Abp Gudziak po spotkaniu z Andrzejem Poczobutem: musimy dawać świadectwo
06 października 2026 | 13:29 | Waldemar Piasecki (KAI Filadelfia) | Filadelfia Ⓒ Ⓟ
Fot. Greckokatolicka Metropolia Filadelfijska„Musimy dawać świadectwo” – powiedział arcybiskup Borys Gudziak, metropolita Filadelfii Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (UKGK) po spotkaniu w Filadelfii z Andrzejem Poczobutem, białoruskim dziennikarzem, działaczem opozycyjnym polskiej mniejszości i więźniem politycznym.
Podczas wizyty Andrzeja Poczobuta w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, w programie której znajdują się spotkania z parlamentarzystami i członkami rządów obu krajów oraz środowiskami polonijnymi i białoruskimi, lider Polaków na Białorusi został zaproszony także przez arcybiskupa Borysa Gudziaka, metropolitę Filadelfii UKGK, pasterza amerykańskiej katolickiej społeczności ukraińskiej.
Waldemar Piasecki (KAI): Jak doszło do spotkania?
Abp Borys Gudziak: Andrzej Poczobut nie ukrywa swoich afiliacji religijnych oraz znaczenia wiary katolickiej w jego działalności publicznej oraz patriotycznej na rzecz Polaków na Białorusi. Skoro mógł go przyjąć zarówno Ojciec Święty Leon XIV, Prymas Polski arcybiskup Wojciech Polak, metropolita krakowski kardynał Grzegorz Ryś, a także watykański sekretarz ds. stosunków z państwami i organizacjami międzynarodowymi arcybiskup Paul Gallagher, ja dołączyć mogłem do tego zacnego grona tylko z radością. Otworzyłem drzwi mego filadelfijskiego domu i moje serce szeroko dla Andrzeja i towarzyszącej mu małżonki Oksany.
Nie jest tajemnicą o czym rozmawialiście?
Chciałem doznać osobistego świadectwa siły wiary, którego żywym dowodem jest Andrzej Poczobut. Zniósł wszystko, co przeznaczył mu reżim łukaszenkowski. I wytrwał. Nie poszedł na żadne kompromisy moralne, na żadne układy ze złem. Pytałem go, co w tym ciężkim czasie próby było dla niego najważniejsze. Jak znosił więzienie, jak przeżywali to jego najbliżsi: żona, dzieci i rodzice. Jak odbierał to Związek Polaków na Białorusi i Kościół. Odpowiadał prosto, szczerze i bez jakiegokolwiek patosu. Była w tym wielka siła prawdy. Zrozumiałem, że tego człowieka nic nie złamie. Bo wie skąd czerpie siłę i determinację.
Było też o sytuacji na Białorusi?
To oczywiste. Andrzej w prostych słowach zdefiniował system relacji Łukaszenki i Putina oraz zależności Białorusi od Rosji. Także niebezpieczeństwo wykorzystania tego w wojnie z Ukrainą. Oczywiście wbrew woli ogromnej większości społeczeństwa białoruskiego. Daj Boże, aby nigdy do tego nie doszło.
Czy rozmawialiście o sytuacji na Ukrainie?
Naturalnie. Trudno o większą jedność poglądów. Jednakowo rozumiemy, gdzie jest dobro, a gdzie zło, kto jest zbrodniarzem, a kto ofiarą oraz co świat powinien zrobić, aby bestialski najazd Ukrainy powstrzymać.
Zaprosił Ksiądz Arcybiskup Andrzeja Poczobuta do Lwowa…
– Tak. Na listopadową konferencję z okazji 50-lecia publikacji Aktu Końcowego Porozumień Helsińskich, dokumentu który otworzył drzwi dla ruchów opozycyjnych w bloku wschodnim. Dysydenci zaczęli domagać się respektowania zobowiązań przyjętych przez własne rządy, działając w granicach prawa krajowego i międzynarodowego. Grupy Helsińskie zaczęły powstawać w Związku Sowieckim oraz na Ukrainie, Litwie, w Armenii i Gruzji. Dokumentowały one różnego rodzaju naruszenia praw człowieka i prześladowania mniejszości narodowych. Ruchy opozycyjne w krajach komunistycznych zyskały moralne wsparcie i legitymację międzynarodową. To był przełom polityczny, ale przede wszystkim impuls moralny. Przydanie siły dobru do walki ze złem. Czołową postacią Ukraińskiej Grupy Helsińskiej od samego początku był lwowianin Myrosław Marynowicz, dziennikarz, pedagog, tłumacz, prorektor Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego we Lwowie i prezes ukraińskiego PEN-Klubu. Taki nasz Vaclav Havel. To on organizuje konferencję, na którą zaprosiłem mego dostojnego gościa.
Andrzej Poczobut przyjedzie?
Niestety, ma już na ten czas inne wcześniejsze zobowiązania. Spodziewać się jednak można, że jego głos zabrzmi we Lwowie.
Jak może być najkrótsza puenta waszego spotkania?
Dobro i prawda są delikatnymi roślinami wymagającymi naszej ciągłej troski i starania. Dla tego celu musimy się spotykać wszędzie gdzie tylko można. O to się modlić. I dawać świadectwo.
Daliście je w Filadelfii?
Bez wątpienia.
Rozmawiał: Waldemar Piasecki
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

