Drukuj Powrót do artykułu

Bp Piotr Przyborek: jest biblijna wiosna w Kościele, ale to dopiero początek

21 stycznia 2026 | 19:03 | Dawid Gospodarek | Gdańsk Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. chris liu / Unsplash

Zainteresowanie Biblią wśród katolików w Polsce wyraźnie rośnie – zauważa bp Piotr Przyborek, biblista i biskup pomocniczy archidiecezji gdańskiej. Jak podkreśla w rozmowie z KAI, coraz więcej wiernych sięga po Pismo Święte, uczestniczy w kursach i wykładach biblijnych, ale prawdziwym wyzwaniem pozostaje przełożenie tej wiedzy na codzienne życie i codzienne czytanie Słowa Bożego.

Dawid Gospodarek (KAI): Katolicy w Polsce mają dostęp do wielu kursów biblijnych, szkoleń – także na akademickim poziomie – które cieszą się dużym zainteresowaniem. Do tego dochodzi bogata oferta internetowa: wykłady biblistów, jak choćby niełatwe naukowe Marcina Majewskiego, śledzone przez setki tysięcy osób. Wygląda na to, że zainteresowanie Biblią w Kościele katolickim w Polsce rzeczywiście istnieje. Jakie Ksiądz Biskup ma obserwacje?

Bp Piotr Przyborek: Też to widzę i myślę, że to bardzo dobra wiadomość. Odwołam się do doświadczenia sprzed kilku dni, z naszego spotkania ekumenicznego w Gdańsku. Rozmawialiśmy tam o tym, czym się wzajemnie obdarowujemy i co ten dialog przynosi. Jeden z kapłanów, od lat zaangażowany w spotkania ekumeniczne, zwrócił uwagę, że na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat widać wyraźną zmianę w kaznodziejstwie: kazania są bardziej biblijne, jest więcej spotkań i grup dzielenia, więcej inicjatyw, na które ludzie przychodzą z Pismem Świętym w ręku.

Rzeczywiście, patrząc nawet na ostatnie dwadzieścia czy trzydzieści lat, dostrzegamy, że zainteresowanie Biblią bardzo wzrosło. Ludzie sięgają po Pismo Święte, słuchają, szukają. To na pewno coś pozytywnego, choć wciąż mówimy raczej o kropli w morzu potrzeb.

Istotne jest jednak to, czym mają być choćby Niedziela Słowa Bożego, Tydzień Biblijny czy szkoły biblijne. Ludzie przychodzą, słuchają wykładów, zdobywają wiedzę – i bardzo dobrze. Pytanie brzmi jednak: jak przenieść to na codzienne życie Słowem Bożym? Bo można studiować, uczyć się języków starożytnych, zapisać się do szkoły biblijnej, ale to wszystko pozostaje tylko narzędziem. To dopiero pół kroku naprzód. Nam zależy na tym, by od wiedzy przejść do słuchania Słowa, do życia nim, do tego, by stało się ono dla człowieka „lectio divina” – Słowem na każdy dzień.

Krótko mówiąc: jest pewien renesans, można powiedzieć, że mamy do czynienia z biblijną wiosną. Ale to dopiero początek. Z doświadczenia – także mojej wspólnoty – wiem, że łatwo jest posłuchać wykładu, znacznie trudniej natomiast przejść do codzienności, w której Słowo Boże naprawdę towarzyszy człowiekowi.

Skąd, zdaniem Księdza Biskupa, bierze się to zainteresowanie Biblią? Co sprawia, że ludzie zaczynają jej szukać?

Ludzie wierzący chcą pogłębić swoją wiarę, odkryć jej korzenie. W czasie chociażby pielgrzymek do Ziemi Świętej czy innych krajów biblijnych, które dziś cieszą się dużą popularnością, odkrywają, jak bardzo świat biblijny różni się od naszego. To fascynuje, rodzi pytania i pragnienie głębszego poznania świata Ewangelii. Stąd sięganie po komentarze, studium, kursy.

Oprócz tego w ostatnim czasie bardzo wyraźnie ujawniła się ogromna tęsknota i poszukiwanie szeroko rozumianej duchowości. Żyjemy w świecie, w którym – przynajmniej w mojej diecezji – około 25 proc. osób regularnie praktykuje wiarę katolicką. Z tego wynika że pozostałe 75 proc. albo nie ma żadnego związku z Kościołem, albo jest on bardzo luźny. A jednak wielu ludzi, także niewierzących, odkrywa, że sam materializm i konsumpcjonizm nie wystarczają, że to nie jest wszystko, do czego człowiek został stworzony.

Pojawia się więc poszukiwanie duchowości. A Biblia jest bardzo konkretną drogą – od Starego Testamentu po Nowy, od historii Izraela po osobę Jezusa Chrystusa. Człowiek szuka sensu, kierunku, odpowiedzi. Ponieważ Słowo Boże nie jest łatwe, rodzi się potrzeba, by lepiej je zrozumieć: w kontekście języka, kultury i realiów historycznych.

