Drukuj Powrót do artykułu

Abp Światosław Szewczuk w czwartą rocznicę wybuchu wojny Rosji przeciwko Ukrainie

24 lutego 2026 | 14:01 | tom | Kijów Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Archiwum UKGK

„Wojna przeciwko Ukrainie, ma cechy zbrodni przeciwko ludzkości. Rosyjskie zbrodnie wojenne dotykają podstaw ludzkiej natury, człowieczeństwa jako takiego i wykraczają daleko poza tragedię narodu ukraińskiego. Dlatego sprawiedliwość jest też zapewnieniem, że to nieszczęście i tragedia Ukrainy nie rozprzestrzeni się na inne narody. Chcemy sprawiedliwości, aby tego typu zbrodnicze działania w wymiarze indywidualnym i zbiorowym nigdy więcej się nie powtórzyły” – podkreśla arcybiskup większy kijowsko-halicki Światosław Szewczuk. Zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (UKGK) w rozmowie z Krzysztofem Tomasikiem w czwartą rocznicę wybuchu wojny Rosji przeciwko Ukrainie.

Abp Szewczuk mówi: „Ponieważ jeśli nie powie się, co jest zbrodnią i nie potępi się jej, oznacza to, że w innych krajach, narodach, na pewno wydarzą się podobne rzeczy. Znaczy to, że chcemy sprawiedliwości na przyszłość, aby nikt inny nie doświadczył takiej tragedii, jakiej doświadcza dziś naród ukraiński.  Słowa, których dziś używamy, wspominając ofiary Holokaustu: „nigdy więcej” są warunkiem sprawiedliwego pokoju także dla Ukrainy. `Nigdy więcej!`. Taka wojna w ogóle nie powinna mieć miejsca i nie powinna wpływać ani rozprzestrzeniać się na inne narody. Oczywiście dla nas sprawiedliwy pokój oznacza przede wszystkim troskę o ludzi”.

Krzysztof Tomasik (KAI): Ukraina pragnie sprawiedliwego pokoju. Na czym on konkretnie polega?

Abp Światosław Szewczuk: Kiedy dzisiaj mówimy o jakimkolwiek rodzaju sprawiedliwości, kwestia ta jest dość złożona, ponieważ sprawiedliwość jest zawsze związana z prawdą. Rzeczywiście żyjemy w czasach wielkich kłamstw. Papież Franciszek wielokrotnie powtarzał, że wielka wojna oznacza wielkie kłamstwo. Wydaje się, że dzisiaj, w świecie post-prawdy, kiedy jest coraz mniej zrozumienia, nie ma uczuć, nie ma szacunku dla obiektywnej prawdy, bardzo trudno jest mówić o sprawiedliwości. Nawet obiektywna prawda o istnieniu i strukturze człowieka nikogo nie przekonuje. Człowiek istnieje, aby żyć, i nie można temu zaprzeczyć, nie można odbierać mu życia. Jeśli życie ludzkie nie jest obiektywną rzeczywistością, nie jest obiektywną prawdą, to o jakiej innej prawdzie możemy mówić? Jak mówił papież Franciszek, człowiek nie może normalnie żyć negując obiektywną rzeczywistość. Jeśli żyjemy zaprzeczając rzeczywistości, oznacza to, że tworzymy pewnego rodzaju iluzoryczną rzeczywistość, która doprowadza do niesprawiedliwości. Dlatego, kiedy mówimy o sprawiedliwości w odniesieniu do pokoju, a nawet do koncepcji wojny sprawiedliwej, kwestia ta staje się dość złożona i skomplikowana. Wielu ludzi uważa, że każdy ma swoją prawdę i każdy ma swoją sprawiedliwość. Każdy postępuje na swój sposób i uważa, że to, co robi, jest sprawiedliwe, a to, co robi ktoś inny, jest niesprawiedliwe.

Jak możemy żyć w takich realiach?

