Drukuj Powrót do artykułu

Bp Sławomir Oder: cieszę się z budowania relacji międzyludzkich

07 marca 2026 | 10:46 | st | Gliwice Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. BP KEP

„Cieszę się z budowania relacji z ludźmi: z kapłanami, z wiernymi, z młodzieżą” – powiedział w wywiadzie dla Katolickiej Agencji Informacyjnej biskup gliwicki Sławomir Oder. Trzy lata temu, 11 marca 2023 roku przyjął on sakrę biskupią i jako trzeci biskup-ordynariusz odbył ingres do katedry Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Gliwicach połączony z kanonicznym objęciem diecezji. Spośród 656 tys. jej mieszkańców niemal 90 proc. należy do Kościoła katolickiego. Posługuje im około 350 kapłanów diecezjalnych i 140 zakonnych.

O. Stanisław Tasiemski OP, KAI: Diecezja gliwicka w tym roku obchodzi 34. rocznicę powstania. Czym wyróżnia się ta wspólnota Kościoła?

Bp Sławomir Oder: Diecezja gliwicka jest stosunkowo młoda – powstała w 1992 roku i 25 marca będziemy obchodzić 34. rocznicę jej utworzenia. To jednak wspólnota bardzo ciekawa i złożona. Jest głęboko zakorzeniona w śląskiej tradycji, duchowości i tożsamości, ale jednocześnie nosi w sobie ślady bardzo różnych doświadczeń historycznych.

Powstała z części dwóch diecezji – opolskiej i katowickiej. Granica między nimi przebiegała zgodnie z dawną granicą między Polską a Niemcami sprzed II wojny światowej. Oznacza to, że po obu stronach tej linii historia toczyła się inaczej. Dziś jednak ta dawna granica nie dzieli, lecz raczej staje się przestrzenią spotkania i jedności.

W naszej diecezji spotykają się różne tradycje formacyjne duchowieństwa i różne doświadczenia mieszkańców. Po II wojnie światowej na te tereny przybyło wielu, którzy utracili swoje domy na Wschodzie. Gliwice stały się nową ojczyzną dla licznych lwowiaków, zmuszonych do opuszczenia swojego rodzinnego miasta. To właśnie profesorowie ze Lwowa tworzyli początki Politechniki Śląskiej.

Ta różnorodność była kiedyś bardzo widoczna – nawet w formach pobożności czy używanych książeczkach do nabożeństwa. Dziś nie jest już tak wyraźna, ale wciąż stanowi ważne dziedzictwo. Jednocześnie budujemy własną tożsamość – tożsamość diecezji gliwickiej.

Ten tygiel, jest właściwie ogromnym bogactwem – tu spotykają się żywioł polski, niemiecki oraz kresowy. Osobiście nie znałem języka niemieckiego i obawiałem się, że będę musiał zmierzyć się z wyzwaniami duszpasterstwa w tym języku. Okazało się jednak, że dziś już tak nie jest. Oczywiście język niemiecki wciąż bywa używany w domach, chociaż rzadziej – nie spotykam go już w liturgii, a w niektórych parafiach odprawiane są jedynie sporadycznie nabożeństwa po niemiecku. To jednak przede wszystkim historia tej ziemi.

Tu mówiło się po polsku, tu po niemiecku, a tu – jak mówi się potocznie – godo się po śląsku. Ludzie modlą się i rozmawiają w różnych językach, ale dziś nie stanowi to problemu. Dzisiaj te różnice kulturowe są raczej bogactwem regionu. Nie zauważyłem, aby kwestie narodowościowe w jakikolwiek sposób wywoływały konflikty czy trudności. Ludzie tutaj żyją i pracują dla tej samej ziemi.

Ja pochodzę z Pomorza, z Torunia. Przyjechałem na Śląsk i początkowo była to dla mnie zupełnie nowa rzeczywistość. Po trzech latach bardzo mocno utożsamiam się z tym miejscem. Kiedy mówię, że jadę „do domu”, mam na myśli mamę i Toruń, ale kiedy mówię, że jestem „u siebie”, to właśnie na Śląsku.

