Drukuj Powrót do artykułu

Bp Clemens Pickel: moja diecezja jest najpiękniejsza na świecie

14 czerwca 2026 | 11:20 | st | Saratów Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Wikipedia

Od ponad 20 lat pochodzący z byłej NRD biskup Clemens Pickel kieruje diecezją św. Klemensa w Saratowie. Ma ona powierzchnię większą niż Francja, Hiszpania i Niemcy razem wzięte. Rozciąga się na znacznej części południowej Rosji – od Kaukazu po Ural. Na obszarze niemal 1,4 miliona kilometrów kwadratowych mieszka zaledwie około 20 000 katolików. Od 18 marca bieżącego roku biskup Pickel jest po 6-cio letniej przerwie przewodniczącym Konferencji Biskupów Katolickich Federacji Rosyjskiej. Wywiad przeprowadził z nim zdalnie Luke Coppen, z The Pillar.

Luke Coppen, The Pillar: Ksiądz Biskup urodził się w 1961 roku w komunistycznych Niemczech Wschodnich. Jak zrodziło się Księdza powołanie do kapłaństwa w środowisku kulturowym, w którym w dużej mierze zniechęcano do wiary?

Bp Clemens Pickel: Tak, zniechęcano do wiary. Ma Pan rację. W NRD nie było prześladowań Kościoła. Nikt nie trafił do więzienia z powodu swojej wiary. Młodym, praktykującym chrześcijanom zazwyczaj odmawiano studiów wyższych. To było chyba najtrudniejsze, co mogło się komuś przydarzyć. W porównaniu z zachodnią częścią Niemiec postrzegaliśmy się oczywiście jako cierpiący, ale prawie nic nie wiedzieliśmy o prawdziwej drodze krzyżowej naszych braci i sióstr na wschodzie.

To, że Chrystus powołuje mnie do kapłaństwa, wydawało mi się początkowo sprawą między nami dwoma: Nim a mną. Dopiero z czasem stało się dla mnie jasne, jak wiele osób stało na tej drodze, którą nazywamy powołaniem. Wierzący rodzice, codzienna wspólna modlitwa wieczorna od dzieciństwa w domu, dobrzy duszpasterze, którzy nas odwiedzali, mimo – a może właśnie dlatego – że byliśmy jedyną katolicką rodziną we wsi… Mały świat, w którym Bóg i święci mieli swoje stałe miejsce. Taka była moja odpowiedź na pytanie biskupa pomocniczego, gdy chodziło o moje wstąpienie do seminarium: „Chcę zostać księdzem, ponieważ w Kościele czuję się jak w domu i chcę to przekazać innym”. – Oczywiście motywacje muszą zostać oczyszczone i umocnione, ale na początek to wystarczyło. Potem nastąpiło 8 lat paraliżujących wątpliwości, podczas których Bóg pozwolił mi odejść, ale nigdy nie pozwolił mi upaść. Również wówczas dzięki ludziom, których spotkałem na swojej drodze, nie poddałem się: rówieśnikom w ówczesnej Czechosłowacji, którzy odważnie żyli swoją bezkompromisową wiarą w podziemiu, słynnemu profesorowi teologii, który poświęcił mi wiele swojego cennego czasu, moim cierpliwym rodzicom i wielu innym.

Z jakich powodów został Ksiądz Biskup posłany do Związku Radzieckiego w 1990 roku? Jak przeżył ten czas?

– Wyjechałem na własną prośbę. NRD była wówczas krajem zamkniętym. Nasze diecezje wschodnioniemieckie praktycznie nie miały misjonarzy, studentów ani nikogo podobnego za granicą. W sierpniu 1989 roku poprosiłem biskupa w Dreźnie o urlop, aby podjąć obowiązki duszpasterskie w Związku Radzieckim, czyli jeszcze przed upadkiem muru berlińskiego, w bardzo burzliwym czasie. Jako uzasadnienie nauczyłem się na pamięć kanonu 271 z Kodeksu Prawa Kanonicznego. Nie postrzegałem siebie jako misjonarza, ale jako duszpasterza dla ludzi, którzy od dziesięcioleci (!) czekali na kapłana. Biskup wyraził zgodę. Korespondencja z deportowanymi Niemcami z Nadwłoża, trwająca od 1979 roku, kiedy to babcia z ZSRR odwiedziła Niemcy i w nadziei na kontakty z Kościołem rozdała adresy, doprowadziła do mojej pierwszej podróży. Ta babcia zapytała nas z całą powagą: „A Ojciec Święty w Rzymie – czy on jeszcze istnieje?”. Tego wieczoru po raz pierwszy poczułem, jak odizolowani byli chrześcijanie w Związku Radzieckim przez pokolenia, bez księży, bez kościoła, bez Biblii czy lekcji religii itp.

