Abp Szewczuk: Ukraińcy na froncie czują się obrońcami Europy
02 marca 2026 | 13:56 | Krzysztof Tomasik | Warszawa Ⓒ Ⓟ
Fot. IMAGO/ALESSIA GIULIANI/Imago Stock and People/East News„Chciałbym, aby wszyscy ludzie w Polsce i na całym świecie zrozumieli, że chłopcy i dziewczęta na froncie czują się obrońcami Europy. Dlatego z jednej strony to naprawdę wielkie nieszczęście, że ta wojna trwa tak długo, ale z drugiej strony chcemy podziękować wszystkim, którzy nadal wspierają Ukrainę” – mówi arcybiskup większy kijowsko-halicki Światosław Szewczuk. W rozmowie z KAI zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego wyraża głęboką i szczerą wdzięczność Polakom „za miłość i miłosierdzie, które ogrzały Ukraińców w czasie mroźniej zimy”.
Krzysztof Tomasik (KAI): Minął czwarty rok wojny Rosji przeciwko Ukrainie. Jej końca nie widać. Wybuchła kolejna wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem. Tragedia wojny w Ukrainie zejdzie na dalszy plan?
Abp Światosław Szewczuk: Cztery lata to bardzo długi okres. To smutna rocznica. Komentując ją powiedziałem, że to wielka hańba dla ludzkości, że nie tylko przy pomocy prawa międzynarodowego, instytucji go reprezentujących, ani wszelkich dostępnych środków, Rosji nie udało się powstrzymać. Ukraina demonstruje szczyt swojego bohaterstwa i zdolności do samoobrony, ku hańbie ludzkości, Ukraina naprawdę dziś, ostatkiem sił broni nie tylko siebie, ale i Europy. Mam nadzieję, że kolejny konflikt nie przyczyni się do tego, by świat o tym nie zapomniał.
Chciałbym, aby wszyscy ludzie w Polsce i na całym świecie zrozumieli, że chłopcy i dziewczęta na froncie czują się obrońcami Europy. Dlatego z jednej strony to naprawdę wielkie nieszczęście, że ta wojna trwa tak długo, ale z drugiej strony chcemy podziękować wszystkim, którzy nadal wspierają Ukrainę. Dziś dla wszystkich jest jasne, że Ukraina ma najlepszą i najbardziej gotową do walki armię w Europie. Gdyby inne kraje europejskie stanęły przed podobnym problemem nie wiadomo, czy byłyby w stanie bronić swojej niepodległość przez cztery lata. Dlatego to wielka rana dla ludzkości, że tej wojny nie powstrzymano wcześniej. To wielkie wyzwanie dla całej społeczności światowej, jak powstrzymać tę wojnę dzisiaj.
Z drugiej strony, to dzień pamięci, ponieważ dziś Ukraina pamięta nie tylko o początku wojny, ale także o wszystkich bohaterach, którzy od 2014 roku powstrzymują rosyjską agresję. Słucham naszych wolontariuszy, rannych dziewcząt i chłopców i jestem przekonany, że Ukraina wejdzie do Unii Europejskiej z podniesioną głową, jako naród, który obronił Europę przed współczesnym rosyjskim nazizmem. I podkreślmy, że za tym stoi nasza modlitwa i prośby do Boga. Dziś na Ukrainie naprawdę walczymy o człowieczeństwo, ludzkie życie, niezależnie od tego, do jakiego należymy narodu, Kościoła i jakim językiem mówimy.
Oczywiście chcielibyśmy, żeby wszyscy mówili tylko po ukraińsku, ale to nie jest teraz najistotniejsze. Dziś miliony ludzi w Ukrainie, różnego pochodzenia etnicznego, dokonały wyboru i stały się Ukraińcami z wyboru jako członkowie jednego podmiotu politycznego. Muzułmanie, Żydzi, chrześcijanie różnych wyznań zjednoczyli się dziś w tej walce o wolność Ukrainy. Rzeczywiście, oczekujemy, że Unia Europejska zrobi wszystko w najbliższej przyszłości, aby Ukraina dołączyła do wspólnoty, ponieważ wszyscy zdają sobie sprawę, że dziś ramiona Ukrainy zostały wzniesione, aby bronić Europy przed współczesnymi najeźdźcami ze Wschodu.
