Bazylianie i dominikanie dla Chersonia: nie opuścimy ludzi, pomóżcie nam przetrwać zimę
16 października 2026 | 16:14 | jol, SIR, fb, red. efem | Chersoń Ⓒ Ⓟ
Chersoń, Fot. Smoliyenko Dmytro/Ukrinform/ABACA/Abaca/East News„Potrzebujemy pomocy, by przetrwać nadchodzącą zimę” – mówi o. Ihnatij Moskaliuk OSBM. Z kolei o. Mychajło Romaniw OP podkreśla, że do pogarszającej się sytuacji bezpieczeństwa, trzeba dostosować sposób niesienia oferowanego wsparcia. Bazylianin i dominikanin wskazują, że bez tysięcy ludzi o wielkich sercach niesienie pomocy byłoby niemożliwe.
Chersoń leży nad Dnieprem. Po drugiej stronie rzeki stacjonują wojska agresora, a rosyjskie drony non-stop atakują miasto. Ostrzeliwana jest struktura krytyczna, magazyny z żywnością oraz droga dojazdowa do miasta, by uniemożliwić dostawy pomocy. „Potrzebna jest ciepła odzież, koce, śpiwory, powerbanki i agregatory” – alarmuje ukraiński bazylianin.
Ogromna pomoc Kościoła
Opisując codzienność mieszkańców Chersonia, o. Ihnatij wyznaje: „Każdego dnia nad naszym klasztorem przelatują rosyjskie drony wyładowane materiałami wybuchowymi”. Podkreśla, że obecność zakonników ma ogromne znaczenie dla mieszkańców miasta. Klasztor jest nie tylko miejscem wsparcia humanitarnego, ale także ostoją, dającą siły duchowe. Podobną funkcję pełni katolicka parafia, leżąca nad samym brzegiem rzeki. Niesie ona wsparcie we współpracy z dominikańskim Domem św. Marcina de Porres w Fastowie, którego wolontariusze z narażeniem życia dostarczają pomoc do prowadzonej przez nich kuchni społecznej i piekarni. Bez tej pomocy tysiącom ludzi głód zaglądałby w oczy.
Zostali najsłabsi
Niesiona pomoc ma kluczowe znaczenie dla najsłabszych. Dla tych, którzy są na marginesie. Dla tych, którzy nie mieli możliwości ewakuacji lub nie chcą opuścić swojego domu. Chersoń jest obecnie opustoszałym miastem – zajętym na początku wojny, wyzwolonym przez ukraińskich żołnierzy w listopadzie 2022 r. – którego liczba mieszkańców spadła z 600 tys. do około 20 tys. „Każdego dnia budzimy się przy huku rosyjskich bombardowań, spoglądając w niebo w poszukiwaniu schronienia przed dronami. Miasto 'skalane krwią’ w wyniku codziennego polowania na ludzi prowadzonego przez rosyjskich żołnierzy” – relacjonuje zakonnik. Wyznaje, że „każdego ranka, gdy wstaje z łóżka, klęka przed obrazem ukrzyżowanego Jezusa i dziękuję Mu, że pozwolił mu wstać i rozpocząć nowy dzień”.
Coraz trudniej pomagać
Sytuacja humanitarna w Chersoniu pogarsza się z powodu ataków rosyjskich. Szlaki zaopatrzeniowe są często przerywane, a duże ciężarówki, które chciałyby przywieźć pomoc humanitarną, boją się tam przyjeżdżać, ponieważ mogą zostać trafione przez rosyjskie drony. Również misje humanitarne, które były obecne głównie w 2023 i 2024 r., stały się teraz znacznie rzadsze. Prawdopodobnie dlatego, że dostarczanie pomocy humanitarnej do Chersoniu jest bardzo trudne z powodu nieustannych ataków dronów nieprzyjacielskich. „Duże supermarkety, które kiedyś istniały w Chersoniu, zostały całkowicie zbombardowane i zniszczone. Nie pozostało nic. Są tylko małe sklepy, które nadal zaopatrują mieszkańców w artykuły spożywcze. Jednak ceny są często bardzo wysokie, ponieważ paliwo – benzyna i olej napędowy – znacznie podrożało, a na koszty wpływa także ryzyko związane z dostawą towarów” – mówi bazylianin.
Przetrwać nadchodzącą zimę
Elektrociepłownie, czyli obiekty, które miały zapewnić ogrzewanie miastu, zostały całkowicie zniszczone. „Teraz próbuje się coś zrobić, ale nie wiadomo, jak będzie wyglądała ta zima. Ponadto nie wiadomo, czy będzie prąd i woda” – podkreśla o. Ihnatij. Wskazuje, że ludzie są przerażeni i nie wiedzą, co robić. Niektórzy opuszczają miasto, inni boją się wyjechać, bo nie wiedzą, dokąd się udać, jak będą żyć i z czego będą się utrzymywać.
Swą pomoc przeorganizowują również wolontariusze związani z dominikańskim ośrodkiem w Fastowie, który po rosyjskiej agresji w 2024 r., stanowi jedno z największych centrów pomocy humanitarnej na Ukrainie. Kierujący nim o. Mychajło, poinformował w swych mediach społecznościowych, że w ubiegłym tygodniu odwiedził Chersoń: „Nasza kuchnia społeczna zmieniła miejsce. Szukamy nowych przestrzeni, aby kontynuować nasze wsparcie. Mam nadzieję, że w końcu znajdziemy bezpieczniejsze miejsce”. Dodał, że „pieczenie i dostarczanie chleba tym, którzy potrzebują, to jedno z najważniejszych zadań”, które każdego dnia podejmują wolontariusze.
Najgorsze przed nami
Dominikanin wskazał, że zbliżająca się zima jeszcze bardziej utrudni niesienie pomocy. „Za kilka tygodni opadną z drzew liście, które teraz w przynajmniej częściowo ukrywają ludzi przed dronami wrogów. Już teraz rozważamy, jak kontynuować posługę w mieście, a jednocześnie zapewnić bezpieczeństwo naszym wolontariuszom i pracownikom” – napisał o. Mychajło. Podkreślił, że bez pomocy tysięcy ludzi o wielkich sercach niesienie pomocy byłoby niemożliwe: „Dziękujemy wszystkim, którzy są z nami, którzy wspierają nas modlitwą, darowiznami i inną pomocą. Dzięki wam możemy kontynuować tę służbę”.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

