Drukuj Powrót do artykułu

Co nam dziś mówi ksiądz Wojtyła? 80 lat temu późniejszy papież przyjął święcenia kapłańskie

31 października 2026 | 12:30 | Tomasz Królak, tk, red. bz | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. archiwum KUL

Człowiek współczesny oczekuje od kapłana nie tyle Słowa „głoszonego”, ile poświadczonego życiem – pisał  Jan Paweł II w książce „Dar i Tajemnica”. Zarówno dzieje jego powołania, jak i – zapisywane czy głoszone przez dziesięciolecia – refleksje o tym, jaki powinien być ksiądz, pozostają inspirującym materiałem do przemyśleń: dla księży ale i świeckich. 1 listopada mija 80. rocznica przyjęcia święceń kapłańskich przez Karola Wojtyłę. Ksiądz, biskup, kardynał i papież Wojtyła przeżył w kapłaństwie ponad 58 lat.

Już w czasie, gdy był uczniem wadowickiego gimnazjum, Lolek, jak go nazywano, wykazywał doskonałe predyspozycje do nauk humanistycznych, zwłaszcza do języków obcych. W wadowickim gimnazjum uczył się łaciny i greki, z powodzeniem – jak wspominali koledzy ze szkolnej ławy – czytając w oryginale zarówno starożytnych pisarzy rzymskich, m.in. Wergiliusza i Owidiusza, jak i klasyczne dzieła niemieckich romantyków: Goethego i Schillera.

Kiedy arcybiskup krakowski Adam Sapieha wizytował w 1938 r. parafię w Wadowicach,  zwrócił uwagę na witającego go ucznia. Arcybiskup zapytał szkolnego katechetę ks. Edwarda Zachera, na jakie studia ów uczeń się wybiera i usłyszał, że na polonistykę. „Szkoda, że nie na teologię” – miał westchnąć hierarcha.

Cień ojca

Bardzo wcześnie Karol stracił wszystkich swoich najbliższych. Miał niespełna 9 lat kiedy umarła mu matka, Emila Wojtyła z d. Kaczorowska (miała zaledwie 45 lat). Trzy lata później zmarł jego starszy o 14 lat brat Edmund, lekarz, który po studiach na Uniwersytecie Jagiellońskim pracował w szpitalu w Bielsku-Białej i śmiertelnie zaraził się od pacjentki szkarlatyną. Ojciec ( też Karol) zmarł w lutym 1941 roku, gdy przyszły papież miał 20 lat. Siostra zmarła jeszcze w wieku niemowlęcym.

„Nieraz zdarzało mi się budzić w nocy i wtedy zastawałem mojego Ojca na kolanach (…). Nigdy nie mówiliśmy z sobą o powołaniu kapłańskim, ale ten przykład mojego Ojca był jakimś pierwszym domowym seminarium” – wspominał już jako papież.

Polonistyka

W 1939 roku Karol Wojtyła rozpoczął studia polonistyczne na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Najważniejszym jego doświadczeniem artystycznym było wówczas współtworzenie Teatru Rapsodycznego, którego założycielem był Mieczysław Kotlarczyk. W warunkach konspiracyjnych wystawiano głównie polską klasykę romantyczną. Zgodnie z licznymi świadectwami, Lolek był absolutnie wybijającą się postacią tego zespołu.

Po latach Jan Paweł II wspominał: „W okresie kończenia szkoły średniej i rozpoczynania studiów wyższych różne osoby z mego otoczenia myślały, że wybiorę powołanie kapłańskie. Natomiast ja sam w tym okresie urobiłem sobie przekonanie, że powinienem pozostać świeckim chrześcijaninem. (…) Myślałem o możliwościach świeckiego zaangażowania w życie Kościoła i społeczeństwa. Myśl o kapłaństwie raczej dość zdecydowanie odrzucałem”.

Wojna oderwała go od studiów i środowiska uniwersyteckiego. Zaczęła dojrzewać w nim myśl o kapłaństwie. „Pewnego dnia zobaczyłem to bardzo wyraźnie: był to rodzaj jakiegoś wewnętrznego olśnienia. To olśnienie niosło w sobie radość i pewność innego powołania”. Wielki wpływ na życie młodego Karola i na wybór przez niego drogi kapłańskiej wywarł Jan Tyranowski. Mieszkał na krakowskich Dębnikach, utrzymywał się z krawiectwa, a jednocześnie – jak określił go jeden z papieskich biografów – był mistykiem. Karol spotkał go w 1940 roku. Tyranowski, z wykształcenia urzędnik, był samoukiem, który na własna rękę odbył poważne studia psychologiczne.

