Abp Gallagher: Nie zapominam o tych, którzy stracili wszystko
23 lipca 2026 | 14:24 | Roberto Paglialonga, tom, Vatican News | Kraków Ⓒ Ⓟ
Fot. Vatican Media„Widziałem ludzi odważnych, wytrwałych i odpornych, gotowych cierpieć za wolność i pokój. My również, dysponując własnymi środkami, jesteśmy wezwani do walki i czynienia wszystkiego, co możliwe w tym względzie” – powiedział abp Paul Richard Gallagher. W rozmowie z mediami watykańskimi sekretarz ds. stosunków z państwami i organizacjami międzynarodowymi Stolicy Apostolskiej jako papieski wysłannik podsumowuje swoją sześciodniową misję w Ukrainie.
Zakończenie misji na Ukrainie to dla arcybiskupa Paula Richarda Gallaghera, sekretarza ds. stosunków z państwami i organizacjami międzynarodowymi Stolicy Apostolskiej, długa podróż, prawie 900 km samochodem z Kijowa do Krakowa, przez Lwów. W ciągu sześciu dni pobytu w kraju, dotkniętym wojną od 2014 roku, a następnie dotkniętym eskalacją konfliktu w wyniku zakrojonej na szeroką skalę rosyjskiej inwazji w lutym 2022 roku, odbyło się wiele spotkań o charakterze politycznym, instytucjonalnym i kościelnym, ale także duszpasterskim. Celem wizyty były przede wszystkim uroczystości z okazji 35. rocznicy odnowienia struktur Kościoła łacińskiego w Ukrainie, które odbyły się w sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej w Berdyczowie w niedzielę 19 lipca w obecności tysięcy wiernych.
Abp Gallagher, wysłannik papieża Leona XIV na tę wyjątkową okazję, miał okazję z bliska doświadczyć cierpienia ludzi, ich zmęczenia, a z drugiej strony, chęci rozpoczęcia nowego życia, głębokiego pragnienia szybkiego osiągnięcia sprawiedliwego pokoju oraz dążenia do powrotu do życia jak najbardziej zbliżonego do normalności. W rozmowie z watykańskimi mediami, towarzyszącymi jego misji, arcybiskup, tuż przed wyjazdem z Krakowa do Rzymu, podsumował wizytę zastanawiając się również nad tym, co Stolica Apostolska może uczynić, aby stworzyć wszelkie warunki sprzyjające pomocy ludności, sprzyjające zakończeniu działań wojennych i przyczyniające się do odbudowy atmosfery zgody. Mówi również o tym, co osobiście wywarło na nim największe wrażenie.
Ekscelencjo, zbliżamy się do końca misji Księdza Arcybiskupa, zarówno duszpasterskiej, jak i dyplomatycznej – w Ukrainie, która rozpoczęła się w miniony czwartek. Były to bardzo intensywne spotkania i dni. Był Ekscelencja w Ukrainie już w 2022 roku, kilka miesięcy po wybuchu wojny, a powrócił po ponad czterech i pół roku działań wojennych. Jaki kraj Ekscelencja zastał i jakie ma odczucia?
Pozwolę sobie przede wszystkim podziękować tym, którzy umożliwili moją wizytę: przede wszystkim Panu Bogu, który nas prowadził; następnie oczywiście władzom ukraińskim, które powitały nas na granicy i ułatwiły nam wszystko, zapewniając nam bezpieczeństwo; Kościołowi greckokatolickiemu i Kościołowi łacińskiemu; a także oczywiście nuncjuszowi apostolskiemu, arcybiskupowi Visvaldasowi Kulbokasowi i jego współpracownikom, którzy gościli nas i pomagali nam przez wszystkie dni pobytu.
Przechodząc do pytania, moja wizyta, jak pan wspomniał, miała właśnie dwa cele: duszpasterski i dyplomatyczny. W szczególności zostałem wysłany na uroczystości w Berdyczowie, które zbiegły się również z 25. rocznicą wizyty św. Jana Pawła II. Ogólnie rzecz biorąc, dostrzegłem bardzo silnego ducha wspólnoty i świętowania, wielką pobożność oraz intensywność, która skłania ludzi do coraz większego zwracania się ku Bogu, by błagać Go o pomoc.
