Nie doszło do aborcji w 36. tygodniu ciąży. Fundacja komentuje swoją interwencję
29 października 2026 | 16:15 | ar, red. bz | Warszawa Ⓒ Ⓟ
Fot. Twitter„Po zweryfikowaniu tej informacji ujawniłem ją w mediach społecznościowych, a następnie rozpoczęła się walka z czasem, aby maluch nie został zabity” – napisał Krzysztof Kasprzak z zarządu Fundacji Życie i Rodzina, odnosząc się do wydarzeń we wrocławskim szpitalu. W placówce nie doszło do planowanego przerwania ciąży u pacjentki w 36. tygodniu, a więc na początku 9. miesiąca. Przedstawiciele fundacji komentują okoliczności swojej interwencji oraz reakcje środowisk popierających dostęp do aborcji.
Sprawa dotyczy wydarzeń, do jakich doszło 14 października w Szpitalu Specjalistycznym im. Antoniego Falkiewicza we Wrocławiu Brochowie.
Aborcyjny Dream Team: presja na kobietę
Do placówki zgłosiła się kobieta w zaawansowanej ciąży, posiadająca zaświadczenie psychiatryczne dotyczące wskazań do jej zakończenia. Według relacji ginekolog Gizeli Jagielskiej, która od początku października pracuje w tym szpitalu, pacjentce zaproponowano rozwiązanie ciąży prowadzące do urodzenia żywego dziecka. Kobieta nie wyraziła na to zgody, a do aborcji ostatecznie nie doszło.
Do wydarzeń odniosła się znana działaczka pro-life Kaja Godek, komentując w mediach społecznościowych wypowiedź Natalii Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu dla TOK FM. Broniarczyk krytykowała działania organizacji pro-life, zarzucając jej wywieranie presji na szpital i personel medyczny. Według przedstawicielki ADT informacje dotyczące pacjentki, w tym jej dane osobowe i etap ciąży, miały zostać przekazane organizacji przez osobę związaną ze szpitalem.
Kaja Godek: niezgodnie z przepisami
Godek odrzuciła krytykę. Zapowiedziała, że nie ujawni źródeł informacji o planowanym zabiegu. „I NIE! Nie podamy żadnych informacji, skąd wiedzieliśmy o tym dziecku i jak zostało uratowane! Zamiast szukać sygnalisty (a i tak go nie znajdą), instytucje państwa powinny z całą bezwzględnością ścigać sprawców zabójstw prenatalnych” – napisała liderka Fundacji Życie i Rodzina.
W jej ocenie planowany zabieg miał polegać na uśmierceniu dziecka przed zakończeniem ciąży. Godek przekonuje, że takie postępowanie nie znajduje uzasadnienia w obowiązujących przepisach. Fundacja podtrzymuje również swoje stanowisko, że osoby informujące o przypadkach, które mogą stanowić naruszenie prawa, powinny być chronione.
Fundacja Życie i Rodzina: walka o życie dziecka
Okoliczności interwencji opisał także Krzysztof Kasprzak, członek zarządu Fundacji Życie i Rodzina. Według niego, informacje o planowanym zabiegu dotarły do fundacji z kilku źródeł. Po ich zweryfikowaniu zdecydował się nagłośnić sprawę i podjąć działania zmierzające do niedopuszczenia do aborcji. „Po zweryfikowaniu tej informacji ujawniłem ją w mediach społecznościowych, a następnie rozpoczęła się walka z czasem, aby maluch nie został zabity” – napisał Kasprzak.
Jak przekazał, fundacja zawiadomiła organy ścigania, a policja otrzymała również inne zgłoszenia dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa. Ostatecznie do planowanego zabiegu nie doszło. Z posiadanych przez niego informacji wynika, że dziecko pozostaje przy życiu, a kobiecie zapewniono opiekę medyczną.
Przedstawiciel fundacji odniósł się także do informacji o podejrzeniu poważnej wady rozwojowej u dziecka. W jego ocenie nawet niepomyślne rokowania dotyczące długości życia po narodzinach nie mogą stanowić uzasadnienia dla celowego pozbawienia go życia.
„Zaplanowana we Wrocławiu aborcja to miała być egzekucja dziecka przed faktycznym przerwaniem ciąży, czyli przed wywołaniem porodu” – ocenił Kasprzak, wskazując, że fundacja kwestionuje dopuszczalność takiego postępowania również na gruncie obowiązującego prawa.
Działacz skrytykował ponadto sposób reagowania organów państwa na sprawy dotyczące aborcji w zaawansowanej ciąży. Nawiązał przy tym do wcześniejszego zabiegu przeprowadzonego przez Gizelę Jagielską w szpitalu w Oleśnicy. Zestawił postępowanie organów ścigania w tamtej sprawie z zapowiedziami wyjaśnienia okoliczności ujawnienia informacji medycznych pacjentki we Wrocławiu. Jego zdaniem wskazuje to na niewłaściwe priorytety instytucji odpowiedzialnych za egzekwowanie prawa.
W grudniu 2025 r. prokuratura umorzyła śledztwo dotyczące aborcji przeprowadzonej przez Gizelę Jagielską w szpitalu w Oleśnicy u pacjentki w 36.-37. tygodniu ciąży, uznając, że jej działania nie wyczerpały znamion czynu zabronionego.
Dyrekcja szpitala: nie było bezprawnej odmowy
Głos zabrała również dyrekcja Szpitala Specjalistycznego im. Antoniego Falkiewicza. W przekazanym mediom oświadczeniu placówka zaprzeczyła, jakoby doszło do bezprawnej odmowy udzielenia świadczenia medycznego. Wyjaśniła, że pacjentce zaproponowano postępowanie obejmujące zakończenie ciąży, na które nie wyraziła zgody.
Szpital odniósł się również do zarzutów dotyczących ujawnienia informacji o kobiecie. Zaznaczył, że dotychczas nie potwierdzono, aby źródłem tych informacji był którykolwiek z pracowników placówki. Jednocześnie zapowiedział skierowanie zawiadomienia do prokuratury w celu wyjaśnienia okoliczności sprawy.
Policja potwierdziła, że 14 października funkcjonariusze interweniowali w szpitalu po otrzymaniu zgłoszenia dotyczącego podejrzenia nielegalnego przerwania ciąży. Po rozmowie z przedstawicielami placówki odstąpili od dalszych czynności na miejscu.
Fundacja Życie i Rodzina domaga się zbadania zgodności planowanego zabiegu z prawem. Organizacja prowadzi również protesty i publiczne modlitwy różańcowe przed szpitalem na Brochowie, sprzeciwiając się wykonywaniu aborcji oraz zatrudnieniu Gizeli Jagielskiej.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

