Bp Muskus: prawdziwa siła Kościoła tkwi w umiłowaniu tego, co małe i pokorne
11 sierpnia 2026 | 19:59 | md | Kraków Ⓒ Ⓟ
Fot. siostry bernardynki w KrakowieWielkie dzieła Kościoła nie przetrwałyby ani minuty, gdyby nie „wstęga modlitwy”, którą dzień po dniu opasują je żyjące w ukryciu wspólnoty – mówił bp Damian Muskus OFM w kościele sióstr bernardynek w Krakowie. W świątyni, gdzie czczeni są św. Józef i Dzieciątko Koletańskie, odbyły się jubileuszowe obchody 380. rocznicy fundacji klasztoru.
Jedyny istniejący do dziś w Krakowie klasztor i kościół sióstr bernardynek pw. św. Józefa powstał w połowie XVII wieku z inicjatywy s. Teresy Zadzik. 11 sierpnia 1646 roku pierwsze siostry zostały wprowadzone do tego klasztoru przez biskupa krakowskiego Piotra Gembickiego.
Dziś znajduje się tutaj sanktuarium św. Józefa. Niewielki kościół znany jest również z kultu Dzieciątka Koletańskiego.
W homilii bp Muskus przypomniał, że wprowadzając siostry do nowego klasztoru, bp Gembicki porównał to miejsce do Porcjunkuli. – Tutaj przecież, podobnie jak w asyskiej Porcjunkuli, dokonują się rzeczy wielkie. To miejsce, jak Porcjunkula dla rodziny franciszkańskiej, jest sercem dla Krakowa i dla przybywających tu pielgrzymów. Sercem ukrytym, bijącym nieco na uboczu, ale przyciągającym, żywym i tętniącym miłością – komentował krakowski biskup pomocniczy.
Jak podkreślił, jest tak, ponieważ siostry bernardynki, „ciche gospodynie tego domu”, wypełniają od 380 lat wezwanie biskupa Gembickiego, który prosił je: „Modlitwą niby złotą wstęgą opasujcie to miasto i wszystkie dusze, a szczególnie te, które się nie modlą, ciągnijcie tu przed tron Pana Jezusa”.
– Mijają wieki, zmienia się świat, a my wciąż potrzebujemy takich miejsc. Potrzebujemy miejsc, które przypominają nam, że to, co najważniejsze, najcenniejsze i najbardziej wartościowe, dzieje się w ukryciu i cichości, z dala od oceniających oczu świata – mówił bp Muskus.
– Potrzebujemy takich miejsc, które przypominają nam, że prawdziwa siła Kościoła tkwi w umiłowaniu tego, co małe i pokorne – dodał. Jego zdaniem, wielkie dzieła Kościoła nie przetrwałyby ani minuty, gdyby nie „wstęga modlitwy”, którą dzień po dniu opasują je żyjące w ukryciu wspólnoty.
– Żyjemy dzięki temu, że wy, drogie siostry, modlicie się za nas. Ciągniecie nas wszystkich, jak mówił bp Gembicki, przed Boże oblicze. Możemy trwać w miłości, bo wy z miłości oddajecie swoje życie za nas – zwrócił się do mniszek biskup.
– Jeden Bóg wie, ile dobra zrodziło wierne trwanie sióstr bernardynek w tym miejscu, pod okiem św. Józefa i w blasku Dzieciątka Koletańskiego. Ile wysłuchanych modlitw, otartych łez, ile serc, które zaznały pokoju i odpoczynku. Ile powrotów do wiary i ile odzyskanej nadziei – zauważył.
Jak stwierdził, kroniki są pełne opisów cudów, które wierni wymadlają w tym kościele, ale najwięcej o jego znaczeniu mówi codzienny widok przychodzących tutaj ludzi.
– Nie ma praktycznie chwili, w której ta świątynia jest pusta. Przychodzą młodzi i starsi, turyści i krakowianie, osoby konsekrowane, matki i ojcowie, ubodzy i bogaci, ludzie różnych zawodów i stanów. Zaglądają czasem tylko na chwilkę, w biegu życia – tak, jak zagląda się do bliskich przyjaciół. Albo zostają na dłużej, gdy potrzebują wysłuchania, ukojenia i przyjęcia, jak dzieci odwiedzające ukochanych rodziców – opisywał bp Muskus.
– Dziękujemy za modlitwy, które chronią i wspierają Kościół i świat. Za miłość do św. Józefa i czułą cześć dla Dzieciątka Koletańskiego. I dziękujemy za to, że choć zmienia się świat, tutejszy klasztor niezmiennie trwa w miłości Boga – mówił duchowny.
Na koniec nawiązał do słów przypisywanych patronce dzisiejszego dnia, św. Klarze z Asyżu: „Stajemy się tym, co kochamy, i to, kogo kochamy, kształtuje to, kim się stajemy” i życzył siostrom, by „stawały się Tym, którego ukochały całym życiem – ikonami Chrystusa pokornego, cichego i ubogiego”.
– Życzę wam, aby ta Porcjunkula w samym centrum wielkiego miasta wciąż była gościnnym domem dla ludzi, którzy przychodzą tutaj szukać miłości, nadziei i pokoju serca – dodał.
Mniszki III Zakonu Regularnego św. Franciszka z Asyżu, czyli siostry bernardynki, należą do instytutów życia konsekrowanego o charakterze kontemplacyjnym. Powstanie zakonu wiąże się z postacią św. Jana Kapistrana, który miał wpływ na rozkwit Trzeciego Zakonu Regularnego w Polsce, przy klasztorach bernardyńskich.
Prawdopodobnie to on utworzył pierwszą wspólnotę sióstr. Zapiski testamentowe w aktach miejskich krakowskich z lat 1456 i 1458 wspominają, że „siostry zakonu św. Bernardyna mieszkały wspólnie przed bramą Mikołajską”. W niecałe dziesięć lat od przybycia św. Jana Kapistrana do Polski, w 1459 roku powstał w Krakowie pierwszy formalny klasztor sióstr z kościołem pw. św. Agnieszki. To właśnie z tego klasztoru wywodzi się wspólnota mniszek przy sanktuarium św. Józefa w Krakowie.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