Od 1 sierpnia 1990 roku mogłem przez trzy lata przyjeżdżać do tych ludzi, którzy jeszcze niedawno przez dekady gromadzili się w niedziele na cmentarzach na modlitwę i szybko się rozchodzili, gdy pojawiał się obcy, ponieważ zgromadzenia kościelne były zakazane i karane. Szczerze mówiąc, czułem się trochę dumny, bo jechałem, aby pomóc w czymś, w czym nikt inny nie mógł pomóc. Byłem po prostu potrzebny jako ksiądz: ze względu na spowiedzi, ze względu na Eucharystię. Jednak w bardzo krótkim czasie musiałem przyznać przed własnym sumieniem: ci wierni pomogli mi bardziej, niż ja mogłem pomóc im. W ich życiu wiara zajmowała tak wyraźnie pierwsze miejsce! Tak, niewielu z nich wytrwało czy przeżyło. Cudowni ludzie, którzy doświadczyli niewyobrażalnego cierpienia! Nie zdając sobie z tego sprawy, nauczyli mnie, jak bez strachu mówić: „Kocham Kościół”. Nauczyłem się od nich wielu rzeczy, o których nigdy nie słyszałem w seminarium, a które teraz stały się ważne dla mojego kapłaństwa.

Kiedy Związek Radziecki już się rozpadał, w kwietniu 1991 roku, papież Jan Paweł II mianował pierwszych dwóch biskupów dla Rosji. Tym samym rozpoczęło się odrodzenie struktur kościelnych w kraju. Biskup mianowany na część azjatycką, ojciec Joseph Werth SJ, właśnie zaczął budować Kościół w miejscu, gdzie w 1941 roku Stalin kazał deportować Niemców. Ocalali powrócili z nadzieją nad Wołgę, „bo tam jest ksiądz”, jak mówili. Poprosił mnie, abym przyjechał z Duszanbe w Azji Środkowej nad Wołgę, aby kontynuować to, co on rozpoczął. Był to czas nowych początków, pełen radości i nadziei, mimo że przed nami były trudne gospodarczo lata.

Większość katolików, których spotkałem, była narodowości niemieckiej. Wynika to z faktu, że caryca Katarzyna II, która sama była Niemką, w drugiej połowie XVIII wieku zaprosiła swoich rodaków do Imperium Rosyjskiego. Kiedy upadł Związek Radziecki (Boże Narodzenie 1991 r.) i opadła żelazna kurtyna, większość z nich skorzystała z okazji, by powrócić do ojczyzny przodków. Nasze odrodzone wspólnoty uległy wyludnieniu, stały się znacznie mniejsze, ale jednocześnie bardziej rosyjskojęzyczne i wielonarodowe. (W Rosji żyje ponad 190 grup etnicznych.) Ponieważ do naszego rozumienia Kościoła należy obraz rodziny – jesteśmy braćmi i siostrami – co w praktyce jest szczególnie odczuwalne w regionach diaspory, nasze małe wspólnoty katolickie miały w sobie coś atrakcyjnego, co w połączeniu z intensywną działalnością charytatywną niemal stało się naszym zgubą: zarzucano nam prozelityzm, „łowienie ludzi”.

W 1998 roku został Ksiądz mianowany biskupem w wieku zaledwie 36 lat. Jak Ekscelencja sądzi, dlaczego powierzono jemu tę odpowiedzialność tak wcześnie?

– Powód jest prosty. Po tym, jak dwaj biskupi mianowani w 1991 roku przez kilka lat prosili Rzym o pomoc, czyli o biskupów pomocniczych, rozpoczęto poszukiwania kandydatów. Wybór nie był duży. Być może przypisano mi zasługi, które w rzeczywistości były owocem wspaniałej posługi duszpasterskiej miejscowych sióstr zakonnych, z którymi miałem okazję współpracować.

Papież Jan Paweł II, jak można się było spodziewać, nie był wtajemniczony we wszystkie szczegóły. Kiedy po raz pierwszy odwiedziłem go cztery miesiące po mojej konsekracji biskupiej, powiedział z uśmiechem (po rosyjsku!): „No proszę, taki młody biskup!” A ja kontynuowałem ten żart, odpowiadając: „To przecież nie moja wina…”

W czym upatruje Ksiądz Biskup przyczyny bliskich więzi między Kościołem katolickim w Rosji a Kościołem w Niemczech?

