Drukuj Powrót do artykułu

Bp Muskus: nie pozwólmy, aby lęk, gniew czy społeczne podziały odebrały nam zdolność widzenia w drugim człowieku człowieka

14 sierpnia 2026 | 18:19 | md | Borek Stary Ⓒ Ⓟ

Trudno czcić Maryję szczerze, a jednocześnie nie dostrzegać ludzi, którzy dzisiaj uciekają ze swoich domów i szukają bezpiecznego miejsca dla siebie i swoich dzieci – mówił bp Damian Muskus OFM w sanktuarium Matki Bożej Boreckiej w Borku Starym koło Rzeszowa. Krakowski biskup pomocniczy przewodniczył tam Mszy św.  w wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Msza św. rozpoczęła się procesją z figurą Matki Bożej Zaśniętej z Kaplicy św. Anny do ołtarza polowego przy sanktuarium boreckim.

W homilii bp Muskus wskazywał, że w tajemnicy Wniebowzięcia nie celebrujemy odrzucenia ani pomniejszenia wartości ciała, ale jego przeznaczenie do chwały. – Bóg nie zbawia człowieka połowicznie. Naszą nadzieją nie jest tylko nieśmiertelność duszy, ale także zmartwychwstanie ciała i pełnia życia z Bogiem – mówił.

Zwrócił uwagę na fakt, że świat dziś „zachwyca się młodością, sprawnością i pięknem, a jednocześnie bardzo nie lubi starości, choroby i słabości”. – Wstydzimy się zmarszczek, boimy się utraty sprawności, próbujemy za wszelką cenę zatrzymać młodość. Człowiek łatwo zaczyna wierzyć, że jest wartościowy tak długo, jak długo jest zdrowy, atrakcyjny, samodzielny i potrzebny – zauważył duchowny.

Podkreślił, że w uroczystość Wniebowzięcia NMP Kościół mówi coś innego: ciało człowieka nie jest przeszkodą na drodze do Boga. – Jest częścią człowieka, którego Bóg stworzył, kocha i przeznaczył do życia wiecznego. Dlatego nie ma człowieka, którego ciało byłoby dla Boga mniej ważne. Ani ciało dziecka, ani człowieka starego, ani chorego, ani tego, który utracił sprawność. Każde ludzkie ciało nosi w sobie godność, której nie można zmierzyć urodą, zdrowiem ani użytecznością – nauczał.

– Wniebowzięcie Maryi mówi: w oczach Boga nic z tego, co przeżyłeś z miłością, nie jest zmarnowane. Życie nie traci wartości tylko dlatego, że zmienia się jego forma – dodał.

Nawiązując do Ewangelii, w której Jezus mówi, że błogosławieni są ci, którzy słuchają słowa Bożego i go przestrzegają, zauważył, że do pełni tego błogosławieństwa dojrzewamy „przez słabości i kryzysy, przez chwile lęku, ubóstwa i samotności, przez doświadczenie cierpienia”. – Ale dojrzewamy do niego także przez przyjmowanie życia jako daru, przez uważność na drobne cuda, które przynosi każdy dzień, wdzięczność za piękno stworzenia i chwile głębokiej radości – mówił biskup z Krakowa.

Jak podkreślał, Wniebowzięcie Maryi jest również celebracją szczęścia. Wyjaśniał, że żyjemy pod ogromną presją, żeby być szczęśliwymi. – Mamy wyglądać dobrze, mieć udane relacje, podróżować, rozwijać się, korzystać z życia. A kiedy przychodzi cierpienie, samotność czy rozczarowanie, możemy zacząć myśleć, że coś z nami jest nie tak – wskazywał.

– Tymczasem Maryja pokazuje nam, że błogosławieństwo nie oznacza życia, w którym wszystko układa się po naszej myśli. Jej życie nie było łatwe. Był w nim lęk o Syna, doświadczenie tułaczki, niezrozumienie, ból drogi krzyżowej i śmierć własnego Dziecka. A jednak słyszymy dziś: „Błogosławiona” – stwierdził.