Jednym z mistrzów, który rozpalił wyobraźnię młodego Karola był Adam Chmielowski. „Jego dzieje bardzo mi pomogły zostawić sztukę i teatr, i wstąpić do seminarium duchownego” – wspominał. Chmielowski odszedł od sztuki, porzucając dobrze zapowiadającą się karierę malarską i jako Brat Albert wybrał ewangeliczny radykalizm poświęcając się najuboższym. Do tego stopnia, że zamieszkał wśród nędzarzy gromadzących się w Krakowie wokół tzw. ogrzewalni.

1 listopada 1946

Karol Wojtyła przygotowywał się do kapłaństwa, odbywając studia teologiczne jako kleryk zakonspirowanego Seminarium Archidiecezji Krakowskiej. Kiedy w 1942 r. wstępował do seminarium, z jego najbliższej rodziny nie żył już nikt.

Przez kilka lat łączył naukę w seminarium z pracą robotnika w zakładach Solvay. Miał świadomość, iż pomimo trudów pracy fizycznej i życia w warunkach okupacyjnych, wiele zostało mu oszczędzone. „Przecież każdego dnia  mogłem zostać wzięty z ulicy, z kamieniołomu czy z fabryki i wywieziony do obozu. Nieraz nawet zapytywałem samego siebie: tylu moich rówieśników ginęło, a dlaczego nie ja” – wspominał.

Sakrament kapłaństwa przyjął 1 listopada 1946 roku z rąk metropolity krakowskiego kard. Adama Sapiehy w prywatnej kaplicy Domu Arcybiskupów Krakowskich. W uroczystość Wszystkich Świętych zwykle nie udziela się tego sakramentu, jednak ks. Karol miał wkrótce wyjechać na dalsze studia do Rzymu, dlatego kard. Sapieha zadecydował o przyspieszeniu terminu święceń.

Wspominając moment święceń po półwieczu, Jan Paweł II wyznał: „W postawie leżenia krzyżem przed otrzymaniem święceń wyraża się najgłębszy sens duchowości kapłańskiej: tak jak Piotr, przyjąć we własnym życiu krzyż Chrystusa i uczynić się ‘posadzką’ dla braci”.

Pierwszą Mszę św. ks. Wojtyła odprawił w krypcie św. Leonarda w podziemiach katedry wawelskiej, 2 listopada 1946 r. Wybrał to miejsce, by – jak napisał po latach – „dać wyraz szczególnej więzi duchowej z wszystkimi, którzy w tej Katedrze spoczywają”.

Wikary całuje ziemię

Jako młody ksiądz w 1947 r. Karol Wojtyła miał okazję przybyć do Ars we Francji, do miasta najsłynniejszego proboszcza świata – św. Jana Marii Vianney’a. Wizyta w starym kościółku, gdzie stał konfesjonał kapłana słynącego z heroicznego poświęcenia się posłudze spowiedzi (czynił to przez kilkanaście godzin na dobę, odmieniając oblicze antyklerykalnego otoczenia) wywarła na nim przejmujące wrażenie. Po wizycie w Ars ks. Wojtyła nabrał przekonania, że zasadniczą część swojej posługi ksiądz realizuje spowiadając oraz, że każdy kapłan powinien „stać się w sposób wolny więźniem konfesjonału”.

W 1948 r. po studiach w Rzymie został skierowany do pracy w swojej pierwszej parafii i objął funkcję wiejskiego wikarego w Niegowici. Jechał tam najpierw autobusem następnie podwiózł go pewien gospodarz, a na końcu szedł piechotą, ścieżką wśród pól.

Gest ucałowania ziemi – tak charakterystyczny dla pielgrzymującego po świece Jana Pawła II – poczynił 28-letni ks. Wojtyła jako początkujący ksiądz, kiedy witał się ze swoją pierwszą parafią. „W oddali było już widać kościół w Niegowici. A był to okres żniw. Szedłem wśród łanów częściowo już skoszonych, a częściowo czekających jeszcze na żniwo. Pamiętam, że w pewnym momencie, gdy przekraczałem granicę parafii w Niegowici, uklęknąłem i ucałowałem ziemię” – wspominał pół wieku później.

Moment przybycia ks. Karola do Niegowici zapamiętał jeden z parafian: „Szedł od Gdowa. Miał cajgowe spodnie, kamizelkę, trzewiki bardzo kiepskie i taką teczkę, że ja bym się z nią na jarmark wstydził iść (…) Powiedział, że idzie służyć na parafię. Poszedł i ukląkł przed kapliczką (…) długo się modlił, potem wstał i skręcił gdzie wskazałem”.

Jako wikary uczył religii w pięciu szkołach podstawowych, w wioskach należących do parafii w Niegowici. Dowożono go na lekcje wozem konnym lub bryczką. Klasy, jak wspominał, były różne: „Niektóre grzeczne i spokojne, inne zaś rozbrykane”. Zapamiętał jednak ciszę i skupienie, kiedy opowiadał dzieciom o męce Chrystusa.

