Człowiek – bestia czy partner Boga
29 września 2012 | 18:02 | aw / pm Ⓒ Ⓟ
O złu w człowieku, istocie oscylującej pomiędzy Bogiem a bestią, mówili uczestnicy panelu, zorganizowanego w ramach odbywającego się na KUL IV Kongresu Kultury Chrześcijańskiej.
Uczestnicy debaty szukali odpowiedzi na pytanie, co kryje się pod stwierdzeniem „Ecce homo – oto człowiek”. Prof. Zbigniew Mikołejko, kierownik Zakładu Badań nad Religią PAN, przywołując słynny obraz umęczonego Jezusa pędzla Adama Chmielowskiego – Brata Alberta – stwierdził, że jest on wielkim sercem. – Wobec zła ludzie mają pokusę podzielić świat na dwie odrębne części, po gnostycku i opowiedzieć się po stronie jasności – mówił Mikołejko. Jego zdaniem ludzie nie zawsze potrafią poruszać się w dualistycznym napięciu dobra i zła, wówczas pojawia się projekcja. Przypomniał, że w tekstach wielu Ojców Kościoła pojawia się zjawisko „bestalizacji”, przemiany „innego” – innowierców, heretyków, w coś gorszego niż bestie. Źródłem tego zjawiska jest lęk przed innością i pewność – podkreślił religioznawca. Dla niego osobiście, mimo sceptycyzmu, Jezus jest najważniejszą w życiu postacią. „Był ofiarą absolutnie niewinną, zdemaskował rytuały ofiarne, ale przede wszystkim dokonał całkowitej kenozy i zdemaskował przemoc” – mówił.
Ks. prof. Józef Niewiadomski, dziekan Wydziału Teologicznego w Insbrucku przypomniał, że kulty pogańskie kamuflowały zło i przemoc, chrześcijaństwo zaś demaskowało je w każdej postaci.
Dominikanin o. Maciej Zięba przypomniał, że w starożytności to cezar zbliżał się do sfery sacrum, niewolnik zaś traktowany był jak bestia. Dopiero chrześcijaństwo przyniosło twierdzenie, że każdy człowiek jest personą – osobą. Wiele tekstów średniowiecznych traktuje człowieka jako byt, zawieszony między Bogiem a bestią – mogącą degenerować się lub wznosić. Jest on partnerem Boga, nawet przyjacielem. Zwrócił uwagę, że Średniowiecze nie miało pokus naprawy świata, gdyż ludzie byli świadomi nieusuwalności grzechu pierworodnego, wielkie programy „naprawcze” pojawiły się później, gdy od czasów Oświecenia ludzie uwierzyli, że sami sobie urządzą świat i poczuli się samowystarczalni. W tym nurcie znajduje się eugenika, pokusa wyprodukowania lepszej ludzkości. Jego zdaniem niepokojący jest proces postępującej animalizacji, przesuwania całych grup ludzkich do grupy bestii.
W dyskusji, która później nastąpiła ks. prof. Niewiadomski stwierdził, że bestializacja „innego” wypływa z lęku przed tym, że człowiek przeczuwa, że sam zdolny jest do wszelkiego zła. Uznanie zaś zła w sobie jest przezwyciężeniem gnostycyzmu, gdyż kończy podział na dwie części, podobnie jak miłość do wroga.
Obecny na sali ks. Tomasz Halik przypomniał, że Jezus stosował się do zasady: Jak Bóg mi, tak Ja Bogu. Człowiek, poddany bestii w sobie postępuje wobec zła inaczej, zgodnie z zasadą: Jak ty mnie, tak ja tobie, następuje eskalacja przemocy, która jest reakcją na zło. Jezus przynosi więc nową jakość.
Ks. Halik stwierdził też, że świat pełen jest demonów, ale gdy się pojawią, najlepiej spojrzeć im w twarz. – Zdziwicie się, ale przekonacie, że ma ono waszą twarz – stwierdził.
Dlatego ks. prof. Niewiadomski podsumował dyskusję podkreślając, że nie należy przesuwać na innych odpowiedzialności za zło, a przyjąć je na siebie. – Po katastrofie jedynym wyjściem jest przebaczenie, ale wchodzimy tu w sferę łaski – podkreślił.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.