Co Ksiądz Biskup doradzi duszpasterzom i liderom wspólnot – jak prowadzić osoby, które mają już pewne przygotowanie intelektualne i biblijne, ku życiu Słowem Bożym?

Dróg jest wiele. W Szkole Biblijnej Archidiecezji Gdańskiej mamy pewien sprawdzony schemat: zaczynamy od wykładów naukowych, biblijnych, a potem dwa razy do roku organizujemy trzydniowe rekolekcje. Do tego dochodzi jeszcze wspólne pielgrzymowanie do krajów biblijnych. Wszystko to ma jeden cel: przejście od samego czytania i studiowania do lectio divina i wspólnotowego dzielenia się Słowem.

Chodzi o to, by ludzie zobaczyli, że studium to dopiero pierwszy krok. Każdy może odczytać tekst inaczej, a spotkanie we wspólnocie zawsze ubogaca. Wtedy odkrywamy wartość Kościoła – to, że Pismo Święte jest dane wspólnocie, że przychodzi do nas przez liturgię, Tradycję, przez konkretne wydarzenia. To odkrycie często fascynuje i prowadzi do bardziej świadomego uczestnictwa w życiu Kościoła.

A czy nie dostrzega tu Ksiądz Biskup zagrożeń? Może Kościół miał słuszność, przez wieki sceptycznie podchodząc do tego, by wierni sami sięgali po Biblię. Takie studium odsłania przecież trudne kwestie: okazuje się, że Duch Święty nie podyktował treści autorom natchnionym, że są tam niespójności historyczne, błędy w kwestiach związanych z naukami przyrodniczymi, a nawet teologiczna problematyczność… Czy to nie może osłabiać wiary?

Daj Boże, żeby ludzie jak najszybciej to odkrywali – bo właśnie do tego prowadzi rzetelne studium. Fundamentalistyczne podejście do Biblii jest błędne. Autor natchniony posługuje się swoim rozumem, doświadczeniem, wiedzą historyczną i przyrodniczą. Duch Święty nie wyrywa go z kontekstu, ale prowadzi przez to, kim on jest.

Pismo Święte zawiera różne gatunki literackie – tego uczy się już na podstawowym kursie wstępu do Biblii. Im szybciej człowiek to zrozumie, tym głębiej odkrywa sens tekstu: nie tylko dosłowny, ale także duchowy, alegoryczny, egzystencjalny.

Nie widzę w tym niebezpieczeństwa, o ile studium jest uczciwe. Zagrożeniem może być raczej pycha – przekonanie, że „ja już wszystko wiem” i że mogę interpretować Biblię całkowicie samodzielnie. Pismo Święte czytamy w Kościele. Zanim powstał tekst, była wspólnota i tradycja apostolska. Oderwanie Biblii od Kościoła prowadzi do indywidualizmu i do błędnych interpretacji.

Jak zachęcić do Biblii młodych ludzi?

Młodzi potrzebują narracji – historii, które wciągają. Ja zachęcam, by zaczynać od prostych i krótkich tekstów, choćby od Ewangelii św. Marka. Czytać ją krok po kroku i próbować odnaleźć w niej siebie: towarzyszyć Jezusowi, odkrywać siebie w bohaterach i scenach biblijnych. Traktować tę opowieść jak serial, wczuwać się w nią.

Jeśli młody człowiek zacznie codziennie czytać choć krótki fragment Słowa, odkryje, że to nie jest historia z przeszłości, ale jego własna historia. Dziś może być jak Piotr na wzburzonym morzu – przestraszony, pytający: „Panie, gdzie jesteś?”, a jutro jak Maria Magdalena spotykająca Zmartwychwstałego Pana. To Słowo daje nadzieję i pokazuje drogę.

Zamiast długich wstępów i wykładów warto dać konkretne fragmenty – takie, które pokrzepiają tu i teraz. Pokazać, że Biblia może stać się przyjacielem, wiernym towarzyszem w egzystencjalnych rozterkach, w obliczu samotności, wątpliwości i zranień.

Zdarzało mi się oprowadzać po muzeach młodych ludzi i z niepokojem zauważyłem, że mimo katechezy czy obecności tych tematów choćby na języku polskim mamy już pokolenie, które nie zna nawet klasycznych historii biblijnych. Kiedy pokazuję im obraz z Judytą, murami Jerycha, a nawet z Kainem i Ablem, często nie wiedzą, o co chodzi. Młodzi opuszczają szkołę, nie mając w pamięci takich podstaw naszej kultury. Jak dotrzeć do osób, które mają tak duże braki?

Ja zrobiłbym właśnie to, o czym pan opowiada. Na przykładzie konkretnego eksponatu czy obrazu można wprowadzać w te konteksty, zainteresować. Postacie mają swoje atrybuty, które można wyjaśniać. Żyjemy przecież w świecie obrazkowym.

Czasem rzeczywiście w kaznodziejstwie popełniamy błąd, bo mówimy do ludzi, zakładając, że mają jakiś religijno-kulturowy background. A oni go dziś po prostu nie mają. Potrzebna jest katecheza od początku, od „Adama i Ewy”, bo zniknęły już te kulturowe skróty myślowe. Nie kojarzy się, że mężczyzna z kluczem na obrazie to najpewniej św. Piotr. Trzeba tę historię opowiadać od nowa – zwyczajnie, prosto.