Na płaszczyźnie dyplomatycznej nawiązaliśmy kontakty z władzami, pełniącym obowiązki ministra spraw zagranicznych oraz prezydentem Wołodymyrem Zełenskim, a także zebraliśmy liczne świadectwa dotyczące cierpień ludności. Nie ma co do tego wątpliwości: wyraźnie widać zmęczenie społeczeństwa ciągłą przemocą. Jednocześnie jednak widać, że jest to społeczeństwo zdeterminowane, odporne i gotowe na wiele poświęceń dla dobra kraju. Szczerze mówiąc, bardzo poruszyła mnie i wzruszyła odwaga tych ludzi oraz ich determinacja, a także ich wiara w Boga. A także, powiedziałbym, determinacja w dążeniu do prowadzenia życia tak normalnego, jak to tylko możliwe: kontynuowanie pracy, opieka nad dziećmi, troska o osoby starsze, próby budowania ducha solidarności wśród tych, którzy ucierpieli w wyniku bombardowań. Byłem pod wrażeniem ich szlachetności ducha i stanowczości w dążeniu do zachowania własnej wolności i niezależności.
W niedzielę odwiedził Ekscelencja sanktuarium w Berdyczowie, aby uczcić święto Matki Bożej z Góry Karmel. Tysiące ludzi zgromadziło się tam pomimo trudności, zarówno wojennych, jak i osobistych, w tym wielu starszych i niepełnosprawnych. Jakie znaczenie to wszystko ma w czasie wojny, takiej jak ta, której doświadczamy?
Przede wszystkim interesujące było zobaczyć i doświadczyć czci, jakim ci ludzie darzą Matkę Bożą. Berdyczów to historyczne sanktuarium, do którego pielgrzymi przybywają od wielu lat: w czasach trudności i prób znajdują tu skałę, której mogą się uchwycić. Ich obecność była również ważna, ponieważ w ostatnich latach, z powodu wojny, nie było możliwe odprawianie Mszy św. na esplanadzie, a jedynie wewnątrz kościoła. Mogło wejść tylko kilkadziesiąt osób. Zamiast tego w niedzielę tysiące ludzi zebrało się przed sanktuarium, radosnych i wdzięcznych za obecność przedstawiciela papieża, którego bliskość czuli, ale także głęboko skupionych na modlitwie i aktach pobożności, jakie składali Matce Bożej, pełnych nadziei, że jej wstawiennictwo może rzeczywiście położyć kres tej strasznej wojnie.
Wzruszające podczas misji były wizyty w miejscach zbombardowanych, przy pomniku Majdanu oraz w miejscach, gdzie ludzie w różny sposób ponieśli straty rodzinne i straty materialne. W 2022 roku odwiedził Eksclencja również Buczę, Irpień i Worzel. Pytanie brzmi: jak to możliwe, że można to wszystko tak długo znosić? W homilii w Berdyczowie mówił Eksclencja o potędze zła i obecności diabła…
Broń wiary podtrzymuje tych ludzi. Co więcej, są pewni, że walczą, i mówią o tym otwarcie, nie tylko za Ukrainę, ale za całą Europę. Sądzę, że czują, że nie mają alternatywy; to walka o przetrwanie narodu. Oczywiście wiemy, że istnieją spory między ludźmi dotyczące różnych aspektów historycznych, które leżą u podstaw takiego czy innego stanowiska. Ale rzeczywistość jest taka, że ten kraj chciałby pozostać tym, czym był przed wojną i dla tego jest gotów cierpieć. Straszne jest widzieć i wiedzieć, ile było ofiar, oglądać zdjęcia umieszczone na pomnikach tak wielu ludzi, często których los jest wciąż nieznany czy żyją, czy nie, albo gdzie mogą być ich ciała. To porusza nas wszystkich. Ale poprzez te pomniki starają się wyrazić świadectwo odwagi żołnierzy, solidarności z tymi, którzy cierpią pod bombami, pociskami i dronami. Rozumiem, że nam, żyjącym w pokoju, trudno pojąć, że każdej nocy istnieje możliwość, że rano nie obudzimy się z myślą o ewentualnym bombardowaniu, każdego dnia myśląc, że to może być ostatni raz… To trudne, wydaje się niemożliwe do zrozumienia, a jednak to rzeczywistość.
