Abp Gänswein o relacji papieża Franciszka z Benedyktem XVI: wiele rzeczy wyolbrzymiono
21 kwietnia 2026 | 06:46 | jol, Ezio Mauro La Repubblica | Rzym Ⓒ Ⓟ
Fot. Alicja Kościesza (KAI)W rok po śmierci papieża Franciszka wieloletni sekretarz Benedykta XVI wspomina spotkania dwóch papieży i opowiada o istniejącej między nimi relacji. „Wiele rzeczy wyolbrzymiono” – mówi abp Georg Gänswein w rozmowie z włoskim dziennikiem „La Repubblica”. Pytany o różnice między obu papieżami stwierdza: „Różnorodność jest komplementarnością, nie jest czymś, co ogranicza, ale czymś, co wzbogaca”. „Obydwaj byli świadkami zmartwychwstania Pana – podkreśla. – Pomimo całej odmienności osobowości ten aspekt był identyczny i jest najważniejszy”.
La Repubblica: Ekscelencja jest obecnie nuncjuszem apostolskim na Litwie, ale jako osobisty sekretarz Josepha Ratzingera był świadkiem wyjątkowego wydarzenia, niespotykanego w czasach współczesnych: współistnienia w tej samej przestrzeni i w tym samym czasie dwóch papieży. Czy było to skomplikowane?
Abp Georg Gänswein: Trzeba tu dobrze rozróżnić. Był tylko jeden papież. Drugi był wprawdzie nazywany papieżem, ale w rzeczywistości był papieżem emerytem. To ogromna różnica. Rozumiem efekt wizualny, dwie postaci w białych szatach. Jednak Benedykt zrezygnował z „pelerynki”, nie nosił również pasa i zmienił kolor butów, aby zaznaczyć tę różnicę. Oczywiście istniała niespotykana dotąd koegzystencja między papieżem urzędującym a papieżem emerytem, jak Benedykt chciał być nazywany.
Czy to on sam wybrał ten tytuł?
To on sam wybrał.
W momencie rezygnacji Ratzingera atmosfera w Watykanie była burzliwa z powodu skandalu Vatileaks, wycieku dokumentów z papieskiego apartamentu oraz plotek o szantażach seksualnych. Jak bardzo ta atmosfera wpłynęła na Ratzingera i jego rezygnację?
Wszystko, o czym Pan wspomniał, nie miało z tym nic wspólnego. Ani Vatileaks, ani tak zwane grupy homoseksualne, ani nic innego. Rezygnacja była wynikiem głębokiej refleksji, intensywnej modlitwy: papież zadał pytanie swojemu sumieniu, a potem podjął decyzję.
W momencie pojawienia się białego dymu Benedykt przebywał w Castel Gandolfo, a Ekscelencja w Watykanie. Jak Ksiądz Arcybiskup to zapamiętał?
Zobaczyłem biały dym w moim gabinecie. Natychmiast udałem się do Sali Królewskiej, przed Kaplicą Sykstyńską, nie wiedziałem nic, byłem bardzo ciekawy. Potem otworzyły się drzwi i z daleka widziałam kardynałów, którzy gratulowali nowemu papieżowi: natychmiast imię Jorge Mario Bergoglio rozeszło się echem po całej sali jak pożar.
Co powiedział Franciszek przy waszym pierwszym spotkaniu?
Chciałem mu złożyć życzenia, ale zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, przerwał mi: „Chciałbym spotkać się z Benedyktem. Czy może mi Ksiądz pomóc?”.
Zadzwonił Ksiądz Arcybiskup do Castel Gandolfo i dał do telefonu papieża nowemu papieżowi?
Powiedzmy sobie szczerze, było to nieco trudniejsze, ponieważ dzwoniłam bezpośrednio na numer pokoju papieża, ale w tym momencie w Castel Gandolfo wszyscy oglądali telewizję i nie myśleli o telefonie. Musiałam połączyć się przez żandarmerię i w końcu udało mi się nawiązać rozmowę.
Jako prefekt Domu Papieskiego towarzyszył Ekscelencja Franciszkowi podczas otwierania papieskiego apartamentu wraz z kard. Bertone, który zerwał pieczęcie: dwa tygodnie później Franciszek wyjaśnił właśnie Księdzu Arcybiskupowi, że nie chce mieszkać w tym apartamencie. Czy było to zaskoczeniem?
Papież powiedział mi, żebym znalazł coś innego, ale muszę przyznać, że nie od razu potraktowałem tę sprawę poważnie. Potem jednak zrozumiałem, że coś jest nie tak z tym mieszkaniem. Później sam papież Franciszek to ujawnił: były problemy psychologiczne, powiedział żartobliwie. Następnie wyjaśnił powód: „Nigdy nie mieszkałem w tak dużych pokojach, chcę mieszkać w mniejszych”.
Pierwsze spotkanie obu papieży miało miejsce w Castel Gandolfo, kiedy Benedykt XVI przekazał Franciszkowi karton ze wszystkimi dokumentami dotyczącymi wniosków z kardynalskiego śledztwa w sprawie Vatileaks. Co pamięta Ksiądz Arcybiskup z tego dnia?
Było to 23 marca 2013 roku. Pamiętam, że w momencie wchodzenia do kaplicy papież Benedykt chciał ustąpić pierwszeństwa papieżowi Franciszkowi, który jednak odmówił. To samo dotyczyło klęcznika. Następnie przeszli do gabinetu papieża, a na stole stało to słynne pudło zawierające wszystko, co dotyczyło sprawy Vatileaks. Benedykt poprosił mnie, abym wszystko przygotował, chciał wyjaśnić Franciszkowi zawartość i co o tym sądzi. Zrobił to, jak zwykle na piśmie i włożył wszystko do środka.