Jak możemy mówić o jakiejkolwiek sprawiedliwości, czy to sprawiedliwości w odniesieniu do praw człowieka i wolności w społeczeństwie, czy sprawiedliwości w biznesie, sprawiedliwości w relacjach między państwami, sprawiedliwości, która jest podstawą prawa. W końcu prawo ma być strażnikiem sprawiedliwości. Jak możemy powiedzieć, że prawo jest takie samo dla wszystkich, kiedy nie ma na czym polegać. Nie ma fundamentu, jakim jest sprawiedliwość. Jak możemy mówić o prawie międzynarodowym, które ma chronić i stać na straży sprawiedliwości w relacjach między narodami, państwami, ma chronić prawa suwerennego, niepodległego narodu i państwa?

Czy i w jakim stopniu wojna w Ukrainie wpłynęła na pojęcie “wojny sprawiedliwej”?

Myślę, że wojna w Ukrainie wprowadziła w kryzys także dotychczasowe nauczanie Kościoła katolickiego o sprawiedliwej wojnie i sprawiedliwym pokoju. Z drugiej strony jest to zachęta do rozwoju tego nauczania, ponieważ wojna, której dziś doświadczamy w Ukrainie, jest wojną hybrydową, a jej częścią jest propaganda, która tworzy inne kategorie myślenia i oceny tego, co jest sprawiedliwe, a co niesprawiedliwe. Oczywistym stało się to w szczególności po tzw. kryzysie kubańskim w 1962 roku i potem po innych wielkich globalnych kryzysach militarnych. Od tamtych czasów każdy konflikt lokalny może przerodzić się w konflikt globalny, który może zakończyć się całkowitym samozniszczeniem ludzkości. Kwestia wojny sprawiedliwej jest niezwykle istotna, ponieważ wraz z rozwojem zabójczej siły nowoczesnej broni tradycyjne, powiedzmy, klasyczne koncepcje wojny sprawiedliwej nie mają już zastosowania.

Co więcej, kiedy mówimy o sprawiedliwej wojnie, mówimy o atakującym, że sprawiedliwa wojna oznacza sprawiedliwy atak. Czasami o tym zapominamy. Oznacza to, że dziś rosyjski agresor chce usprawiedliwić swój atak na Ukrainę. Dlatego nieustannie mówi o potrzebie spełnienia jego żądań. Gdy zapytać któregokolwiek z rosyjskich dyplomatów, a nawet rosyjskiego prezydenta, jak długo będzie prowadził wojnę przeciwko Ukrainie, to odpowiedź jest zawsze następująca: tak długo dopóki nie osiągnie swoich celów. Wierzy w to i usprawiedliwia, a to znaczy, że legitymizuje wojnę i zbrodnie. Dlatego w przypadku Ukrainy mówimy o sprawiedliwej obronie, o prawie Ukrainy do obrony. Wydawało nam się, że w tych okolicznościach, gdy cały świat widzi, kto jest napastnikiem, a kto ofiarą, fakt, że Ukraina ma prawo się bronić, jest oczywisty. Nie musimy nikomu udowadniać, nikogo przekonywać, że mamy prawo się bronić. Ale niestety mamy do czynienia z bardzo dziwnym zjawiskiem. Różne ruchy i organizacje pacyfistyczne w Europie mające swoje korzenie w czasach komunizmu i jego instytucjach, które mówiły o światowym pokoju na wiele sposobów, były opłacane przez sowiecką propagandę. Oskarżały one Zachód o imperializm i chęć dominacji oraz usprawiedliwiały Związek Sowiecki oraz kraje tzw. obozu socjalistycznego w ich walce z imperializmem. Tak więc walka z imperializmem oznaczała walkę o pokój. Niestety mimo upadku komunizmu takie instytucje i ludzie z nimi związani, wielu wpływowych, nie zniknęli. Widzimy, jak są one dziś ponownie pobudzani przez stronę rosyjską i zaczynają mówić o „pokoju za wszelką cenę”.

W wielu krajach zachodnich byliśmy tego świadkami.

