Bp Muskus: Jezusa może zgubić każdy, również my, kapłani i biskupi
13 czerwca 2026 | 19:25 | md | Kalwaria Zebrzydowska Ⓒ Ⓟ
Fot. Beata Zawrzel/REPORTERModlitwa za kapłana jest szczególnie cenna wtedy, gdy jest on słaby, bo wtedy stajecie razem z Maryją pod krzyżem, przy kapłanie, który upada lub cierpi – mówił bp Damian Muskus OFM do członków Apostolatu Margaretka podczas ich pielgrzymki do Kalwarii Zebrzydowskiej. Jak podkreślał, modlitwa za kapłanów nie jest „dodatkiem” do życia Kościoła, ale walką o ich serca.
Apostolat Margaretka to ruch osób modlących za kapłanów, który powstał w Kanadzie w 1981 roku. „Margaretka” to grupa modlitewna w intencji konkretnego kapłana. Siedem płatków tego kwiatu reprezentuje siedem osób, które zobowiązały się do modlitwy za wybranego księdza, każda w jednym dniu tygodnia.
W Sanktuarium Pasyjno-Maryjnym w Kalwarii Zebrzydowskiej pielgrzymi modlili się na dróżkach, a także podczas Mszy św., której w bazylice Matki Bożej Anielskiej przewodniczył bp Damian Muskus OFM.
Nawiązując do fragmentu Ewangelii o odnalezieniu Jezusa w świątyni jerozolimskiej, krakowski biskup pomocniczy podkreślał, że „nawet ci, którzy są najbliżej Jezusa, mogą Go stracić z oczu”.
– Jezusa może zgubić każdy. Możemy Go zgubić także my, kapłani i biskupi, choć tak blisko Bożych spraw jesteśmy każdego dnia, choć Go dotykamy i jednamy ludzi z Bogiem. To, czym zostaliśmy obdarowani, jest piękne i święte, ale sakrament kapłaństwa nie powoduje automatycznie, że stajemy się herosami, pół-bogami, nie wyrastają nam anielskie skrzydła. Pozostajemy takimi samymi ludźmi – mówił.
– Gubimy Jezusa, gdy jesteśmy zmęczeni i sfrustrowani brakiem owoców naszej pracy. Ginie nam w tłumie, gdy przyzwyczajamy się do Jego obecności do tego stopnia, że przestajemy Go zauważać w natłoku codziennych spraw i obowiązków. Gubimy Go, gdy nasze serce staje się puste – opisywał duchowny. Jak dodał, Jezusa mogą zgubić nawet ci, którzy Go gorąco kochają.
– Gubią Go, gdy zatrzymują się na swoich wyobrażeniach o Nim, gdy On sam staje się dla nich oczywisty jak chleb. Gubią Go, gdy zaczynają mylić swoją gorliwość z wolą Boga. Tracą Go z oczu, gdy nie rozpoznają Go tam, gdzie naprawdę jest, i szukają Go tam, gdzie sami wyznaczyli Mu miejsce – wskazywał. Jego zdaniem, taka sytuacja może poprowadzić „albo do zwątpienia, rozpaczy i porzucenia drogi, albo wręcz przeciwnie – do odnalezienia jej, do nowego spojrzenia na Boga, na samego siebie, do odkrywania miłości na nowo”.
Biskup zwrócił uwagę pielgrzymów na obraz Matki Bożej Kalwaryjskiej, która jest czczona również jako Wychowawczyni Kapłanów. – Przytulona do policzka swojego Synka wpatruje się w nas uważnie i czule. Ona wie, co to znaczy stracić z oczu Jezusa. Zna gorycz poszukiwań i niepokoju, dlatego możemy być pewni, że pozostanie dla nas Matką, gdy zagubimy się w życiu – mówił.
Przywołał jeszcze jeden wizerunek, który znajduje się w krakowskim klasztorze mniszek bernardynek. Przedstawia on nastoletniego Jezusa, który prowadzi za rękę św. Józefa. – Na pierwszy rzut oka powiedzielibyśmy: opiekun prowadzi Syna Bożego. Ale gdy przyjrzymy się bliżej, zobaczymy, że to Jezus ciągnie go za rękę i prowadzi w inną, niż Józef planował, stronę – opisywał bp Muskus, wskazując, że właśnie taka przemiana dokonała się w świątyni jerozolimskiej w sercach Maryi i Józefa, gdy usłyszeli i zrozumieli, że Syn ma być w tym, co należy do Ojca. – Taka przemiana dokonuje się w każdym kapłańskim sercu, gdy odnajduje Jezusa na nowo i na nowo odkrywa, że jego powołaniem nie jest spełnianie własnych wyobrażeń i ambicji, ale pełnienie woli Ojca – stwierdził.
– Do tej przemiany jesteśmy niesieni waszymi modlitwami, cichymi i wiernymi, nieustającymi modlitwami, która podtrzymuje osłabłe siły i przywraca nadzieję na odnalezienie zagubionego Boga. To ta modlitwa ocaliła i wciąż ocala niejedno kapłańskie powołanie i ratuje niejedno złamane życie. Ta modlitwa, skromna i piękna jak kwiat margaretki, przypomina każdemu księdzu, że nie jest sam – zwrócił się duchowny bezpośrednio do pielgrzymów i podziękował im za to, że są „duchowymi matkami i ojcami” kapłanów.
– Wasza modlitwa to nie jest „dodatek” do życia Kościoła, ale to prawdziwe duchowe macierzyństwo i ojcostwo. Tak jak matka rodzi dziecko w bólach, tak wy rodzicie łaski dla kapłana, często w ukryciu, w ofierze i wierności. Wiele powołań, nawróceń i wytrwań kapłanów ma swoje źródło właśnie w modlitwie jakiejś „margaretki” – zauważył.
Krakowski biskup pomocniczy dziękował również za to, że członkowie ruchu nie modlą się za „idealnego” księdza, ale za tego, którego Jezus im powierzył. – Nie zawsze kapłan, za którego się modlicie, będzie święty, mądry czy wdzięczny. To nie jest test dla niego – to jest test dla waszej miłości. Modlitwa za kapłana jest szczególnie cenna wtedy, gdy jest on słaby, bo wtedy stajecie razem z Maryją pod krzyżem, przy kapłanie, który upada lub cierpi – zaznaczył. Podziękował „margaretkom” również za ich wierność.
– Kochane margaretki, pamiętajcie: to, co robicie, nie jest pobożnym hobby. To jest ciężka, ukryta, ale nadzwyczaj owocna walka o serca kapłanów i o przyszłość Kościoła. Niebo patrzy na waszą wierność z wielką czcią. Trwajcie. To jedna z najpiękniejszych form miłości, jaką możemy dziś dać Kościołowi – podsumował krakowski biskup pomocniczy.
Pielgrzymi obdarowali bp. Muskusa „margaretką”, składając publiczną obietnicę modlitwy za niego.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