Zakończył Ksiądz Arcybiskup kolejny „maraton” duszpastersko-dyplomatyczny odwiedzając Włochy i przede wszystkim Brazylię. Z jakim przesłaniem powraca Ekscelencja na Ukrainę?
Przypomnę, że nasz Ukraiński Kościół Greckokatolicki jest największym Kościołem Wschodnim. Jestem jego zwierzchnikiem i mam obowiązek troski nie tylko o moich wiernych w Kijowie i całej metropolii kijowskiej, nie tylko o naszych wiernych w Ukrainie, ale także o naszych wiernych rozproszonych po całym świecie. Chciałbym tu przypomnieć, że nasz Kościół przetrwał w historii cztery fale globalizacji. Nasz Kościół odrodził się z trzech małych eparchii (diecezji), które przetrwały w Cesarstwie Austro-Węgierskim i uchroniły się przed nieistnieniem, ponieważ w Cesarstwie Rosyjskim oficjalnie zlikwidowano nas w 1839 roku. Z tych trzech eparchii rozwinęliśmy się dziś w globalny organizm. Mamy 36 eparchii i egzarchatów, 16 na Ukrainie i 20 w diasporze. W zeszłym roku metropolia kijowska, z okazji 30. rocznicy swojego odrodzenia, dała początek siedmiu nowym metropoliom naszego Kościoła. Mamy trzy na Ukrainie, jedną w Polsce, jedną w Kanadzie, jedną w Stanach Zjednoczonych i jedną w Brazylii.
Nasza brazylijska metropolia jest jedną z najmłodszych, została utworzona w 2014 roku. Pierwsi emigranci wyjechali do Brazylii w 1897 roku. Dla mnie było bardzo interesujące zobaczyć jak od 130 lat Polacy i Ukraińcy żyją tam razem i nie pamiętają, nie znają ukraińsko-polskich sporów z pierwszej połowy XX wieku, I i II wojny światowej. Swoisty fenomen, że Polacy i Ukraińcy mieszkają razem od lat, żyją w tych samych miejscach, chodzą zarówno do kościoła łacińskiego jak i kościoła bizantyńsko-ukraińskiego, śpiewają razem te same pieśni, zawierają związki małżeńskie, razem świętują.
Czego uderzającym przykładem jest Prudentópolis.
Tak. Miasto liczy dziś 50 tysięcy mieszkańców. Jego 75 proc. mieszkańców stanowią Ukraińcy, a burmistrz jest w połowie Polakiem, w połowie Ukraińcem. Miałem okazję go poznać. Darzy nasz Kościół wielkim szacunkiem i był na naszej Boskiej Liturgii. Jako głowa Kościoła mam obowiązek troszczyć się o wiernych, spotykać się z nimi i wspólnie myśleć o przyszłości. Nasza społeczność w Brazylii przechodzi przez proces nowych wyzwań społecznych i kościelnych, ponieważ brazylijskie społeczeństwo się zmienia, liczba mieszkańców naszych historycznych ośrodków maleje, ludzie przenoszą się do dużych miast. Tak też struktura społeczna i gospodarcza Brazylii się zmienia. We wszystkich tych procesach nasz Ukraiński Kościół Katolicki, jak się go tam nazywa, odgrywa ogromną rolę społeczną i kulturową.
Z drugiej strony, byłem bardzo zadowolony, czując, że społeczeństwo brazylijskie jest niezwykle empatyczne i solidarne z Ukrainą. Spotkaliśmy się z przedstawicielami władz stanów Paraná i Santa Catarina, z kongresmenami reprezentującymi te stany na szczeblu federalnym Brazylii. Wszyscy jednogłośnie powiedzieli mi, że preferencje polityczne prezydenta Brazylii i tych, którzy obecnie sprawują władzę nie odpowiadają przeważającym, pozytywnym nastrojom społecznym w Brazylii wobec Ukrainy.
Była to bardzo intensywna wizyta. Mieliśmy wiele spotkań ze świeckimi, księżmi, zakonnikami i zakonnicami oraz dziećmi. W spotkaniu z uczniami sobotnich szkół katechetycznych uczestniczyło ponad 600 dzieci. Większość z nich nie mówi ani nie rozumie ukraińskiego. Rozmawiali ze mną po portugalsku, a ja odpowiadałem im po hiszpańsku i wszyscy mieli na sobie haftowane koszule ukraińskie. Wspólna tradycja kulturowa pomogła nam się zrozumieć. Nawet gdy mówiliśmy różnymi językami, jedynym językiem, który do nas przemawiał i wszyscy go rozumieli, był język chrześcijańskiej miłości.
