Drukuj Powrót do artykułu

Bp Honczaruk: w tej tragedii wielu służy innym

22 lutego 2026 | 18:04 | Switłana Duchowycz, tom, Vatican News | Charków Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Wikipedia

Cztery lata po wybuchu wojny wiele ukraińskich diecezji uznało za konieczne kontynuowanie, oprócz opieki duszpasterskiej i przygotowania do sakramentów, innego ważnego zobowiązania: pomocy humanitarnej osobom dotkniętym rosyjską agresją. Dotyczyło to również diecezji charkowsko-zaporoskiej, gdzie niemal każda parafia stała się również ośrodkiem Caritas, co potwierdza bp Pawło Honczaruk w mediach watykańskich. Wskazuje na fundamentalne zobowiązanie, jakie jego diecezja podjęła wobec osób dotkniętych wojną: „Bóg jest obecny nawet pośród tego cierpienia. Widzimy, jak działa poprzez solidarność tak wielu”.

Vatican News: Ekscelencjo, jak zmieniła się struktura diecezji od początku wielkiej inwazji rosyjskiej?

Bp Pawło Honczaruk: Od początku inwazji rosyjskiej struktura administracyjna Kurii pozostała zasadniczo niezmieniona i funkcjonuje tak, jak przed wojną. Dziekani i księża, tam gdzie to możliwe, kontynuują posługę duszpasterską. Jednak niektóre parafie – w miastach takich jak Mariupol, Berdiańsk, Melitopol, Bachmut, Pokrowsk i innych szczególnie dotkniętych wojną obszarach – musiały zawiesić swoją działalność, zarówno z powodu wyjazdu księży, jak i zniszczenia całych skupisk ludności. Miejscowości takie jak Bachmut i Marjinka zostały praktycznie całkowicie zniszczone. W innych obszarach jednak życie kościelne trwa. Oprócz posługi duszpasterskiej i przygotowania do sakramentów, kolejnym ważnym obszarem zaangażowania – ustępującym obecnie jedynie opiece duszpasterskiej – stała się pomoc humanitarna dla osób dotkniętych wojną. Niemal każda parafia stała się również ośrodkiem Caritas, oferując wsparcie materialne i pomoc rodzinom w trudnej sytuacji, a także współpracując w akcjach ewakuacyjnych. Kapłani znajdują się zatem nie tylko w centrum życia duchowego wspólnot, ale także w konkretnej organizacji pomocy potrzebującym.

Jakie zmiany zaszły w duszpasterstwie w czasie wojny?

Ogólnie rzecz biorąc, duszpasterstwo pozostaje podstawowym obowiązkiem kapłana. Musi on zapewnić sprawowanie Mszy św., spowiedź, Komunię Świętą, katechezę i formację tych, którzy uczęszczają do kościoła, nawracają się i pragną poznać Boga. Tę posługę pełnią kapłani wraz z katechetami i wiernymi świeckimi. Ofiarowują oni również wsparcie rodzinom żołnierzy i samym żołnierzom. Jeśli chodzi o wiernych, parafie uległy głębokim zmianom. Niektóre zniknęły wraz z całym miastem; w innych wyjechało 50 proc., a nawet 95 proc. ludności. Przed 2014 rokiem, kiedy wybuchła wojna, nasza diecezja liczyła 72 000 wiernych; dziś pozostało ich około 2500. To bardzo znacząca zmiana. Wielu wyemigrowało za granicę, inni są na froncie. Często zdarza się na przykład, że w ośrodku Caritas na 100 wolontariuszy tylko 4 proc. to katolicy, a mimo to stanowią oni trzon dzieła. Podobne sytuacje występują również w parafiach, co pociąga za sobą oczywiste konsekwencje. Praca duszpasterska nie może być już prowadzona w taki sposób, jak przed 2014 i 2022 rokiem.

Wiele rodzin wyjechało, więc duszpasterstwo rodzinne praktycznie nie istnieje. Katechizm dzieci jest poważnie ograniczony, częściowo dlatego, że często nie mogą w nim uczestniczyć ze względów bezpieczeństwa. Wojna nałożyła wiele ograniczeń. Z drugiej strony, transmisje mszy świętych online rozpoczęły się podczas pandemii COVID-19, a wraz z wojną ich liczba wzrosła. Transmisje na żywo są prowadzone w wielu kościołach, umożliwiając osobom mieszkającym za granicą pozostanie w kontakcie, przynajmniej w ten sposób, ze swoją wspólnotą. Wielu wyraża wdzięczność za możliwość uczestniczenia online w życiu swojej parafii, modlitwy i słuchania modlitw w języku ukraińskim.

Poza dwoma wymienionymi przez Ekscelencję obowiązkami kapłańskimi – duszpasterstwem i pomocą humanitarną – czy są jeszcze inne zadania, które wojna postawiła przed duchowieństwem?

