Drukuj Powrót do artykułu

Prof. Rafał Łatka: trzy lata internowania nie osłabiły kard. Wyszyńskiego

29 października 2026 | 13:09 | Łukasz Kasper, lk, red. jw | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. akg-images/EAST NEWS

Trzy lata komunistycznego uwięzienia nie osłabiły kard. Stefana Wyszyńskiego, ale pomogły mu przygotować program duszpasterski, który umocnił Kościół w Polsce i jego pozycję w społeczeństwie – powiedział w wywiadzie dla KAI dr hab. Rafał Łatka, prof. UKSW. W 70. rocznicę powrotu prymasa do Warszawy historyk podkreśla, że jego postawa pozostaje lekcją niezależności Kościoła od bieżącej polityki, odwagi w głoszeniu zasad i odporności na naciski władzy. Internowanie kard. Stefana Wyszyńskiego, który przez trzy lata był więziony przez władze komunistyczne w Rywałdzie, Stoczku Warmińskim, Prudniku i Komańczy, zakończyło się 28 października 1956 r.

Łukasz Kasper (KAI): Dlaczego władze komunistyczne zdecydowały się uwolnić kard. Stefana Wyszyńskiego właśnie w październiku 1956 r. i czego oczekiwały po jego powrocie?

Dr. hab. Rafał Łatka:  Władysław Gomułka po powrocie do władzy, co miało miejsce właśnie w październiku 1956 r., potrzebował społecznej legitymizacji. Uwolnienie prymasa Stefana Wyszyńskiego było potrzebne, aby społeczeństwo uwierzyło, że zmiany, jakie się dokonały, idą w kierunku postulatów formułowanych przez Polaków podczas wieców i manifestacji (na czele ze słynnym skandowaniem podczas wiecu na pl. Defilad „Uwolnić towarzysza Wyszyńskiego” – co z kolei świadczyło o wielkim pomieszaniu pojęć wśród skandujących). Kardynał Wyszyński, co należy podkreślić, opuścił internowanie na swoich warunkach – jego żądania pod adresem przedstawicieli władz zostały spełnione, nawet tak daleko idące jak powrót religii do szkół. Władze oczekiwały, że powrót prymasa do Warszawy pozwoli uspokoić nastroje społeczne oraz udowodnić, że w Polsce realizowany jest inny model socjalizmu niż w Związku Radzieckim, w którym możliwa jest działalność Kościoła. Kardynał Wyszyński również był zainteresowany uspokojeniem sytuacji, z obawy o sowiecką interwencję i powrót stalinowskich realiów politycznych.

W jakiej sytuacji znajdował się wówczas Kościół w Polsce i jakie nadzieje wierni wiązali z powrotem prymasa?

– Kościół katolicki przetrwał okres stalinowskich represji. Władzom mimo wielu prób nie udało się doprowadzić do podporządkowania tej instytucji państwu – na wzór Cerkwi Prawosławnej w Związku Sowieckim. Oczywiście były kurie biskupie zarządzane przez tzw. księży patriotów, ale stanowiły one mniejszość. Zresztą po powrocie kard. Wyszyńskiego do funkcji kościelnych szybko ich usunięto z eksponowanych stanowisk kościelnych. Wierni oczekiwali z pewnością możliwości swobodnego wyznawania wiary, uporządkowania sytuacji wewnętrznej w Kościele, ale także przynajmniej część z nich liczyła, że działalność Kościoła pod kierownictwem kard. Wyszyńskiego przyczyni się do poszerzenia zakresu społecznej wolności.

Uwolnienie kard. Wyszyńskiego oznaczało rzeczywisty przełom w relacjach państwo–Kościół czy raczej taktyczne ustępstwo władz?

– Odpowiedź na to pytanie jest złożona. Można powiedzieć, że i tak, i nie. Tak, bo komuniści poszli na daleko idące ustępstwa, m.in. znieśli dekret o obsadzie stanowisk kościelnych z lutego 1953 r. i zrezygnowali z najbardziej brutalnych metod zwalczania Kościoła. A nie, gdyż okres ustępstw bardzo szybko się skończył, bo już jesienią 1957 r. Odwilż trwała więc niecały rok, a po jej zakończeniu komuniści postawili na administracyjne metody zwalczania Kościoła. Spektakularnym końcem odwilży był najazd prokuratury i aparatu bezpieczeństwa na Instytut Prymasowski na Jasnej Górze w sierpniu 1958 r.

W czasie internowania powstały ważne teksty prymasa, w tym Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego i pierwsze koncepcje Wielkiej Nowenny. Na ile odosobnienie stało się dla niego czasem duchowego i programowego przygotowania do dalszej pracy?