Wracam więc na Ukrainę przywożąc ze sobą świeże doświadczenie żywego Kościoła ukraińskiego w Brazylii, który oczywiście jest Kościołem ukraińskim z pochodzenia, ale jest Kościołem otwartym dla wszystkich. Kościół, który ma ukraińskie korzenie, ale dziś mówi po portugalsku, jest ważną częścią społeczeństwa i Kościoła katolickiego w Brazylii. Utrzymuje on głęboką więź z Kościołem-matką w Kijowie i właśnie dzięki tej więzi możemy utrzymywać trwałą jedność.
W Rzymie spotkał się Ksiądz Arcybiskup z papieżem Leonem XIV i przedstawicielami watykańskich urzędów. Czy i na ile rozumiana obecna sytuacja w Ukrainie?
Było to moje drugie spotkanie w pierwszym roku pontyfikatu Leona XIV. Było ono nieco inne od poprzedniego spotkania, ponieważ tym razem skupiliśmy się wyłącznie na życiu i rozwoju naszego Kościoła. Ojciec Święty chciał się dowiedzieć, jak żyje nasz Kościół dzisiaj. Wysłuchał mojego sprawozdania na ten temat, jak żyjemy dzisiaj w Kijowie, w Ukrainie, jak służymy ludziom, jak synod naszych biskupów służy wiernym na całym świecie. Mamy 57 biskupów na wszystkich kontynentach. Kiedy Ojciec Święty usłyszał, że na szczeblu synodalnym mamy wspólny plan duszpasterski, że nasz Kościół w Ukrainie, w Kanadzie, Australii, Brazylii i Argentynie działa synchronicznie, ukierunkowując wspólnie nasze działania wobec największych wyzwań, powiedział, że jesteśmy naprawdę światłem nadziei z Ukrainy dla Kościoła, ponieważ dziś istnieją tak silne tendencje odśrodkowe, tendencje fragmentacji, zamykania się Kościoła w niektórych krajach w swoich wewnętrznych sprawach, co może doprowadzić do utraty poczucia katolicyzmu, powszechności Kościoła. Uniwersalny wymiar naszej wspólnoty kościelnej wykracza poza lokalne kwestie i to jest globalna rzeczywistość naszego Kościoła oraz wielka nadzieja dla całego Kościoła katolickiego.
Ojciec Święty był też bardzo zainteresowany rolą Kościoła katolickiego w ukraińskim społeczeństwie. Powiedziałem mu, że podejmujemy dynamiczne bardzo szerokie działania. W tym roku będziemy obchodzić 40. rocznicę katastrofy jądrowej w Czarnobylu. Od 2007, co roku wiosną w Ukrainie odbywa się tzw. Forum Bezpieczeństwa. W tym roku zgromadzi ważne osobistości z całego świata, m. in. Boris Johnson, czy Condoleezza Rice, które chcą przyjechać do Kijowa, aby porozmawiać o bezpieczeństwie Europy, Ukrainy i świata. Co ciekawe, w tym roku organizatorzy chcą poświęcić osobny panel Kościołowi katolickiemu w Europie środkowo-wschodniej, ponieważ społeczeństwo obywatelskie rozumie, że rola Kościoła katolickiego jest dziś niezwykle ważna, a jego głos jest oczekiwany, słuchany i ceniony. Chcemy zaprosić do Kijowa przedstawiciela Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej, a także kilka ważnych osobistości Kościoła katolickiego z Polski, Słowacji i Węgier. Wysłano już zaproszenia i mam nadzieję, że 23-24 kwietnia w Kijowie będą obecni na forum.
