Drukuj Powrót do artykułu

Bp Artur Ważny: Parafia ma być domem, za który wszyscy czujemy się odpowiedzialni

11 września 2026 | 12:26 | rozmawiała Anna Rasińska, ar | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Diecezja Sosnowiecka

„Parafia ma być domem, za który wszyscy czujemy się odpowiedzialni i w którym każdy może znaleźć swoje miejsce. Kościół powinien być otwarty i misyjny – powiedział w rozmowie z KAI bp Artur Ważny. Przewodniczący Zespołu Roboczego KEP ds. Katechezy Parafialnej podkreślił, że przyszłość katechezy parafialnej wiąże się ze współodpowiedzialnością świeckich w budowaniu parafii, która nie tylko administruje, ale przede wszystkim ewangelizuje. – Księża muszą trochę oddać władzę, a świeccy przestać czuć się wyłącznie jak „klienci w stacji obsługi” – zaakcentował biskup sosnowiecki.

Anna Rasińska (KAI) W Liście na XVI Tydzień Wychowania biskupi zachęcają do odnowy katechezy parafialnej, która nie jest powtórzeniem szkolnej lekcji religii. Jak powinna wyglądać taka katecheza?

Katecheza parafialna jest naturalnym działaniem Kościoła i częścią jego misji. Chodzi o powrót do wizji Kościoła, który zgodnie z nakazem Jezusa ma iść, czynić uczniów, chrzcić i nauczać. Przez lata mocno przesunęliśmy akcent na szkołę, tymczasem naturalnym środowiskiem przekazywania wiary jest najpierw rodzina, a potem parafia. Nie chodzi więc o to, że wracamy do parafii dlatego, że religia w szkole jest ograniczana, ale dlatego, że właśnie tam wiara powinna być przekazywana i pogłębiana.

Przez lata katechezę kojarzyliśmy przede wszystkim z dziećmi i młodzieżą oraz przygotowaniem do kolejnych sakramentów. Czy nowa wizja zakłada, że formacja ma trwać również w dorosłym życiu?

Przede wszystkim chodzi właśnie o katechezę dorosłych, ponieważ każdy z nas ma być uczniem, a czynienie uczniów jest procesem nieustannym. Chcemy zmienić mentalność, według której katecheza służy jedynie przygotowaniu „do” konkretnego sakramentu. Powinna ona otwierać człowieka na dalszą drogę i stałą formację.

Dlatego katecheza dorosłych będzie obecna na różnych etapach: przy okazji chrztu dziecka, przygotowania dzieci do pierwszej Komunii św. czy młodzieży do bierzmowania chcemy włączać w formację także rodziców. Jednocześnie przewidziana jest pogłębiona, stała katecheza dla dorosłych, którzy chcą rozwijać swoją wiedzę i wiarę w zakresie m.in. moralności, nauczania Kościoła czy dogmatów.

Ta wizja brzmi ambitnie. Czy jej realizacja jest możliwa w sytuacji, gdy w wielu parafiach już dziś brakuje duszpasterzy, a liczba alumnów w seminariach spada? Kto miałby prowadzić taką katechezę i jakie przygotowanie powinny mieć te osoby?

Na początku chrześcijaństwa też nie było ich wielu, więc chodzi o powrót do tego doświadczenia. Potrzebna jest jednak zmiana mentalności: za katechezę nie odpowiada wyłącznie proboszcz. Powinien być raczej „dyrygentem” całego zespołu katechetycznego, złożonego także ze świeckich, którzy chcą wziąć współodpowiedzialność za życie parafii.

Chcemy tworzyć ośrodki formacyjne, w których na początku przygotowanie miałoby wspólny, podstawowy charakter dla kandydatów do różnych posług, m.in. katechisty, lektora czy akolity. Później formacja w tych ośrodkach byłaby profilowana odpowiednio do konkretnej posługi.

Jednocześnie nie każda forma zaangażowania będzie miała charakter urzędowy. Potrzebni będą także świeccy świadkowie wiary i animatorzy -rodzice, małżonkowie czy młodzi, którzy sami przejdą taką formację, a później będą towarzyszyć kolejnym osobom i przekazywać im własne doświadczenie wiary. To długi proces, ale trzeba go rozpocząć. Z roku na rok powinno być łatwiej, bo właśnie w ten sposób buduje się wspólnotę odpowiedzialną za przekazywanie wiary.

Czy osoby świeckie zaangażowane w katechezę parafialną będą działać wyłącznie pro bono, czy przewiduje się również możliwość ich wynagradzania?

To są rzeczy komplementarne. Będą sytuacje, w których trzeba będzie zatrudniać odpowiednio przygotowanych katechistów, podobnie jak dotąd zatrudniano katechetów w szkołach. Jeśli będą to osoby wykwalifikowane i posłane przez Kościół do konkretnej posługi, wynagrodzenie ich pracy nie powinno być czymś niewłaściwym. „Godzien jest robotnik swojej zapłaty”. Tak jak wspólnota parafialna utrzymuje organistę czy zakrystianina, tak może również wspierać osoby, które podejmują stałą posługę katechetyczną. Obok tego pozostanie oczywiście przestrzeń dla osób, które będą angażować się jako świadkowie wiary i animatorzy bez wynagrodzenia.

