Drukuj Powrót do artykułu

Abp Szewczuk: Ukraina to ziemia autentycznego chrześcijaństwa trzeciego tysiąclecia

09 września 2021 | 08:00 | azr (KAI) | Budapeszt Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. ADAM GUZ/REPORTER

„Ukraina, jak mówił niegdyś Jan Paweł II, to laboratorium. Nasz kraj nie jest dziś problemem, ale odpowiedzią na wiele pytań, które stawia świat. I jest ziemią autentycznie przeżywanego chrześcijaństwa trzeciego tysiąclecia” – mówi w rozmowie z KAI zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego arcybiskup większy kijowsko-halicki Światosław Szewczuk, uczestniczący w Budapeszcie w 52. Międzynarodowym Kongresie Eucharystycznym oraz w dorocznym spotkaniu biskupów katolickich Kościołów wschodnich z krajów europejskich.

KAI: Księże Arcybiskupie, jakie znaczenie może i powinien mieć trwający Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny dla Europy? Mówienie o Eucharystii w Kościele, który zmaga się z rosnącą sekularyzacją i efektami pandemii, wydaje się dużym wyzwaniem.

Abp Światosław Szewczuk: Historia i sens tych kongresów polega na tym, by skupiać uwagę chrześcijan na życiodajnej realnej obecności Chrystusa w Eucharystii, która jest źródłem i kulminacją życia chrześcijańskiego. `Eucharystia buduje Kościół, a Kościół czyni Eucharystię` – jak mówił Henry de Lubac. Bez Eucharystii Kościół nie istnieje, bo Jezus uobecnia się w darach eucharystycznych, jak mówią o tym słowa modlitwy eucharystycznej św. Chryzostoma, św. Bazylego Wielkiego. W Kościołach wschodnich celebrujemy Eucharystię, abyśmy my sami, jako chrześcijanie mogli stać się Jego Ciałem. On staje się żywy, obecny wśród nas, aby zjednoczyć ze Sobą każde istnienie ludzkie. Eucharystia jest par excellence sakramentem jedności Kościoła.

Trzeba pamiętać, że ten Kongres Eucharystyczny celebrujemy w Europie w kontekście naszych codziennych problemów. Miał on być obchodzony w ubiegłym roku, ale ze względu na pandemię, został przełożony.

KAI: Czy myśląc o codziennych problemach, ma Ksiądz Arcybiskup na myśli właśnie te, związane ze skutkami pandemii?

– Chciałbym zwrócić uwagę na trzy bardzo ważne wyzwania i trudne do przezwyciężenia, w kontekście których to z Eucharystii możemy czerpać siły do ich przezwyciężenia, ale też odpowiedzi, które są nam potrzebne.
Pierwszym wyzwaniem jest sekularyzacja. Naprawdę, widzimy, że w dzisiejszych czasach kobiety i mężczyźni są coraz mniej wrażliwi na Ewangelię Chrystusa. Sekularyzacja zabija tę wrażliwość. Zatem ten sam Chrystus, który niegdyś otworzył oczy i uszy głuchoniemego – a swoją drogą to właśnie te słowa Ewangelii czytaliśmy w dniu otwarcia Kongresu Eucharystycznego – przychodzi dziś pośród nas, aby uzdrowić tę naszą utraconą wrażliwość. Aby otworzyć nasze uszy na Jego słowa życia wiecznego. Także po to, aby rozwiązać język współczesnego chrześcijanina, który często boi się mówić o Bogu.

My, dzisiejsi chrześcijanie, ze względu na przekonania ideologiczne i polityczne, boimy się głosić Ewangelię. Z powodu poprawności politycznej! Niekiedy tak bardzo boimy się, że możemy dyskryminować drugiego człowieka, że dyskryminujemy samych siebie i nie dajemy świadectwa naszym życiem. I to jest pierwsze, fundamentalne wyzwanie dzisiejszej Europy.

KAI: Czy w tej Europie możemy dziś mówić o budowaniu wspólnoty wierzących ponad podziałami?

– To właśnie jest drugie wyzwanie, które chciałbym wymienić: Jak budować na naszym kontynencie wspólnotę wierzących, także w kontekście pandemii? Żyjemy w świecie „postcovidowym” i trwający Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny jest pierwszym w tej nowej rzeczywistości, w jakiej znalazła się ludzkość. Kongres sprowadził do Budapesztu wielu biskupów z całego świata. Także my, biskupi Kościołów wschodnich nie widzieliśmy się od ponad dwóch lat.

Zatem miejmy nadzieję, że ten kongres pomoże nam w odbudowywaniu zgromadzenia eucharystycznego. A my na nowo odkryjemy Eucharystię jako fundament jedności Kościoła. Myślę, że w kontekście indywidualizmu, tak religijnego jak i kulturowego, odkrywamy, że być chrześcijaninem oznacza: być częścią zgromadzenia. Nie można mówić o chrześcijaństwie jako czymś skrajnie osobistym albo zindywidualizowanym, autonomicznym. Często mówimy o skrajnym indywidualizmie współczesnej kultury. A właśnie Eucharystia i ten kongres pomagają nam w byciu razem, w odtwarzaniu zagubionej komunii, w przeżywaniu radości ze spotkania z drugim człowiekiem.

KAI: A na czym polega trzecie wyzwanie?