Diecezja obejmuje zarówno silnie uprzemysłowione miasta Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego, jak i bardziej rolnicze tereny północy regionu. Jak ta różnorodność wpływa na duszpasterstwo?

– Rzeczywiście południowa część diecezji jest bardzo silnie związana z tradycją przemysłową, przede wszystkim z górnictwem. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że dziś w wielu miejscach górnictwo należy już bardziej do historii niż do teraźniejszości. W samych Gliwicach funkcjonuje właściwie tylko jedna kopalnia. Etos górniczy pozostaje jednak bardzo żywy – w pamięci ludzi, w obchodach Barbórki, w orkiestrach górniczych czy pocztach sztandarowych obecnych w parafiach. To ważny element tożsamości tej ziemi.

Z kolei północna część diecezji, okolice Lublińca czy Kuźni Raciborskiej, ma zupełnie inny charakter – jest bardziej zielona, spokojniejsza, o wyraźnie rolniczym charakterze.

Ta różnorodność sprawia, że duszpasterstwo musi być elastyczne. Jako młoda diecezja wciąż poszukujemy najlepszych narzędzi głoszenia Ewangelii i budowania wspólnoty.

Jedną z inicjatyw było utworzenie trzech rejonów duszpasterskich – w Gliwicach, Tarnowskich Górach i Lublińcu. Szczególnie widać to w duszpasterstwie młodzieży. Dzięki temu młodzi mogą uczestniczyć w spotkaniach bliżej swojego miejsca zamieszkania, bez konieczności dojazdu do centrum diecezji.

Jedną z takich propozycji jest „Szkoła Modlitwy” – kilkudniowe spotkania, podczas których młodzi ludzie mają okazję do refleksji nad Słowem Bożym, modlitwy i rozeznawania swego powołania. Spotykają się ze swoimi rówieśnikami i kapłanami, którzy pomagają im w drodze duchowej.

Ksiądz Biskup był delegatem Konferencji Episkopatu Polski na synod o synodalności. Czy w parafiach udaje się dziś budować większą współodpowiedzialność świeckich za życie Kościoła?

– Jestem obecnie w trakcie wizytacji duszpasterskich w parafiach i muszę powiedzieć, że jest to przestrzeń, która wymaga dalszego rozwoju. Rady duszpasterskie istnieją, ale często ich funkcjonowanie ogranicza się przede wszystkim do kwestii ekonomicznych. Budowanie prawdziwej współodpowiedzialności jest procesem. Wymaga zarówno otwartości ze strony kapłanów, jak i gotowości świeckich do zaangażowania.

Trzeba też uczciwie powiedzieć, że nasze przeżywanie Kościoła bywa często „usługowe”. Przychodzimy do kościoła, ponieważ potrzebujemy sakramentów, słowa Bożego czy jakiegoś dokumentu. Trudniej jest przejść do aktywnego współtworzenia życia wspólnoty.

Dochodzi do tego jeszcze zjawisko zmian społecznych. W wielu miejscach powstają nowe osiedla na obrzeżach miast. Formalnie należą one do parafii, ale ludzie często traktują je jedynie jako miejsce noclegu. Pracują i spędzają większość czasu gdzie indziej.

Dlatego coraz częściej trzeba myśleć o duszpasterstwie wykraczającym poza granice jednej parafii. W naszej diecezji rozpoczęliśmy inicjatywę Forum Świeckich – spotkania przedstawicieli różnych parafii z dwóch sąsiadujących ze sobą dekanatów. Chodzi o to, by się poznać, wymienić doświadczeniami i zobaczyć, jakie bogactwo wspólnot istnieje w Kościele.

Zaangażowanie świeckich w życie parafii oraz we wspólnoty lokalne wykraczające poza jej bezpośredni krąg wynika w dużej mierze z faktu, że wiele osób świeckich pragnie dzielić się tym, co same otrzymały.

