Abp Delpini o zamieszkach w Mediolanie: z jakich pustyń duszy pochodzi ta jałowość?
20 października 2026 | 13:01 | joł, Avvenire, Vatican News PL, red. jw | Mediolan Ⓒ Ⓟ
Fot. Andrea Cherchi, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=183620411„Potrzeba ludzi, którzy wystąpią z inicjatywą i podejmą się zadania naprawy świata” – powiedział abp Mario Delpini, komentując niespotykaną falę przemocy, jaka w miniony weekend przetoczyła się przez Mediolan. Metropolita stolicy Lombardii podkreślił, że „gniew młodych ludzi skłania do refleksji”. Mówiąc o kryzysie wychowawczym i odpowiedzialności dorosłych, zauważył, że „trzeba wyciągnąć rękę również do tych, którzy pozostają na marginesie”.
Uczestnicy demonstranci wyszli na ulice, by zaprotestować przeciwko wysokim kosztom życia, a ich protest zamienił się w starcia z policją i falę zniszczeń w centrum Mediolanu. Do aktów wandalizmu doszło przed miejscową katedrą. Policja zatrzymała ponad 270 osób, z których 80 proc. to nieletni. Włoskie media odnotowują, że rodzice, którzy odbierali swe dzieci z komisariatu policji, nie kryli zaskoczenia, że ich nastoletnie dzieci dopuściły się aktów przemocy i wandalizmu.
„Avvenire”: W sobotę i niedzielę w Mediolanie miały miejsce sceny przemocy i zniszczenia, jakich nie widziano od dziesięcioleci. Wśród ludzi panowało zaskoczenie i strach. Jak tłumaczy ksiądz arcybiskup ten wybuch gniewu?
Abp Mario Delpini: Z jakich pustyń duszy może pochodzić ta jałowość, która nie odczuwa cierpienia, kiedy zadaje ból innym? Z jakiego wirtualnego świata może pochodzić sianie strachu bez odczuwania obaw? Z jakiej obojętności może wynikać agresja bez obawy przed atakiem, to znaczy bez zastanawiania się nad konsekwencjami i bez obawy przed nimi? Nie potrafię wyjaśnić tego wybuchu gniewu. Nie potrafię przypisywać winy ani wskazywać winnych. Być może inni będą to w stanie zrobić.
Co chciałby ksiądz arcybiskup powiedzieć miastu pogrążonemu w szoku?
-Społeczeństwo, właściciele sklepów, mieszkańcy muszą starać się bronić, ale nie wiem, jak można powstrzymać nieposkromionych nieletnich. Służby porządkowe mają zasady, których nieletni chuligani nie przestrzegają. Należy zatem opracować legalne i skuteczne strategie. Ja się na tym nie znam. Chciałbym zaryzykować nawiązanie relacji, spędzanie czasu w szkole, mecze piłki nożnej, wędrówki po górach. Oto sposób, by zrozumieć lub przynajmniej wyciągnąć rękę.
Głównymi sprawcami tych ataków są w przeważającej większości nieletni chłopcy. To kolejny powód do konsternacji. Skąd ta wściekłość, która nimi ogarnia? Mówią, że nie czują się nawet „dostrzegani” przez dorosłych. Jakie wyzwanie nam rzucają?
– Wielu powiela stereotyp, że to rodzice są odpowiedzialni za wszystko. Nie lubię uogólnień i uważam, że są one niesprawiedliwe. Jest w tym jednak ziarno prawdy. Nie ma jednak podręcznika, jak być tatą i mamą; wychowanie nie jest procesem deterministycznym. Być może są dorośli, którzy nie są zadowoleni z bycia dorosłymi, i młodzież dochodzi do przekonania, że nie warto dorastać. Więc – zapytają – po co w ogóle jesteśmy na świecie? Być może podstawowa gramatyka życia, która odróżnia dobro od zła, stała się zbyt trudna, a odniesienie do Boga stało się mgliste czy wręcz przykre. Jaki więc miałby być powód, by czynić dobro i unikać zła? Poważną podstawę ma tragiczna interpretacja historii, która głosi: jeśli Bóg nie istnieje, to wszystko jest możliwe!
Po raz kolejny na pierwszy plan wysuwa się temat wychowania: oratoria znajdują się na pierwszej linii frontu i działają w cichy, ale konkretny sposób. Jaką dodatkową pomoc mogą zapewnić?
– Wspólnota chrześcijańska nie ma gotowej recepty na wychowanie, ale powinna przede wszystkim stworzyć warunki, aby Nauczyciel naszych serc, dzięki darowi Ducha Świętego, mógł uczyć dróg dobra. Oratoria mogą pomagać tym, którzy do nich uczęszczają. Uważam jednak, że osoby uczęszczające do oratoriów powinny być zachęcane do pomocy tym, którzy ich nie odwiedzają. Kiedyś radzono, by wyrzucić zgniłe jabłko, aby zgnilizna nie zaraziła zdrowych jabłek w koszyku. Uważam jednak, że zamiast o jabłkach należałoby mówić o lampach: ten, kto przyjmuje Jezusa, staje się jak lampa, która może dawać wszystkim światło i wskazywać cel, którego warto pragnąć, to znaczy spełnienie powołania każdego człowieka oraz drogę, którą można podążać.
W obliczu takiej przemocy istnieje ryzyko, że poprzestaniemy na potępieniu, zaniedbując niezbędną odpowiedź wychowawczą…
– Kościół ma do ogłoszenia prawdę przynoszącą obietnicę, mądrość wychowawczą bogatą w tysiąclecia doświadczenia. I wierzy w Boga. Dlatego ma ufność. Stąd konieczne jest, aby z inicjatywą wystąpili ludzie w każdym wieku i z każdej sytuacji życiowej, pełniący różne funkcje i wykonujący każdy zawód; potrzeba, aby wystąpili i podjęli się zadania naprawy świata.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