Spotkałem się z ruchami urządzającymi antywojenne demonstracje w Europie, zwłaszcza we Włoszech i w Niemczech. Jest mi bardzo przykro, że nawet niektóre wspólnoty chrześcijańskie, kuszone piękną ideą abstrakcyjnego pokoju, nie do końca rozumieją, czym jest sprawiedliwy pokój. Dlatego bardzo ważne jest wyjaśnienie, jak Ukraina rozumie sprawiedliwy pokój. Byliśmy bardzo rozczarowani, gdy usłyszeliśmy od tych skrajnych ruchów pacyfistycznych o ograniczeniu prawa do samoobrony. Oznacza to, że istnieje granica, po przekroczeniu której nie trzeba się już bronić. Co więcej, nie masz prawa się bronić, ponieważ jest zbyt wiele ofiar i zbyt wiele zasobów i środków, więc poddaj się. Wiele osób mówi: „Oddajcie swoje terytoria. Zgódźcie się na warunki Rosji, oferowane przez Rosję, a wtedy zapanuje pokój”. Innymi słowy, sprawiedliwy pokój jest według tego typu środowisk zastępowany banalnym pojęciem zaspokojenia lub poszanowania żądań agresora. Nikt nie mówi o potrzebie odstraszania agresora, ale o odstraszaniu obrony. Nie mogę tego w żaden sposób zrozumieć. Ukraińcy uważają takie stanowisko za bardzo obraźliwe. Zamiast szukać sprawiedliwych dróg obrony dla ofiary, szuka się usprawiedliwienia dla agresora. Uważa się, że ofiara musi zgodzić na dyktat agresora, ponieważ to przyniesie pokój.

W historii byliśmy świadkami takiej postawy i wiemy, czym się to skończyło.

Jak niebezpieczna i śmiertelna była dla Europy przed II wojną światową postawa premiera Wielkiej Brytanii Arthura Neville’a Chamberlain’a, który podpisał porozumienie z Hitlerem i powiedział narodom Europy, że przyniósł im pokój. W rzeczywistości był to zwiastun i początek Wielkiej Wojny, która pochłonęła życie dziesiątek milionów niewinnych ludzi na całym świecie. Myślę więc, że dzisiaj kluczem do znalezienia formuły sprawiedliwego pokoju powinien być głos niewinnej ofiary. Naprawdę chcielibyśmy, aby nikt nie próbował narzucać Ukrainie żadnego rodzaju pokoju, który nie spełniałby kryterium sprawiedliwości wobec ofiary. Ponieważ tego rodzaju porozumienie w istocie będzie fałszywym rozejmem i zamrożeniem konfliktu, ale nie będzie to sprawiedliwy pokój.

Jakie są warunki sprawiedliwego pokoju dla Ukrainy?

Dziś jest jasne, że jednym z warunków lub cech sprawiedliwego pokoju jest poszanowanie praw ofiary, a po drugie, zapewnienie długotrwałego pokoju. Jeśli będzie on krótki, będzie to tylko tymczasowy rozejm. Pokój musi być długotrwały. Po trzecie, musi szanować i wdrażać zasady prawa międzynarodowego, a nie honorować lub służyć interesom kraju agresora. Sprawiedliwy pokój będzie oznaczał sprawiedliwość dla ofiar. Musimy rozmawiać o stratach, reparacjach i odszkodowaniach. Musimy stwierdzić i mówić o potępieniu zbrodni przeciwko ludzkości. W przeciwnym razie nie będzie sprawiedliwości. Jestem bardzo zadowolony i zachęcony tym, że w Ukrainie pracuje międzynarodowy zespół rejestrujący zbrodnie wojenne. Miałem okazję spotkać się z ludźmi, którzy w nim pracują. Zbrodnie, o których mi opowiedzieli, po prostu mrożą krew w żyłach. Wygląda na to, że my, Ukraińcy, nie do końca wiemy, co działo i dzieje się na froncie i terenach okupowanych, ponieważ dziś niemożliwe jest rozpowszechnianie informacji o tego rodzaju okrucieństwach w większości mediów. Komunikatory takie jak na przykład Facebook czy YouTube blokują tego typu informacje. Przedstawiciele zespołu nie raz podkreślali, że mają wrażenie, że przestępcy nigdy nie zostaną ukarani. Z ich strony zbrodnie są pieczołowicie dokumentowane, co jest konieczne, żeby w przyszłości wymierzyć sprawiedliwość. Nie chodzi o to, że Ukraińcy chcą wyrównać rachunki z Rosjanami, aby znaleźć formułę pokoju, że chcą się na nich zemścić w taki czy inny sposób. Broń Boże! Naprawdę chodzi o sprawiedliwość.

