Arka – dom pokoju dla seniorów dotkniętych wojną na Ukrainie
05 marca 2026 | 16:19 | Vatican News PL | Rakulowe Ⓒ Ⓟ
Fot. Vatican NewsCztery lata po rozpoczęciu wojny na Ukrainie konflikt wciąż najmocniej dotyka tych, którzy często pozostają niewidoczni – seniorów. Jak mówi Vatican News bp Mychajło Bubnij, egzarcha odeski Kościoła greckokatolickiego, swoistym azylem dla kilkudziesięciu osób z terenów przyfrontowych stała się dziś „Arka”. To dom w miejscowości Rakulowe w obwodzie odeskim, stworzony z myślą o starszych osobach, uchodźcach wojennych. Dzięki wsparciu Rycerzy Kolumba placówka mogła kontynuować działalność.
Od okupacji do decyzji
Potrzeba powstania „Arki” stała się widoczna już na początku inwazji. „Dużo młodych ludzi i rodzin wyjechało, natomiast osoby starsze często zostawały, bo całe życie spędziły w swoich domach” – tłumaczy bp Bubnij. Po kilku miesiącach rosyjskiej okupacji terenów przyfrontowych, gdy możliwe stało się dotarcie do parafian, skala dramatu była oczywista. „Zobaczyliśmy sytuację bardzo krytyczną dla tych osób starszych” – relacjonuje egzarcha odeski.
Dom z dala od frontu
Wspólnie z Caritas zapadła decyzja o stworzeniu bezpiecznego miejsca z dala od linii walk. Padło na Rakulowe, na północy obwodu odeskiego, gdzie odnaleziono dawny budynek szkolny. „Odremontowaliśmy go i przystosowaliśmy tak, żeby mogli tam przyjechać także ludzie na wózkach” – mówi hierarcha. Dom został otwarty w 2023 roku. Od tego czasu przeszło przez niego około 80 osób, a obecnie mieszka tam blisko 30 seniorów.
Wspólnota i opieka
„Arka to nie tylko miejsce zamieszkania. To wspólnota, w której ludzie znajdują opiekę, komunikację i wsparcie oraz możliwość poczucia się jak w domu” – podkreśla bp Bubnij. Ważną rolę odgrywa wspólna modlitwa, mała kaplica oraz codzienne rozmowy, szczególnie wiosną i latem, gdy mieszkańcy spędzają czas na zewnątrz, dzieląc się doświadczeniem wojny i okupacji.
Pomoc Rycerzy Kolumba
Pod koniec 2025 roku dom był zagrożony zamknięciem z powodu braku środków. „Ponad 20 osób mogło zostać bez dachu nad głową” – wspomina bp Bubnij. Wtedy zwrócił się o pomoc do Rycerzy Kolumba. Dzięki ich wsparciu możliwe było dalsze funkcjonowanie placówki. „Jestem bardzo wdzięczny Rycerzom Kolumba, a szczególnie tym z Polski, za solidarność z narodem ukraińskim” – zapewnia egzarcha odeski.
Według ojca Wasyla Kołodczyna, dyrektora Caritas Odessa UGCC, dla schroniska w Rakulowem Rycerze Kolumba nie są „partnerami z zewnątrz”, ale częścią ich życia. „Z wdzięcznością wspominamy powstanie ośrodka w Bałcie, cieszymy się, że ojciec Andrij Syrko dołączył do bractwa Rycerzy Kolumba, a ze szczególnym wzruszeniem obserwujemy pracę, jaką wykonują Rycerze. Częste wizyty braci, ożywione rozmowy ze starszymi, modlitwa i konkretna pomoc stały się dla naszych podopiecznych znakiem, że bractwo rycerskie to nie idea, ale codzienne praktykowanie miłości” – mówi.
Dzięki pomocy usamodzielniają się
Ks. Andrij Syrko daje świadectwo, że tutejsi Rycerze stale pomagają ludziom cierpiącym z powodu wojny. Pomoc gospodarcza, logistyczna, a nawet zrobienie drewnianych ławeczek dla podopiecznych ośrodka czy dostarczenie paczek żywnościowych – to wszystko praktyczny udział miejscowych braci.
Starsze rodzeństwo – dwóch mężczyzn, którzy byli zmuszeni uciekać przed wojną i stracili wszystko, zostali podopiecznymi „Arki”. Po pewnym czasie przystąpili do Rycerzy Kolumba. Dzięki wsparciu Rady i ks. Andrija usamodzielnili się – mieszkają teraz w osobnym domu, a nawet zostali pracownikami ośrodka: jeden jako ochroniarz, a drugi udziela pomocy psychologicznej jako pracownik socjalny. „Kiedy przyjechaliśmy tutaj, to poczuliśmy ciszę, bo przyzwyczailiśmy się do ostrzałów. Tutaj ludzie – podopieczni – którzy przyjeżdżają, robią się spokojni” – podkreśla Paweł Juriew, jeden z Braci.
Żona Wołodymyra Lewytskiego, też Rycerza Kolumba, Wira, dzieli się wrażeniami z działalności „Arki”. Wspomina, że w odnowieniu starego budynku szkoły, żeby mógł służyć uchodźcom, brała udział cała parafia. Pan Wołodymyr, który jest elektrykiem, pomagał i wciąż pomaga zapewniać potrzeby związane z prądem. Oboje świadkami tego, jak starsi ludzie z ośrodka w Rakulowem są szczęśliwi. Państwo Lewytscy podczas tej wojny stracili swojego syna – w tej pomocy dla „Arki” odnajdują sens życia – pomagając go odzyskać też innym.
Zapomniane ofiary wojny
Zdaniem bp. Bubnija seniorzy należą do najbardziej zapomnianych ofiar konfliktu. „W czasie wojny wszystkie zasoby koncentrują się na obronie kraju, a sfera socjalna staje się bardzo uboga” – mówi greckokatolicki biskup. Jak zaznacza, Kościół robi wszystko, by pomóc ludziom przetrwać ten czas.
Dom w Rakulowem jest dziś własnością Kościoła, a trwają starania, by objąć jego mieszkańców wsparciem państwowym. Do tego czasu potrzebne są jednak dalsze środki, aby „Arka” mogła pozostać miejscem pokoju dla seniorów, którzy stracili niemal wszystko.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

