Bp Muskus: iść śladami Franciszka to pozwolić, żeby Ewangelia stała się naszym życiem
04 października 2026 | 20:32 | md | Lublin Ⓒ Ⓟ
Kościoła nie odnowił człowiek, który miał najlepszy projekt reformy. Odnowił go człowiek, który pozwolił Chrystusowi przemienić swoje serce – mówił o św. Franciszku z Asyżu w kościele bernardynów w Lublinie bp Damian Muskus OFM. Przewodniczył on Mszy św. w uroczystość świętego.
W homilii bp Muskus zastanawiał się, na czym po 800 latach od śmierci św. Franciszka polega tajemnica jego niekończącej się aktualności w Kościele.
– Franciszek zrodził się w Kościele mocno zranionym pychą, w którym wiele było walki o władzę, znaczenie, wpływy, pieniądze. Był to Kościół, który – podobnie jak w każdej epoce – nosił w sobie świętość i grzech, piękno Ewangelii i ludzkie słabości. Franciszek to wszystko widział. A jednak nie odpowiedział na to totalną krytyką tych, którzy byli u steru Kościoła. Nie czekał też, aż zmienią się inni. Najpierw pozwolił, żeby Chrystus zmienił jego życie – podkreślał krakowski biskup pomocniczy.
Jak dodał, ten, który chciał być najmniejszy, stał się jednym z tych, którzy najbardziej wpłynęli na oblicze Kościoła, i dokonał jednego z największych przełomów w jego dziejach.
Według niego tajemnicę świętego Franciszka można zamknąć w prostym zdaniu – Franciszek miał odwagę przyjąć miłość i pozwolić, żeby ta miłość przez niego przechodziła. Jak zauważył, to wcale nie jest proste, bo „człowiek chce kochać, ale ma trudność z przyjęciem miłości”. – A Ewangelia najpierw mówi: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. Najpierw przyjdź, pozwól się przyjąć, pozwól się pokochać. Ale żeby to uczynić, trzeba być człowiekiem wielkiej pokory – mówił bp Muskus.
Według niego pokora Franciszka nie polegała na tym, że uważał siebie za nic. – Polegała na tym, że nie musiał już być kimś wielkim we własnych oczach. Wiedział, kim jest przed Bogiem, że jest umiłowanym synem – wyjaśniał.
Przypomniał zdanie Franciszka: „Nie zatrzymujcie więc niczego z siebie dla siebie, aby was całych przyjął Ten, który cały wam się oddaje”. – To jest chyba jeden z najpiękniejszych kluczy do zrozumienia jego życia – zauważył, dodając, że święty z Asyżu „bardzo umiłował, bo miłość, jeśli naprawdę ją przyjmiemy, nie może zostać w nas zamknięta”.
– Jeżeli otrzymałeś miłość, przekaż ją dalej. Jeżeli otrzymałeś przebaczenie, przebacz wielkodusznie. Jeżeli ktoś dał ci pokój, to i ty nieś pokój. Jeżeli Bóg zobaczył w tobie dobro mimo twojej słabości, naucz się widzieć dobro w drugim człowieku – wymieniał bp Muskus.
Przyznał, że łatwiej jest bezradnie rozłożyć ręce i mówić: „Niewiele można zrobić, bo świat jest podzielony”, łatwiej jest użalać się nad kondycją Kościoła i wskazywać, kto jest winny. Franciszek natomiast pokazuje inną drogę, którą można streścić słowami: „Nie czekaj na lepszy świat, żeby zacząć kochać. Nie czekaj na lepszy Kościół, żeby go pokochać. Nie czekaj na lepszych ludzi, żeby być dla nich bratem. Nie czekaj, aż znikną wszystkie podziały, żeby zacząć budować pokój”.
Duchowny przywołał zdanie Leona XIV, który powiedział w czasie modlitwy Anioł Pański, że Franciszek, wezwany przez Chrystusa, aby odbudować Jego Kościół, najpierw zbudował swoje własne życie na fundamencie Chrystusa. „Naprawiał Kościół, uzdrawiając pęknięcia niezgody świadectwem braterskiej miłości” – cytował słowa papieża.
– Franciszek nie zaczął od Kościoła. Zaczął od Chrystusa. Nie zaczął od pytania: „Co trzeba zmienić w Kościele?”. Zaczął od pytania: „Kim jest dla mnie Jezus?”. I kiedy pozwolił, żeby Chrystus stał się fundamentem jego życia, wtedy jego własne życie zaczęło stawać się odpowiedzią dla Kościoła – komentował.
– Kościoła nie odnowił człowiek, który miał najlepszy projekt reformy. Odnowił go człowiek, który pozwolił Chrystusowi przemienić swoje serce. Najpierw przyjął Miłość. A potem zaczął tę Miłość rozdawać – stwierdził.
Bp Muskus podkreślał, że dziś Kościół znowu patrzy na Franciszka nie dlatego, że potrzebuje kolejnego bohatera z przeszłości. – Potrzebujemy człowieka, który przypomni nam, że Ewangelia jest możliwa. Że można żyć bez ciągłej walki o siebie. Że można być małym i jednocześnie zmieniać świat. Że można nie mieć w rękach władzy, a mieć wpływ na historię. Że można nieść pokój nie dlatego, że ma się siłę, ale dlatego, że samemu otrzymało się pokój od Chrystusa – powiedział.
– Iść śladami Franciszka to pozwolić, żeby Ewangelia stała się naszym życiem – podsumował bp Muskus.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.