Pamiętam, jak mówiłem o Hołodomorze – Wielkim Głodzie w Ukrainie. Papież Jan Paweł II powiedział o nim, że ta wielka zbrodnia dotknęła samych fundamentów ludzkiej natury i tym samym wykroczyła poza tragedię dotyczącą tylko jednego narodu. Stała się tragedią całej ludzkości. Zbrodnie wojenne, które odnotowuje zespół, stają się obiektywną prawdą. Fakty stają się dokumentem. Już się mówi, że wojna przeciwko Ukrainie, ma cechy zbrodni przeciwko ludzkości. Rosyjskie zbrodnie wojenne dotykają podstaw ludzkiej natury, człowieczeństwa jako takiego i wykraczają daleko poza tragedię narodu ukraińskiego. Dlatego sprawiedliwość jest też zapewnieniem, że to nieszczęście i tragedia Ukrainy nie rozprzestrzeni się na inne narody. Chcemy sprawiedliwości, aby tego typu zbrodnicze działania w wymiarze indywidualnym i zbiorowym nigdy więcej się nie powtórzyły. Ponieważ jeśli nie powie się, co jest zbrodnią i nie potępi się jej, oznacza to, że w innych krajach, narodach, na pewno wydarzą się podobne rzeczy. Znaczy to, że chcemy sprawiedliwości na przyszłość, aby nikt inny nie doświadczył takiej tragedii, jakiej doświadcza dziś naród ukraiński.

Słowa, których dziś używamy, wspominając ofiary Holokaustu: „nigdy więcej” są warunkiem sprawiedliwego pokoju także dla Ukrainy. „Nigdy więcej!”. Taka wojna w ogóle nie powinna mieć miejsca i nie powinna wpływać ani rozprzestrzeniać się na inne narody. Oczywiście dla nas sprawiedliwy pokój oznacza przede wszystkim troskę o ludzi.

Czy Ukraina ma się zgodzić na oddanie części terytoriów, aby zapanował pokój?

Bardzo często, szczególnie po wyborach prezydenckich w USA, wiele osób mówi o potrzebie realistycznych ustępstw terytorialnych ze strony Ukrainy, aby osiągnąć sprawiedliwy pokój. Wielu twierdzi, że aby taki pokój nastał, Ukraina musi oddać swoje terytoria. W szczególności te, które Rosja przestępczo nazwała w swojej konstytucji terytorium Rosji. Oznacza to, że Rosja popełniła przestępstwo w swoim najwyższy akcie prawnym. Nie wiem, czy jest jakikolwiek inny kraj na świecie, który uczynił swoją konstytucję przestępczą. Uważam, że fakt tak otwartej aneksji terytoriów okupowanych powinien być przedmiotem rozpraw międzynarodowego trybunału. Jest to haniebna sprawa, która powinna być sprawiedliwie osądzona. Wielu ludziom, którzy mówią o potrzebie oddania terytoriów przez Ukrainę, aby nastał pokój, mówię: „bardzo mi przykro, gdy słyszę, że pokój jest związany z terytoriami”. Dlaczego? Ponieważ dla nas Donieck, Ługańsk, Krym to nie terytoria, ale ludzie, którzy tam mieszkają. Są to nasi ludzie, wierni naszego Kościoła, rodziny naszych seminarzystów. Pewnego dnia na sądzie ostatecznym Bóg zapyta mnie, nasz Kościół, gdzie są ludzie, których powierzyłem opiece duszpasterskiej. Dlatego pytam wszystkich: kto zapewni nienaruszalność i świętość życia naszych ludzi na terytoriach, które, jak nam się chce wmówić, musimy oddać? Kto zapewni, że ci ludzie nie będą torturowani i zabijani? Wiemy, że katowska izba tortur istnieje dziś nawet w najmniejszej wiosce. Kto zagwarantuje, że ci ludzie będą mieli prawo do zachowania swojej narodowej, kulturowej i językowej tożsamości, kiedy słyszymy, że dzieci są dziś odbierane rodzicom na terytoriach okupowanych. Na przykład powszechnie wiadomo, że w szpitalu położniczym w Ługańsku, gdzie rodzą się dzieci, jeśli jedno z rodziców nie ma rosyjskiego paszportu, czyli nie jest Rosjaninem, państwo rosyjskie odbiera dziecko rodzicom. Dla mnie jest to przykład gorszy niż zachowanie faraona w Egipcie wobec wybranego ludu Bożego.