Poinformowałem Ojca Świętego o tej inicjatywie, która nie jest inicjatywą państwową, lecz inicjatywą społeczeństwa obywatelskiego i poprosiłem o błogosławieństwo dla naszej inicjatywy. Oczywiście poprosiłem o obecność przedstawicieli watykańskiego Sekretariatu Stanu. Ojciec Święty był bardzo mile zaskoczony. Powiedział mi: „Dobrze, że nie siedzicie i nie płaczecie nad swoim bólem, budujecie przyszłość, budujecie mosty między krajami, zwłaszcza tymi, które są waszymi najbliższymi sąsiadami”. Kościół katolicki powinien dziś przewodzić w procesie budowania mostów między narodami, a tym samym wizji pokoju jako sprawiedliwości, prawdy i bezpieczeństwa w Europie wschodniej. I tutaj Kościół katolicki zaczyna budować platformę takiego prawdziwie obywatelskiego przywództwa w tych sprawach. Leon XIV pobłogosławił temu przedsięwzięciu i go poparł.
Rozmawialiście również o wyzwaniach humanitarnych, z którymi mierzy się dziś Ukraina.
Moja wizyta u Ojca Świętego zbiegła się z niedzielą, kiedy we wszystkich kościołach w Polsce, we Włoszech, w krajach Europy Zachodniej odbyła się zbiórka na rzecz Caritas w Ukrainie, na wszystkie pilne sprawy związane z mroźną zimą w Ukrainie. Podziękowałem Ojcu Świętemu za wsparcie.
Oczywiście nasze spotkanie wpłynęło w jakimś stopniu na bardzo ważne wystąpienie Leona XIV, przemówienie z okazji czwartej rocznicy pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Papież Leon był bardzo jednoznaczny i stanowczy w swoich słowach i powiedział wyraźnie: „Niech zamilknie broń! Tego pragną wszyscy!”.
Wsparł też stanowisko Ukrainy w negocjacjach, które toczą się dziś między Ukrainą, Rosją i Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Mówił: zatrzymajmy się tam, gdzie jesteśmy, przestańmy strzelać do siebie, wtedy otworzą się przed nami nowe horyzonty, abyśmy mogli znaleźć sposób na podpisanie jakiegoś porozumienia, które zakończy wojnę, na rzecz sprawiedliwego i trwałego pokoju w Ukrainie.
Ponowił Ksiądz Arcybiskup zaproszenie papieża na Ukrainę?
Oczywiście, pod koniec naszego spotkania ponowiłem zaproszenie. Oczywiście wyraził wolę odwiedzenia Ukrainy, ale jak na razie bez konkretnych terminów. Zapewniłem go, że jest oczekiwany w Ukrainie i że jego wizyta będzie dla nas bardzo ważna. Przypomniałem, że w tym roku Ukraina będzie obchodzić 25. rocznicę wizyty św. Jana Pawła II w Ukrainie. Przy tej okazji przypomnimy raz jeszcze słowa, które papież Jan Paweł II skierował do Ukrainy, do jej władz, ludzi kultury, Kościołów i młodzieży. Spróbujemy ponownie wsłuchać się w słowa św. Jana Pawła II. Przypomnijmy również owoce wyjątkowej wizyty Jana Pawła II w Sarajewie w 1997 r. Wizyta, która obyła się w bardzo niebezpiecznych okolicznościach walnie przyczyniła się do powstrzymania wojny w byłej Jugosławii. Podobnie teraz, Ukraina naprawdę potrzebuje dziś papieskiej wizyty.
Obecnie, na ile i w jakich obszarach papieska dyplomacja wspiera Ukrainę?
Z kontekście 4. rocznicy rosyjskiej napaści papież Leon XIII skierował słowa do Papieskiej Akademii Kościelnej, kształcącej watykańskich dyplomatów mówiąc, że dyplomacja watykańska to dziś „la carita pensata”, czyli „miłosierdzie przemyślane”. Dziś tak bardzo potrzebujemy wyjątkowego działania dyplomacji papieskiej, które byłoby działaniem dyplomatycznym w obronie prawdy, sprawiedliwości i pokoju oraz którego celem byłaby miłość i miłosierdzie.
Dziś czujemy, że dyplomacja watykańska głęboko śledzi procesy zachodzące na świecie. Kard. Pietro Parolin, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej przewodniczył konferencji naukowej z okazji wybuchu wojny w Ukrainie i wygłosił wykład, w którym stwierdził, że we współczesnym świecie pokój bardzo często zastępowany jest wojną, a prawo międzynarodowe użyciem siły. Ale nawet w takich okolicznościach dyplomacja papieska nie może być dyplomacją rozpaczy, płaczu ani bezczynności. Dyplomacja papieska musi być dyplomacją nadziei, dyplomacją, która nieustannie poszukuje różnych możliwości rozwijania relacji, aby budować mosty, platformę dla pokoju i sprawiedliwości.