Co ciekawe, Niegowić doczekała się zupełnie niezwykłego i niespodziewanego wyróżnienia poprzez fakt wymienienia jej nazwy w …papieskiej encyklice. W dokumencie zatytułowanym „Ecclesia de Eucharistia”  (2003) od tutejszego kościoła parafialnego Jan Paweł II rozpoczął wspominanie miejsc, w których dane mu w ciągu całego życia sprawować Msze święte.

Wśród rad i przestróg jakie dawny wikary z Niegowici kierował do polskich kapłanów już jako papież, znalazły się i takie słowa: „Musicie być solidarni z narodem. Stylem życia bliscy przeciętnej, owszem, raczej uboższej rodziny. (…) Z tego będzie was sądził Bóg i wasze sumienie”. I dalej „Byłoby prawdziwym dramatem, gdyby sytuacja bytowa księży, wolność od wielu codziennych udręk, z którymi muszą borykać się często świeccy, stworzyły pomiędzy duchowieństwem a wiernymi jakąś obcość”.

Ksiądz doktor w kusej sutannie

Studia doktoranckie ks.Wojtyła odbył na Papieskim Uniwersytecie Dominikańskim (Angelicum), gdzie obronił doktorat na temat doktryny wiary u św. Jana od Krzyża. Aby czytać jego teksty w oryginale, uczył się hiszpańskiego.

W roku 1953 obronił na Wydziale Teologicznym UJ pracę habilitacyjną „Próba opracowania etyki chrześcijańskiej według systemu Maxa Schelera”. Rozprawa o niemieckim filozofie z przełomu XIX i XX wieku była ostatnią habilitacją na tym wydziale, wkrótce potem zamkniętym przez komunistyczne władze.

Ks. Wojtyła od lat wczesnego kapłaństwa był aktywnym duszpasterzem studentów i małżeństw, czując szczególne powołanie do takiej właśnie pracy. A wszystko rozpoczęło się w marcu 1949 roku, kiedy został duszpasterzem akademickim w krakowskim kościele św. Floriana. Swoim pierwszym słuchaczom zaproponował coczwartkowe konferencje. Poruszał w ich trakcie podstawowe zagadnienia dotyczące istnienia Boga i ludzkiej duchowości. Uznawał, że w ponurych czasach stalinizmu i agresywnej ateistycznej propagandy władz – tego rodzaju spotkania i wykłady są szczególnie potrzebne. Refleksje te, jak zaznaczał, dotyczyły nie tyle losu człowieka, co jego istoty. Swoim słuchaczom mówił m.in. o sferach i stopniach ludzkich przeżyć, o chrześcijańskim humanizmie i duszy ludzkiej – „ona to bowiem kryje w sobie tajemnice ludzkiej istoty”. Zapis ówczesnych wykładów młodego ks. Wojtyły wydano w Polsce po niemal 50 latach jako „Rozważania o istocie człowieka” (WAM 1999).

Stały słuchacz jego homilii w kościele św. Floriana, późniejszy wybitny pisarz, krytyk i scenarzysta Andrzej Kijowski wspominał: „Był szczupły, nosił zrudziały beret, kusą sutannę, spod której wystawały nogawki starych spodni, ręce trzymał zawsze w kieszeniach cienkiego  płaszcza, patrzył bystro, chodził szybko (…) Teologia i antropologia stanowiły w jego homiliach całość, jedność”.

Jako ksiądz zupełnie nie przywiązywał wagi do dóbr materialnych (o czym świadczyła nawet, jak wspominają świadkowie jego kapłańskich lat, sfatygowana sutanna, znoszone buty). Niewiele osób wiedziało przy tym, że połowę swojej akademickiej pensji przeznaczał na stypendia dla biednych studentów. Podobnie będzie postępował także w przyszłości, gdy zostanie biskupem w Krakowie. Jako papież do ubóstwa będzie zachęcał także innych kapłanów. „Jedynie ubóstwo jest gwarancją, że kapłan będzie gotowy udać się tam, gdzie jego praca jest bardziej pożyteczna i pilna, także kosztem wyrzeczeń osobistych” – pisał w adhortacji „Pastores dabo vobis”.

Duszpasterstwo turystyczne

W 1954 r. został zaproszony przez Katolicki Uniwersytet Lubelski do prowadzenia wykładów z etyki. Koncentrowały się one m.in. wokół etyki seksualnej. Zamiar kontynuowania tej problematyki na uniwersytecie w Louvain w Belgii uniemożliwiły władze PRL, odmawiając ks. Wojtyle paszportu.

