Abp Pizzaballa: Miłowanie jak Ojciec wypełnia życie prawdą
17 lutego 2022 | 18:17 | st (KAI) | Jerozolima Ⓒ Ⓟ
„Ten, kto otwiera się na miarę miłości według stylu królestwa Bożego, staje się naprawdę bogaty. Jest to bogactwo, które wypełnia życie prawdą” – mówi w swoim rozważaniu na przypadającą 20 lutego VII niedzielę zwykłą roku C łaciński patriarcha Jerozolimy abp Pierbattista Pizzaballa OFM.
Dzisiejszy urywek Ewangelii (Łk 6, 27-38) jest ściśle związany z fragmentem z minionej niedzieli i stanowi jego kontynuację. Przy tej okazji usłyszeliśmy relację o błogosławieństwach w wersji św. Łukasza.
Słuchając błogosławieństw, zaczęliśmy patrzeć na życie oczami samego Jezusa. Zobaczyliśmy, że w tajemniczy sposób widzi on, iż królestwo Boże jest obecne w ubogich, ostatnich i strapionych. Ten ubogi sposób życia jest w gruncie rzeczy uczestnictwem w życiu i stylu relacji samego Boga.
Na czym polega to królestwo? Jaki jest Boży styl życia? Wszystko to jest opisane w tym, co właśnie dziś przed chwilą usłyszeliśmy. I prawdopodobnie moglibyśmy to podsumować w prostym doświadczeniu zdolności miłowania drugiego człowieka bardziej niż siebie samego.
Ale jak osiągnąć tę syntezę?
Wersety 27-30 opowiadają nam o konkretnych wydarzeniach życia, to znaczy o zwykłych rzeczach, które naznaczają codzienne życie. I może się zdarzyć za naszych dni, iż ktoś zabierze nam coś, co jest nasze, albo że zostaniemy zranieni, albo że zostaniemy poproszeni o oddanie czegoś, co jest dla nas ważne. Ale co wtedy zrobić?
Wydaje mi się, że istnieją dwie możliwości.
Pierwszą z nich jest miłowanie drugiego człowieka, biorąc siebie za miarę tej miłości. Miłujemy wtedy o tyle, o ile ten drugi nie odbiera mi niczego, co uważam. że jest dla mnie istotne. A jeśli miłość coś mi odbiera, to przestaję, bo to, co moje, jest ważniejsze, niż druga osoba. Jeśli jednak miłuję w ten sposób, to tak naprawdę nikogo nie kocham. Kocham tylko siebie i to, co robię dla siebie.
Ale jest inny sposób miłowania, inna miara. To kochać drugiego bardziej niż siebie samego. Kochać go wykraczając poza moje cierpienie, moją potrzebę sprawiedliwości, moje prawo do odszkodowania, moje urazy. Kochać według tej miary oznacza przedkładać drugiego ponad wszystko, nawet wtedy, gdy ten drugi wyrządził mi zło.
Nie godzę się więc, że to, co ten drugi może mi odebrać lub czego może ode mnie zażądać, że jakakolwiek z ran, które może mi zadać, nie może mnie powstrzymać od trwania w relacji z nim. Nie mogę bowiem żyć, nie miłując drugiego, takim, jakim jest.
Tak więc my sami nie możemy być miarą prawdziwej miłości.
Ale kto jest tą miarą? Odpowiedź znajdujemy w wersecie 36: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny”.
W królestwie Bożym, które Jezus objawia w ubogich i maluczkich, jest tylko jeden sposób miłowania. I jest to ten, właściwy Ojcu. Nie tylko wszyscy jesteśmy wezwani do miłowania w ten sposób, ale możemy kochać w ten sposób tylko dlatego, że miłość Ojca żyje w nas i pozostaje obecna dzięki łasce Ducha Świętego. To właśnie jest królestwo Niebieskie.
Dopóki każdy z nas stara się kochać o własnych siłach, dopóty nie możemy wyjść z miłości odnoszącej się do siebie samych. Trwamy w miłości, której sami jesteśmy miarą. Może być wielka i piękna, ale nie jest zdolna do wyjścia poza nas samych.
A co się dzieje, gdy miłujemy tak, jak kocha Ojciec?
Ostatnie wersety dzisiejszej Ewangelii ukazują nam rezultat życia przeżywanego w ten sposób, rezultat tego, co spotyka tego, kto wybiera Ojca jako miarę swojej miłości.
Warto zauważyć, że w minioną niedzielę zostaliśmy wprowadzeni w ten sposób miłowania, patrząc na ubogich, na tych, którzy są w życiu na końcu kolejki i którzy walczą o byt. A dziś kończymy tę podróż obrazem, który mówi o obfitości, o czymś, co się przelewa i przekracza wszelkie oczekiwania i nadzieje. Ten, kto otwiera się na miarę miłości według stylu królestwa Bożego, staje się naprawdę bogaty. Jest to bogactwo, które wypełnia życie prawdą. Ale dla świata ta osoba jawi się jako przegrany, ktoś, kto wydaje się niezdolny do upominania się o swoje prawa, do wymierzania sobie sprawiedliwości tak, jak byłoby to normalne i uzasadnione.
W istocie jest to bardzo szczególna i wyjątkowa miara życia, która zostanie dana tej osobie. I tylko ten, kto miłuje w ten sposób, ją poznaje.
Nie tylko nic nie traci, ale ocalając za wszelką cenę swoje relacje z przyjaciółmi i wrogami, znajduje się bogaty w możliwość miłowania, która czyni życie prawdziwym i już wiecznym.
+ Pierbattista Pizzaballa
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.


