Drukuj Powrót do artykułu

Bp Mendyk na pogrzebie ks. Wojciecha Draba: niech śmierć tego kapłana zaowocuje modlitwą o nowe powołania

01 października 2026 | 16:42 | GML | Kąty Wrocławskie Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Diecezja Świdnicka

– Śmierć tego kapłana niech zaowocuje naszą serdeczną modlitwą o nowe powołania. Tak bardzo nam potrzeba ofiarnych, pełnych poświęcenia i gotowych na ofiarę księży – mówił bp Marek Mendyk podczas pogrzebu ks. kan. Wojciecha Draba. Uroczystości odbyły się 1 października w kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Kątach Wrocławskich. Po Mszy św. ciało kapłana zostało odprowadzone na miejscowy cmentarz.

Mszy św. pogrzebowej przewodniczył biskup świdnicki Marek Mendyk. Ks. Wojciecha Draba, który 21 września zginął w wypadku motocyklowym, żegnały tłumy duchownych i wiernych.

Bp Mendyk przyznał na początku homilii, że przygotowanie słowa na pogrzeb kapłana, którego osobiście znał i wysoko cenił, było dla niego trudne.

– Przyznam się, że długo nie potrafiłem zabrać się do tego kazania. O wiele łatwiej przychodzi żegnać kogoś – jak to się czasem mówi – „z oddali”, aniżeli kogoś, kogo się znało, ogromnie ceniło, od kogo wiele można było się uczyć. Wraz z odejściem takiej osoby, z jej śmiercią, odchodzi jakaś część u tych, którzy ją żegnają – mówił.

Przywołał też słowa, które pojawiły się po śmierci ks. Draba w mediach społecznościowych: „Nie pytamy Cię, Boże, dlaczego Go zabrałeś, ale dziękujemy za to, że nam Go dałeś”.

Biskup przedstawił następnie osobisty portret zmarłego kapłana.

– Zapisał się w naszej pamięci jako ksiądz z pasją, otwarty na sprawy Boga i ludzi, duszpasterz, terapeuta, powiernik życiowych tajemnic, mądry doradca, człowiek idący za Jezusem i stale poszukujący prawdy o Nim; dyspozycyjny dla Jezusa i Jego Matki – mówił.

– Osoba niezwykle serdeczna i dobra, zatroskany o zbawienie tych, co żyją blisko i daleko, uśmiechnięty, z właściwym sobie poczuciem humoru, pobożny i mądry, bardzo ufny w Bożą Opatrzność. Wrażliwy na potrzeby duchowe i cierpienia innych. Zdystansowany do świata. Nigdy nikomu nie odmówił pomocy – dodał.

Bp Mendyk podkreślał także zdolność ks. Draba do docierania do ludzi, których nie zawsze obejmowały tradycyjne formy duszpasterstwa.

– Nie zamykał się w swoim świecie, ale umiał i chciał pochylić się nad problemami konkretnego, zagubionego człowieka. Potrafił usunąć się w cień, aby to Bóg był na pierwszym miejscu. Z szacunkiem przyjmował krytykę, ale też odważnie bronił nauki Kościoła – powiedział.

– Będąc jednak trochę „inny od wszystkich”, był darem dla Kościoła – potrafił dotrzeć tam, gdzie tradycyjne metody najzwyczajniej zawodziły. Jego działania potrafiły budzić wiarę, niosły pokój, prowadziły do Boga; ta jego nietypowość najpewniej była przejawem Ducha Świętego, który działa na różne sposoby – mówił biskup.

Przywołując testament zmarłego, bp Mendyk zaznaczył, że ks. Drab nie wskazał nawet miejsca własnego pochówku.

– To w zasadzie – jeśli się go poznało – nie miało dla niego najmniejszego znaczenia. Bylebyśmy tylko pamiętali o nim przy ołtarzu – powiedział.

W dalszej części homilii biskup odniósł się do czytanego podczas liturgii fragmentu Księgi Hioba.

– Trzeba pamiętać, że słowa z Księgi Hioba rodzą się w absolutnej ciemności. Słuchamy człowieka, który w jednym momencie stracił wszystko: majątek, dzieci, zdrowie, a na koniec – szacunek i zrozumienie najbliższych – mówił.