– Po pierwsze: Kościół katolicki w Niemczech pomaga w wielu miejscach na świecie. Gotowość do przekazywania darowizn, nawet jeśli z zrozumiałych powodów maleje, jest bardzo pozytywnym znakiem otwartości umysłów i serc wielu ludzi w Niemczech. Adveniat, Missio, Caritas, Kindermission, Kirche in Not, Renovabis… Musimy być bardzo wdzięczni za tę zorganizowaną pomoc.

Również podział Niemiec po II wojnie światowej odegrał tu pewną rolę. Wschodnia część Niemiec przez ponad 40 lat pozostawała pod wpływem Związku Radzieckiego. Spowodowało to szczególną – choć przez wielu niechcianą – bliskość. Już w latach 70. duchowni, zwłaszcza z byłej NRD, próbowali podróżować do ZSRR: do Azji Środkowej, Syberii i na Kaukaz, aby nawiązać kontakt z niemieckimi katolikami, dostarczyć Biblie i modlitewniki i wiele więcej.

Obecnie w Rosji mamy trzech niemieckich biskupów. Kontakty z emigrantami niemieckiego pochodzenia z Rosji, a także ich historia, będą odgrywać niebagatelną rolę.

Również Kościół w Polsce, Ameryce i we Włoszech ma bliskie powiązania z Kościołem katolickim w Rosji, przy czym ważną rolę odgrywają tu obecni u nas księża i zgromadzenia zakonne, ale także wsparcie materialne i ogólne zainteresowanie.

W obecnych czasach doświadczamy jak kruche jest wszystko, o czym właśnie wsponiałem.

Od 2002 roku kieruje Ksiądz Biskup diecezją św. Klemensa w Saratowie. Jak opisałby Ekscelencja tę diecezję katolikowi mieszkającemu na przykład w Stanach Zjednoczonych?

– Nigdy nie byłem w USA. Jak więc to opisać? Podczas spotkania ze 100 biskupami z całego świata, tuż przed przełomem tysiącleci, pewien amerykański kardynał przedstawił mnie pozostałym następującymi słowami: „A to jest nasz Benjamin z Rosji. Cierpi ponieważ nie ma kurii, ale mówię mu: to jest błogosławieństwo!” –

Mówiąc serio: wiem, że moja diecezja nie jest w każdym szczególe zgodna z prawem kościelnym. Jest nas niewielu. 20 000 katolików na 52 000 000 mieszkańców, czyli mniejszość wynosząca mniej niż 0,05%. Niemal nie ma organów zarządzających. Do oficjalnych narad mam wikariusza generalnego i 6 dziekanów, ale w praktyce także innych księży, zakonników i świeckich. Mamy dobrą komisję katechetyczną. A w biurze, w „kurii”, jest nas troje: siostra zakonna jako ekonomka i sekretarka, wikariusz generalny i ja, przy czym ponad połowę czasu spędzam poza biurem. Niektóre lotniska tutaj, w południowo-zachodniej Rosji, są od kilku lat zamknięte. Odwiedzając parafie dużo jeżdżę samochodem. Niektóre trasy zajmują mi dwa dni. Diecezja obejmuje 1 342 807 kilometrów kwadratowych, czyli mniej więcej tyle, ile Portugalia, Hiszpania, Francja i Niemcy razem wzięte. 24 miejsca, w których mieszkają tu księża katolicy, są więc daleko od siebie, jak oazy na pustyni.

Raz w roku zapraszam wszystkich księży i zakonników na pięciodniową konferencję duszpasterską, ponieważ samotność może przytłoczyć. Odbywają się wtedy wykłady w ramach formacji stałej, ale jest też czas na wspólną modlitwę, wymianę doświadczeń i odpoczynek. Spotkania te są bardzo ważne dla poszczególnych osób, ale także dla nas jako diecezji, abyśmy wspólnie podążali tą samą drogą. Cztery razy w roku proszę o zebranie się na poziomie dekanatu. W ostatnich latach główny punkt duszpasterstwa przesunął się z dzieci i młodzieży na rodziny.

Jak już wspomniałem, nasze parafie są oddalone od siebie o setki kilometrów. Często wierni nie znają sąsiedniej parafii. Można jednak powiedzieć, że ten, kto jest katolikiem, nie jest nim przez przypadek. Panuje tu serdeczna atmosfera. Kiedy przyjeżdżam, witają mnie jak członka rodziny, bez żadnych obaw. Wielu jest ubogich. Kiedy np. jadę na bierzmowanie na południe lub północny wschód diecezji, to jest to ponad 1000, a nawet 1500 km. Nie mamy autostrad. Czasami potrzebuję dwóch dni na podróż tam i dwóch dni na powrót. Można sobie wyobrazić, ile czasu pozostaje wtedy na pracę w biurze.