Na jakim etapie są prace nad wytycznymi dla katechezy parafialnej i co ma się znaleźć w tym dokumencie?

Wytyczne mają być formalnym punktem odniesienia dla katechezy parafialnej. Obecnie dokument jest analizowany przez Radę Prawną i mam nadzieję, że w październiku uda się go przedstawić do publicznej wiadomości po zatwierdzeniu przez Episkopat.

Dokument zawiera ogólne normy dotyczące katechezy parafialnej, także w odniesieniu do lekcji religii w szkole, ponieważ te dwie rzeczywistości mają się wzajemnie uzupełniać. Przewidziano pięć ścieżek: katechezę ewangelizacyjną, przygotowanie do chrztu, do pierwszej Komunii św. i spowiedzi, do bierzmowania oraz katechezę dorosłych.

Nie każda parafia będzie w stanie samodzielnie realizować wszystkie te formy, możliwa zatem jest współpraca z innymi parafiami. Chcemy także rozwijać ośrodki ewangelizacyjne oraz miejsca, w których będzie można prowadzić katechezę dorosłych i przygotowywać osoby do posługi katechisty. Dobrze byłoby również, aby w każdej diecezji działał ośrodek katechumenalny, przygotowujący dorosłych i starsze dzieci do chrztu oraz pozostałych sakramentów inicjacji chrześcijańskiej.

Chodzi o to, żeby przygotowanie do sakramentów nie miało wyłącznie charakteru teoretycznego, ale było przeżywane we wspólnocie i prowadziło do rzeczywistego doświadczenia wiary.

Biskupi piszą, że katecheza parafialna ma opierać się na spotkaniach w małych grupach „bez maski”. Jak budować takie zaufanie w parafiach, w których wierni często się nie znają i obawiają się otwarcie mówić o swoich problemach?

To co proponujemy, jest powrotem do doświadczenia małych wspólnot znanego z Dziejów Apostolskich – do wspólnoty, modlitwy, łamania chleba i trwania w nauce apostołów. W małej grupie anonimowość zaczyna znikać. Czasem wystarczy zacząć od prostego spotkania przy stole, herbacie czy kawie i rozmowy o codziennym życiu.

Dużą rolę mogą tu odegrać świeccy – rodzice, małżonkowie czy inni świadkowie wiary, którzy znają realia życia osób, do których mówią. Często ludzie widują się w kościele przez lata, ale się nie znają. Dopiero kiedy spotkają się kilka razy w mniejszym gronie, zaczynają budować relacje i zaufanie.

Oczywiście nie dla każdego taka forma będzie łatwa. Dlatego potrzebne są rozeznanie i towarzyszenie, o których tak często mówił papież Franciszek. Trzeba zobaczyć, czego konkretny człowiek potrzebuje. W Kościele powinno być miejsce na różne formy katechezy i na różne osobowości, jedni dobrze odnajdą się w małej grupie, inni będą potrzebowali bardziej tradycyjnej formy przekazu.

Nie wszędzie świeccy spotykają się z otwartością na większe zaangażowanie w życie parafii. Czy brak zaufania między duchownymi i świeckimi nie będzie jedną z głównych przeszkód w realizacji tej wizji?

Oczywiście, że to jest problem. Zaufanie buduje się jednak stopniowo, przez relacje, wspólne działanie i branie odpowiedzialności za konkretne dzieła. Trzeba też pamiętać, że problem działa w obie strony: wierni tracą zaufanie do duszpasterzy, duszpasterze do świeckich, a czasem także wierni do siebie nawzajem. Kiedy jednak zaczynamy razem budować wspólnotę i podejmować odpowiedzialność, zaufanie może stopniowo rosnąć.

Nie wyobrażam sobie, żeby proboszcz sam realizował całą misję katechezy parafialnej. Wytyczne zakładają tworzenie zespołów katechetycznych z udziałem kompetentnych świeckich – katechetów, lektorów, nadzwyczajnych szafarzy Komunii św., małżeństw czy innych zaangażowanych osób. Taki zespół, znający realia swojej parafii, będzie mógł rozeznawać, jak prowadzić katechezę dorosłych i przygotowanie do sakramentów.

Wytyczne mają wskazywać pewien model, ale każdy biskup będzie go dostosowywał do sytuacji swojej diecezji, a później także poszczególnych parafii. Najważniejsza jest zmiana mentalności: musimy uznać, że za przekaz wiary w parafii jesteśmy odpowiedzialni wspólnie, a szkolna lekcja religii ma tę rzeczywistość uzupełniać, a nie zastępować.

W tym podejściu nie chodzi więc o narzekanie na ograniczenie lekcji religii w szkole, ale o szukanie nowych sposobów działania. Czy właśnie tak Kościół powinien dziś odpowiadać na zmieniającą się rzeczywistość?