Dla mnie osobiście pięknym doświadczeniem jest to, że w diecezji, w której posługuje około 350 czynnych kapłanów diecezjalnych, mamy niemal drugie tyle świeckich, którzy ukończyli różnego rodzaju kursy i formację oraz są gotowi podjąć współodpowiedzialność za życie parafii.

Dlatego – choć czynnik demograficzny, czyli zmniejszająca się liczba kapłanów w parafiach, z pewnością wpływa na kształt i formy duszpasterstwa – aktywizacja świeckich w życiu parafialnym jest przede wszystkim wynikiem rosnącej świadomości ich podmiotowości. Ta świadomość rozwija się zarówno wśród kapłanów, jak i – przede wszystkim – wśród samych świeckich.

Jedną z decyzji księdza biskupa było także wprowadzenie większej przejrzystości finansowej w parafiach.

– Tak, chodzi między innymi o wyraźne oddzielenie konta parafii od prywatnych kont księży. Jest to rozwiązanie wynikające zarówno z prawa kanonicznego, jak i z przepisów prawa państwowego. Kościół funkcjonuje w konkretnym kontekście społecznym i prawnym i nie może tego ignorować. Transparentność jest czymś naturalnym – buduje zaufanie i ułatwia dialog.

Ksiądz Biskup dużo mówi o młodych ludziach. Jak dziś wygląda sytuacja katechezy i duszpasterstwa młodzieży?

– Z pewnością obecność katechezy w szkole jest czymś niezwykle ważnym – zarówno ze względu na aspekt religijny, jak i czysto ludzki. Pozbawienie młodych ludzi możliwości zapoznania się z zasadami religii oraz zamknięcie ich życia na wymiar transcendentny prowadzi do ich zubożenia. Odbiera im także szansę poznania prawdy o człowieku oraz budowania życia w oparciu o wartości i aksjologię.

Dlatego, moim zdaniem, jest to swoisty zamach na nadzieję młodych ludzi – pozbawianie ich możliwości przeżywania własnej tożsamości religijnej również w środowisku, które jest ich codziennością, czyli w szkole.

Z drugiej jednak strony to, co obecnie dzieje się w naszych szkołach, paradoksalnie może przynieść także pewne dobro. Często bowiem bywa tak, że – w sposób można powiedzieć opatrznościowy – nawet z tego, co złe i grzeszne, Bóg potrafi wyprowadzić dobro. Sytuacja ta pozwoliła mocniej podkreślić wartość katechezy przyparafialnej oraz skłoniła do głębszej refleksji nad formacją stałą w Kościele.

Obecnie trwają bardzo zaawansowane prace nad kształtem tej katechezy. Również w naszej diecezji gliwickiej podejmujemy ten temat i zastanawiamy się, w jaki sposób zaproponować młodym ludziom formację oraz doświadczenie Kościoła jako wspólnoty wiary, właśnie w ramach parafii.

Szkoła jest przede wszystkim miejscem przekazywania wartości o charakterze kulturowym i intelektualnym. Wiara natomiast rodzi się przede wszystkim we wspólnocie modlącej się, przeżywającej swoją tożsamość także poprzez sakramenty, a szczególnie poprzez Eucharystię.

Dlatego – używając języka św. Jana Pawła II – katecheza powinna mieć jakby dwa „płuca”. Pierwsze ma charakter instytucjonalny i polega na przekazywaniu wiedzy o historii religii, elementach stanowiących podstawę naszej tożsamości narodowej i europejskiej, a także o wartościach i aksjologii. Drugie natomiast jest płucem stricte duchowym – oddycha się nim we wspólnocie parafialnej, która modli się, żyje Eucharystią, sakramentami i Słowem Bożym.

Często słyszymy dziś w mediach o „kryzysie Kościoła”, przytacza się statystyki, znaczny spadek liczby alumnów wyższych seminariów duchownych. Czy dotyczy to także diecezji gliwickiej? 