Uważam, że moja diecezja jest najpiękniejsza na świecie, nie tylko ze względu na ludzi. Północny Kaukaz z Elbrusem o wysokości 5642 m n.p.m. i Astrachań nad Morzem Kaspijskim, 28 m poniżej poziomu morza, Morze Czarne, Wołga i Don, granice z Kazachstanem, Gruzją i Ukrainą, stepy i przedgórze Uralu…

Jak zmieniła się diecezja i życie na południu Rosji w ciągu ponad dwóch dekad, od których kieruje Ksiądz Biskup diecezją?

– Cóż, nie możemy się pochwalić liczbami. Kto zajrzy do Annuario Pontifico, watykańskiego schematyzmu Kościoła powszechnego, ten łatwo dostrzeże spadające liczby. Mieliśmy i mamy bardzo niewielu miejscowych księży. Prawie wszyscy byli i są obcokrajowcami. Jestem im wdzięczny za ich gotowość do poświęceń, ponieważ warunki życia tutaj są dla większości z nich mniej komfortowe niż w ich ojczyźnie. Większość z nich nie otrzymuje też pensji i utrzymuje się ze stypendiów mszalnych oraz niewielkich datków. Obecnie nie mamy ani jednego młodego mężczyzny, który studiowałby w seminarium duchownym dla naszej diecezji. Cudzoziemcy wracają do ojczyzny ze względów zdrowotnych lub ze względu na wiek. Niektórzy zostali w ostatnich latach wydaleni z kraju. Zgromadzenia zakonne (szczególnie siostry) zamykają swoje placówki. A my w ciągu 30 lat wolności wciąż nie zdołaliśmy postawić Kościoła katolickiego w Rosji na własnych nogach. Rany po prześladowaniach w ubiegłym stuleciu są głębsze, niż się spodziewaliśmy. Do księży ludzie zwracają się „Otiec” (Ojcze), nie tylko traktując to jako tytuł, ale dlatego, że wielu z nich po trudnym dzieciństwie szuka dobrego ojca…

Nie chcę, żeby to zabrzmiało pesymistycznie. Ale to prawda, że jeśli traktuje się duszpasterstwo w Rosji poważnie, to jest to ciężka praca w terenie, tak samo prawdziwa jak stokrotna nagroda, którą Pan Jezus obiecuje już teraz (Mk 10,29). Staliśmy się bardziej zmęczeni, co z pewnością wiąże się również z sytuacją na świecie. Zdarza mi się modlić: „Panie, nie zapominaj, że ostatecznie chodzi tu o Twój Kościół!” Ważne, abyśmy pozostawali czujni duchowo! Niektórym mówię o tym zbyt często.

Co się zmieniło? Powiedziałbym, że nie ma tu rozwoju liniowego. Po latach wzlotów i upadków życie wspólnoty w dużych miastach w pewnym stopniu się ustabilizowało. (W diecezji jest 6 miast liczących ponad milion mieszkańców.) Jest mniej dzieci, zarówno w naszych parafiach, jak i ogólnie, z wyjątkiem niektórych regionów Kaukazu. Ze względu na znacznie lepsze zarobki mężczyźni nadal wyjeżdżają na całe tygodnie, a nawet miesiące do metropolii Rosji, co negatywnie wpływa na spójność rodzin. Jako Kościół diaspory, z dalekimi drogami, mroźnymi zimami i często ubogimi wiernymi, jesteśmy uzależnieni od darowizn z zewnątrz. To trudny temat w czasach sankcji gospodarczych i tym podobnych.

W marcu został Ksiądz Biskup po raz drugi wybrany na przewodniczącego Rosyjskiej Konferencji Biskupów. Jakie są zdaniem Ekscelencji największe wyzwania i szanse, przed którymi stoi dziś Kościół katolicki w Rosji?

– W odpowiedzi na to pytanie przychodzi mi na myśl aktualna sytuacja: arcybiskup Moskwy niedawno zrezygnował. Obaj biskupi na Syberii w przyszłym roku skończą 75 lat. Również w (rosyjskojęzycznym) Kościele katolickim w Kazachstanie dwóch biskupów osiągnęło limit wieku. Myślę, że jest to duże wyzwanie dla gremiów decyzyjnych w Rzymie, ale także dla nas jako Kościoła lokalnego w byłym Związku Radzieckim.