Jakie są rezultaty spotkań politycznych i instytucjonalnych? I jakie wyzwania pozostają do rozwiązania przez Stolicę Apostolską?
W naszych kontaktach z władzami zauważyliśmy ogromną wdzięczność wobec Ojca Świętego, jego apeli i słów, i to nas cieszy. Czują się oni wspierani bliskością papieża Leona, teraz, a wcześniej papieża Franciszka. Pomaga nam to również w Stolicy Apostolskiej w dalszym odnawianiu naszego zaangażowania w rozmowy ze społecznością międzynarodową i władzami rosyjskimi, a także w kontynuowaniu misji humanitarnych, takich jak misja kardynała Matteo Marii Zuppiego, który działa na rzecz powrotu dzieci, jeńców wojennych i cywilów.
Save the Children informuje o liczbie dzieci zabitych lub rannych w Ukrainie – najwyższa liczba od 2022 r.
Moje doświadczenia są bardzo pozytywne, co, pomijając logistyczne i czasochłonne wysiłki związane z dotarciem do wielu miejsc, pozwoliło mi osobiście doświadczyć rzeczywistości świata. Bo o tym musimy pamiętać: nie wszędzie życie toczy się tak samo jak we Włoszech czy w mojej ojczyźnie, Anglii. W dzisiejszym świecie panuje mroczna, ponura rzeczywistość. Nie możemy się poddać i w pewnym sensie my również musimy walczyć, robiąc to, co do nas należy, przy użyciu dostępnych nam narzędzi, aby zaprowadzić pokój.
Wielu pytało Eksclencję, kiedy Papież odwiedzi „udręczoną” Ukrainę. Jakiej odpowiedzi można było udzielić?
Prawie każdy, kogo spotkałem, pytał mnie o to. Moja odpowiedź jest bardzo prosta. Ojciec Święty traktuje to zaproszenie bardzo poważnie; ze swojej strony przeanalizujemy warunki, aby określić termin i metody, które będą najbardziej owocne dla Ukrainy i pokoju na świecie.
Czy widzi Eksclencja jednak jakąś nadzieję na osiągnięcie przynajmniej zawieszenia broni między stronami w krótkim czasie?
W ostatnich dniach widziałem wielką determinację po stronie ukraińskiej w chęci i możliwości dążenia do tego celu. Trudno mi teraz powiedzieć, czy uda się to osiągnąć w krótkim czasie: ale musimy działać w tym kierunku. Zatem, jak widzieliśmy w sanktuarium w Berdyczowie, i jak uczymy się z historii tego miejsca o niezwykłej pobożności maryjnej, słynącego z dziesiątek uzdrowień, nie możemy nawet wykluczać cudów.
Na koniec chciałbym prosić o osobistą refleksję. Co najcenniejszego zabiera Ekscelencja w walizce, wracając do domu po tej podróży? Jaki obraz, jakie wrażenie?
Tak, to obraz zbombardowanych budynków i domów. Odwiedziliśmy je w kijowskiej dzielnicy, przy ulicy Bractwa Tarasowców, razem z lokalnymi władzami i urzędnikami UNHCR. Zrozumieliśmy, i ja osobiście, jak wielką różnicę robi oglądanie migawek w telewizji, których tak wiele widzimy każdego dnia, a faktyczne udanie się do miejsc, w których jeszcze kilka dni wcześniej mieszkały rodziny i ludzie tacy jak my. Kiedy widzisz wokół siebie zdezorientowanych i zrozpaczonych ludzi, którzy tam mieszkali i stracili wszystko, ich twarze, ich spojrzenia, ale także, w ich oczach, godną nadzieję na lepsze dni… to obrazy, które pozostają z tobą na zawsze.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

