Arcybiskup z Maroka o migracji: nie mury, ale legalne drogi dla młodych ludzi
18 sierpnia 2026 | 17:32 | rj, SIR | Tanger Ⓒ Ⓟ
Fot. STR/Associated Press/East NewsZadaniem Kościoła jest promowanie gościnności, edukacji i legalnej migracji do Europy. Wskazuje na to abp Emilio Rocha Grande, komentując wzrost antyemigracyjnych nastrojów po masowym napływie nielegalnych migrantów z Maroka do hiszpańskiej Ceuty. Arcybiskup Tangeru podkreśla, że gdy teraz dokonywane są analizy polityczne, społeczne i ekonomiczne, trzeba pamiętać o dramacie tych młodych ludzi, którzy migrują, ponieważ próbują żyć trochę lepiej.
Kryzys migracyjny w Ceucie rozpoczął się 30 lipca podczas masowej próby wtargnięcia do tego miasta tysięcy migrantów, głównie Marokańczyków. W ciągu dwóch dni dotarło tam, według szacunków rządu Hiszpanii, około 80 tys. osób, z których większość w kolejnych dniach opuściła to autonomiczne miasto, powracając do Maroka. Obecnie w eksklawie przebywa od pięciu do ośmiu tys. migrantów. Część z nich rozpoczęła strajk głodowy, domagają się ochrony międzynarodowej i „lepszego życia”.
Kryzys wciąż trwa
Arcybiskup Tangeru podkreśla, że „obecnie po stronie Maroka w mieście Al-Funajdik, położonym najbliżej granicy, panuje znacznie większy spokój”. Krytyczna sytuacja trwa w Ceucie, gdzie wielu z przybyłych migrantów złożyło wnioski o status uchodźcy politycznego, ale jak dotąd nikomu nie udało się go uzyskać. „Jest tam również wiele dzieci i nieletnich bez opieki, których nie można odesłać bezpośrednio do Maroka” – wskazuje abp Rocha Grande. Przypomina, że Ceuta to bardzo małe miasto, położone na terytorium Afryki i otoczone morzem, przez co jego możliwości przyjmowania osób są ograniczone. „Miastu brakuje zasobów, by poradzić sobie z tak liczną grupą ludzi. Sytuacja zdrowotna i żywnościowa stała się trudna, a wraz z upływem dni zaczyna się to przekładać również na sytuację bezpieczeństwa” – podkreśla franciszkański biskup w rozmowie z agencją informacyjną włoskiego episkopatu SIR.
Motywy migracji
Według arcybiskupa Tangeru motywy migracji są różne. „Maroko – mówi – nie jest biednym krajem. Wręcz przeciwnie, obecnie jest to kraj przeżywający dynamiczny rozwój. Istnieje jednak ogromna nierówność: bogactwo nie dociera do wszystkich. Ludzie widzą, jak dobrobyt przemija im przed oczami, nie mogąc z niego skorzystać”. Nierówności są dodatkowo podsycane przez sposób, w jaki w mediach społecznościowych kreowany jest obraz Europy, jako ziemi bardzo zamożnej, gdzie każdy może dobrze żyć, pensje są bardzo wysokie i gdzie nie ma żadnych trudności ani bezrobocia. Te wyobrażenia są dodatkowo podsycane przez opowieści Marokańczyków mieszkających w Europie, którzy idealizują rzeczywistość, w jakiej na co dzień żyją. „To wszystko wpisuje się w pragnienie lepszego życia i sprawia, że młodzi rzucają się do morza, by pokonać stosunkowo niewielką odległość” – podkreśla arcybiskup Tangeru.
Co robi Kościół?
Od co najmniej piętnastu lat granica Maroka z Hiszpanią jest miejscem skąd wyruszają kolejne fale migrantów. Są to głównie osoby z Afryki Subsaharyjskiej, ale również Marokańczycy. By stawić czoło temu zjawisku, Kościół powołał Diecezjalną Komisję ds. Migracji, która intensywnie działa w Tangerze, Tetuanie i Nadorze, niedaleko Melilli. Członkowie tego zespołu przebywają obecnie w Ceucie, by oferować tam pomoc, która jest nie tylko materialna, ale także psychospołeczna. Pomagają migrantom m.in. w załatwianiu niezbędnych dokumentów, a tym, którzy chcą wrócić do swej ojczyzny, ułatwiają powrót do domu. „Nadal bardzo trudno jest legalnie dostać się do Europy” – zauważa arcybiskup Tangeru. Wskazuje zarazem na nieskuteczność działań Unii Europejskiej w obliczu nielegalnej migracji.
Zamiast drutu kolczastego legalne drogi pracy
„Nie chodzi o to, by zakazać wjazdu, budować mury czy rozstawiać coraz więcej drutu kolczastego. Uważam, że należałoby podjąć znacznie poważniejsze działania w zakresie promocji i kształcenia, również po to, by sprzyjać legalnej migracji ukierunkowanej na miejsca pracy, na które istnieje zapotrzebowanie” – wskazuje franciszkanin. Abp Rocha Grande przywołuje przykład swej rodzinnej Hiszpanii, gdzie gwałtownie spadł wskaźnik urodzeń. „Potrzebujemy ludzi, którzy pomogą rozwijać rynek pracy i przemysł. A ci młodzi ludzie są silni, odważni, inteligentni, potrafią z łatwością nauczyć się języka i zawodu” – podkreśla arcybiskup Tangeru. Wskazuje, że „należy zadbać o to, aby po ich przybyciu do Europy nie skupiano się wyłącznie na uniemożliwianiu im wjazdu, ale aby mogli przybyć z umową o pracę, w sposób legalny, i zintegrować się ze społeczeństwem oraz kulturą”.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

