Drukuj Powrót do artykułu

Ks. Tomasz Koprianiuk: Światowe Dni Młodzieży powinny prowadzić do wspólnoty

23 października 2026 | 17:09 | rk, red. efem | Brenna Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Światowe Dni Młodzieży/Facebook

– Nie chodzi o to, żeby wydarzenie było tylko atrakcyjnym spotkaniem, na którym można pobyć i wrócić do domu. Najważniejsze jest to, czy po latach zmieniło ono coś w życiu człowieka – zauważa w rozmowie z KAI ks. Tomasz Koprianiuk, dyrektor Krajowego Biura Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży. W dniu liturgicznego wspomnienia św. Jana Pawła II, inicjatora ŚDM, rozpoczęła się rejestracja na kolejne spotkanie młodych w Seulu. Znaczenie wspólnoty, owoce wielkich wydarzeń, przygotowania do ŚDM w Korei Południowej to tematy rozmowy, która się odbyła podczas Krajowego Forum Duszpasterskiego w Brennej, odbywającego się pod hasłem „Od wydarzenia do wspólnoty”.

Robert Karp (KAI): Rejestracja na Światowe Dni Młodzieży w Seulu rozpoczęła się w liturgiczne wspomnienie św. Jana Pawła II. Czy ta zbieżność ma szczególne znaczenie?

Ks. Tomasz Koprianiuk: To nie jest przypadek. Papież Leon XIV podkreślił, że właśnie ze względu na wspomnienie św. Jana Pawła II rejestracja rozpoczęła się 22 października. Dobrze, że Światowe Dni Młodzieży pozostają związane z osobą ich inicjatora. Jest w tym zarówno kontynuacja jego dzieła, jak i przypomnienie historii tego wydarzenia.

Podczas Krajowego Forum Duszpasterskiego chcemy również podkreślić, że Światowe Dni Młodzieży są dziełem Jana Pawła II. Zależy nam, aby młody człowiek, słysząc nazwisko papieża, kojarzył je także z tym spotkaniem. To może być punkt wyjścia do dalszych pytań: czym są ŚDM, na czym polega ich idea i jak można w nich uczestniczyć. W ten sposób młodzi mogą stopniowo odkrywać również osobę Jana Pawła II oraz kolejnych papieży, którzy kontynuują to dzieło.

Hasło forum brzmi „Od wydarzenia do wspólnoty”. Dlaczego przejście od jednorazowego spotkania do długofalowej formacji jest dziś tak ważne?

Chcemy pomóc młodym ludziom i organizatorom wydarzeń duszpasterskich w Polsce. Szacujemy, że w różnych spotkaniach tego typu uczestniczy w ciągu roku ponad 120 tys. młodych. Nie wliczamy w tę liczbę pielgrzymek, oaz i innych tradycyjnych form duszpasterstwa.

Podczas wydarzeń młodzi przeżywają entuzjazm, uczestniczą w modlitwie, przystępują do spowiedzi, adorują Najświętszy Sakrament. Z czasem jednak te emocje mogą osłabnąć. Dlatego trzeba szukać sposobów, aby to, co wydarzyło się podczas spotkania, przenieść do dalszej formacji w parafiach.

Nie chodzi wyłącznie o kolejne spotkania modlitewne. Młodzi mogą angażować się w dzieła charytatywne, rozwijać się, odkrywać swoje powołanie i podejmować odpowiedzialność za innych. Podczas forum będziemy zastanawiać się, jak robią to poszczególne diecezje i jakie rozwiązania przynoszą owoce.

Wydarzenie nie może być tylko atrakcyjnym spotkaniem, na którym można pobyć, dobrze się bawić i wrócić do domu, jak po udanej wycieczce, bez żadnych dalszych konsekwencji. Takie spotkania mają często charakter wstępnej ewangelizacji. Są otwarte dla wszystkich – także dla tych, którzy nie identyfikują się z Kościołem albo dopiero szukają swojej drogi. Mogą jednak stopniowo prowadzić do wiary i wspólnoty. To właśnie wspólnota pomaga zachować i rozwijać doświadczenie Kościoła.

