzieżą powinny wiedzieć, jak reagować również na takie sytuacje. Trzeba także budować w dzieciach przekonanie, że nie są z tym problemem same i zawsze mogą liczyć na wsparcie. Ważne, aby wiedziały, że powinny zachowywać dowody cyberprzemocy i zgłaszać takie sytuacje zaufanej osobie dorosłej.

Potrzebujemy również edukacji dotyczącej zgody na fotografowanie, publikowanie i rozpowszechnianie wizerunku. Sam fakt, że zdjęcie zostało wykonane podczas wydarzenia parafialnego, nie oznacza automatycznie, że można je dowolnie rozpowszechniać.

Minęły już ponad dwa lata od wprowadzenia obowiązku stosowania standardów ochrony małoletnich. Czy dzieci są dziś bardziej świadome swoich granic i wiedzą, do kogo mogą zwrócić się o pomoc? Czy właśnie w tym obszarze mamy jeszcze najwięcej do zrobienia?

To zadanie dla socjologów i specjalistów zajmujących się oceną skuteczności wprowadzonych standardów i przepisów. Myślę jednak, że nastąpiła poważna zmiana świadomości, choć nie można jeszcze powiedzieć, że problem został rozwiązany. Dzieci potrzebują nie tylko informacji, ale przede wszystkim doświadczenia, że dorosły rzeczywiście ich wysłucha. Możemy nauczyć dziecko numerów telefonów i procedur, ale jeżeli wcześniej spotkało się z reakcją: „przesadzasz”, „nic się nie stało”, „nie rób problemu”, to następnym razem może już nic nie powiedzieć.

Dlatego istotnym wyzwaniem jest także budowanie kultury słuchania dziecka. Dziecko powinno mieć poczucie: „Jeżeli coś powiem, ktoś mnie potraktuje poważnie”. I tutaj nadal mamy bardzo dużo do zrobienia – zarówno w parafiach, jak i w całym społeczeństwie.

Czy standardy zmieniły również sposób reagowania na zgłoszenie? Co powinno wydarzyć się od momentu, kiedy dziecko mówi dorosłemu: „ktoś mnie krzywdzi”?

To jeden z najważniejszych elementów całego systemu ochrony. Pierwsza reakcja dorosłego może zdecydować o tym, czy dziecko będzie dalej szukało pomocy, czy zamknie się w sobie. Pierwszym krokiem jest uważne, pełne empatii wysłuchanie dziecka i zapewnienie go, że dobrze zrobiło, mówiąc o tym, co się wydarzyło. Nie należy okazywać niedowierzania, obwiniać dziecka ani prowadzić przesłuchania.

Kolejnym krokiem jest zadbanie o jego bezpieczeństwo i przekazanie sprawy osobie odpowiedzialnej za odpowiednią procedurę, a następnie podjęcie działań zgodnych ze standardami i obowiązującymi przepisami. Bardzo ważne jest, aby dorosły, który jako pierwszy wysłuchał dziecka, nie próbował samodzielnie prowadzić „śledztwa”. Jego zadaniem jest wysłuchać dziecko, zapewnić mu bezpieczeństwo, nie dopuścić do dalszego zagrożenia i uruchomić właściwą procedurę.

I jeszcze jedna fundamentalna zasada: dziecko nie może zostać pozostawione samo po dokonaniu zgłoszenia. Ochrona nie kończy się w momencie przyjęcia informacji. Wtedy dopiero zaczyna się odpowiedzialność dorosłych za dalsze działania.

Czy wprowadzenie standardów może pomóc przełamać milczenie wokół krzywdzenia dzieci w Kościele? Czy wspólnoty parafialne są dziś bardziej gotowe, by rozmawiać o takich sytuacjach i wspierać osoby skrzywdzone?

Dla mnie osobiście wprowadzenie standardów ochrony dzieci do życia wspólnoty parafialnej jest trochę jak „podanie szczepionki”. Organizm wspólnoty zaczyna sam wytwarzać mechanizmy obronne. Mam tu na myśli przede wszystkim dorosłych, zwłaszcza osoby odpowiedzialne za życie wspólnot kościelnych i aktywnie w nie zaangażowane.

Dzięki standardom problem wykorzystywania seksualnego przestał być, mam nadzieję, postrzegany wyłącznie jako temat medialny czy argument wykorzystywany do dyskredytowania Kościoła. Wierni mają okazję lepiej poznać to zagadnienie, oswoić się z nim i zrozumieć jego szerszy kontekst.

Mam wrażenie, że dla wielu wiernych, zwłaszcza tych mocno zaangażowanych w życie religijne, standardy stały się okazją do zmierzenia się z trudną rzeczywistością, która przez lata pozostawała tematem tabu w małych społecznościach. To sprawy bolesne i wstydliwe, o których nie zawsze potrafimy rozmawiać. Czasem trudno nam je zrozumieć, przyjąć do wiadomości, a nawet pomodlić się za osoby skrzywdzone czy za sprawców.

W tym kontekście uważam, że wciąż nie wykorzystujemy w pełni potencjału Dnia modlitwy i solidarności z Osobami Skrzywdzonymi wykorzystaniem seksualnym, obchodzonego co roku w pierwszy piątek Wielkiego Postu. Wielu, a może nawet bardzo wielu kapłanów i proboszczów traktuje go jako „obowiązek narzucony przez Episkopat”. Niektóre proponowane działania są realizowane, ale brakuje w nich autentycznej empatii wobec osób skrzywdzonych.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.