Podkreślił jednak, że Hiob nie zatrzymuje się na rozpaczy.

– W jego sercu dokonuje się niezwykły przełom – wyjaśniał biskup. – Nagle, pośród gruzów swojego życia, wypowiada słowa, które do dziś wstrząsają całą liturgią Kościoła: „Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje i jako ostatni stanie na ziemi. Potem me szczątki skórą przyodzieje i ciałem swym Boga zobaczę. To właśnie ja Go zobaczę, moje oczy ujrzą”.

Bp Mendyk odniósł te słowa bezpośrednio do zmarłego kapłana.

– Dla Księdza Wojtka te słowa nie są już odległą obietnicą ani przedmiotem wiary, ale stają się całkowitą, doświadczaną bez pośrednictwa rzeczywistością. Kiedy człowiek przechodzi próg śmierci, czas ziemskiego oczekiwania dobiega końca, a biblijne „ujrzę” zamienia się w ostateczne spotkanie – mówił.

– Zmarły, przekraczając ten próg, nie wchodzi w przestrzeń niebytu czy ciemności, lecz w pełnię życia, którą jest sam Bóg – dodał.

Jednym z najważniejszych momentów homilii stało się odniesienie do Ewangelii o rozesłaniu uczniów i słów Chrystusa: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało”.

– Siostry i Bracia! Módlcie się o powołania! – zaapelował bp Mendyk. – Śmierć tego kapłana niech zaowocuje naszą serdeczną modlitwą o nowe powołania. Tak bardzo nam potrzeba ofiarnych, pełnych poświęcenia i gotowych na ofiarę księży.

Biskup ponownie przywołał słowa Ewangelii: „Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”. – Proście, bo Pan żniwa chce wiedzieć, czy czekamy na takich głosicieli Ewangelii. Pamiętajmy też, że nowe powołania to intencja modlitwy podana przez samego Jezusa. To dar Boga, ale i owoc naszej modlitwy – dodał.

Bp Mendyk wspomniał także o intelektualnej pasji ks. Draba.

– Ktoś zapytał, dlaczego Wojciech – ksiądz, który stale się uczył, dużo czytał, nie bał się trudnych dyskusji teologicznych – nie zrobił doktoratu? Odpowiedź zostawił nam on sam swoim kapłańskim życiem – powiedział biskup.

– Ks. Wojtek wybrał ewangeliczną drogę ucznia Jezusowego. Ewangeliczna droga ucznia zaproponowana przez św. Łukasza to droga do „doktoratu w wierze” – dodał.

Na zakończenie homilii biskup nawiązał do obchodzonego 1 października wspomnienia św. Teresy od Dzieciątka Jezus i jej słów: „Nie umieram, ale wstępuję w życie”.

– Ks. Wojciech nie umarł, lecz żyje. Jest z nami. Razem z nami uczestniczy w tej Najświętszej Ofierze. Paradoksalnie jest tak – przy całym bólu, jaki nam towarzyszy – że w tej chwili jest nam do niego bliżej niż jeszcze jakiś czas temu – mówił.

– Po ludzku straciliśmy kogoś bliskiego, ale w kategoriach wiary i perspektywie życia wiecznego zyskaliśmy wszyscy orędownika u Pana Boga w niebie. Możemy więc wszyscy go przyzywać na pomoc, możemy prosić, niech wstawia się za nami – dodał.

Biskup zaapelował, aby nie mówić o ks. Drabie wyłącznie w czasie przeszłym.

– Nie myślmy o nim w czasie przeszłym. Pan Bóg nie zabiera nam ludzi, Pan Bóg zawsze nam ich zwraca, kiedy nam się wydaje, że oni odeszli.

– Wierzymy bowiem, że w tajemnicy świętych obcowania są oni bliżej nas niż wtedy – mówił.

Kończąc homilię, bp Mendyk ponownie przywołał słowa św. Teresy z Lisieux: „Niech to dzisiejsze pożegnanie będzie dla nas takim przekonaniem, jakie miała święta Tereska. Ksiądz Wojciech nie umarł, ale wstąpił w życie. (…) Niech Maryja wprowadzi go do chwały zbawionych w niebie”.

Po Mszy św. dalsze obrzędy pogrzebowe odbyły się na miejscowym cmentarzu w Kątach Wrocławskich.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.