Można postawić tezę, że w czasach izolacji i coraz większej roli mediów elektronicznych młodzi szczególnie potrzebują wspólnoty. Czy Kościół proponuje im w ten sposób przeciwwagę dla współczesnych tendencji?

Wracamy do korzeni chrześcijaństwa. Kiedy św. Paweł, św. Piotr i pierwsi apostołowie ewangelizowali, przychodzili do miast i przemawiali publicznie. Ich działalność wywoływała niekiedy napięcia i sprzeciw, ale byli wytrwali. Wokół głoszonego słowa zaczynały powstawać wspólnoty, do których później kierowano listy apostolskie.

Myślę, że dzisiaj również trzeba pomagać młodym w odnajdywaniu drogi do wspólnoty. Czasami wiedzą, że takie wspólnoty istnieją, ale nie wiedzą, jak do nich dołączyć. Otwarte wydarzenia, na które można przyjść bez wcześniejszych zobowiązań, pozwalają im zobaczyć ludzi żyjących wiarą i doświadczyć ich relacji. To może być bardzo pociągające.

Niektórzy przychodzą pozornie przypadkowo, a później odkrywają przyjaźnie, wartość wspólnej modlitwy i zaangażowania. Wierzymy, że działa w tym również Duch Święty. Takie doświadczenie może pomóc im zrozumieć, że wspólnota jest im potrzebna.

Mówi ksiądz o tym nie tylko jako organizator, ale również jako człowiek, który sam przeszedł taką drogę.

To rdzeń mojego życia. Wychowywałem się w niewielkiej parafii, w której początkowo nie było wspólnot. Uczestniczyliśmy przede wszystkim w tradycyjnym życiu parafialnym, przychodząc na Mszę św. Kiedy pojawili się księża wikariusze i zaczęły powstawać pierwsze wspólnoty, zaangażowałem się najpierw w formację ministrancką, a później w Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży. To doświadczenie wpłynęło na moją tożsamość i pomogło mi odkrywać powołanie.

Dzięki ludziom, z którymi byłem w Kościele, mogłem współtworzyć tę rzeczywistość na poziomie parafii. Później ta droga zaprowadziła mnie na Światowe Dni Młodzieży. Pierwsze przeżyłem w Rzymie w 2000 r. Pamiętam, jak siedziałem na placu św. Piotra wśród tłumu. Nie wiedziałem jeszcze, co zrobić ze swoim życiem, ale dzięki spotkanym ludziom i modlitwie zaczynałem dostrzegać nowe perspektywy. To doświadczenie umocniło również moje powołanie kapłańskie.

Dzisiaj, po 25 latach, prowadzę Krajowe Biuro Organizacyjne Światowych Dni Młodzieży. Dlatego interesuje mnie nie tylko to, jak uczestnicy wspominają spotkania w Krakowie, Panamie czy Lizbonie. Chcemy wiedzieć, co wydarzyło się w ich życiu później. Gdzie są dziesięć czy piętnaście lat po ŚDM? Czy to doświadczenie wpłynęło na ich wybory i sprawiło, że znaleźli się w innym miejscu, niż gdyby nie podjęli tej przygody z Panem Bogiem?

Uczestnicy często wspominają początkowy entuzjazm, który później słabnie w zetknięciu ze zwyczajną codziennością Kościoła. Jak pomóc im przejść od emocji do trwałego zaangażowania?

Nie możemy opierać się wyłącznie na emocjach i uczuciach, bo one przemijają i zmieniają się. Ludzie mają też różne temperamenty. Podstawą jest Ewangelia, która dotyka konkretnych wymiarów życia i uczy, jak żyć zgodnie z zasadami chrześcijańskimi.

Dlatego proponujemy młodym projekty, które pozwalają im nie tylko rozwijać się duchowo, lecz także zdobywać praktyczne umiejętności i przygotowywać się do życia społecznego. Szkolimy ich, zachęcamy do podejmowania inicjatyw przy parafiach i wspólnotach. Mogą w ten sposób pozyskiwać środki na dalszą działalność, a jednocześnie uczyć się odpowiedzialnego gospodarowania pieniędzmi, poznawać zasady funkcjonowania fundacji i przygotowywać się do prowadzenia działalności gospodarczej opartej na etyce katolickiej.

