Oświęcim: Msza św. w Dzień Zaduszny w Miejscu Pamięci Auschwitz
02 listopada 2026 | 18:12 | rk, red. efem | Oświęcim Ⓒ Ⓟ
Fot. Diecezja Bielsko-Żywiecka– Bóg pamięta każde imię. Nikt, kto tu zginął, nie przepadł w Jego oczach – podkreślił ks. Dariusz Chrostowski podczas Mszy św. sprawowanej 2 listopada 2026 r., w Dzień Zaduszny, na dziedzińcu bloku 11 byłego niemieckiego obozu Auschwitz. Kapłani i wierni modlili się za ofiary obozów koncentracyjnych, łagrów i wszystkich zamordowanych podczas II wojny światowej.
Eucharystii nieopodal Ściany Straceń przewodniczył dyrektor Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu. W liturgii uczestniczyło kilkunastu księży z diecezji bielsko-żywieckiej i archidiecezji krakowskiej, w tym proboszczowie i wikariusze z Oświęcimia i okolicznych parafii, dziekan oświęcimski ks. Mariusz Kiszczak, franciszkanie i salezjanie. Obecni byli także przedstawiciele Muzeum Auschwitz-Birkenau oraz kilkadziesiąt innych osób.
Liturgia była sprawowana na dziedzińcu przylegającym do bloku 11, w pobliżu Ściany Straceń, gdzie niemieccy naziści rozstrzelali co najmniej kilka tysięcy więźniów. Po Mszy św. kapłani i wierni zapalili w tym miejscu znicze, oddając hołd zamordowanym. Modlitwa za ofiary Auschwitz w Dzień Zaduszny jest wieloletnią tradycją.
W kazaniu ks. Chrostowski zwrócił uwagę na szczególny wymiar modlitwy za zmarłych w miejscu, gdzie nie ma tradycyjnych grobów ani nagrobków. – Dziś jednak stajemy w miejscu, gdzie grobów nie ma. Na dziedzińcu bloku 11, przy Ścianie Straceń, gdzie nie znajdziemy nagrobków z imionami i datami. Jest tylko mur, żwir pod stopami i cisza, która mówi bardziej niż wszystkie słowa – zauważył.
Zaznaczył, że tysiące więźniów ginęły tutaj od strzałów w tył głowy, a wielu z zamordowanych nie ma własnych grobów. – Ich grobem jest to miejsce. Ich grobem jest cały ten obóz – mówił.
Kaznodzieja postawił pytanie o obecność Boga wobec zbrodni dokonanych w Auschwitz, przywołując słowa Benedykta XVI: „Gdzie był Bóg w tamtych dniach? Dlaczego milczał?”. Odpowiadając, wskazał na ludzką odpowiedzialność za zło i odwołał się do nauczania św. Pawła o grzechu, przez który śmierć weszła na świat. – Przecież to człowiek zbudował te baraki, to człowiek ustawił ludzi pod tą ścianą, to człowiek pociągnął za spust. Bóg nie milczał. To człowiek zagłuszył Jego głos – podkreślił.
W modlitwie za zmarłych kaznodzieja objął wszystkie ofiary II wojny światowej: żołnierzy poległych na frontach, mieszkańców bombardowanych miast, osoby zamordowane podczas egzekucji, zmarłe w łagrach i na robotach przymusowych, a także dzieci. Szczególnie wspomniał Żydów z całej Europy, Polaków, Romów i Sinti, jeńców sowieckich oraz więźniów innych narodowości, którzy zginęli w Auschwitz-Birkenau.
Odwołał się do Księgi Mądrości i przypomniał, że „dusze sprawiedliwych są w ręku Boga”. Jak zaznaczył, sprawcy nie zdołali ostatecznie wymazać pamięci o zamordowanych. – Bóg pamięta każde imię. Nikt, kto tu zginął, nie przepadł w Jego oczach – stwierdził.
Wskazał również na obecność Chrystusa w cierpieniu więźniów oraz w postawach tych, którzy mimo obozowego terroru zachowali miłość i solidarność. Przywołał św. Maksymiliana Marię Kolbego, zamordowanego w bunkrze głodowym w podziemiach bloku 11, oraz św. Teresę Benedyktę od Krzyża – Edytę Stein, która zginęła w Birkenau. Wspomniał także o 108 męczennikach II wojny światowej beatyfikowanych przez Jana Pawła II oraz dziewięciu salezjanach ogłoszonych błogosławionymi w Krakowie 6 czerwca 2026 r. Pięciu z nich poniosło śmierć w Auschwitz.
Obok kanonizowanych i beatyfikowanych męczenników wymienił anonimowych świadków wiary i człowieczeństwa: kapłanów udzielających potajemnie rozgrzeszenia, więźniów dzielących się ostatnim kawałkiem chleba i matki chroniące dzieci. Nawiązał przy tym do określenia Jana Pawła II, który nazwał Auschwitz Golgotą współczesnego świata. – A z Golgoty wyrasta zmartwychwstanie – przypomniał.
Ks. Chrostowski odwołał się do słów Jezusa: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele”. Zestawił obozowe doświadczenie odebrania więźniom domów, rodzin i tożsamości z chrześcijańską nadzieją na życie wieczne. – Tam nie ma numerów – są imiona. Nie ma baraków – są mieszkania przygotowane przez samego Chrystusa – dodał.
Na zakończenie zwrócił uwagę, że Auschwitz nie zaczęło się od drutów kolczastych, lecz od pogardy, przekonania o niższości drugiego człowieka i obojętności wobec zła. Dlatego, jak zaznaczył, pamięć o ofiarach powinna prowadzić do osobistego rachunku sumienia i nawrócenia. Przywołał przykład św. Maksymiliana Kolbego, który oddając życie za współwięźnia, pokazał, że człowiek może być darem dla drugiego.
Kaznodzieja zachęcił do modlitwy za wszystkich zamordowanych podczas II wojny światowej, niezależnie od narodowości i wyznania, oraz o pokój dla świata. Zapewnił, że śmierć nie ma ostatniego słowa. – A ta ściana, która miała być ostatnim widokiem w ich życiu, dziś staje się dla nas progiem nadziei: że śmierć nie ma ostatniego słowa. Ostatnie słowo ma Chrystus, który mówi: Idę przygotować wam miejsce – zakończył.
W byłym niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym i zagłady Auschwitz Niemcy więzili ponad 1,3 mln ludzi. Życie straciło tam ponad 1,1 mln osób, w większości Żydów deportowanych z różnych krajów Europy.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