– Nasza praca z młodzieżą i inicjatywy, które podejmujemy, mają przede wszystkim na celu towarzyszenie młodym ludziom w rozeznawaniu własnej drogi i powołania w świecie. Chociaż obecnie liczba kleryków w seminarium jest stosunkowo niewielka – mamy sześciu alumnów przygotowujących się do kapłaństwa w seminariach w Opolu i Katowicach, na wczesnym etapie formacji – spotkania i kontakt z młodzieżą napełniają mnie dużą nadzieją.

Podczas spotkań modlitewnych jest także okazja do rozmowy bezpośredniej. Już kilku chłopców przyszło do mnie i wyraziło wyraźne pragnienie wstąpienia do seminarium. Czasami medialne doniesienia o „kryzysie powołań” mogą być przesadzone. Życie Kościoła jest wciąż aktywne i żywe, a wielu ludzi z zaangażowaniem i miłością podchodzi do swojej chrześcijańskiej tożsamości. Przejawem tego jest m.in. rozwój powołań do diakonatu stałego.

W naszej diecezji mamy obecnie czterech wyświęconych diakonów, a w tym roku zgłosiła się grupa kolejnych mężczyzn pragnących podjąć tę drogę – pięciu panów, którzy chcą rozpocząć formację do diakonatu. Dlatego powołałem delegata ds. formacji do diakonatu stałego, który będzie im towarzyszył w tej drodze.

Budynek Kurii diecezjalnej znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Politechniki Śląskiej. Czy sprzyja to kontaktowi ze środowiskiem akademickim?

– Tak, rzeczywiście nasze położenie jest tutaj szczególne. Znajdujemy się w pomieszczeniach, które historycznie należały do niższego seminarium duchownego. Po przemianach powojennych stały się one siedzibą studium wojskowego Politechniki. Następnie, po przemianach demokratycznych w 1989 roku i po utworzeniu diecezji, budynki te wróciły w posiadanie Kościoła. Obecnie mieści się tu kuria diecezjalna, a także rezydencja biskupa diecezjalnego i biskupa pomocniczego. Funkcjonuje tu również wspólnota sióstr zakonnych, które podejmują swoją posługę.

Kościół stanowiący część tego kompleksu kurialnego pełni podwójną funkcję: jest zarówno kościołem parafialnym, jak i akademickim. Przy parafii działa duszpasterstwo akademickie, dlatego kontakt ze środowiskiem uniwersyteckim jest w pewnym sensie wpisany w nasze powołanie — choćby ze względu na samą bliskość i codzienną obecność.

Dzięki temu mamy okazję spotykać się z profesorami i przedstawicielami świata nauki. Muszę powiedzieć, że nasze relacje z władzami Politechniki są bardzo dobre — serdeczne i oparte na wzajemnym szacunku. Uczestniczymy w różnych wydarzeniach o charakterze akademickim jako przedstawiciele Kościoła. Z drugiej strony zapraszamy środowisko akademickie na nasze uroczystości, na przykład na Msze inaugurujące rok akademicki. Studenci również licznie biorą w nich udział.

Charakterystyczną cechą środowiska Politechniki jest jego wielonarodowość i wielojęzyczność. W związku z tym duszpasterstwo prowadzone w tym miejscu nie ogranicza się tylko do języka polskiego. Oferujemy również posługę w języku angielskim, a w razie potrzeby także w języku hiszpańskim.

Jest to nasza codzienność. Świat Politechniki jest szczególnie interesujący, ponieważ ludzie zajmujący się poznawaniem praw przyrody i zgłębianiem mechanizmów funkcjonowania świata często wykazują dużą wrażliwość na pytania o źródło i Autora tego niezwykłego ładu, jakim jest życie i rzeczywistość, w której funkcjonujemy. Z tego punktu widzenia jest to środowisko bardzo wdzięczne jako partner dialogu.  Jednocześnie jest to dla nas stałe wyzwanie. Współcześni ludzie mają bowiem wysokie wymagania — nie wystarczy już jedynie zaproponować modlitwę czy spotkanie religijne. Trzeba zaproponować coś więcej: dialog, refleksję i obecność.