– Kluczowe jest jednak pytanie: czy czujemy się naprawdę błogosławieni, czyli szczęśliwi, gdy myślimy o tym, czym dla nas jest chrześcijaństwo? – mówił bp Muskus.

Jego zdaniem, chrześcijańskie szczęście zaczyna się wtedy, gdy Ewangelia naprawdę kształtuje nasze wybory. – Gdy zamiast słów nienawiści i pogardy mamy dla bliźnich słowa pocieszenia i pokoju. Gdy powstrzymujemy się od bezowocnej krytyki i plotkowania, a zamiast tego spieszymy z realną pomocą potrzebującym. Gdy nie odwracamy głowy od cierpiących i ubogich, ale patrzymy im prosto w oczy i widzimy ich godność. Gdy z domu rodzinnego tworzymy bezpieczne miejsce dla wszystkich, a nie kolejne pole konfliktów, pielęgnowania urazów i agresji – wymieniał.

– Ewangeliczne szczęście zaczyna się również wtedy, gdy nie pozwalamy, aby lęk, gniew czy społeczne podziały odebrały nam zdolność widzenia w drugim człowieku człowieka. Gdy nie patrzymy na ludzi jak na anonimowe grupy, ale dostrzegamy konkretne osoby: matkę, dziecko, człowieka starszego, uchodźcę, człowieka ubogiego i samotnego – kontynuował bp Muskus.

Zwracając uwagę na fakt, że Maryja „znała doświadczenie lęku o dziecko, przymusowej drogi i szukania bezpiecznego miejsca”, stwierdził, że „trudno czcić Maryję szczerze, a jednocześnie nie dostrzegać ludzi, którzy dzisiaj uciekają ze swoich domów i szukają bezpiecznego miejsca dla siebie i swoich dzieci”.

– Ewangelia przypomina nam, że za każdą etykietą kryje się czyjaś twarz, czyjaś historia i czyjaś godność – napominał.

Jego zdaniem, ewangeliczny przepis na szczęście należy stosować również wtedy, gdy czujemy się rozczarowani i zawiedzeni Kościołem. – Gdy słyszymy o trudnych i bolesnych sytuacjach, w których niektórzy – także ci, którzy powinni dawać dobry przykład – nie żyją tak, jak uczy Ewangelia, nie możemy udawać, że takich sytuacji nie ma – mówił duchowny. – Ale nie możemy też pozwolić, by odebrały nam wiarę i zaufanie do Boga. Możemy je Jemu powierzać i sami starać się żyć tak, by nasze życie nie było dla innych powodem zgorszenia, utraty nadziei czy odejścia od Kościoła – radził.

– Słuchając Słowa jak Maryja, rozważając je i pozwalając mu kształtować nasze życie, odkrywamy na nowo piękno naszego człowieczeństwa – także wtedy, gdy jest ono słabe, zmęczone, poranione i niedoskonałe. Bo właśnie takiego człowieka Bóg kocha i właśnie takiego człowieka prowadzi ku pełni życia – podsumował na zakończenie.

Kult Matki Bożej w Borku Starym ma swój początek w XIV w. Najstarsze dokumenty wspominają o 1336 r. i tę datę uznaje się za początek sanktuarium.

Cudowny Obraz Matki Boskiej Boreckiej przedstawia Maryję, która w lewej ręce trzyma małego Jezusa, zaś prawą ręką wskazuje na Niego. Jezus w lewej rączce trzyma książkę, a prawą, wzniesioną do góry, błogosławi.

Obraz został koronowany koronami papieskimi 15 sierpnia 1919 roku przez biskupa przemyskiego św. Józefa Sebastiana Pelczara. Była to pierwsza koronacja obrazu Matki Bożej w wolnej Polsce.

Dwukrotnie – w 1960 i w 1992 roku – skradziono korony z cudownego obrazu. Sprawców nie wykryto. 14 sierpnia 1995 roku metropolita przemyski abp Józef Michalik powtórnie nałożył korony na cudowny wizerunek.

Opiekunami sanktuarium w Borku Starym są dominikanie.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.