Na jego wykładach pojawiały się tłumy. Był ceniony za wiedzę i rozległe horyzonty, ale też za styl kontaktowania się ze studentami – jednocześnie bezpośredni i głęboki. Przez całe lata ulubionym sposobem wypoczynku ks. Karola były wakacje w towarzystwie ludzi młodych – studentów czy świeżych małżeństw – które spędzał na górskich wędrówkach lub spływach kajakowych. Na pytanie kapłańskiego pisma „Homo Dei” na czym polega duszpasterstwo turystyczne, ks. Wojtyła odpowiedział m.in.: „Na wędrówkach rozmawia się… Niekoniecznie muszą to być tzw. rozmowy zasadnicze. Chodzi o to, ażeby umieć rozmawiać o wszystkim, o filmach, o książkach, o pracy zawodowej, o badaniach naukowych i jazz bandzie (…). Wyznał też, że postępując tak, niekiedy zastanawiał się: ‘czy nie rozmieniam swojego kapłaństwa na drobne’, ale zawsze dochodził do wniosku, że ‘jest to, wbrew pozorom, działalność kapłańska’”.

Studenci lgnęli do niego, szukając kontaktu i rady przy różnych życiowych problemach czy wątpliwościach. Młody kapłan i naukowiec nigdy nie narzucał swojej rady, lecz, po zapoznaniu się z problemem, starał się w rozmowie „podpowiedzieć” pytania, które powinny do tej odpowiedzi przybliżyć. Chodziło mu o to, by była to ostateczna decyzja zależała od osoby pytającej i żeby była podjęta w sposób absolutnie wolny.

Do księdza (ale też biskupa i kardynała) Wojtyły osoby należące do „turystycznego” duszpasterstwa zwracały się w bezpośredni sposób: „wujek”. Nie zapomniał o nich nigdy i nawet jako papież, pisząc do kajakowych przyjaciół na oficjalnym papierze z papieskim herbem, podpisywał się tak właśnie „Wujek”.

Rady sędziwego papieża

W listopadzie 1996 r. ukazała się książka Jana Pawła II „Dar i Tajemnica. W pięćdziesięciolecie moich święceń kapłańskich”. To przejmujące świadectwo, które przybliża dzieje powołania Karola Wojtyły i opowiada o istocie kapłańskiego życia z perspektywy księdza, który został papieżem.

Wskazywał tam m.in., że w dzisiejszym coraz bardziej zsekularyzowanym świecie tylko kapłan święty może być „przejrzystym świadkiem Chrystusa i Jego ewangelii” i że tylko wtedy kapłan może stać się dla ludzie przewodnikiem i w drodze do świętości, a ludzie – zwłaszcza młodzi – na takiego przewodnika czekają. Przekonywał też, że współczesny człowiek bardziej potrzebuje świadków niż nauczycieli oraz, że oczekuje od kapłana nie tyle Słowa „głoszonego”, ile poświadczonego życiem.

W „Darze i Tajemnicy” pisze też. „W świetle długiego doświadczenia, pośród tylu przeróżnych sytuacji, nabrałem przekonania, że tylko z gleby kapłańskiej świętości może wyrastać skuteczne duszpasterstwo (…). Najgłębszym sekretem prawdziwych sukcesów duszpasterskich nie są środki materialne, zwłaszcza ‘środki bogate’. Trwałe owoce duszpasterskich trudów rodzą się na podłożu świętości kapłańskich serc. To jest podstawa!”

Wskazywał dalej, że konieczna jest formacja, aggiornamento, a więc odpowiednie przygotowanie, które uzdolni księdza odpowiedzi na pilne potrzeby duszpasterskie. „W moim życiu te priorytety znalazły wyraz w apostolstwie świeckich, a w szczególności w duszpasterstwie rodzin, w czym sami świeccy zawsze tak wiele mi pomagali, w trosce o młodzież oraz w intensywnym dialogu ze światem nauki i kultury”.

Pisał, jak wiele jego kapłaństwo zawdzięcza świeckim; o tym, że stali się dla niego „szczególnym darem”, a ich większa obecność w Kościele jest absolutnie niezbędna; wiele znajomości sprzed dziesięcioleci trwa cały czas.

Odwołując się zaś do własnego doświadczenia, jako naukowca, m.in. autora książki „Osoba i czyn” sędziwy papież radzi kapłanom, by w trosce o duszpasterstwo starali się pogłębiać wiedzę teologiczną i filozoficzną. Wyznaje przy tym, że podejmowane od młodości dociekania w nurcie personalizmu filozoficznego, pomagają mu w pełnieniu posługi papieskiej – zarówno  podczas spotkań indywidualnych, jak i tych masowych, podczas podróży apostolskich. „Ta formacja (…) uświadomiła mi głębiej, że każdy jest osoba jedyną i niepowtarzalną, a to jest dla kapłana duszpasterza bardzo ważne”.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.