Czy można powiedzieć, że przekazując to pudełko, Benedykt jakby zrzucił z barków ciężar skandali?
Jeśli w tej sprawie był jakiś ciężar, to tak właśnie można powiedzieć.
Dlaczego Benedykt, tak dbający o koegzystencję między dwoma papieżami, zdecydował się zamieszkać w Watykanie, w przestrzeni przeznaczonej dla Ojca Świętego?
On sam to powiedział: chciał pozostać w obrębie Bazyliki św. Piotra. Kiedyś, gdy jeszcze sprawował urząd, zapytałem go: „Ojcze Święty, dokąd pójdziemy? Gdzie chce Ojciec mieszkać? W Castel Gandolfo? W ogrodach watykańskich?”. „Nie – odpowiedział mi – w małym klasztorze Mater Ecclesiae”. To miejsce pozwalało mu być w środku, ale z dala, w odosobnieniu.
Relacje między dwoma papieżami przechodziły przez trudne chwile, jak na przykład wtedy, gdy Ratzinger napisał przedmowę do książki kardynała Saraha o celibacie kapłańskim, podczas gdy Synod poświęcony Amazonii omawiał ten temat. Co się stało?
Muszę to nieco skorygować. Papież Benedykt nie napisał przedmowy do książki kardynała Saraha. Sarah poinformował papieża Benedykta, że pisze książkę i zapytał, czy ma jakieś uwagi nie na temat celibatu, ale na temat kapłaństwa. Benedykt napisał około trzydziestu stron. Tak więc nigdy nie powstała książka napisana wspólnie: i nigdy nie było zamiaru wywierania presji na papieża Franciszka w sprawie celibatu za pomocą tej książki.
Kiedyś Ksiądz Arcybiskup powiedział: „Jako współpracownik Ratzingera noszę na sobie piętno Kaina”. Co Ekscelencja przez to rozumie?
Powiedziałem to, ale w sensie ogólnym, nie w odniesieniu do papieża Franciszka. Oczywiste jest, że postać Josepha Ratzingera wzbudzała, powiedzmy, zarówno przyjaciół, jak i wrogów. A ponieważ przez wiele lat byłem jego bardzo bliskim współpracownikiem, to piętno pozostało na mnie. I być może sam papież Franciszek to wyczuł.
Z czasem Ratzinger stał się punktem odniesienia dla konserwatywnego skrzydła kardynałów, krytycznego wobec Bergoglio. To pierwszy przypadek konfrontacji między dwoma papieżami o odmiennych poglądach. Jak przeżył to Benedykt?
W rzeczywistości znacznie wyolbrzymiono fakty, jakby do klasztoru odbywała się prawdziwa procesja. Pojawiły się pewne uwagi na temat zachowania i wyborów Franciszka, ale komentowanie decyzji papieża jest czymś zupełnie normalnym, nie jest to samo w sobie zabronione. Nie jest jednak prawdą, że Benedykt stał się swego rodzaju spowiednikiem dla całego tego skrzydła, które nazwał Pan konserwatywnym.
Nie mam informacji na ten temat.
Istnieje jednak prawdziwy punkt sporny. Benedykt uznał za błędną decyzję o zakazie odprawiania Mszy według starego rytu w parafiach. Czy obaj papieże kiedykolwiek o tym rozmawiali?
Benedykt nigdy nie skomentował motu proprio „Traditionis custodes” papieża Franciszka. W mojej książce napisałem, że kiedy przeczytaliśmy „L’Osservatore” Romano, serce Benedykta stało się ciężkie. To prawda: ale to ja tak mówię, nie on.
Chciałbym zapytać: obaj papieże różnili się kulturowo, czy teologicznie, w metodzie czy w treści?
To wszystko, co Pan dotychczas powiedział, potwierdza, że byli różni. I nie jest to nic złego, ponieważ biografia jest biografią, a także doświadczenie życiowe jest inne. Różnorodność jest komplementarnością, nie jest czymś, co ogranicza, ale czymś, co wzbogaca.
Co łączyło Benedykta i Franciszka?
Obydwaj byli świadkami zmartwychwstania Pana. Pomimo całej odmienności osobowości ten aspekt był identyczny i jest najważniejszy.
Po śmierci Benedykta jako do pierwszego zadzwonił Ekscelencja do Franciszka, który natychmiast przybył do klasztoru. Co się wtedy wydarzyło?
Papież Franciszek powiedział mi: „Kiedy nadejdzie ta godzina, zadzwoń do mnie bezpośrednio”. Zrobiłem to, używając telefonu komórkowego. Niedługo potem papież przybył. Byliśmy w sypialni obok ciała Benedykta. Franciszek pobłogosławił swojego poprzednika, potem usiadł obok, przez kilka minut milczał, a następnie wszyscy razem się modliliśmy.
Jak zmieniło się życie Księdza Arcybiskupa po śmierci Ratzingera?
Jego odejście było dla mnie osobiście bardzo bolesnym doświadczeniem. Cztery lata po rezygnacji pewnego dnia papież Benedykt powiedział mi: „Nie sądziłem, że droga od drzwi naszego małego klasztoru do bram nieba św. Piotra będzie tak długa”. Innym razem dodał: „Jeśli dobry Bóg da mi jeszcze może rok, będzie bardzo hojny”. Potem te lata stały się prawie dziesięcioma.
Myśląc o trzech ostatnich papieżach, można powiedzieć: Wojtyła – dusza, Benedykt – umysł, Franciszek – serce. A papież Leon?
To trudne pytanie w tej chwili. Ale samo imię papieża Leona już coś mówi, nie sądzi Pan?
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