Ta ziemia ma zresztą swoją tradycję duszpasterstwa akademickiego. Wiele osób pamięta księdza Herberta Hlubka, znanego i cenionego duszpasterza akademickiego. Dla wielu ludzi pozostaje on do dziś ważną postacią. Być może właśnie dziś potrzebowalibyśmy kogoś na jego miarę. Dlatego od października tego roku zostanie powołany duszpasterz środowiska akademickiego- naukowego. Dotychczas funkcjonowało duszpasterstwo studentów, natomiast wyznaczyłem już kapłana, który — idąc w pewnym sensie drogą księdza Hlubka — będzie kierował swoją propozycję także do profesorów, pracowników naukowych i szerzej: do ludzi świata nauki.

Diecezja nie ma jeszcze własnych beatyfikowanych czy kanonizowanych postaci, ale czy pojawiają się kandydaci na ołtarze?

– To prawda. W czasie Kongresu Eucharystycznego, który odbył się dwa lata temu, zorganizowaliśmy sympozjum poświęcone właśnie powołaniu do świętości. Z tej okazji zorganizowaliśmy sympozjum naukowe, którego celem było przedstawienie ewentualnych kandydatów do chwały ołtarzy.

W naszej diecezji do tej pory nie został jeszcze otwarty żaden proces beatyfikacyjny. Jednak trwający w Krakowie proces Heleny Kmieć – wolontariuszki zamordowanej w Boliwii – w pewien sposób również nas dotyka. Była ona bowiem związana z duszpasterstwem akademickim w Gliwicach, studiowała na Politechnice Śląskiej i uczestniczyła w życiu wspólnoty akademickiej przy tutejszym kościele. Jest to więc postać, która mobilizuje i przypomina, że powołanie do świętości nie jest jedynie rzeczywistością historyczną, ale pozostaje wyzwaniem uniwersalnym i wciąż aktualnym.

Podczas wspomnianego sympozjum, które zakończyło Kongres Eucharystyczny, pochyliliśmy się także nad kilkoma postaciami, które – jak się wydaje – mają duży potencjał w kontekście ewentualnego procesu beatyfikacyjnego.

Jedną z nich jest Franciszka z Lubecka (1867-1935). – polska mistyczka żyjąca na przełomie XIX i XX wieku. Jej grób znajduje się przy kościele w Lubecku, a kult tej prostej, zwyczajnej kobiety jest tam bardzo żywy. Nie wiadomo nawet, czy potrafiła czytać i pisać, ale z pewnością posiadała niezwykłą zdolność „czytania” ludzkich serc. Pomagała ludziom podejmować decyzje i znajdować odpowiedzi na ważne życiowe pytania, mimo że sama była osobą bardzo prostą. Do dziś jej prywatny kult pozostaje niezwykle żywy.

Drugą postacią jest ksiądz Teodor Christoph z Miasteczka Śląskiego (1839.1893) – kapłan, który miał ogromny wpływ na powołania kapłańskie w swoim środowisku. Pamięć o nim wciąż jest tam bardzo silna. Był duszpasterzem, który miał ogromny wpływ na rozeznawanie powołań młodych ludzi. Kilkunastu, a może nawet kilkudziesięciu kapłanów wywodzi się właśnie z jego duchowego oddziaływania. Do dziś młodzi ludzie, kiedy idą na egzamin lub stoją przed ważnym wyborem życiowym, odwiedzają jego grób, modlą się tam i zabierają stamtąd kamyki lub odrobinę ziemi jako znak zawierzenia jego wstawiennictwu.