Dlaczego? 

Ponieważ przynajmniej dziewczynki były pozostawione rodzicom. Innymi słowy, nawet w Egipcie dziewczynkom pozwalano być Izraelitkami. Na okupowanych terytoriach mamy więc do czynienia z etnobójstwem. Co więcej, podczas świąt Bożego Narodzenia, zgodnie z rosyjskim prawem, zakazano kolędowania, a postać św. Mikołaja została zakazana. Więc o jakich prawach naszej ludności na terytoriach okupowanych możemy dzisiaj mówić? Czy traktat pokojowy, który zostanie zaproponowany, aby Ukraina się na niego zgodziła, w jakiś sposób zapewni podstawowe prawa tych ludzi?

Jest jeszcze jedna strona tej całej tragedii, o której nikt nie mówi. Jest wielu Ukraińców, którzy byli więźniami ukraińskich więzień, a teraz te więzienia znajdują się na terytoriach okupowanych. Co się stało z tymi ludźmi? Ci ludzie zostali wymazani z księgi żywych? Co się z nimi dzieje? Rosja o tym nie mówi. Tak jest. Musimy mówić i walczyć o prawa ukraińskich więźniów, którzy pozostają na okupowanych terytoriach, nie mówiąc o prawach wolnych ludzi. Dlatego nie szukamy prostych rozwiązań złożonych kwestii. Kwestia sprawiedliwości jest kwestią poszanowania praw człowieka. Nie ma chyba kraju, który bardziej niż Ukraina pragnąłby dziś pokoju, ale dopóki Rosja nie porzuci swoich zbrodniczych zamiarów zniszczenia istnienia narodu ukraińskiego, dopóki Rosja odmawia Ukraińcom prawa do istnienia z ich językiem, kulturą, Kościołami, świadomością i rozumieniem własnej historii, wszelka sprawiedliwość w odniesieniu do stosunków między Rosją a Ukrainą będzie powierzchowna, względna i częściowa.

Zatem, co zrobić aby nastał pokój, tu i teraz?

Aby osiągnąć pokój, potrzebujemy bardzo prostych rzeczy. Musimy natychmiast zaprzestać działań wojennych. Musimy powstrzymać Rosjan przed atakowaniem Ukraińców. Musimy przestać realizować cele polityczne za pomocą środków wojskowych. Potem, myślę, że trzeźwo myślący ludzie, w tym generałowie i wojskowi, którzy widzą, co dzieje się na froncie, powiedzą politykom, jak osiągnąć sprawiedliwy pokój, aby ocalić życie wojska, aby zapewnić, że ziemia, na której dziś walczą, będzie nadawała się do zamieszkania. Aby ludzie mogli mieszkać w miastach i wioskach, a na polach uprawiać ziemię. Dziś Ukraina jest najbardziej zaminowanym terytorium na świecie. Aby dać tego wyobrażenie, trzeba mieć świadomość, że obszar zaminowanego czarnoziemu, który jest najbardziej żyzny i urodzajny w Europie, jest równy połowie terytorium Włoch. Wyobraźmy sobie, że połowa terytorium Włoch nie nadaje się dziś do zamieszkania. Czy pokój, który zostanie podpisany, weźmie to pod uwagę? Pokój oznacza przywrócenie możliwości życia na tym terytorium. Mamy więc wiele problemów dotyczących sprawiedliwego pokoju, ale sprawiedliwość musi opierać się na prawdzie i poszanowaniu pierwszej podstawowej wartości: poszanowaniu nienaruszalności ludzkiego życia, jego godności i wolności.

Jak oceniać działania papieskiej dyplomacji wobec wojny w Ukrainie? Nieraz wzbudzała ona kontrowersje.