Duże wyzwanie widzę w procesie synodalnym zainicjowanym przez papieża Franciszka. Wydaje mi się, że w wielu miejscach wciąż mylony jest on z demokratyzacją Kościoła. Nie zaczynamy od „zera”, ale brakuje pewnego rodzaju równowagi: ani świeccy nie powinni dźwigać księży, ani księża swoich wspólnot. A jednak „Jeden drugiego brzemiona noście”! (Ga 6,2) Synodalność oznacza „wspólne podążanie”, uważnie, a nawet z miłością!

W tym kontekście dostrzegam również pierwszą część przykazania głównego! W Kościele już od dawna zadomowiła się sekularyzacja. Zapewne nikt z nas nie może powiedzieć: „Z wyjątkiem mnie”. W inny sposób, a jednak tak jak 35 lat temu, postrzegam misję Kościoła w Rosji jako przywrócenie Jezusa Chrystusa do domu.

Wielkim wyzwaniem jest życie w państwie, w którym mówi się o „naszym Kościele”, ale nie ma się na myśli twojego. Nasze miejsce znajduje się gdzieś pomiędzy tolerowanym a pożądanym. I każdy z nas powinien chętnie i z całego serca przyjąć to miejsce, ponieważ ostatecznie umieścił tu nas Pan.

Nasza szansa to: dzisiaj. Nie jest to szansa na fantastyczne statystyki, na szkoły, przedszkola, szpitale czy podwyżkę wynagrodzenia… Chciałbym, aby brzmiało to zwyczajnie: naszą szansą jest podobanie się Bogu dzisiaj. Jeśli z niej skorzystamy, On zajmie się resztą.

Rozmawiał: Luke Coppen, The Pillar

Clemens Pickel urodził się w Colditz w Saksonii 17 sierpnia 1961 roku. W latach 1968–1978 uczęszczał do liceum. Następnie wstąpił do seminarium przygotowawczego „Norbertinum” w Magdeburgu, a w 1981 roku został przyjęty do wyższego seminarium „Świętego Alberta Wielkiego” w Erfurcie. W latach 1987–1988 studiował w seminarium duszpasterskim w Neuzelle.

25 czerwca 1988 został wyświęcony na kapłana dla diecezji drezdeńsko-miśnieńskiej przez biskupa Joachima Friedricha Reinelta. Od 1998 do 1990 roku pełnił funkcję wikariusza w parafii św. Marii Magdaleny w Kamenz. 1 sierpnia 1990 roku wyruszył jako misjonarz do Związku Radzieckiego. Następnie był wikariuszem w Tadżykistanie (Duszanbe, Qurǧonteppa i Vahš) w latach 1990–1991; proboszczem parafii Chrystusa Króla w mierzcie Marks od 1991 r.; dziekanem regionu Wołgi od 1992 do 1998 r. oraz członkiem rady kapłańskiej administratury  apostolskiej w Moskwie od 1998 r.

23 marca 1998 r. papież Jan Paweł II mianował go biskupem pomocniczym administratury apostolskiej w Moskwie oraz biskupem tytularnym Cusira. Święcenia biskupie przyjął 7 czerwca tego samego roku w kościele Chrystusa Króla w mierzcie Marks z rąk arcybiskupa Johna Bukowskiego, ówczesnego nuncjusza apostolskiego w Federacji Rosyjskiej, a współkonsekratorami byli ówczesny administrator apostolski w Moskwie bp Tadeusz Kondrusiewicz oraz administrator Zachodniej Syberii bp Joseph Werth SJ.

23 listopada 1999 r. papież Jan Paweł II mianował go administratorem apostolskim dla południowej części Rosji Europejskiej. 11 lutego 2002 roku na mocy bulli Meridionalem Russiae Europaeae administratura apostolska została podniesiona do rangi diecezji i przyjęła obecną nazwę.

W styczniu 2009 i w styczniu 2018 roku odbył wizytę ad limina.

W ramach Konferencji Biskupów Katolickich Federacji Rosyjskiej był członkiem komisji ds. parafialnych, ruchów młodzieżowych oraz komisji ds. duszpasterstwa powołań. Od 17 marca 2017 r. do 12 marca 2020 r. oraz ponownie od 18 marca 2026 r. pełni funkcję przewodniczącego Konferencji. Jest również przewodniczącym diecezjalnej Caritas południowej Rosji.

 

 

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.