Kolejną postacią, o której wielu mówi na podstawie osobistego doświadczenia, jako o osobie odznaczającej się heroicznością cnót, jest ksiądz Herbert Hlubek (1929 -2013),  Również o nim mówi się jako o człowieku, który w znaczący sposób wpłynął na życie wielu młodych ludzi i ukształtował całe pokolenie chrześcijan świadomych swojej odpowiedzialności za Kościół.

Można więc powiedzieć, że nasza diecezja – choć nie ma jeszcze otwartego żadnego procesu beatyfikacyjnego – nosi się z zamiarem rozpoczęcia przynajmniej jednego. Nie chciałbym jeszcze przesądzać, której z tych postaci będzie on dotyczył, ale mam nadzieję, że przyszły rok będzie czasem, kiedy będziemy mogli cieszyć się z otwarcia takiego procesu.

KAI: Co po trzech latach posługi biskupiej daje księdzu biskupowi największą radość?

– Muszę powiedzieć, że Pan Bóg obdarzył mnie wieloma motywami do radości. To poczucie towarzyszy mi od pierwszego dnia, kiedy przekroczyłem progi seminarium duchownego w Pelplinie. Doskonale pamiętam moment, gdy przyjechałem tam, aby rozpocząć formację. Wtedy właśnie w moje serce wlała się radość, która – mimo różnych życiowych doświadczeń i trudności – nigdy mnie nie opuściła.

Świadomość radości z powołania do kapłaństwa, z bycia księdzem i możliwości służenia ludziom w Kościele jest dla mnie czymś niezwykle cennym. W wielu po ludzku trudnych sytuacjach staje się ona dla mnie punktem odniesienia i umocnienia.

Jako biskup bardzo cieszę się z budowania relacji z ludźmi, którzy tu mieszkają, z osobami powierzonymi mojej trosce duszpasterskiej. Posługuję na ziemi węgla – wśród ludzi ciężkiej pracy, wśród górników. Wydawało mi się, że nie mógłbym w pełni zrozumieć swojej misji i być blisko tych ludzi, gdybym nie poznał warunków ich pracy. Dlatego poprosiłem o możliwość zjazdu do kopalni.  Było to dla mnie niezwykłe doświadczenie. Zjechałem na głębokość ponad tysiąca metrów, a następnie niemal pięć kilometrów w głąb ziemi, na ścianę, gdzie górnicy pracują w bardzo trudnych warunkach – w wilgoci, wysokiej temperaturze i dużym zapyleniu. Choć byłem odpowiednio przygotowany przez osoby, które mi towarzyszyły, przeżyłem to – nawet jako zwykły obserwator – jako ogromny wysiłek fizyczny. Tym większy mam szacunek dla ludzi, którzy codziennie tam pracują. Ja byłem tam zaledwie cztery godziny, a oni spędzają w takich warunkach całe lata. To było dla mnie wielką radością, że mogłem być z nimi i choć na chwilę podzielić ich codzienność.

Budowanie zwykłych, ludzkich relacji polega także na tym, by zatrzymać się przy drugim człowieku, porozmawiać, zapytać o jego życie. Jedną z inicjatyw, które towarzyszą mojej posłudze biskupiej od samego początku, było wpisanie się w piękną tradycję duszpasterstwa młodzieży w diecezji gliwickiej poprzez zwołanie forum młodzieży.

Pamiętam pierwsze spotkanie, na którym było bardzo wielu młodych ludzi. Kiedy do nich podchodziłem, patrzyli na mnie z pewnym zakłopotaniem. Podczas drugiego spotkania mieli już odwagę podejść i porozmawiać. Na trzecim witali mnie z radością i przyjmowali niemal jak ojca. To było bardzo piękne doświadczenie budowania relacji.

Dzisiaj te spotkania – zarówno w rejonach duszpasterskich, jak i w ramach powstającej szkoły modlitwy oraz wielu innych inicjatyw – są dla mnie czymś niezwykle cennym. Wychodzenie naprzeciw młodym ludziom jest wielką radością.