Przede wszystkim wśród nich jest posługa kapelanów wojskowych. Ponadto proboszczowie, wraz z zakonnikami i zakonnicami, starają się pogłębić swoją wiedzę na temat konsekwencji wojny: jej wpływu na żołnierzy, rodziny, dzieci, sieroty i wdowy. To szkolenie jest niezbędne, aby zrozumieć, jak im najlepiej towarzyszyć i służyć. Dla księży udzielających sakramentu pokuty niezbędna jest umiejętność rozeznawania, rozumienia, co powiedzieć i oceny sytuacji: czy dany czyn jest grzechem, czy nie. Dlatego duchowni w całej Ukrainie intensywnie inwestują w swoje szkolenia i kwalifikacje, aby móc odpowiedzialnie reagować na nowe wyzwania, jakie stawia wojna.

Jak właściwie zorganizowane jest to szkolenie? Czy jest wystarczająca liczba specjalistów i zasobów?

W diecezji działa Szkoła Duszpasterstwa Wojskowego: dwuletni program podzielony na dziesięć modułów. Oferujemy również szkolenia dla operatorów: roczny cykl pięciu modułów, który zapewnia podstawowe szkolenie. Promowane są również fora internetowe dla duchowieństwa, a także dostępne są nagrania wykładów psychologów i psychoterapeutów katolickich, szczególnie z zakresu psychologii wojskowej. W parafiach odbywają się również spotkania mające na celu podniesienie świadomości.

Specjalistów jest niewielu, ale są obecni. Na początku wojny specjaliści przyjechali z zagranicy; jednak sytuacja na Ukrainie okazała się pod wieloma względami bezprecedensowa i wymaga badań terenowych. Wojna w rzeczywistości obejmuje cały kraj: nie ma miejsca całkowicie bezpiecznego, a to wpływa na całą populację. Sytuacje są liczne i zróżnicowane – żołnierze, byli więźniowie, wdowy, sieroty, rodziny rannych – a każda z nich niesie ze sobą głęboką traumę, naznaczoną ciągłym doświadczeniem śmiertelnego zagrożenia, która zmienia sposób myślenia, reagowania i życia. Nawet ci, którzy wyemigrowali za granicę, doświadczają wewnętrznych napięć: troski o ojczyznę, poczucia wykorzenienia, trudności w prowadzeniu „normalnego” życia, podczas gdy ich kraj cierpi. Wszystko to wymaga starannego rozeznania, aby zrozumieć przyczyny zachowań i zaoferować odpowiednie wsparcie. Właśnie dlatego szkolenia są stale aktualizowane: program duszpasterstwa wojskowego opracowany w 2021 roku był już kilkakrotnie modyfikowany, w miarę jak zmieniają się okoliczności.

W przeciwieństwie do innych kontekstów, nie jest to armia walcząca daleko od domu: całe społeczeństwo żyje i cierpi z powodu wojny. W związku z tym nawet doświadczenia innych krajów mogą przynieść jedynie częściową pomoc. W tej sytuacji kapłani są wezwani do pełnego zrozumienia tego, co dzieje się w sercach ludzi – ich agresywnych reakcji, ich lęków, ich nieoczekiwanych zachowań – aby móc reagować z roztropnością, słuchaniem i obecnością.

Ekscelencjo, przez Waszą diecezję przebiega linia frontu. Jak Ksiądz Biskup decyduje, czy ksiądz powinien kontynuować posługę w niebezpiecznym miejscu, czy odejść?

Od początku wojny jasno mówiłem wszystkim księżom i zakonnikom w diecezji: każdy, kto się boi lub ma trudności z pozostaniem, ma prawo odejść. Ci, którzy tu dziś służą, robią to, ponieważ sami zdecydowali się zostać. Obecnie księża pracują w dwóch miejscach bardzo blisko linii frontu. Jestem z nimi w stałym kontakcie i wiedzą, że w razie poważnego zagrożenia muszą się ewakuować. Jeśli jednak ksiądz zdecyduje się zostać, jest to jego osobisty wybór. Osobiście ich odwiedzam, oceniam sytuację i staram się oferować wsparcie. Bardzo ważne jest, aby czuli wsparcie biskupa, a dla mnie kluczowe jest zobaczenie ich sytuacji na własne oczy. Mógłbym nakazać księdzu odejście, ale jeśli chce zostać, by służyć wojsku i wiernym katolickim w obronie ojczyzny, spowiadać i udzielać wsparcia, to pozostaje kapelanem wojskowym, pomagając i towarzysząc walczącym. Są parafie, w których jeden ksiądz służy w dwóch kościołach: w jednym nie ma już wiernych, w drugim są tylko dwoje. Ale są też parafianie z innych wspólnot, którzy bronią kraju, i on jest gotów zostać, by im również służyć. Jak długo potrwa ta sytuacja? Zobaczymy, bo wszystko zmienia się tak szybko.

W takich okolicznościach, pośród ciągłego zagrożenia śmiercią i ludzkiej słabości, gdzie Ekscelencja osobiście odnajduje obecność Boga?

