Drukuj Powrót do artykułu

Arcybiskup Neapolu: papież przybywa na skrzyżowanie ran, bólu i nadziei

08 maja 2026 | 12:45 | rj, Avvenire | Neapol Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Vatican Media

Z Neapolu wznosi się wołanie potępiające system mafijny i camorrę. Jest to krzyk „matek i życia, które zbyt wcześnie się kończy”, w którym Kościół staje się zwiastunem „życia, wyzwolenia i godności”, oferując „odkupienie kulturowe, zawodowe i ludzkie”. Wskazuje na to arcybiskup miasta, które powita dziś w Leona XIV.

Kard. Domenico Battaglia podkreśla, że Neapolitańczycy bardzo czekają na spotkanie z papieżem i chcą być jak najbliżej niego. „Neapol jest skrzyżowaniem kultur, historii, ran i nadziei – mówi hierarcha w rozmowie z dziennikiem „Avvenire”. – Tutaj papież spotka się z konkretną wiarą wspólnoty, ludzkim ciepłem, które wciąż się utrzymuje, pobożnością przeplatającą się z codziennym życiem”. Arcybiskup Neapolu wskazuje, że papieska wizyta odbywa się dokładnie rok po tym, jak Robert Prevost przebywał na konklawe w Kaplicy Sykstyńskiej, z której miał wyjść jako papież Leon XIV.

Giacomo Gambassi, „Avvenire”: Nazywa Ksiądz Kardynał Neapol miastem zranionym i pełnym światła, czego to miasto może nas nauczyć?

Kard. Domenico Battaglia: Neapol może nauczyć konkretnego braterstwa, takiego, które nie pozostaje tylko słowem, ale staje się codziennym gestem. Może nauczyć solidarności, która rodzi się z dzielenia się kruchością. A także tej sztuki radzenia sobie, która w głębi jest odwagą do ciągłego podnoszenia się, do niepoddawania się nigdy upadkowi. Neapol uczy, że życie, nawet gdy jest ciężkie, można wypełnić kreatywnością, pięknem i radością. To ucieleśniona lekcja ewangeliczna.

Leon XIV wielokrotnie wzywał do piętnowania niesprawiedliwości. Jakie wezwanie płynie z Neapolu przeciwko bezprawiu i przestępczości?

Krzyk jest głośny i jest to krzyk matek, młodych ludzi, którzy giną, których życie zostaje przerwane zbyt wcześnie. Jest to krzyk, który potępia system, system camorry i mafii, który zabija przyszłość. A my, jako Kościół, jesteśmy częścią tego krzyku, częścią tego buntu, w imię Ewangelii, która jest głoszeniem życia, wyzwolenia i godności. Jest to głoszenie, które nie tylko potępia, ale rodzi możliwe alternatywy dobra.

Papież wielokrotnie podkreślał, że „aby powstrzymać przemoc, należy zacząć od formacji młodzieży”. Jak przełożyć to wezwanie na nasze miasta?

Doświadczamy wartości Paktu Edukacyjnego: nikt nie uratuje się sam. Rodzina, szkoła, Kościół, instytucje muszą stać się systemem, żywą siecią. Jest to proces żmudny, czasem powolny, ale konieczny. Proces, którego nigdy nie będzie można uznać za zakończony, ponieważ jest to nieustanna próba oferowania realnych możliwości, przestrzeni rozwoju, doświadczeń piękna i odpowiedzialności. Edukacja jest konieczna i oznacza towarzyszenie młodzieży, ich rodzinom, wiarę w młodych ludzi, dawanie im zaufania i przyszłości. My również, jako diecezja, staramy się to robić. Myślę na przykład o projekcie muzeum diecezjalnego, który na wzór tego, co miało miejsce w dzielnicy Rione Sanità, oferuje na poziomie miasta wielu młodym ludziom okazje do odkupienia kulturowego, zawodowego i ludzkiego.

Papież poświęcił swoją pierwszą adhortację ubogim, „Dilexi te”. W jaki sposób ubóstwo we włoskich miastach wzywa politykę i Kościół do działania?