Pięknym doświadczeniem są również wizytacje duszpasterskie w parafiach. Szczególnie poruszające są dla mnie spotkania z osobami starszymi i chorymi w ich domach. Widzę wtedy ich radość ze spotkania z biskupem, który przychodzi, aby ich odwiedzić w ich codziennej rzeczywistości.

Ważnym wymiarem mojej kapłańskiej radości jest także budowanie relacji z kapłanami. Starałem się odwiedzić wszystkie dekanaty i spotkać się z każdym księdzem. Przyznam, że mam trudność z zapamiętywaniem imion i nazwisk, dlatego czasem muszę spotkać kogoś kilka razy, aby dobrze go zapamiętać. Dziś jednak rozpoznaję już właściwie wszystkich kapłanów mojej diecezji.

Najważniejsze jest dla mnie to, że nasze relacje są naturalne i serdeczne. Nie mają charakteru jedynie formalnego czy instytucjonalnego, ale są wyrazem naszej wspólnej miłości do Kościoła oraz wdzięczności Chrystusowi za dar powołania. I to właśnie jest dla mnie źródłem wielkiej radości.

Rozmawiał o. Stanisław Tasiemski OP, KAI

 

Biskup Sławomir Oder urodził się 7 sierpnia 1960 roku w Chełmży w rodzinie Romualda i Teresy z d. Lewandowskiej. Po uzyskaniu matury w 1978 roku V Liceum Ogólnokształcącym studiował na Wydziale Ekonomiki Transportu Uniwersytetu Gdańskiego, uzyskując w 1983 roku tytuł magistra ekonomiki handlu zagranicznego.

W 1983 roku rozpoczął formację w Wyższym Seminarium Duchownym w Pelplinie, którą kontynuował w Seminarium Rzymskim, studiując na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim. W 1989 roku uzyskał tam magisterium z teologii. 14 maja 1989 roku przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa Mariana Przykuckiego w Pelplinie. Po święceniach kontynuował studia na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim, gdzie w 1993 roku uzyskał doktorat z prawa kanonicznego i cywilnego (dr obojga praw). Następnie odbył kurs Roty Rzymskiej.

W latach 1992–1995 pełnił funkcję wicedyrektora biura prawnego Wikariatu Rzymskiego, a w latach 1995–1998 był kanclerzem trybunału apelacyjnego Wikariatu Rzymskiego, a następnie jego przewodniczącym. W 2013 roku został mianowany wikariuszem sądowym (oficjałem) diecezji rzymskiej.

Ks. Sławomir Oder działał również jako postulator procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych. W latach 1997–1999 postulował proces beatyfikacyjny ks. Wincentego Frelichowskiego, a w latach 2005–2014 – proces beatyfikacyjny i kanonizacyjny Jana Pawła II. Od 2020 roku pełni funkcję postulatora sprawy beatyfikacyjnej rodziców św. Jana Pawła II – Karola i Emilii Wojtyłów.

Duszpastersko był długo zaangażowany w Rzymie, pełniąc funkcję rektora kościoła Niepokalanego Poczęcia NMP i św. Benedykta Józefa Labre oraz kapelana wspólnoty sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP z Genui.

W 2019 roku powrócił do Polski, gdzie pracował w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Toruniu, został diecezjalnym ojcem duchownym kapłanów i sędzią w Sądzie Biskupim Diecezji Toruńskiej. W 2001 roku otrzymał tytuł prałata papieskiego, a w 2021 roku został kanonikiem gremialnym kapituły katedralnej toruńskiej.

W 2015 roku został odznaczony przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudę Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

28 stycznia 2023 roku papież Franciszek mianował go biskupem diecezjalnym diecezji gliwickiej. Święcenia biskupie przyjął 11 marca 2023 roku i tego samego dnia odbył ingres do katedry pw. św. Apostołów Piotra i Pawła, obejmując kanonicznie posługę biskupa diecezjalnego w diecezji gliwickiej.

 

 

 

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.