Tak. Kościół funkcjonował przecież w bardzo różnych kontekstach historycznych i politycznych. Jesteśmy zaproszeni do rozeznawania znaków czasu, słuchania Ducha Świętego i siebie nawzajem oraz do ewangelizowania w takich warunkach, jakie mamy. Nie możemy usprawiedliwiać bierności tym, że czasy są trudne. Właśnie w tych czasach Pan Bóg nas postawił i na nie musimy znaleźć właściwą odpowiedź.

„Chcemy, aby stało się ono przestrzenią spotkania dla każdego: dla osób głęboko wierzących, ale także dla poszukujących czy zdystansowanych do spraw wiary” – czytamy w liście. Jak w takim razie docierać do osób poszukujących, zdystansowanych od Kościoła czy mających inne przekonania?

Pierwszym krokiem powinna być gościnność. Chodzi o zwyczajne spotkanie przy stole, wspólny posiłek, herbatę, rozmowę. Taka atmosfera sprawia, że ludzie zaczynają się ze sobą oswajać i mogą poczuć się u siebie, nawet jeśli nie podzielają wszystkich naszych przekonań.

Jednym z narzędzi, które dobrze się sprawdza, jest kurs Alpha, gdzie mogą przyjść bardzo różne osoby i swobodnie rozmawiać. Nie ma tam „dobrych” i „złych” wypowiedzi. Najpierw rodzi się relacja i poczucie gościnności, później mogą pojawić się przekonania i wiara, a dopiero z niej określona postawa czy sposób życia. Często próbujemy tę kolejność odwracać: oczekujemy od ludzi określonego zachowania, zanim jeszcze uwierzą i zrozumieją, dlaczego mieliby tak żyć.

Dlatego potrzebna jest najpierw preewangelizacja, potem doświadczenie ewangelizacji i głoszenie kerygmatu, a dopiero później katecheza. Człowiek, który jeszcze nie został obudzony do wiary, będzie traktował przekazywane mu prawdy jako coś obcego.

Czy nie zabraknie jednak świeckich świadków wiary, którzy będą gotowi podjąć takie zadanie?

To rzeczywiście jest wyzwanie, ale właśnie dlatego musimy wrócić do misyjnego nakazu Jezusa: „Idźcie, czyńcie uczniów, chrzcijcie i nauczajcie”. Przez lata dobrze radziliśmy sobie z nauczaniem i przygotowaniem do sakramentów, natomiast za mało uwagi poświęcaliśmy temu centralnemu wezwaniu: „czyńcie uczniów”. Jeżeli zaczniemy rzeczywiście formować uczniów, z czasem pojawią się także świadkowie wiary, którzy sami będą chcieli angażować się i ewangelizować innych. Doświadczyłem tego w parafii przy formacji młodzieży do bierzmowania. Na początku brakowało animatorów, więc trzeba było ich znaleźć i przygotować. Później część młodych po bierzmowaniu sama chciała zostać i towarzyszyć młodszym kolegom, opowiadając im o własnej wierze. Z każdym kolejnym rokiem takich osób było więcej.

To nie jest więc tylko teoria. W wielu parafiach i wspólnotach już się to dzieje. W pewnym sensie wracamy tutaj także do wizji formacji znanej choćby z Ruchu Światło-Życie czy innych wspólnot obecnych w Kościele.

Co może być największą przeszkodą w realizacji tej wizji katechezy i parafii?

Największą przeszkodą jest nasza mentalność. Musimy przejść od modelu zachowawczego do misyjnego, w którym wszystko służy ewangelizacji, a nie koncentrowaniu się wyłącznie na naszych wewnętrznych problemach. Jezus posłał przecież swoich uczniów mimo ich słabości i braku przygotowania. Powiedział im: „Idźcie, czyńcie uczniów, chrzcijcie i nauczajcie”. My także mamy zacząć robić to, do czego zostaliśmy posłani, zamiast czekać na idealne warunki. Zmiana zaczyna się od serca i od otwarcia na działanie Ducha Świętego, potem musi przełożyć się na sposób myślenia, a w końcu na konkretne działanie.

Czy ta zmiana dotyczy również sposobu funkcjonowania samej parafii?

Zdecydowanie tak. Musimy przejść od administrowania parafią do ewangelizacji. Rady parafialne nie powinny zajmować się wyłącznie remontami czy bieżącym utrzymaniem, ale współodpowiadać za misję parafii i jej życie. Kiedy parafia staje się misyjna, zaczynają budować się relacje, rozwija się formacja i wszystko jest podporządkowane temu, żeby wychodzić do ludzi. To wymaga jednak wzajemnego zaufania. Księża muszą trochę oddać władzę, a świeccy przestać czuć się wyłącznie jak „klienci w stacji obsługi”.

Parafia ma być domem, za który wszyscy czujemy się odpowiedzialni i w którym każdy może znaleźć swoje miejsce. Kościół nie może zajmować się wyłącznie samym sobą. Ma być otwarty i misyjny, bo kiedy o tym zapominamy, wspólnota zaczyna się kruszyć i ulegać erozji.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.