– Prymas Wyszyński bardzo efektywnie wykorzystał okres internowania, m.in. intensywnie pracując nad programami duszpasterskimi, które potem skutecznie zrealizował. Dokonał m.in. osobistego oddania się w macierzyńską niewolę Maryi i opracował założenia programu: Wielkiej Nowenny i Milenium Chrztu Polski. Ponadto przygotował skierowany do wszystkich duchownych „List do moich kapłanów„, zawierający rozważania na temat natury i obowiązków kapłańskich. Z inspiracji Marii Okońskiej sformułował tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego, który przekazano na Jasną Górę, gdzie śluby zostały złożone przez ponad milion wiernych 26 sierpnia 1956 r. (niektóre szacunki mówią nawet o 1,5 mln zgromadzonych u jasnogórskiego szczytu). Prymas nie mógł uczestniczyć w tych uroczystościach. Jego obecność wymownie symbolizował pusty fotel. Śluby były jednym z najważniejszych elementów przekazu duszpasterskiego kard. Wyszyńskiego i stały się punktem wyjścia dla programu Wielkiej Nowenny. Według założeń prymasa, ich realizacja miała być „żywym Wotum Narodu” i służyć do odpowiedniego przygotowania do obchodów milenium chrześcijaństwa w Polsce.

Co zapiski prymasa, zwłaszcza „Pro memoria”, mówią nam o tym, jak on sam oceniał po latach doświadczenie internowania?

– Zapiski „Pro memoria”, czyli dziennik prowadzony przez kard. Wyszyńskiego przez 33 lata prymasowskiej posługi, pokazywały przede wszystkim to, że uznawał on okres internowania za bardzo istotny w swoim życiu. I paradoksalnie stwierdzał, że nie zamieniłby tego doświadczenia na inne.

Krótko przed opuszczeniem internowania swoje uwięzienie prymas podsumował w następujący sposób: „Po trzech latach mego więzienia ten wniosek uważam za ostateczny. Nigdy nie wyrzekłbym się tych trzech lat i takich trzech lat z curriculum mego życia… Jednak lepiej, że upłynęły one w więzieniu, niżby miały upłynąć na Miodowej. Lepiej dla chwały Bożej, dla pozycji Kościoła powszechnego w świecie – jako stróża prawdy i wolności sumień; lepiej dla Kościoła w Polsce i lepiej dla pozycji mojego Narodu; lepiej dla moich diecezji i dla wzmocnienia duchowieństwa. A już na pewno lepiej dla mej duszy. Ten wniosek zamykam dziś, w godzinie mego aresztowania, swoim Te Deum i Magnificat”. Także w kolejnych latach tej oceny nie zmienił.

A na ile trzy lata izolacji wpłynęły na jego późniejszą strategię wobec komunistów i umiejętność łączenia stanowczej obrony zasad z politycznym realizmem?

– Lata uwięzienia były dla kard. Wyszyńskiego absolutnie kluczowe. Wyzbył się jakichkolwiek złudzeń co do natury systemu komunistycznego i jego polskich wykonawców. Doskonale rozumiał również uwarunkowania międzynarodowe PRL i sytuację Polski w bloku wschodnim. Możemy z pełnym przekonaniem stwierdzić, że prymas okazał się wybitnym politykiem (czego wcale przecież nie chciał), znacząco przerastając swoją epokę. Dowodem skuteczności kard. Wyszyńskiego był systematyczny wzrost autorytetu społecznego i to mimo funkcjonowania w państwie wrogim religii i dyskryminującym katolików.

Czy z postawy kard. Wyszyńskiego w 1956 r. można dziś pańskim zdaniem wyciągnąć ponadczasowe wnioski dotyczące relacji Kościoła z państwem, oczywiście przy całej odmienności dzisiejszej sytuacji politycznej? A może historyczne realia były na tyle odmienne, że takie porównania trzeba traktować ostrożnie?

– Najważniejszym wnioskiem, jaki można wyciągnąć z postawy prymasa, jest to, że Kościół nie powinien angażować się bezpośrednio w działalność partyjną czy popieranie poszczególnych środowisk politycznych. Kościół, tak jak to było za czasów kard. Wyszyńskiego, powinien stać na straży ładu społecznego, piętnować patologie społeczne, troszczyć się o polską rację stanu. W ten sposób hierarchia kościelna zachowałaby swój autorytet. Z pewnością także dzisiejsi biskupi mają czego uczyć się od swojego wielkiego poprzednika – przede wszystkim odwagi w głoszeniu ewangelicznych zasad i nieulegania naciskom władzy.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.