Drukuj Powrót do artykułu

Bp Twal przestrzega przed wykorzystaniem religii jako narzędzia walki

11 marca 2026 | 13:37 | jol, Avvenire | Amman/Rzym Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. SalamPix/ABACA/Abaca/East News

„Czynnik religijny jest jednym z elementów, które powinny przyczynić się do rozwiązania konfliktu zbrojnego, jaki rozgorzał na Bliskim Wschodzie i w krajach Zatoki Perskiej. Tymczasem jest on częścią problemu”. Wskazuje na to bp Iyad Twal, wikariusz łacińskiego patriarchy Jerozolimy w Jordanii. Hierarcha przestrzega przed wykorzystywaniem religii jako narzędzia walki.

Bp Twal rezyduje w Ammanie, jak mówi, w mieście ciągle rozbrzmiewają alarmy, a nad głowami przelatują pociski i drony. Wskazuje, że w konflikcie, który wstrząsa światem, można na własnej skórze doświadczyć, czym może być zarówno „wojna religijna”, jak i „wykorzystanie religii jako narzędzia walki”, a to, jak twierdzi, „jest tutaj bardzo niebezpieczne”. 

Religia nie może legitymizować strategii podboju

Pochodzący z Ammanu hierarcha wylicza, że „w szyickim Iranie dominuje podejście ekstremistyczne; w Izraelu istnieje część społeczeństwa o fundamentalistycznym podejściu do judaizmu, zgodnie z którym posiadanie ziemi obiecanej przez Boga uzasadnia wszelkie środki; nawet w Stanach Zjednoczonych istnieje radykalizm chrześcijański wśród tych, którzy mają w rękach losy narodu”. W rozmowie z włoskim dziennikiem „Avvenire” bp Twal zauważa, że „prowadzi to do legitymizacji strategii podboju i zabijania, wykorzystując własne przekonania, które są wykorzystywane na poziomie politycznym”. Jordański biskup dodaje zarazem, że „na Bliskim Wschodzie, chociaż wiara może być przyczyną podziałów, ma również moc ich niwelowania. Może być kamieniem węgielnym do budowania sprawiedliwej i pokojowej przyszłości dla wszystkich”. „Zawsze jest czas na dialog – mówi – wikariusz patriarchalny – a tym bardziej w tak dramatycznych sytuacjach”. 

Trwa gra o władzę, interesy dyktują prawo

Abp Twal zauważa, że nie jest łatwo patrzeć, jak siedem krajów „komunikuje się” dziś między sobą za pomocą rakiet. Przypomina, że obecny konflikt nie dotyczy tylko ludności Bliskiego Wschodu, gdyż mieszka i pracuje tam pół miliona ludzi z Zachodu. „Oznacza to, że potencjalnie jest to wojna globalna – podkreśla. – Dlatego trzeba szybko znaleźć sposób, aby doprowadzić strony do stołu negocjacji i na nowo zdefiniować stosunki międzynarodowe”. Jordański hierarcha zauważa, że mówienie przez USA i Izrael o „wojnie prewencyjnej”, wskazuje na intencje tych, którzy jej chcieli. „Nie wykorzystano wszystkich środków, które pozwoliłyby zapewnić bezpieczeństwo na Bliskim Wschodzie – mówi bp Twal. – Zamiast tego trwa gra o władzę i interesy dyktują prawo. Jeśli wymiar religijny jest wykorzystywany, znaczenie ma również kwestia ekonomiczna: chodzi o handel ropą i gazem. Nie można też zapominać o handlu bronią: kraje o największym zużyciu broni znajdują się na Bliskim Wschodzie. Te trzy czynniki razem tworzą bombę zegarową”. Hierarcha wskazuje, że gdyby Iran upadł, można by się spodziewać scenariuszy podobnych do tych w Afganistanie, Iraku i Libii. Zapanowałby chaos, który miałby wpływ na cały region. 

Przemyśleć relacje między państwem a religią

Nawiązując do ubiegłorocznej wizyty w Libanie Leona XIV, który wezwał religie do spotkania się w geście pokoju na świecie, bp Twal wskazuje, że na Bliskim Wschodzie należy pilnie przemyśleć relacje między państwem a religią. „Nie jesteśmy jeszcze gotowi na całkowite rozdzielenie tych dwóch sfer. Status obywateli nie może jednak być definiowany na podstawie wyznawanej religii. Należy promować koncepcję obywatelstwa opartego na równości, godności i prawach. Nie potrzebujemy krajów naznaczonych etykietkami religijnymi, ale narodów wierzących w dobro, harmonię i sprawiedliwość” – podkreśla jordański hierarcha. 

Ignorowana kwestia palestyńska

Bp Twal przestrzega, że obecny konflikt może przesłonić to, co nadal dzieje się w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu. Jak mówi, „w ostatnich dniach izraelscy osadnicy nieustannie atakują palestyńskie wioski i miasta, w tym osady chrześcijańskie”. Opinia publiczna i społeczność międzynarodowa nie mogą odsuwać kwestii palestyńskiej na dalszy plan. „Jest to nierozwiązany kryzys, który jest prawdopodobnie jedną z głównych przyczyn napięć na Bliskim Wschodzie. Gdyby udało się rozwiązać kwestię palestyńską, wiele problemów regionu zostałoby przezwyciężonych” – mówi biskup z Ammanu. 

Pomagamy, choć sami mamy niewiele

Bp Twal przypomina, że kolejne eksodusy ludności zmieniają demografię i geografię Bliskiego Wschodu. Przykładowo podaje, że Jordania przyjęła palestyńskich uchodźców z wojny sześciodniowej w 1967 r., następnie w latach 80. ewakuowanych z Libanu, w latach 90. uciekinierów z Iraku, a w latach 2014–2015 Syryjczyków uciekających przed wojną. „Jako Kościół – mówi bp Twal – pomagaliśmy i nadal to robimy: udzielamy schronienia tym, którzy nie mają już nic, zapewniamy wsparcie, rozdajemy lekarstwa i artykuły pierwszej potrzeby. Pomagamy tym, co mamy, choć jest tego niewiele”. 

Chrześcijanie mostami pokoju

Miliony chrześcijan z Syrii, Iraku, Libanu, Jordanii, Izraela i Palestyny już wyemigrowały, a obecny konflikt położy się cieniem na dalszej obecności chrześcijan w regionie. „Rodziny opuszczają tę świętą ziemię, ponieważ chcą zapewnić swoim dzieciom przyszłość, która nie będzie naznaczona przemocą i dyskryminacją. Pracujemy i modlimy się, aby nasi ludzie zostali – mówi. – W rzeczywistości chrześcijanie są tutaj również ludźmi mediacji i dialogu, zdolnymi do współpracy ze wszystkimi: krótko mówiąc, mostami pokoju”.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.