Chodzi o to, by młodzi nie pozostawali na zawsze tymi, którzy jedynie korzystają z przygotowanych dla nich propozycji. Powinni stopniowo stawać się ludźmi, którzy sami coś dają i biorą odpowiedzialność za otaczającą ich rzeczywistość.

Ważne jest także odkrywanie powołania: do małżeństwa, kapłaństwa, życia zakonnego czy innych zadań, do których Bóg wzywa konkretnego człowieka. Kościół powinien nie tylko organizować wydarzenia, ale również wskazywać kierunek i dawać narzędzia, które pomagają młodym odnaleźć swoje miejsce w życiu.

Jakie będą Światowe Dni Młodzieży w Seulu? Był już ksiądz w Korei Południowej, by przyjrzeć się przygotowaniom?

Byłem tam i pierwsze obserwacje wskazują, że będzie to swego rodzaju eksperyment społeczny. Światowe Dni Młodzieży są nam dobrze znane, ale tym razem odbędą się w kraju, w którym katolicy nie stanowią większości. W Korei żyją buddyści, ateiści i wyznawcy różnych religii. Są również wspólnoty odwołujące się do chrześcijaństwa, ale nie wszystkie mają z nim bezpośredni związek.

W przestrzeni publicznej nie widać wielu oznak religijności. Wiara jest przeżywana przede wszystkim w miejscach kultu i w sposób bardziej prywatny. Dlatego obecność dużej liczby młodych ludzi, którzy będą wspólnie modlić się i manifestować swoją wiarę na ulicach, może budzić różne reakcje.

Jednocześnie jest to wielka szansa dla Kościoła w Korei Południowej. Ma on ciekawą historię, ponieważ chrześcijaństwo rozwijało się tam także dzięki zaangażowaniu świeckich, a nie wyłącznie działalności przybywających misjonarzy. To doświadczenie widać również dzisiaj w odpowiedzialności, jaką świeccy podejmują za życie Kościoła.

Dostrzegamy dobrą współpracę z osobami przygotowującymi ŚDM, zarówno na etapie spotkań w diecezjach, jak i wydarzeń centralnych. Seul jest ogromnym, wielowyznaniowym miastem, w którym żyje około 20 mln ludzi. Nie wszyscy dowiedzą się o spotkaniu ani odczują jego bezpośrednie skutki. Mamy jednak nadzieję, że obecność młodych z całego świata stanie się impulsem do refleksji nad tym, czym jest Kościół i co może wnieść do społeczeństwa. Liczymy, że ten ferment przyniesie dobre owoce.

Ilu młodych Polaków pojedzie do Seulu?

Mamy prawie 7 tys. zapisanych osób. Uważamy to za bardzo dobry wynik, zwłaszcza jeśli uwzględnimy koszty wyjazdu, odległość i konieczność przeznaczenia na podróż około dwóch tygodni. Dla wielu młodych oznacza to również konieczność wygospodarowania czasu wolnego lub urlopu.

Ta liczba pokazuje, że potencjał uczestnictwa w ŚDM jest duży. Jeśli młody człowiek otrzymuje propozycję, która pozwala mu się rozwijać i daje perspektywę zmiany, może potraktować taki wyjazd jako inwestycję w siebie.

Oczywiście Korea Południowa jest również atrakcyjnym kierunkiem turystycznym. Jednak najważniejsze jest to, że owoce udziału w Światowych Dniach Młodzieży nie zawsze pojawiają się od razu. Czasami potrzeba dwóch, trzech czy czterech lat, by zobaczyć, jak to doświadczenie wpłynęło na życie człowieka.

Spotykam osoby, które uczestniczyły w ŚDM, a dzisiaj pełnią różne funkcje społeczne i zawodowe – pracują w instytucjach, urzędach czy ministerstwach. Kiedy wspominają swój udział w spotkaniu, wyraźnie widać, że jest to dla nich ważne doświadczenie. Coś z niego pozostaje na długo.

Dlatego warto zachęcać młodych do takiej drogi. Nie chodzi jedynie o udział w wielkim wydarzeniu, lecz o to, co może się dzięki niemu rozpocząć i jak później będzie rozwijało się w ich życiu.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.