Większość zasad i fundamentów, o których powiedziałem, jest absolutnie nie tylko zrozumiała, ale są one kamieniem węgielnym papieskiej dyplomacji. Bardzo interesujące jest obserwowanie słownictwa używanego przez papieża Franciszka, który bardzo niewiele mówił o wspieraniu ukraińskiej państwowości. Mówi o ludziach, cierpiących Ukraińcach. Jest on ze swej natury bardzo empatyczny w stosunku do konkretnej osoby. Tu opowiem historię, która moim zdaniem jest bardzo charakterystyczna dla jego osobowości. Ponieważ zawsze jest dla nas ważne, a czasami nie zawsze jasne, co papież ma na myśli, co czuje, czego chce i co jest gotowy zrobić. Podczas Synodu Biskupów w październiku 2024 r. miałem okazję odbyć z nim trwającą godzinę, bardzo osobistą, głęboką i interesującą rozmowę. Na jej koniec powiedziałem: „Ojcze Święty, zrób coś. Nadchodzi zima. Rosja systematycznie niszczy infrastrukturę energetyczną naszych miast. Chce zrobić wszystko, co w jej mocy, aby w zimie uniemożliwić życie w naszych miastach i wioskach. Kiedy dwudziestopiętrowy wieżowiec nie ma ogrzewania i światła, zamienia się w zimną pułapkę, która po prostu zabija ludzi. Osiedla zamieniają się wręcz w cmentarzyska. Rosja chce zamrozić Ukrainę. Proszę, zróbcie coś z tym, Ojcze Święty, powiedzcie, żeby Rosja przestała zabijać niewinnych ludzi w Ukrainie”. Z papieżem rozmawiałem w hiszpańskim argentyńskim i świetnie się rozumieliśmy się. Kiedy powiedziałem: „Niech przestaną zabijać niewinnych ludzi w Ukrainie” papież otworzył szufladę, wyciągnął kartkę i mówi: „Powtórz to, co przed chwilą powiedziałeś”. Powtórzyłem i on to zapisał. Rozmawiałem z nim w czwartek. W niedzielę 13 października 2024 r. po modlitwie Anioł Pański Ojciec Święty powiedział dosłownie to, co powiedziałem: „Apeluję, aby nie pozwolono, żeby Ukraińcy umierali z zimna. Niech ustaną naloty przeciwko ludności cywilnej, która zawsze jest najbardziej poszkodowana. Dość zabijania niewinnych!” W tym widać jego wielki szacunek dla każdego ludzkiego życia. On jest naprawdę blisko ofiar wojny.

Kolejnym ważnym działaniem Stolicy Apostolskiej są wysiłki, jakie podejmuje w celu ratowania dzieci uprowadzonych w Ukrainie. Dziś wiemy, że nuncjatura w Kijowie i nuncjatura w Moskwie współpracują ze sobą, aby ustalić listy tych dzieci. Są one następnie przekazywane stronie ukraińskiej. Ponieważ nie zawsze istnieje bezpośredni kontakt między stroną rosyjską i ukraińską, ale wiemy, że dzieci są poszukiwane i rejestrowane. Mianowanie kard. Mateo Zuppiego, arcybiskupa Bolonii, osobistym wysłannikiem papieża w tych sprawach i jego działania w kwestii uwolnienia dzieci jest mocnym znakiem, że papież jest zaniepokojony prawami dzieci, które znajdują się na terytorium okupowanym lub w Rosji, które zostały odebrane rodzicom z tego czy innego powodu lub w taki czy inny sposób.

To samo dotyczy poszanowania prawa międzynarodowego. Bez wątpienia Stolica Apostolska zawsze stoi na straży prawa międzynarodowego i broni go.

Bardzo uważnie śledzimy stanowisko, które jest stale wyrażane przez stałego przedstawiciela Stolicy Apostolskiej w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Kwestia prawa międzynarodowego jest zawsze jasno i wyraźnie deklarowana, ponieważ nie ma innego fundamentu dla jakichkolwiek uczciwych stosunków międzynarodowych niż poszanowanie zasad prawa międzynarodowego. Jest jeszcze jedna ważna rzecz, która miała miejsce w ostatnich miesiącach, o której prawie nikt nie mówił. W 2024 r. papież napisał dwa listy. Z wielkim smutkiem wspominaliśmy tysiąc dni wojny w Ukrainie. Z tej okazji papież napisał jeden list do nuncjusza apostolskiego w Ukrainie, abp Visvaldasa Kulbokasa. Skoro list został upubliczniony, to znaczy, że nuncjusz miał go przekazać narodowi ukraińskiemu. W rzeczywistości był to list do narodu ukraińskiego za pośrednictwem nuncjusza. Był to list wsparcia i solidarności z narodem ukraińskim, słowa, wyraz troski papieża o los Ukraińców.