Pan daje ci wewnętrzną siłę, pragnienie i wsparcie, by unieść ciężar tego, co dzieje się wokół nas. Ja znajduję swoje prawdziwe źródło w Bogu, bo tylko na Nim możemy naprawdę polegać. Świat jest pełen iluzji stabilności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości; wojna demaskuje te iluzje i pokazuje, że w rzeczywistości nie możemy polegać tylko na ludziach. Ale w tym wszystkim wyłania się coś większego: bliska obecność Boga, który przytula, pociesza i daje odczuć swoją miłość. W tym doświadczeniu boskiej miłości czujemy się „na swoim miejscu”, nie w sensie geograficznym, ale dlatego, że jesteśmy u siebie, gdziekolwiek jesteśmy. Bóg daje nam poczucie domu: gdziekolwiek jesteśmy, możemy czuć się u siebie dzięki Jego wielkiej miłości. To daje nam siłę, by żyć i kontynuować naszą posługę.

Obserwuję, że nawet księża i zakonnice, którzy pozostali, opierają się na tym samym duchowym filarze. Wszystko inne wymaga rozeznania: zrozumienia potrzeb, stawienia czoła lękom i ich przezwyciężenia, znalezienia rozwiązań, uznania własnych słabości. Często stajemy przed złożonymi decyzjami, niepewni właściwego wyboru: w takich przypadkach wybieramy to, co wydaje się najlepsze. To ogromny wysiłek, nie tylko psychiczny, ale także emocjonalny i fizyczny. Ale wszystko opiera się na wymiarze duchowym, na naszej relacji z Bogiem. Nie jest to ani łatwe, ani proste; każdy dzień jest walką i każdego dnia musimy żyć dalej.

Jakie są największe zagrożenia dla rozwoju duchowego człowieka w czasie wojny?

Głównym zagrożeniem, nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich, jest brak czasu dla Boga. Zewnętrzne problemy i trudności są tak przytłaczające, że oddalają nas od obecności Boga. Niebezpieczeństwem jest całkowite oddanie się pracy i służbie – niestrudzonemu służeniu i pomaganiu – i zapomnienie o własnej duszy. Możemy dawać Boga tylko innym, a nie sobie, bo w przeciwnym razie szybko się wyczerpiemy. Kiedy czujemy, że nie możemy już dzielić się Bogiem z innymi, czas przestać, bo dalsze dzielenie się byłoby szkodliwe. Ważne jest, aby zawsze znaleźć czas na spotkanie z Bogiem: stanąć przed Nim, przed Najświętszym Sakramentem, aby podzielić się naszymi troskami i trudnościami. Tylko w ten sposób, kiedy wyciągamy rękę do innych, stajemy „za” Chrystusem, pozwalając Mu działać przez nas. Tak jak wtedy, gdy chcemy pomóc komuś w trudnej sytuacji, musimy najpierw być stanowczy, trzymając się Boga. Tylko w ten sposób możemy stać się świadkami Jego działania i doświadczyć radości z uczestnictwa w Jego dziele w życiu innych.

Ekscelencjo, niestety, wojna na wielką skalę trwa już od czterech lat. Jest zmęczenie, jest ryzyko desperacji. Jakie przesłanie chciałby Ksiądz Biskup przekazać dzisiaj jako pasterz, w imieniu wiernych i duchowieństwa?

Dla mnie czas wojny, którego doświadczamy, pokazuje, co się dzieje, gdy człowiek oddala Boga od swojego serca: serce pozbawione Boga staje się przyczyną wielkiego cierpienia, bólu i konfliktu. Wojna istnieje, ponieważ Bóg został wygnany z ludzkich serc. Jednak Bóg jest obecny, nawet pośród tego cierpienia. Widzimy Jego działanie poprzez solidarność wielu: ludzi, którzy pomagają, troszczą się, którzy poświęcają się służbie innym. Konkretnym przykładem jest wolontariuszka pochodząca ze Słowacji, która obecnie mieszka na Zakarpaciu (zachodnia Ukraina): od początku wojny odbyła ponad 110 podróży, pokonując łącznie 1400 km, aby nieść nam pomoc. Jak mawia metafora: jeśli staniemy plecami do słońca, nie zobaczymy rosy. Ale jeśli się ku niemu zwrócimy, zobaczymy tak wiele kropel nawadniających ziemię. Podobnie, pośród tylu tragedii, niezliczone są gesty dobroci, które docierają do zranionych serc, przynosząc pocieszenie i wsparcie. Bóg wzywa nas, abyśmy byli jak ta rosa: nawadniali, pocieszali i wspierali cierpiących.

Mogę zaświadczyć, że Bóg jest obecny: poprzez ludzi, którzy czynią dobro, w kościołach i blisko tych, którzy Go szukają. Ci, którzy się do Niego zwracają, czują się kochani, znajdują siłę i dzięki tej sile mogą służyć innym i modlić się nawet za cierpiących. Tragedia pojawia się, gdy człowiek ignoruje Boga: ci, którzy odrzucają Jego obecność, sieją zniszczenie we własnych sercach i sercach innych. Jeśli posiadają władzę, pieniądze lub broń, ten brak Boga może doprowadzić do ruiny całych społeczności. Wojna zaczyna się w sercu, a pokój na świecie zaczyna się w sercu każdego człowieka. Każdy z nas musi zadać sobie pytanie: czy jestem ziarnem dobra i pokoju, czy czymś innym?

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.