Widzimy, że dyplomacja papieska naprawdę szuka wszelkich sposobów, by stać się katalizatorem zakończenia wojny na Ukrainie. Ten katalizator nie ma dużych rozmiarów, ale może zapoczątkować wielki proces, ale właśnie taka jest dzisiejsza dyplomacja watykańska. Są to ciche działania, które wiele robią, nie są widoczne, ale widzimy ich konkretne owoce. W szczególności w kwestiach humanitarnych. Dyplomacja papieska niestrudzenie podejmuje misje humanitarne, aby sprowadzić do domu dzieci uprowadzone przez Rosję, aby przypomnieć Rosji o konieczności przestrzegania międzynarodowych konwencji dotyczących jeńców wojennych, aby przypomnieć wszystkim stronom konfliktów, że nie można dehumanizować przeciwnika ani wroga. Kiedy rosyjski kapelan wojskowy mówi swoim żołnierzom, że Ukraińcy nie są ludźmi, to wszystkie zasady prowadzenia wojny, upadają. Dlatego humanitarna misja Stolicy Apostolskiej wobec Ukrainy jest dziś niezwykle cenna i ważna. Podczas mojego spotkania z papieżem Leonem XIV przekazałem 400 nazwisk naszych żołnierzy będących w rosyjskiej niewoli. Co ciekawe papież odczytał każde z nich. Są to nazwiska za którymi kryje się ból żon, dzieci, matek, które Rosja chce wymazać, ale teraz znajdują się one w rękach papieża, są dziś w rękach Boga. Na tym polega szczególna misja dyplomatyczna Stolicy Apostolskiej i Ojca Świętego w obecnych realiach wojny w Ukrainie.
Czy te wszystkie działania są wystarczające? Ukraina na pewno oczekuje więcej.
Podczas licznych spotkań mówiłem, że dziś w Ukrainie panują mieszane uczucia. Jakie one są? Im więcej mówi się o negocjacjach pokojowych, tym wojna bardziej eskaluje. Dziś mamy bezprecedensową eskalację wojny. Ostatnie sześć miesięcy było najgorsze. Chronologicznie, ten czas zbiegł się ze spotkaniem Putina i Trumpa na Alasce. Po tym spotkaniu, na Ukrainie panowało poczucie, że demon wojny został spuszczony ze smyczy. Im więcej mówi się o zakończeniu wojny, tym więcej ludzi ginie, w tym wielu cywilów.
Drugim elementem zamieszania jest to, że Ukraina czuje się dziś pod bardzo silną presją. Zamiast wywierać presję na agresora, na Rosję, z jakiegoś powodu naciski są wywierane na Ukrainę. Tak, jakby Ukraina była winna wybuchu wojny. To boli wielu ludzi i wywołuje pewną nieufność wobec procesu negocjacji, ponieważ wszyscy z obawiają się zepchnięcia Ukrainy na margines. Z drugiej strony, wspieramy wszelkie formy dyplomatycznych poszukiwań pokojowego zakończenia wojny, ponieważ rozumiemy, że każda wojna kończy się podpisaniem jakiegoś porozumienia pokojowego. Dlatego modlimy się, aby ta formuła pokoju była jak najbardziej sprawiedliwa. W szczególności w odniesieniu do ofiar wojny, którymi są zwykli, pokojowo nastawieni, cywilni mieszkańcy Ukrainy.
Obecnie wiele dzieje się w kwestii pomocy Ukrainie. Czy jest ona wystarczająca?
Przede wszystkim chciałbym podziękować raz jeszcze za wspaniałą inicjatywę arcybiskupa Krakowa, kard. Grzegorza Rysia. Była ona niezwykle dla nas ważna. Kardynał osobiście ufundował jeden z generatorów, który obecnie pracuje w ośrodku rehabilitacyjnym dla niepełnosprawnych dzieci. Jesteśmy bardzo wdzięczni wszystkim w Polsce, którzy włączyli się w tę akcję pomocy. Odzew był ogromny. Pragnę również podziękować Konferencji Episkopatu Polski, która słowami jej przewodniczącego, arcybiskupa Tadeusza Wojdy, wystosowała apel o zbiórkę na pomoc Ukrainie. We wszystkich diecezjach w Polsce ją zorganizowano. Czy pomoc humanitarna jest wystarczająca? Zobaczymy. Ale ta dotychczasowa już uratowała wiele istnień ludzkich.