Jednym z moich zadań dla młodzieży przygotowującej się do bierzmowania było opowiedzenie o katolickiej wierze człowiekowi z dalekiego świata, który nigdy nie słyszał o Piśmie Świętym ani o Panu Jezusie. Jak to zrobić? W jaki sposób przekazać, czym jest wiara i co ona daje? My właśnie w ten sposób musimy dziś nauczać, bo żyjemy w świecie, który nie ma doświadczenia żywego i obecnego Boga, który chrześcijaństwo odsunął zupełnie na bok – także w sensie kulturowym.

Dlatego kiedy jestem na rekolekcjach, oprócz przewidzianych nauk zawsze staram się mówić także o podstawach – o obrzędach Mszy świętej, symbolice, znakach, stroju liturgicznym i tym podobnych sprawach. Również dorośli potrzebują takiego uporządkowania, czasem przypomnienia. A czasem ktoś słyszy o tym po raz pierwszy, bo zbyt często zakładamy, że to wszystko jest oczywiste.

Słyszę czasem od księży, że jako głoszący homilie są pod sporą presją – ludzie mają coraz więcej wiedzy, słuchają dobrych konferencji online, podczas pandemii wybierali sobie transmisje liturgii z popularnymi kaznodziejami, więc teraz wymagają więcej. Co Ksiądz Biskup by doradził przygotowującym homilię? 

Po pierwsze: trzeba się formować. Nie tylko wierni mają dostęp do licznych materiałów – księża też. Nie można zakończyć edukacji teologicznej na seminarium duchownym. Niestety często, poza codziennymi obowiązkami, nie pogłębiamy swojej wiedzy. A możliwości jest mnóstwo – nawet nie trzeba wychodzić z pokoju, naprawdę wystarczy poświęcić godzinę w tygodniu na dobry kurs. Oprócz tego bardzo pomocne są popularne w mojej diecezji kapłańskie grupy lectio divina. To cotygodniowe spotkania w czasie których uczestnicy rozważają i dzielą się między sobą Słowem Bożym.

Po drugie: homilia nie może stać się wykładem. Ma inny charakter. Oczywiście powinna bazować na konkretnej wiedzy, ale przede wszystkim ma otwierać serce na Słowo. Nie chodzi o szukanie ciekawostek. Ten „internetowy churching”, o którym wspomniał Pan Redaktor, doprowadził do nadmiaru treści, które przestały naprawdę oddziaływać na nasze życie, a stały się często poszukiwaniem duchowych „smaczków”. Stąd tym większe wyzwanie dla kaznodziejów dzisiaj.

Św. Jan Chrzciciel, kiedy pytano go, czy jest Mesjaszem, Eliaszem czy którymś z proroków, odpowiadał: „Ja jestem głosem”. I tym właśnie ma być homilia – głosem, który pozwala wybrzmieć Słowu, mającemu moc przemienić życie człowieka. Przywołam radę kard. Raniero Cantalamessy, która jest dla mnie ważna: zanim zaczniemy przygotowywać homilię, czytając komentarze do Pisma Świętego i inne wartościowe źródła, warto najpierw pójść do kaplicy, pomodlić się i zapytać Pana Boga, co chce powiedzieć człowiekowi przeze mnie. Dopiero potem sięgnąć po Słowo, rozważyć je w kontekście swojego życia i przygotować homilię.

***

Szkoła Biblijna Archidiecezji Gdańskiej została stworzona specjalnie z myślą o dorosłych, pracujących lub studiujących osobach, które nie mogą sobie pozwolić na udział w pełnych studiach teologicznych, czy nawet w kursach weekendowych, a pragną zgłębić wiedzę na temat Pisma Świętego. Proponowane są cotygodniowe zajęcia stacjonarne oraz on-line. Oprócz tego, w trakcie roku akademickiego organizowane są kilkudniowe sesje biblijne. Szczegóły na www.szkolabiblijna.gda.pl

Szkoła Biblijna Archidiecezji Gdańskiej wydaje czasopismo pt. „Galilea – tajemnice Pisma Świętego”. Inicjatorem i redaktorem naczelnym jest bp Piotr Przyborek.

– To czasopismo dla czytelnika głodnego Bożego Słowa. Wędrujemy w nim po kartach Starego i Nowego Testamentu, poznając geografię i archeologię Ziemi Świętej. Odkrywamy piękno nauczania Ojców Kościoła i bogactwo chrześcijańskiej duchowości, nieraz nawiązując do współczesnej psychologii. Prezentujemy sztukę o tematyce biblijnej i rozmawiamy z ludźmi, dla których Pismo Święte stało się życiową pasją. Razem z młodszymi czytelnikami słuchamy, co Pan Bóg mówi specjalnie do nich, a na koniec zapraszamy do eksperymentów z bliskowschodnią kuchnią – czytamy na stronie www.galilea-sklep.pl, gdzie można nabyć czasopismo.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.