Fakt, że papież napisał list do Ukraińców nikogo specjalnie nie dziwił, ale papież napisał również list do nuncjusza apostolskiego w Rosji. Prawie nikt o tym nie mówił. Nie wiemy, co nuncjusz w Moskwie zrobił z tym listem. Oczywiście był to list do narodu rosyjskiego, który miał przekazać głos papieża zarówno Rosjanom, rosyjskim władzom, i Rosyjskiemu Kościołowi Prawosławnemu. W liście do nuncjusza w Moskwie papież napisał między innymi, aby wsłuchać się w głos płaczu matek i ofiar konfliktu, a raczej „interwencji”, ponieważ w Rosji nie można nazwać wojny w Ukrainie „wojną”. Papież stwierdził w nim, że jest to wojna, która niszczy i powoduje ogromny ból. Zaapelował, aby słuchać ofiar wojny. Papieskie słowa mają wręcz wymiar rewolucyjny. Papież napisał, że nie można zabijać „w imię Boga”. Zwrócił się do patriarchy Moskwy Cyryla, który nazwał wojnę przeciwko Ukraińcom „świętą wojną”. Oznacza to, że można zabijać Ukraińców w imię Boga. Papież podkreślił, że nie można zabijać w imię Boga, bo jest to bluźnierstwo. Papież zachęcił, aby szukać sposobów na znalezienie sprawiedliwego pokoju. Przypomnijmy, że dzisiaj, kiedy kapłan Kościoła prawosławnego w Rosji modli się o pokój, zostaje uwięziony. Gorąco zachęcam wszystkich, którzy chcą obiektywnie zrozumieć stanowisko papieża Franciszka i watykańskiej dyplomacji wobec wojny w Ukrainie do przeczytania tych dwóch listów i porównania ich. Są to niezwykłe dokumenty, który tworzą historię.

Oczywistym jest, że bolączką papieża Franciszka było to, że cały czas musiał mieć do czynienia z tragedią wojny w Ukrainie. Papież był chyba jedynym światowym przywódcą, który niemal co tydzień wspominał o wojnie w Ukrainie, modlił się za Ukrainę. Głos papieża nie docierał do uszu wszystkich ludzi, a nawet do ukraińskiego społeczeństwa. Kiedy papież wypowiedział się niezręcznie na temat wojny, to wszyscy to słyszeli i nagłaśniali, ponieważ, co już powiedzieliśmy, kakokracja rządzi się swoimi prawami. To, co papież mówił w obronie Ukrainy i Ukraińców, ofiar niesprawiedliwości, było dziesięć razy ważniejsze niż fakt, że być może gdzieś nadużył pewnych terminów w taki czy inny sposób. Franciszek, jak prawdziwy Latynos, był czasem bardziej wyrazisty w swoich gestach niż w wypowiedziach. Jest to cecha kultury latynoamerykańskiej. W swoich działaniach, pomocy humanitarnej, w ratowaniu ukraińskich jeńców wojennych i ukraińskich dzieci papież był absolutnie jasny i zrozumiały.

(…)

Od 8 maja 2025 r. mamy nowego papieża Leona XIV. Kilkukrotnie Ksiądz Arcybiskup spotykał się z nim. Jak postrzega on wojnę w Ukrainie? Jak stara się Wam pomagać Watykan, papież?

Nowy papież Leon XIV jest błogosławieństwem dla całego świata, dla Kościoła katolickiego, w tym dla Ukrainy. Wszyscy doskonale odczuli najważniejsze przesłanie nowego papieża, jakim jest kwestia pokoju. Od samego początku Ukraina nazwała go papieżem pokoju. Papież bardzo konsekwentnie podkreśla, że pokój to nie jest jakaś abstrakcja, że pokój jest możliwy tylko wtedy, gdy mamy sprawiedliwość oraz prawdę i jedynie wówczas ten pokój może być godny. Czyli prawda i sprawiedliwość daje godność, godność tym, których dotyczy.