Oczywiście żadna zbiórka nie zaspokoi wszystkich potrzeb humanitarnych Ukrainy, ale konkretne miasta, które najbardziej ucierpiały w wyniku ataków, takie jak Kijów, otrzymały bardzo znaczącą pomoc. Bez niej Kijów nie przetrwałby zimy jak to miało miejsce. Dlatego w imieniu wszystkich ludzi, których ogrzała miłość i miłosierdzie, jakie spłynęły do nas z Polski, chcę wyrazić głęboką i szczerą wdzięczność.
Pomoc Ukrainie pozwala także inaczej spojrzeć na nasze historyczne rany.
Wielka i spontaniczna solidarność Polaków z Ukrainą, która pojawiła się w zeszłym miesiącu, pokazała, że nasze relacje są dobre. Jest o wiele więcej dobra, o wiele więcej pozytywów niż negatywów, wzajemnych uraz w kontekście historycznym. Choć oczywiście istnieją i dzisiaj różnego rodzaju urazy i uprzedzenia, ponieważ Ukraińcy nie są aniołami. Tak się dzieje w codziennym życiu ponieważ setki tysięcy Ukraińców od lat żyją razem z Polakami w Polsce. Zawsze mogą być jakieś trudności, nieporozumienia, obawy i lęki. Ale chcę podkreślić, że dziś Ukraińcy są nastawieni na bardzo konstruktywną współpracę z Polską. W wielu obszarach Polska jest dziś dla Ukrainy drogą życia, ponieważ wszelka pomoc płynie przez Polskę. Droga życia, która wiedzie przez Polskę, jest niezbędna dla naszego przetrwania, a także dla naszej zdolności do obrony. Dlatego Ukraińcy bardzo dobrze to rozumieją. Polacy w Polsce również czują wdzięczność wobec Ukraińców, gdyż większość z nich pracuje i przyczynia się do rozwoju kraju. Dlatego kierujmy się wzajemnym szacunkiem i miłością.
Przeżywamy okres Wielkiego Postu. W kontekście wojny, czym przede wszystkim powinniśmy się kierować?
Okres Wielkiego Postu to czas nawrócenia. Nawrócenie, które z jednej strony jest zawsze nawróceniem do Boga, ale nawrócenie, skrucha i zadośćuczynienie to także czas odnajdywania nadziei. Kiedy patrzymy na własne nieszczęście, nędzę i grzech to jest to powód do rozpaczy. Ale nawrócenie pomaga nam dostrzec to, co wieczne, to, co realne, co każdy człowiek nosi w sobie. Nawrócenie pomaga dostrzec obraz Boga w duszy człowieka i objawić ten obraz w sobie. Dlatego nawrócenie pomaga znaleźć nadzieję. Nadzieja jest w naszych sercach ziarnem Zmartwychwstania, które zasiał w nas sakrament chrztu i bierzmowania. Dlatego święci Ojcowie Kościoła Wschodniego, mówią, że tak jak rolnik zaczyna uprawiać ziemię i siać ziarno wiosną, tak wiosną, czasem uprawy i siewu w duszy człowieka jest Wielki Post. Jeśli siejemy, to będziemy zbierać. Dlatego pragnę życzyć wszystkim owocnego zasiewu cnót, łaski i darów Ducha Świętego w czasie Wielkiego Postu, abyśmy razem mogli doświadczyć radości Paschy Pańskiej. Chrześcijanie pokładają nadzieję na Zmartwychwstanie Jezusa. Jako chrześcijanie mamy nadzieję na życie wieczne. Mamy nadzieję, że nie śmierć, nie wojna, ale życie i zmartwychwstanie oraz pokój Boży Zmartwychwstałego Zbawiciela będzie miał ostatnie słowo w historii każdego człowieka, w historii każdego narodu, w historii Polski, Ukrainy i historii współczesnej ludzkości.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