– Według mnie jest to wyzwanie bardzo delikatne. Niestety widzimy dziś, że nawet Unia Europejska rozpada się na kawałki. Powstaje dziś tak wiele murów. Z perspektywy Ukrainy mogę zaświadczyć, że nasze wschodnie granice są dziś raną i rozdarciem pomiędzy różnymi wizjami przyszłości. Ponieważ wojna na Ukrainie jest w istocie starciem pomiędzy dwoma projektami budowania jutrzejszego świata. Skąd zatem możemy czerpać zarówno siłę, jak też inspiracje – zarazem wieczne, ale też bardzo nowoczesne i wciąż nowe. Skąd czerpać odpowiedź na to, jak trwać dalej razem, jak odnajdywać nadzieję i pozytywna wizję naszej przyszłości? Jak budować pokojowe współistnienie z drugim człowiekiem, który może być różny ode mnie?

KAI: Z perspektywy Ukrainy przeważa dziś to poczucie jedności i budowania więzi, czy raczej zapomnienia, niezrozumienia?

– Czasem czujemy się na Ukrainie nieco zapomniani. Wielokrotnie także największe autorytety Stolicy Apostolskiej opisywały wojnę na Ukrainie jako wojnę zapomnianą. Nasz kraj jest terenem starć różnego rodzaju. Mówi się o starciu dwóch cywilizacji: tej, wywodzącej się z kultury sowieckiej i tej nowoczesnej, zachodniej. Ale dziś Ukraina jest też terenem starcia dwóch patriarchatów: konstantynopolskiego i moskiewskiego. I w tym kontekście to interesujące i opatrznościowe, że zarówno przedstawiciel patriarchatu moskiewskiego, jak też patriarcha Bartłomiej przybyli tu do Budapesztu, by rozmawiać z uczestnikami Kongresu Eucharystycznego. Z tego wszystkiego rodzi się kolejne pytanie: jak żyć życiem chrześcijańskim w tak sfragmentaryzowanym świecie?

KAI: Z tymi pytaniami Ukraina pozostaje sama?

– Niektórzy zamykają oczy, aby nie widzieć problemu. Często jest to reakcja człowieka zlaicyzowanego, rodzaju europejskiego faryzeizmu: to nie mój biznes, nie mój problem. Jeśli cierpisz, to odcinam się od ciebie, by nie współcierpieć, by pozostawiając cię z tym bólem, uratować samego siebie. W ten sposób: nie widzę problemu.
Ale z drugiej strony chcę powiedzieć, że Ukraina, jak mówił niegdyś Jan Paweł II, to laboratorium. Nasz kraj nie jest dziś problemem, ale odpowiedzią na wiele pytań, które stawia świat. Widzimy, że ból, który dziś odczuwa jest często bólem odkrytego nerwu. Powiedzielibyśmy „nerwobólem”, wynikającym z dotknięcia czegoś bardzo głębokiego. Czegoś, co dotyczy całego świata: Kościoła wschodniego, świata katolickiego, świata który zastanawia się, w jaki sposób współczesna zglobalizowana rzeczywistość może bardziej otworzyć się na różnorodność, na różne tradycje. W jaki sposób zestawić ze sobą powszechną wiarę chrześcijańską z pewną partykularnością i wrażliwością narodową, tak aby nie popadać w zamknięte nacjonalizmy.

KAI: Tym bardziej, że na zachodzie Europy pojęcie nacjonalizmu jest wciąż rozumiane w inny sposób, niż na wschodzie.

– Tak. Dlatego pytanie, które się rodzi, jest pytaniem o to, jak przeżywać współcześnie chrześcijański patriotyzm? To jedno z podstawowych pytań, jakie należy sobie dziś postawić. I naprawdę, widzę, że Pan Bóg obdarzył mnie wielkim darem życia na Ukrainie i doświadczania „na własnej skórze” tych wszystkich problemów, których inni być może nie są nawet świadomi.

I muszę powiedzieć, że misja Kościoła na Ukrainie jest dziś bardzo interesująca! Fascynująca! Bowiem ludzie często widzą, że ani politycy, ani dyplomaci, ani socjologowie, ani też kulturoznawcy nie są w stanie odpowiedzieć w satysfakcjonujący sposób na ich egzystencjalne pytania. Kiedy spotykam matkę, która musi pogrzebać ciało swego syna, zabitego w Donbasie, ona patrzy na mnie i pyta: Dlaczego? Dlaczego to mnie spotkało? Czy było warto? Czy warto jest żyć, cierpieć, walczyć? W imię czego? Czy jesteśmy sami, zapomniani, porzuceni przez Boga? Na te egzystencjalne pytania możemy odnaleźć odpowiedzi jedynie w Słowie Bożym. Żaden polityk nie jest dziś w stanie powiedzieć, kiedy skończy się wojna na Ukrainie.

KAI: Wielu nie jest w stanie nawet przyznać, że ta wojna trwa. Nazywają ją „konfliktem wewnętrznym”.

– Oczywiście, ponieważ się boją, że potem będą musieli odpowiedzieć na pytanie o to: Dlaczego wojna? Tak wiele osób przeżywa dziś na Ukrainie swą wiarę w sposób bardzo głęboki i autentyczny. Ukraina jest ziemią autentycznie przeżywanego chrześcijaństwa trzeciego tysiąclecia.

KAI: Dziękuję za rozmowę.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.