Polityka jest wezwana, by nikogo nie pozostawiać w tyle. I to nie z wyboru ideologicznego, ale dlatego, że dobro wspólne jest autentyczne tylko wtedy, gdy jest inkluzywne. Również dlatego, że musimy być świadomi, iż nie może być rozwoju bez sprawiedliwości. A jeśli to dotyczy wszystkich, to jeszcze bardziej dotyczy tych, którzy zdecydowali się podążać za ubogim i ukrzyżowanym Panem, rezygnując ze znaków władzy i ufając wyłącznie Ewangelii. I właśnie Ewangelia przekazuje nam dwa symbole: fartuch i miskę. Pochylić się, umyć stopy, być blisko. Nie z góry, ale w samym środku życia ubogich. Oto jak sądzę, zadanie Kościoła.

Papież wzywa, by nie ulegać pokusie rezygnacji i bezsilności. Czy jest to ryzyko, które istnieje we włoskim społeczeństwie?

Tak, ryzyko istnieje i jest duże. To przyzwyczajenie się, przyzwyczajenie do zła, myślenie, że nic się nie może zmienić. Przezwycięża się to powrotem do źródeł Ewangelii, które są źródłami życia i nadziei. Potrzebna jest czujność, aby nie dać się znieczulić. Potrzebna jest odwaga, aby wybierać dobro, nawet gdy ma to swoją cenę.

Potrzebna jest śmiałość, aby wyobrażać sobie przyszłość i budować nowe drogi.

„Głoście Ewangelię” – powtarza Leon XIV. Jakich odważnych wyborów potrzebują Włochy, które borykają się również z pewnym zniechęceniem do wiary, jak to określił sam papież?

Potrzebujemy autentycznych wyborów, a nie pozorów. Powrotu do istoty Ewangelii, za pomocą zrozumiałego języka i wiarygodnego życia. Musimy wychodzić, spotykać się, zamieszkiwać peryferie egzystencjalne. Nie bronić przestrzeni, ale nadawać sens. Zniechęcenie pokonuje się świadectwem: wiarą przeżywaną, wcieloną, głęboką duchowością, zdolną przemawiać do serca współczesnego człowieka.

Przedstawiając się światu, Leon XIV powiedział: „Pokój niech będzie z wami”. Kościół włoski prosił, aby „każda wspólnota stała się domem pokoju”. Jak buduje się pokój w miastach, dzielnicach, blokach?

Pokój nie jest abstrakcyjną ideą, jest konkretnym działaniem polegającym na słuchaniu, dialogu, przyjmowaniu drugiego człowieka. W dzielnicach i blokach, ale także, powiedziałbym, w naszych wspólnotach, trzeba odbudowywać więzi, tworzyć przestrzenie spotkania, burzyć niewidzialne mury uprzedzeń, ponieważ pokój rodzi się z małych gestów: powitania, miłego słowa, gotowości do pomocy. I rośnie, gdy staje się stylem życia wspólnoty, gdy decydujemy się przedkładać „my” nad „ja”, skupiać się na tym, co nas łączy, a nie na tym, co nas dzieli.

Śmierć małego Domenico, dziecka, które w Neapolu padło ofiarą nieudanego przeszczepu serca, zjednoczyła Włochy. Dzisiaj mama chłopca będzie w katedrze i spotka się z papieżem…

To rana, która przemawia do wszystkich. Śmierć dziecka jest zawsze skandalem, który porusza zbiorową świadomość. Również moje sumienie, w tych dniach, gdy trzymałem za rękę uśpionego małego Domenico, zostało głęboko poruszone. Rodzina zmierzyła się z tym wszystkim z ogromną godnością i dla mnie ważne było, by być przy nich w tej najstraszliwszej chwili, w skrajnym bólu. Ponieważ Kościół musi być zawsze tam, gdzie znajdują się ukrzyżowani naszych czasów. Bez trudu dostrzegłem w małym Domenico Chrystusa ukrzyżowanego.

Rozmawiał Giacomo Gambassi, Avvenire

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.