Drugą cechą papieża Leona jest to, że on bardzo waży każde słowo. Przed każdą wypowiedzią, każdym oświadczeniem dokonuje konsultacji. Było nam bardzo miło, gdy w ciągu tego półrocza Watykan bardzo chciał usłyszeć stanowisko Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego. Nasze stanowisko brano bardzo poważnie. Jesteśmy za to bardzo wdzięczni, że byliśmy poważnie traktowani. To po pierwsze, a po drugie – za to, że kwestia pokoju w Ukrainie jest traktowana bardzo poważnie. Nie ma tu miejsca na spontaniczność na poziomie jakichś osobistych wrażeń, wszystkie wypowiedzi są owocem bardzo głębokiej refleksji. W kontekście wszystkich nowych kroków i poszukiwań dyplomatycznych dla formuły pokojowej w Ukrainie, dyplomatyczne stanowisko Watykanu bardzo przypomina stanowisko europejskie. To cieszy. Po ostatnim spotkaniu naszego prezydenta z papieżem, głowa Kościoła wystosowała takie oświadczenie, w którym podkreślono dwie istotne kwestie, bez których nie sposób mówić o pokoju w Ukrainie: po pierwsze – padło w nim wreszcie słowo “konstytucja” Ukrainy.

Od chwili wybuchu wojny, od roku 2014, nigdy nie słyszeliśmy słów „Konstytucja Ukrainy” z ust ani watykańskich urzędników, ani przedstawicieli społeczności międzynarodowej. Częściej mówiło się o narodzie ukraińskim. Papież Franciszek używał słów „naród ukraiński”. Natomiast papież Leon przypomniał, że jakiekolwiek negocjacje, które nie uwzględniają konstytucji Ukrainy, pozbawione są fundamentu. Dla nas było to bardzo ważne, bo w konstytucji Ukrainy nie tylko jest zapisane, że mamy prawo do istnienia jako państwo, że jesteśmy suwerenni, jako podmiot prawa międzynarodowego, lecz także konstytucja mówi o naszych terenach i granicach państwowych oraz o kierunku naszego przyszłego rozwoju.

W Konstytucji Ukrainy jest zapisany cel, jakim jest wejście do Unii Europejskiej i do NATO. Na dziś, nawet czynny prezydent Ukrainy nie ma takiej większości parlamentarnej, która mogłaby mu pozwolić na zmianę zapisów Konstytucji. Dlatego słowa papieża w tym kontekście są dla nas bardzo ważne. Sądzę, że jeszcze powinniśmy je poddać refleksji, wytłumaczyć je sobie nawzajem i całemu otoczeniu.

I jeszcze druga kwestia, która została przez papieża poruszona i która nas bardzo ucieszyła, bo mówimy o tym czasów Majdanu, od Rewolucji Godności w roku 2014. Papież powiedział, że jest to wojna w Europie, a Ukraina jest Europą i że Europa powinna być aktorem, podmiotem, który jest odpowiedzialny za obronę Ukrainy w celu zapewnienia pokoju w Europie. Są to bardzo ważne kwestie. Liczę na to, że te słowa papieża zostaną wysłuchane.

Kiedy w grudniu 2025 r. , byłem we Francji, mieliśmy wyświęcenie nowego ukraińskiego biskupa, miałem okazję porozmawiać z przedstawicielami władz francuskich, z dziennikarzami, z przedstawicielami różnych organizacji społecznych, mogłem stwierdzić, że przesłanie papieża zostało usłyszane. I dziś Europa zaczyna coraz lepiej rozumieć, że jest to wojna w Europie, i że jedynie razem, jako europejska wspólnota narodów, możemy się obronić przed agresją rosyjską i powstrzymać agresora rosyjskiego. Dlatego można stwierdzić, że stanowisko papieża jest bardzo europejskie, słowa o poszukiwaniu formuły pokojowej zostały wypowiedziane bardzo w porę. Dlatego możemy nazywać papieża Leona papieżem pokoju, który mówi o bardzo konkretnych sprawach i bardzo trafnie nazywa te wartości, na których ów pokój może być zbudowany.

Fragment książki pt. „Nadzieja i zwycięstwo. Wiara, nadzieja i miłość w czasie wojny”. Arcybiskup Większy Kijowsko-Halicki (Patriarcha) Światosław Szewczuk w rozmowie z Krzysztofem Tomasikiem.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.